Rabką rządzą kobiety. Tutaj „seksmisja” naprawdę miałaby szansę powodzenia.
Pamiętacie tę scenę z kultowej komedii „Seksmisja”? Kiedy Albercik – jeden z dwóch ostatnich przedstawicieli męskiego rodu na ziemi – powalony celnym ciosem kobiety, mówi niemal z płaczem: „Kobieta mnie bije”. Albo sakramentalne stwierdzenie, cytowane tysiące razy: „Kopernik też była kobietą”. Dobra komedia – powie ktoś, uśmiechając się dwuznacznie. Fabuła z gatunku fikcji naukowej – doda. I pewnie będzie miał rację. Ale gdyby poszukać miejsca, któremu do wyimaginowanego świata bez mężczyzn najbliżej, trzeba by się wybrać do Rabki.
*
Nieprzerwanie od 2006 roku uzdrowiskiem rządzi kobieta. Ewa Przybyło wygrała także ostatnie wybory i będzie burmistrzem kolejną kadencję. Na skalę rabczańską to prawdziwy ewenement. Wcześniej tylko jednemu burmistrzowi było dane panować pełną kadencję – poprzednikowi Ewy Przybyło, Antoniemu Rapaczowi. Ale i on w połowie swych rządów musiał bronić stanowiska. Powód: zorganizowane z inicjatywy samych rabczan referendum w sprawie odwołania burmistrza.
Czy ponowny wybór kobiety na stanowisko szefa samorządu oznacza, że rabczanie dostrzegli zalety „babskich rządów”? Na obronę takiej tezy można przytoczyć cała masę przykładów. W Rabce od lat niemal wszystkie kluczowe stanowiska zajmują kobiety. Sekretarzem miasta jest kobieta, kobieta zajmuje stanowisko miejskiego skarbnika. Wszystkimi trzema miejskimi spółkami kierują kobiety. Sołtysami w dwóch (z trzech) rabczańskich sołectw również są kobiety. Radzie miasta szefuje kobieta, podobnie jak: Miejskiemu Ośrodkowi Kultury, Zakładowi Gospodarki Mieszkaniowej, Ośrodkowi Pomocy Społecznej i znakomitej większości gminnych szkół. Panie znalazły się nawet w gronie strażników miejskich. W tej sytuacji dyskutowana nieco z przymrużeniem oka inicjatywa ustawowego wprowadzenia parytetów płci mogłaby w Rabce chronić mężczyzn.
*
– I bardzo dobrze. Niech baby rządzą – podsumowuje Kazimierz Zapała, jeden z najtwardszych chłopów w mieście, szef miejskich strażników – zdrojowy odpowiednik szeryfa albo strażnika Teksasu, a przy okazji regionalista i zdolny wierszokleta. Do długiej listy lukratywnych stanowisk okupowanych przez kobiety dorzuca: naczelnika poczty, szefową GS-u, prezeskę miejscowego Związku Podhalan. – Powiem na podstawie własnych doświadczeń. Przeżyłem już paru rabczańskich burmistrzów i uważam, że temu obecnemu, choć baba, nie można wiele zarzucić. No, przynajmniej nam się do roboty bez potrzeby nie miesza. Nie ma żadnego „ręcznego sterowania”. Robimy swoje. Od czasu do czasu poddajemy się kontroli. Ale jeśli wszystko jest w porządku – na tym się sprawa kończy. Nie ma: ans, strzelania fochów. Wszystko jest załatwiane rzeczowo. I to się powinno docenić – podkreśla komendant.
Czy od słuchania poleceń wydawanych przez kobietę nie cierpi jednak męska duma? – Moja nie cierpi. Może dlatego, że jestem już przyzwyczajony. W szkole miałem babiniec. Podobnie w kolejnych zakładach pracy – zawsze współpracowałem z kobietami – dodaje. Na okoliczność „babskich rządów” pan Kazimierz ułożył zgrabny limeryk. Generalnie utwór wychwala sytuację w Rabce, choć jego ostatnia zwrotka nosi wyraźną nutkę zadumy nad marną pozycją chłopa. – Tak, tak, patrzeć tylko, jak baby zaczną chodzić w góralskich portkach – komendant konstatuje filozoficznie. – A może warto by zorganizować jednak w Rabce jakąś manifę w męskim wydaniu. Straż miejska by ją mogła ochraniać, no i poprzeć – rzecz jasna – nieformalnie. Zastanawiam się tylko, jaka data byłaby najodpowiedniejsza? Jest w ogóle jakiś dzień chłopa?
*
Dla Małgorzaty Skwarek, kierującej spółką Szpital Miejski, „rabczański babiniec” to pojęcie sztuczne, wyimaginowane. – W wielu innych miejscowościach w Polsce samorządami kierują kobiety. Choćby w nieodległych Wadowicach. Faktycznie, złożyło się akurat tak, że w naszych spółkach też rządzą panie, ale nie dopatrywałabym się w tym jakiejś tendencji – zastanawia się szefowa szpitala. – Zresztą, ja mogę mówić o sobie. Kieruję szpitalem nie dlatego, że jestem kobietą, ale dlatego, że przepracowałam w tym zakładzie 39 lat i znam tu nawet przysłowiową mysią dziurę. Przez 10 ostatnich lat zajmowałam się rozliczeniami z Narodowym Funduszem Zdrowia. Właśnie to sprawia, że kierując spółką, naprawdę wiem, co robię.
„Babiniec” to nie wyłącznie rabczańska specyfika – uważa również Joanna Lelek, szefowa Miejskiego Ośrodka Kultury. – I co z tego, że u nas kluczowe stanowiska zajmują kobiety? Ważne, że podległe nam instytucje są właściwie zarządzane. Zresztą, co sobie mężczyźni wyobrażają? Że są jakimiś geniuszami? Tylko oni wszystko potrafią? – pyta retorycznie szefowa MOK-u. Przyznaje, że praca w „damskim” zespole lepiej się układa. – Po prostu nadajemy na tych samych falach i świetnie się rozumiemy – podkreśla pani dyrektor i sięga pamięcią do czasów niedawnych męskich rządów w Rabce. – Od tamtej pory bezwarunkowo kocham wszystkich mężczyzn pod warunkiem, że – jak mój wnuk – nie przekroczyli jeszcze drugiego roku życia – podsumowuje.
*
– Miastem Dzieci Świata po prostu powinna kierować kobieta – burmistrz Ewa Przybyło potwierdza teorię „rabczańskiego babińca” i jednocześnie próbuje wyjaśnić genezę zjawiska. W zamierzchłych czasach Rabka była postrzegana jak zagłębie miejsc pracy dla kobiet. Działające tu sanatoria potrzebowały: pielęgniarek, nauczycielek, wychowawczyń, rehabilitantek. W Rabce były szkoły, które w tych branżach kształciły żeńską młodzież. – Gdy byłam na studiach na Politechnice Krakowskiej, koledzy dogryzali mi nieraz, że Rabka to takie miasto, gdzie na jednego nieżonatego chłopaka przypada aż 10 panienek – przypomina sobie rabczańska burmistrz. – I faktycznie, Rabka była taką sfeminizowaną miejscowością. Mężczyźni najczęściej realizowali swoje aspiracje zawodowe poza miastem i siłą rzeczy panie musiały brać sprawy w swoje ręce. Stąd tyle kobiet na kierowniczych stanowiskach. One nie awansowały na fali panującej ostatnio mody na parytety. One zajmują swe stanowiska od 20, 30 lat.
A co do niespełnionych ambicji panów… Jeśli macie z tym problem… organizujcie Manifę – śmieje się Ewa Przybyło.
Marek Kalinowski
0 0
Kazimierz Zapała... a to casem nie swagier pani burmistrz?
Nie miol juz kto sie wypowidzie?ć - Ani to mądre ani prowdziwe.
0 0
Jestem w opozycji, ale miałem okazję poznać komendanta straży i powiem że byłem mile rozczarowany, w tym co robi jest fachowcem z wysokiej pólki a poza tym nie jest mściwy jest normalnym fajnym gościem. Moje dziecko po spotkaniu z nim w szkole było zachwycone sposobem przekazywania informacji dotyczącej bezpieczeństwa. I tak powinno być bez względu czy jest się szwagrem czy też nie. Merytoryczność na pierwszym miejscu.
Ja i tak zostanę w opozycji.
0 0
No to może lepiej by było gdyby Pan Komendant SM najął sie na wychowawcę - gdzie ? Bo to co robi - tzn nic nie robi - jako Komendant to uwłacza powadze tego urzędu. Przykład - wysypisko śmieci i melina pijacka na b.boisku sportowym GORD vis a vis basenu na ul. Nowy Świat. Wysypisko śmieci w środku Zdroju. Co na to SM - ano nic. A przecież właściciel tej nieruchomości jest znany - i pewnie SM wie (powinna wiedzieć !) co robić w takiej sytuacji.
Widocznie nowa siedziba zaspokaja ambicje zawodowe SM.
pozdro
jg
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz