Prywatne i samorządowe placówki medyczne skarżą do ministra na małopolski oddział NFZ. – Protestujemy przeciwko „rażąco nieuczciwym i nierzetelnym” praktykom Funduszu.
Pod koniec listopada zrzeszające większość szpitali w Małopolsce (również te na Podhalu) Stowarzyszenie Szpitali Małopolski wystosowało pismo do Ewy Kopacz, w którym skarży się na Małopolski Oddział Narodowego Funduszu Zdrowia. Chodzi o sposób prowadzenia negocjacji poprzedzających zawieranie kontraktów. Przedstawiciele Stowarzyszenia przekonują, że termin „negocjacje” do rozmów z Funduszem nie przystaje. Te sprowadzają się jedynie do „ślepego licytowania się oferentów, którzy nie wiedzą nic”. Placówce medycznej uczestniczącej w negocjacjach pozostaje jedynie zgodzić się na proponowaną przez Fundusz „cenę oczekiwaną”, która w praktyce jest niczym innym, niż ceną maksymalną.
„MOW NFZ, napuszczając na siebie oferentów, zmusza ich do wzajemnego „przebijania się w ciemno”. Bez żadnej przesady można stwierdzić, że to, co praktykuje MOW NFZ w Krakowie, nie jest konkursem ofert, ale swoistą ruletką” – pisze w petycji do minister Ewy Kopacz zarząd Stowarzyszenia. „Przedstawione praktyki NFZ w Krakowie nie mają najmniejszej podstawy prawnej. Ustawa pozwala funduszowi wyłącznie na prowadzenie negocjacji, zaś w żadnej mierze nie pozwala prowadzić licytacji.”
Przedstawiciele Stowarzyszenia kwestionują także sam sposób organizacji postępowań konkursowych. Każda z placówek medycznych jest zmuszona negocjować kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt umów z NFZ. Za każdym razem szefowie muszą osobiście stawiać się na negocjacjach w wyznaczonym terminie. Zawarcie jednej umowy wymaga co najmniej dwóch wizyt w Krakowie. „Jest to przejaw zupełnej niefrasobliwości, braku racjonalności i wyobraźni dyrekcji Oddziału NFZ” – można przeczytać w petycji protestacyjnej. „W ten sposób z konkursu ofert uczyniono biurokratyczny kabaret.”
Dalej zarząd Stowarzyszenia podkreśla, że „zbiurokratyzowane i mechaniczne” ocenianie ofert wypacza główne cele całego systemu: zapewnienie obywatelom dostępu do usług medycznych. Na koniec organizacja apeluje do Ewy Kopacz o „podjęcie działań nadzorczych i kontrolnych”.
Protest popierają przedstawiciele większości placówek medycznych na Podhalu, zarówno szpitali, jak i Niepublicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej. Medycy nie są jednak skorzy do otwartego wyrażania niezadowolenia. – Zależy mi na anonimowości, gdyż pani dyrektor małopolskiego NFZ w wielką uwagą śledzi wszelkie materiały ukazujące się w prasie, również tej lokalnej. Krytyczne uwagi pamięta bardzo długo i nie omieszkuje wypominać ich przy każdej okazji. A jak wiadomo, do zakończenia procesu kontraktowania jest wciąż daleko – tłumaczy nam przedstawiciel dużej placówki medycznej. Jak wyglądają negocjacje? – To jest trochę tak, jak na starych wojennych filmach. Wchodzi się do gabinetu. Pierwszy komunikat, który się słyszy, mówi o nagrywaniu rozmowy. Później zaczyna się chocholi taniec – przekonuje szef niewielkiego NZOZ-u. – Pierwsze, co się rzuca w oczy, to tłumy na korytarzach. Dyrektorzy stoją na schodach, w korytarzach, bo Fundusz spędza ich na negocjacje na tę samą godzinę. Nierzadko telefon o obowiązku zgłoszenia się do Oddziału odbieram w dniu wyznaczonych negocjacji. Teraz to ja właściwie nie pracują, tylko jeżdżę do Krakowa – przekonuje.
– Całe negocjacje sprowadzają się do przedstawienia ceny oczekiwanej, która się najczęściej pokrywa ze stawką z roku ubiegłego. Później przedstawiciele Funduszu zaczynają namawiać do obniżenia tej wyjściowej ceny, co ma poprawić pozycję negocjacyjną i zapewnić wyższe miejsce w rankingu. Pytania o to, jakie warunki zaproponowała konkurencja, są pomijane milczeniem. Gdy przedstawiciele niektórych dużych szpitali zrzeszonych w Stowarzyszeniu zagrozili, że na takich warunkach negocjować nie będą, Fundusz zaczął naciskać na organy założycielskie, straszyć starostów, że szpital może w ogóle stracić kontrakt i pozostać na lodzie – przekonuje przedstawiciel dużego szpitala.
MOW NFZ ostro rozprawia się z argumentami świadczeniodawców.
„Decyzja Stowarzyszenia o nieprzystępowaniu do rozmów budzi zaskoczenie, oznacza, że szpitale dobrowolnie rezygnują z prawa do uzgodnienia warunków umowy. Krytykowanie przez sygnatariuszy Skargi na sposób kontraktowania w podziale na rodzaje świadczeń oznacza nieznajomość obowiązujących aktów prawnych. MOW NFZ kontraktuje zgodnie z prawem – można przeczytać w oświadczeniu przesłanym do naszej redakcji przez Jolantę Pulchną, rzecznik prasową Małopolskiego Oddziału. – NFZ jest zobowiązany do wydatkowania publicznych pieniędzy w sposób celowy, oszczędny i optymalny. Stąd zasada publikowania „cen oczekiwanych”, które pozwolą na zakupienie jak największej liczby świadczeń. Prowadzone negocjacje nie mają najmniejszego związku z licytacją – każdy świadczeniodawca jest w trakcie rozmów pytany o stanowisko w sprawie proponowanej ceny. Do licytacji doprowadzilibyśmy natomiast, wprowadzając praktyki ujawniania ceny konkurencji.
Małopolski Oddział jest gotów w każdej chwili poddać się kontroli. W Małopolsce zakończona została właśnie kontrola w zakresie zarządzania środkami – przeprowadzona przez NIK – kontrolujący nie miał żadnych uwag krytycznych pod adresem Oddziału.
Kontraktowanie toczy się zgodnie z planem, negocjacje odbywają się bez zakłóceń – również z udziałem przedstawicieli Szpitali Powiatowych. Jedyną placówką, która odmówiła negocjacji w zakresie leczenia szpitalnego, jest Szpital im. Szczeklika w Tarnowie.
Marek Kalinowski
0 0
wszystko w nalezytym porządku ale...dlaczego na zabiegi czekam 3 miesiace?
0 0
jak wykorkujesz to masz prawo zaskarżyć służbę zdrowia za nie udzielenie pomocy...na pewno wygrasz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz