Mieszkaniec Rabki domaga się od policji milionowego odszkodowania i dożywotniej renty za rany odniesione podczas ucieczki z komisariatu.
Dramatyczne sceny w rabczańskim komisariacie działy się prawie 6 lat temu – w czerwcu 2005 roku. Policjanci zamierzali zatrzymać Krzysztofa K. w związku podejrzeniami o utrzymywanie kontaktów seksualnych z 14-latką. Funkcjonariusze mieli informację, że mężczyzna będzie jechał od swoich teściów, z Rdzawki. K. miał się poruszać białym dostawczym fordem. Postanowili zatrzymać samochód w pobliżu komisariatu. Jeden z patroli czekał w nieoznakowanym radiowozie – to na wypadek, gdyby kierowca podjął próbę ucieczki.
Zatrzymanie obyło się bez komplikacji – wóz zatrzymał się na widok umundurowanego funkcjonariusza. Policjant wsiadł do szoferki, a Krzysztof K. – zgodnie z wskazówkami mundurowego – zajechał na parking przy komisariacie.
Tam policjanci dokonali formalnego zatrzymania. Funkcjonariusze wprowadzili K. do wnętrza budynku i dalej schodami do pomieszczenia na poddaszu. Tam zatrzymany został przeszukany, policjanci sporządzili niezbędną dokumentację, m.in. protokół zatrzymania. Krzysztof K. miał go podpisać, jednak złożenia parafki odmówił. Zażądał rozmowy z adwokatem, a w końcu oznajmił, że mu słabo.
Policjanci podali zatrzymanemu wodę i otworzyli okno. Gdy w pokoju pozostał tylko K. i jeden pilnujący go funkcjonariusz – na poddaszu rozegrały się sceny, które mogłyby posłużyć jako kanwa scenariusza hollywoodzkiej superprodukcji. Widząc, że policjant sięga po kajdanki, Krzysztof K. zerwał się z miejsca za biurkiem, odepchnął funkcjonariusza, i podbiegł do okna. Sprawnie przerzucił nogi przez parapet i znalazł się na zewnątrz. Mężczyzna zsunął się po niewielkim daszku i gruchnął na ziemię z wysokości ok. 6 m. Natychmiast poderwał się na nogi i zaczął uciekać w stronę rzeki. – Zabrakło dosłownie centymetrów, żeby go złapać. Gdy wyskoczył, stanąłem przy oknie, ale nie zaryzykowałem skoku za uciekającym – relacjonował w śledztwie policjant Stanisław S.
Wyskokowe samouwolnienieFunkcjonariusz wszczął alarm. Z komisariatu wysypało się kilku innych policjantów. W pościg za uciekinierem ruszył też radiowóz. Funkcjonariusze dogonili zbiega 300 m dalej, w sąsiedztwie domu wczasowego „Kresówka”. Krzysztof osłabł. Wyraźnie nie miał siły biec dalej. Skarżył się na okropny ból w obrębie miednicy. Policjanci wezwali karetkę. Ambulans zawiózł zbiega do rabczańskiego szpitala, a później na ortopedię do Zakopanego. Okazało się, że skacząc z komisariatu, K. złamał miednicę. Leczenie trwało pół roku. Kolejne 30 miesięcy – rehabilitacja.
W czasie, gdy K. leżał w szpitalu, prokuratorzy nie próżnowali. Oprócz zarzutu obcowania z nieletnią, śledczy dorzucili jeszcze jeden – podjęcia próby „samouwolnienia”. Prokuratura sporządziła akt oskarżenia, który trafił do sądu. W lutym 2009 roku zapadł prawomocny wyrok. Krzysztof K,. został uznany winnym obu przestępstw i skazany na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat.
Rodzina K. od samego początku kwestionowała wersję wydarzeń w komisariacie, podawaną w czasie śledztwa przez funkcjonariuszy. Już nazajutrz po wypadku ojciec Krzysztofa złożył w prokuraturze zawiadomienie o przestępstwie, którego mieli się dopuścić policjanci. Krzysztof K. przedstawił własną wersję wypadków, według której policjanci mieli go – zniewagami – zmuszać do podpisania protokołu zatrzymania. K. konsekwentnie odmawiał. Gdy więc w pomieszczeniu na poddaszu pozostał tylko Krzysztof i jeden policjant, funkcjonariusz miał polecić zatrzymanemu, żeby podszedł do okna. Gdy ten wykonał polecenie, policjant miał uderzyć go w twarz z taką siłą, że K. wypadł z okna i stracił świadomość.
– Obudziłem się dopiero na noszach – zeznawał K. przed sądem. Opowiadał przy tym, że zaznał złego traktowania nie tylko ze strony organów ścigania, ale także służby zdrowia. Jeden z zakopiańskich lekarzy miał przeprowadzić na Krzysztofie operację bez znieczulenia. Zabieg miał polegać na przewierceniu „na wylot” – wiertarką – pogruchotanej kończyny poszkodowanego. Medyk miał wetknąć w wyborowany otwór metalowy pręt, a następnie tenże drut przytwierdzić do linek ortopedycznego wyciągu.
Prokuratura, która badała okoliczności poruszane w skardze, nie dopatrzyła się w działaniach funkcjonariuszy „znamion przestępstwa”. Za to zeznania K. uznała za „niewiarygodne”. Przesądziły wyniki ekspertyzy sporządzonej przez sądowego biegłego. Ekspert stwierdził, że urazy odniesione przez K. świadczą, że Krzysztof wyskoczył z okna komisariatu z własnej inicjatywy. Śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez policjantów zostało umorzone już w grudniu 2005 roku.
Milion od komendantaRodzina K. nie dawała jednak za wygraną. Pod koniec maja 2008 roku Krzysztof skierował do sądu cywilnego pozew, w którym od „reprezentującego skarb państwa” komendanta powiatowego policji w Nowym Targu domagał się milionowego odszkodowania. We wrześniu 2005 roku rozszerzył roszczenie, żądając też dożywotniej renty w wysokości 3,5 tys. zł miesięcznie.
W uzasadnieniu mężczyzna udowadniał, że na wskutek ran, jakie odniósł przy okazji „wypadnięcia z około siedmiu metrów” (pisownia oryginalna – red.), stracił zdolność zarobkowania na życie. W uzasadnieniu pozwu K. przekonywał, że przed wypadkiem był „w pełni sprawnym, młodym człowiekiem z perspektywami na przyszłość”. Teraz pozostał „wrakiem człowieka”. Czas od czerwca 2005 roku Krzysztof przedstawił jako pasmo ciągłych pobytów w kolejnych placówkach leczniczych i rehabilitacyjnych. Wypadek miał spowodować trwały uszczerbek na zdrowiu. Kontuzja wciąż przypomina o sobie. Krzysztof cierpi na bóle głowy, depresję, zaburzenia neurologiczne, które absolutnie wykluczają możliwość podjęcia jakiejkolwiek pracy zarobkowej – to wersja poszkodowanego.
W związku z finansowymi tarapatami, spowodowanymi wypadkiem, autor pozwu poprosił sąd o zwolnienie od opłaty, która w wypadku milionowego roszczenia wyniosła aż 50 tys. zł. Sąd się do prośby przychylił, przydzielił też K. adwokata z urzędu.
Odpowiadając na pozew, prawnik reprezentujący komendanta powiatowego nie pozostawił suchej nitki na argumentacji Krzysztofa. Przypomniał, że K. nabawił się kontuzji, podejmując próbę ucieczki. Sprawa nie pozostawia najmniejszych wątpliwości, gdyż postępowanie zakończył prawomocny wyrok dla uciekiniera. Pełnomocnik podał też w wątpliwość dolegliwości, na które uskarża się autor pozwu. ZUS odmówił Krzysztofowi renty, orzecznik uznał, że K. „nie jest on niezdolny do podjęcia pracy”.
Podczas trwającego prawie 2 lata procesu sąd jeszcze raz przesłuchał wszystkich świadków i uczestników dramatycznych wydarzeń z czerwca 2005. W ostatnich dniach ubiegłego roku zapadł wyrok. Sąd oddalił roszczenia zawarte w pozwie. Krzysztof K. ma wpłacić na konto komendanta powiatowego 7 tys. zł tytułem kosztów „zastępstwa procesowego”. Uzasadniając wyrok sąd stwierdził, że wiąże go wcześniejsze rozstrzygnięcie, które zapadło w postępowaniu karnym. – Szkoda Krzysztofa K. wynikała tylko z podjętego przez niego faktu samouwolnienia. W żadnym stopniu nie wynikała ona z zachowania lub zaniechania funkcjonariuszy policji – można przeczytać w uzasadnieniu wyroku.
Rodzina K. nie zgadza się z rozstrzygnięciem. Krzysztof już wniósł apelację.
Marek Kalinowski
0 0
Do redaktora , od kiedy to Skomielna Biała należy do Rabki ? nie dość że został nagrodzony za swoje przestępstwa - wyrok w zawieszeniu to jeszcze K. chce na tym zarobić???? Popaprane Państwo.
0 0
Dobry biegły i sprawa wyjaśniona. Ostatnio jakiś biegły stwierdził, że Stanisław Pyjas prawdopodobnie sam przechylił się przez balustradę i spadł na dół klatki schodowej zabijając się.
0 0
A jam ma wyjście z sytuacji Odebrać sukienkowym darmozjadom i nierobom \"zagrabiony\" majątek i zasPOkoić próżność elektoratu PełO.
Istotnie POpaprane państwo !
0 0
policja z rabki jest okrutna kiedyś też dostałem od nich w kark bolało 4 tygodnien mniałem 15lat
0 0
Hmmm...
... jeśli złodziej włamujący się do mojego mieszkania skaleczy się o rozbitą szybę może mnie pozwać??
0 0
Sądzę, że na zaburzenia głowy to ten człowiek cierpiał już wcześniej - zdrowy na głowę facet nie jest pedofilem.
Wszystkiego najgorszego dla nieszanownego obywatela Krzysztofa ze stłuczoną kością ogonową. I oby sprawiedliwości stało się zadość.
0 0
@Podsarnie,
a za co dostałeś w ten kark?
@no nie,
to już wolałbym, żeby było jak w Texasie - wchodzisz na mój teren, to licz się z faktem, że mam strzelbę, i prawo do ochrony własnego domu.
@alias,
żeby było w temacie, to dla odmiany mógłbyś dowalić pedofilom?
Pozdrawiam wszystkich.
0 0
Ale co to milion jemu się DWA MILIONY NALEŻĄ! Ale batów na tyłeczek;D A ten co dostał w kark to napewno nie gratis! Tylko za coś i bardzo dobrze,bo powinni lać ile wlezie takich gnojków teraźniejszych,bo wy nie wiecie co to była Milicja,ZOMO ,BYŚ NIE PŁAKAŁ NAD KARCZKIEM!!!
0 0
powinni mu wlać kilka pał na goły tyłek to zaraz by mu rozum wrócił, jeśli miałbym 14 letnia córkę i jakoś pełnoletni gość by sie do niej dobierał to oznaczałoby że, pierwsze - pedofil, drugie - sam bym mu genitalia urżnął tępym nożem. Niektórzy ludzie są bezczelni.
0 0
Do olo. A gdybyś miał 15-letniego syna i policjanci uderzyli by go w kark uszkadzając mu kręgosłup to co byś zrobił bohaterze?
0 0
do dalena, gdybym miał 15 letniego syna i postąpiłby w taki sposób że policja by go w tym wieku zatrzymała i postawiła zarzuty to poczekałbym az gówniarz wyzdrowieje i jeszcze ode mnie przyrżnąłbym mu na tyłek kolka pasiorów. Bo policja tak sama od siebie gówniarzy i normalnych ludzi się nie czepia. Skoro się czepia to na pewno nie za niewinność.W cuda nikt nie uwierzy.
0 0
Tu olo,zgadzam się z Tobą w STU PROCENTACH!!
0 0
ło matko, to te dochtory niy chciały mu urżnąć małego, coby juz nigda nie wiyrtoł nieletnie dziewcynki , kielo by było radości na wsi, hej
0 0
No fakt, Dalen.
Ciekawe, do mnie też póki co nigdy się nie czepiali, nawet kiedy miałem 15 lat.
Może wyglądasz jak jakiś zakapior, czy co?
Dobra rada: kąp się częściej, ogól się, obetnij włosy i wypierz ubranie. I nie paraduj po ulicy z piwem. Powinieneś być bezpieczny od ich zapędów i od bicia w kark.
Aha, i nigdy, przenigdy nie molestuj nieletnich. I będziesz miał spokój jak u Pana Boga za piecem.
0 0
Niektórzy tutaj naiwnie wierzą, że wszyscy policjanci podczas służby postępują zgodnie z przepisami i ze zdrowym rozsądkiem. Nie dopuszczają myśli, że w zaciszu komisariatu policjant może ciężko pobić niewinną osobę. Przecież nie jest tajemnicą, że wśród policjantów jest sporo bezwzględnych zwyrodnialców.
0 0
@Luna
Bywa i tak. Ale na obronę policjantów - każdy ukarany zgodnie z prawem mimo wszystko czuje się poszkodowany \"bo ten przede mną jechał jeszcze szybciej\", \"bo akurat miałem pecha że na kradzieży przyskrzynili mnie, a nie innego złodzieja\", itp; stąd frustracja i niekiedy koloryzowanie i upieranie się, że ukarany nic złego nie zrobił, a kara była ze złośliwości.
Napiszę jeszcze raz: w policji są czarne owce tak samo jak w każdym innym miejscu, ponadto jeden zły policjant jest bardziej widoczny niż sto porządnych policjantów, ale to nie znaczy, że wszystkich trzeba mierzyć jedną miarą.
I jeszcze jeden aspekt tej sprawy - osobniki zepsute, psychopatyczne, antysocjalne itp. często szukają sobie w życiu właśnie takich miejsc do życia i pracy, które dają im władzę, kontrolę nad innymi ludźmi, wpływy, czy też pole do działania według własnego wypaczonego widzimisię, czy okazje do wykorzystywania sytuacji czy swojej pozycji zawodowej czy społecznej. Stąd wielu takich ludzi bywa policjantami, politykami, itp, itd.
Na marginesie - też bym się cieszył, gdyby można było się zewsząd pozbyć tych czarnych owiec.
Tylko co by wtedy te czarne owce zrobiły? Wyjechały na Wyspy Owcze?
0 0
...stu...
szkoda, że nie można edytować postów.
0 0
staszek co sie bales wyskoczyc za nim heheh. takich mamy policjantow w rabce cwaniacy w samochodzie tylko sa!!
0 0
asp. Skwarek pokazał jak dobrym jest policjantem
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz