Miasto Rabka-Zdrój

Zamknij

Trzy lata bez niej

Jurek Jurecki 07:56, 19.06.2008
Treść artykułu pod wideo ↓

Jadwiga Lewińska-Mazur, znana nowosądecka adwokat, pomaga w ucieczce 15-letniej Agaty – uważa mama dziewczyny. Agata jest świadkiem oskarżenia o pedofilię klienta pani mecenas. Przez trzy lata państwowe instytucje zrobiły niewiele, aby pomóc matce w w odzyskaniu zaginionej córki.

Ładny dom, ogród. Ulica Kręta w Rabce. To tu od trzech lat trwa dramat. Maria Borowska jest już po pięćdziesiątce. Ma trójkę dzieci. Starsi – Szymon i Dorota są już dorośli, spokojni, rozsądni. Agata jest najmłodsza. Zniknęła z domu, gdy miała 14 lat. Chodziła do gimnazjum. Szukała lepszego życia, padła ofiarą osoby podejrzanej dziś o pedofilię. – Byliśmy biedni, straciłam wtedy pracę, a Agata chciała się ładnie ubierać. Chciała mieć ładne buty, a nas nie było na to stać. Gdy pojawił się Krzysztof K., złapała się na lep – kupował jej ciuchy – opowiada Borowska. Krzysztof K. miał zamożnych rodziców, w Skomielnej prowadzili sklep. Gdy pojawiło się oskarżenie o kontakty z nieletnimi, znaleźli mu adwokata w Nowym Sączu. – Potrzebny był ktoś bez skrupułów, wiadomo, walczyli o swoje dziecko. Mnie na to nie było stać. Naiwnie myślałam, że państwo pomoże mi odzyskać moją córkę. Prawo było przecież po mojej stronie – mówi Maria Borowska.

Legenda o okrutnej matce

Jadwiga Mazur-Lewińska, znana w Nowym Sączu jako adwokat od spraw wyjątkowo trudnych, chętnie przyjęła obronę Krzysztofa K. To ona, zdaniem Borowskiej, wpadła na pomysł, aby nie dopuścić, by Agata wróciła do domu przed uzyskaniem pełnoletności. – To miał być sposób na pełną kontrolę nad świadkiem oskarżenia – przekonuje matka dziewczyny. Resztę miała załatwić wymyślona legenda. – Chodziło o stworzenie obrazu złej matki i zakochanej, gnębionej przez nią córki – twierdzi kobieta. Udało się. Agata miała zniknąć i zniknęła. Gdy rodzice zgłaszali zaginięcie córki, w środowisku małego miasta ktoś rozpuszczał plotkę, że ta uciekła przed zwyrodniałą matką. Borowscy rwali włosy z głowy, ale ich rozpaczy nikt specjalnie nie dostrzegał. Policja przyjęła zgłoszenie o zaginięciu, podobnie instytucje, zajmujące się poszukiwaniem zaginionych. Na stronach internetowych ITAKI pojawiło się zdjęcie młodziutkiej blondynki i apel matki o powrót do domu.

Państwowa litość

Matka wiedziała, gdzie trzeba szukać jej córki, policja działała w silnym przekonaniu, że dziewczynie nic się nie dzieje, skryła się przed złą mamą. Legenda działała. – Wylewałam łzy, gdy dowiedziałam się, że sama Agata opowiada o mnie niestworzone rzeczy. Dostałam list. Ktoś jej to musiał dyktować.. List miał uwiarygodniać tę wersję z okrutną matką – opowiada zrozpaczona matka. Maria Borowska pojawiła się w sklepie rodziców Krzysztofa K. – Uwięzili mnie, zamknęli drzwi, abym nie mogła wyjść, przez kilka godzin trwała awantura o Agatę. To jasne, oni bronili swojego trzydziestoparoletniego dziecka przed zeznaniami Agaty, a ja walczyłam o swoją 15-letnią wówczas córkę – mówi.

Im więcej słała pism na policję, do prokuratury, do rzeczników, skarg na opieszałość, na lekceważenie sprawy, tym łatwiej przyjmowana była przez urzędników i funkcjonariuszy legenda stworzona na potrzeby obrony Krzysztofa K. Po wizycie w sklepie rodziny K. zrozpaczona matka dostała wezwanie do Sądu Grodzkiego w Nowym Targu. – Tam nie było litości dla mnie, dla osoby, której przecież pedofil odebrał dziecko – wspomina. Sąd Grodzki skazał Marię Borowską na grzywnę za rzekome obelgi pod adresem rodziny K. – Kwota nie była wysoka – 50 zł. Ale powoli zaczynałam odchodzić od zmysłów – dodaje.

Syndrom Agaty Kern

Borowska nie dawała jednak za wygraną. Pęczniały kolejne teczki skarg, pism. – Interwencje działały w instytucjach w Warszawie, bo pisałam, co czuję i jak jestem traktowana – uważa kobieta. Mijały tygodnie bez kontaktu z Agatą, bez żadnej wieści. Rosła desperacja. W pismach zaczęła stawiać coraz poważniejsze zarzuty. Powoli zaczęła wierzyć, że za wszystkim stoją pieniądze K. Prowadziła własne śledztwo. – Nie miałam wsparcia, adwokaci, gdy dowiadywali się, że K. broni Mazurowa, odmawiali mi. Oskarżała o korupcję na lewo i prawo. To działało. Instytucje centralne w Warszawie domagały się weryfikacji postępowań. Sprawdzali umorzenia, ale w konsekwencji sami sprawy umarzali. Dlaczego? Według Borowskiej w małym środowisku sprawy trafiały do weryfikacji do tej samej, wąskiej grupy ludzi, przekonanej od długiego czasu do wersji okrutnej matki i zniewolonej przez nią córki. Trudno dziwić się urzędnikom, skoro i dziennikarze śledczy telewizji i gazet odstępowali od sprawy, uznając, że to typowa historia rodzinna, w której racje są raczej po stronie córki. Taki syndrom Agaty Kern w pierwszym stadium rozwoju. Wszyscy jakby zapomnieli, że idzie o nieletnią i o osobę podejrzaną o pedofilię.

W Rabce już wcześniej chyba nie przywiązywali do tego większej wagi. Tuż przed zaginięciem Agaty Borowska zgłosiła na policję, że K. podjeżdża samochodem pod gimnazjum i zabiera jej nieletnią córkę. W odpowiedzi usłyszała, że każdy może wsiadać i wysiadać. Tymczasem rabczańska policja wiedziała, z kim ma do czynienia. Świadczy o tym telefonogram do komisariatów na terenie całej Małopolski, do którego udało nam się dotrzeć. \"Z zebranych dotychczas materiałów wynika, iż Krzysztof K. od kilku lat dopuszczał się czynów przestępczych o charakterze seksualnym z udziałem małoletnich. (...) Najczęściej pojawiał się w okolicach szkół podstawowych i gimnazjum. Proszę o potraktowanie sprawy jako b. pilnej\" – pisał nadkomisarz Henryk Chudy, prosząc policjantów o zbadanie, czy taki człowiek nie pojawiał się na ich terenie. Dzięki temu policja w trakcie śledztwa odnalazła na terenie Polski jeszcze dwie nieletnie, niewykluczone, że były pokrzywdzone przez Krzysztofa K. Jedna, 11-letnia dziewczynka z okolic Siedlec, druga – 13-letnia z Sokółki pod Białymstokiem. Informacji tej nie udało nam się jednak potwierdzić w prokuraturze.

Obosieczny miecz

Skoro policja nie potrafiła przyprowadzić Agaty do domu, za poradą nowotarskiego pedagoga szkolnego Bożeny Rode, Borowscy postanowili w inny sposób ratować córkę. – Powiedziała nam, że jeśli zwrócimy się do sądu rodzinnego o ograniczenie naszych do córki praw, to sąd wyda nakaz jej zatrzymania i umieszczenia w ośrodku dla dzieci. Tam będzie bezpieczna. Przystaliśmy na ten pomysł – opowiada matka. Sąd Rodzinny ograniczył prawa rodzicielskie Borowskich na ich prośbę i wydał nakaz zatrzymania. Dla matki pojawiła się nadzieja, że Agata zostanie wyrwana z jakichś złych rąk. Dla innych jednak był to kolejny argument, świadczący o braku miłości ze strony rodziców do córki. – Proszę pana, przecież oni nawet sami pozbawili się praw do niej. Co to za matka? – pytał retorycznie szef nowotarskiego wydziału kryminalnego.

Po miesiącach uporczywego chodzenia po komisariatach, prokuraturach, Borowska była coraz częściej traktowana jak natręt i intruz. Z niedowierzaniem przyjmowano kolejne jej wnioski. Gdy mówiła, że obawia się o siebie i swoją rodzinę, bo ma głuche telefony, nikt tego nie traktował zbyt poważnie. Ku swojemu zdziwieniou, wśród dziesiątków pism, zgromadzonych w tej sprawie, natrafiłem na list z 30.08.2007 roku, kierowany do niej przez Ewę Przybyło, burmistrza Rabki. \"Informuję, że państwo K. zwrócili się do tutejszego urzędu o informację o pismach kierowanych do burmistrza przez Panią, jednak na podstawie art. 5 ust. 2 Ustawy o dostępie do informacji publicznej, decyzją administracyjną odmówiłam udostępnienia powyższej informacji\" – pisała burmistrz.

Pierwsze przesłuchanie

Gdy Borowscy poszukiwali córki, równolegle przed nowotarskim sądem powoli rozpoczynał się proces przeciwko Krzysztofowi K., podejrzanemu o pedofilię. Policja zabezpieczyła u niego komputery, dyski, dyskietki. Zebrano dane nieletnich, które mogły być jego ofiarami. Sprawa była głośna, bo K. na początku czerwca 2005 roku wyrwał się policjantom i wyskoczył z pierwszego piętra rabczańskiego komisariatu. Przeżył. Marii Borowskiej przyznano status oskarżyciela posiłkowego i adwokata z urzędu. Świadkiem oskarżenia miała być także, rzecz jasna, Agata.

W lipcu 2005 roku Maria Borowska pojawiła się w sądzie w towarzystwie swojego dorosłego syna Szymona. Nawet nie liczyła na obecność córki. Sąd wysłał Agacie wezwanie na jej normalny, domowy adres, skąd zatem mogłaby dowiedzieć się o tym, że ma się także stawić. Była przecież zaginiona. Co także ciekawe, nowotarski Sąd wysłał dwa zawiadomienia – w pierwszym uznawał ją za pokrzywdzoną, w drugim wzywał ją w charakterze świadka. -–Osłupiałam, gdy zobaczyłam wchodzącą do sądu córkę z jakąś kobietą. Szybko okazało się, że to adwokatka oskarżonego – Jadwiga Lewińska-Mazur. Chyba puściły mi nerwy. Płakałam albo wrzeszczałam, tak na zmianę – wspomina. Agata nie zostawiła na matce suchej nitki. Deklamowała oskarżenia pod jej adresem. Mówiła o przyjaźni z Krzysztofem i jego dobroci. Mówiła, że nie utrzymywała z nim kontaktów seksualnych, a od kiedy go poznała, rodzice znęcali się nad nią – zamykali w domu, nie dawali jeść ani pić. Dla obrony jej zeznanie było zwycięstwem.

Porwanie?

Przesłuchanie Agaty odbywało się już po tym, jak Sąd Rodzinny wydał wyrok nakazujący jej zatrzymanie. Sędzia Bożena Mikołajska-Dąbek nie mogła o tym wiedzieć. W aktach sprawy nie było jeszcze żadnej wzmianki na ten temat. (Sędzia odmówiła rozmowy z Tygodnikiem na ten temat.)

Agata opuszczała salę sądową, gdy Borowska przez łzy wykrzyczała do sądu informację, że jest wyrok w sprawie jej zatrzymania. – To był początek, nie miałam pojęcia, jak się w sądzie zachowywać. Nie wiedziałam, kiedy mogę mówić, a kiedy milczeć. Sędzia powiedziała, żebym biegła do sądu rodzinnego po odpis tego wyroku. Było już dobrze po godz. 15. Na nic by się to zdało – opowiada matka. Na korytarzu siedział i czekał na matkę brat Agaty – Szymon. Szymon pamięta, jak mama wyszła z sali. Płakała, potem wróciła do środka. – Nie wiem, jak to się stało, że pod koniec drzwi do sali rozpraw były otwarte. Pamiętam, że wyszła Agata i chwilę za nią wybiegła ta adwokatka Mazurowa. Dopadła ją przy schodach, mówiła jej, żeby szybko uciekała, bo może zostać zatrzymana – Szymon nie ma wątpliwości, że Jadwiga Mazur-Lewińska doprowadziła potem Agatę do swojego prywatnego samochodu i razem odjechały. Odjeżdżające kobiety miał widzieć przez okno prokurator Aleksander Jędryka. – Sam osobiście nam o tym mówił. Jeśli się wyprze, będzie to dowód, że boi się Mazurowej. To było normalne porwanie mojej nieletniej córki – mówi Maria Borowska. – Porwała ją, żeby nie dopuścić do zatrzymania. To jak trzeba nazwać takie zachowanie? – pyta i pisze kolejne pisma, tym razem do Rady Adwokackiej w Krakowie. O tę sprawę pytam prokuratora Aleksandra Jędrykę. Uważa, że Borowska przeinterpretowała jego wypowiedź, bo jego wiedza na ten temat opiera się wyłącznie na informacji od niej oraz kasety z monitoringu, którą oglądał. – Z budynku sądu kobiety wychodziły osobno. Czy potem Mazurowa odwoziła Agatę na przystanek, nie wiadomo – kamera na zewnątrz budynku nie widzi tej części, gdzie stał jej samochód. Wiadomo tylko, że pani adwokat wróciła kilka minut potem do budynku sądu. Zdaniem Szymona Borowskiego miała dość czasu, żeby podrzucić Agatę na przystanek, w ten sposób gwarantując jej bezpieczne zniknięcie.

Adwokat niewinna

12 stycznia 2006 roku Jan Kuklewicz, sekretarz Okręgowej Rady Adwokackiej w Krakowie, udziela Marii Borowskiej odpowiedzi na jej skargę: \"W swoich wyjaśnieniach pani mecenas J. Lewińska-Mazur zaprzeczyła wszystkim stawianym jej zarzutom, a w szczególności by miała ukartować przesłuchanie Agaty Borowskiej, przywieźć ją do sądu, manipulować jej przesłuchaniem, czy też zataić istnienie jakichkolwiek orzeczeń sądowych. (...) Zdaniem Okręgowej Rady Adwokackiej wszystkie postawione zarzuty wywodzą się z tego, że Pani nie rozumie istoty wykonywania obowiązków obrońcy, zwłaszcza gdy między Panią a reprezentowaną przez p. mecenas osobą istnieje silny konflikt\".

Jadwiga Mazur-Lewińska odmówiła rozmowy na ten temat z Tygodnikiem. Stwierdziła tylko, że ze strony Marii Borowskiej ma wiele kłopotów i nie chce mieć już ich więcej. – Byłam zmuszona nawet bronić się, przekazując Rzecznikowi Praw Obywatelskich opinie biegłych psychiatrów na jej temat. To wszystko, co mam na ten temat do powiedzenia – oświadczyła.

– Odchodziłam powoli od zmysłów – wyznaje Borowska. – Miałam coraz więcej dowodów, że sprawę ktoś chce zatuszować. Maria Borowska przekonuje, że nie zależało jej na skazaniu Krzysztofa K., ale odzyskaniu z jego rąk dziecka. – Czułam, że nawet sąd mi nie sprzyja. Zażądałam zmiany sędziego, jak usłyszałam, że pani sędzia zwraca się do pani adwokat po imieniu – wspomina. Wniosek odrzucono.

Poszukiwana

Pod koniec 2006 roku nazwisko Agaty pojawia się w wykazie osób zaginionych Fundacji Przeciwko Handlowi Ludźmi \"La Strada\". Jest też jej wizerunek na liście osób zaginionych Komendy Głównej Policji i fundacji ITAKA. Informacje te bagatelizują wszystkie miejscowe państwowe służby, których urzędnicy, funkcjonariusze doskonale wiedzą, jak Agatę można znaleźć. Dowodem są np. wezwania sądu, które trafiają do zainteresowanej najprawdopodobniej za pośrednictwem pełnomocnika Krzysztofa K. – Czy to nie jest chora sytuacja? – pyta Borowska. W sądzie pojawiają się też pisma od Agaty, w których informuje o swojej skrzynce pocztowej, a na policji o tym, że nie życzy sobie kontaktów z matką. Nikomu nie przychodzi do głowy, że warto powiadomić fundacje poszukujące ludzi, a przede wszystkim rodzinę, że Agata jest i żyje. W tym kontekście jak żart brzmią słowa Doroty Krzysztoń, Głównego Koordynatora Programu ds. Pomocy Ofiarom Przestępstw, która w lipcu 2007 roku pisze do Marii Borowskiej: \"Rzecznik otrzymał zapewnienie komendanta wojewódzkiego policji w Krakowie, że w sprawie poszukiwania Pani córki są nadal prowadzone czynności z wykorzystaniem wszystkich dostępnych policji metod i środków. Sprawa ta jest monitorowana i pozostaje pod ścisłym nadzorem.\"

List mecenasa

Gdy Warszawa śle rodzinie Borowskich zapewnienia o poszukiwaniach zaginionej córki i o trosce o nią, w sądzie pojawia się nowa postać – pełnomocnik prawny Agaty, Maciej Boryczko, adwokat z Myślenic. – Nie będę z panem rozmawiał. Proszę się do mnie nie zbliżać – odpowiada, gdy przed jedną z rozpraw próbujemy dowiedzieć się, dlaczego nie powiadomił nikogo, że Agata żyje. – Kto mu płaci za usługi? Przecież moja córka nie pracuje, jest poszukiwana, zaginiona. To rodzina oskarżonego wynajęła adwokata oskarżycielowi? – zastanawia się matka. My też nie potrafimy znaleźć odpowiedzi na te pytania, Odnajdujemy tylko w skrzynce pocztowej list od mecenasa Boryczko. Adwokat dopytuje się, jakim prawem Tygodnik publikuje wizerunek Agaty? Informuje równocześnie gazetę, że w imieniu Agaty Borowskiej oddaje nas za to do sądu. (Tygodnik Podhalański dwukrotnie opublikował wizerunek zaginionej Agaty. Mieliśmy nadzieję na kontakt z nią. W tym czasie pojawiły się także informacje od rodziny, że zaginiona dziewczyna nie żyje).

Rzecznik, poseł i ksiądz

W czasie, gdy Maria Borowska pisze skargi na urzędy, do instytucji odwoławczych trafiają także pisma sygnowane przez Agatę. Dochodzi do sytuacji kuriozalnych. Na przestrzeni czterech miesięcy z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wychodzą np. dwa pisma: w jednym rzecznik informuje Marię Borowską, zam. w Rabce przy ul Krętej, o tym, że wyczerpane zostały możliwości w kwestii ustalenia miejsca pobytu córki Agaty i w drugim pisze do Agaty Borowskiej, zamieszkałej w Rabce przy ul Krętej, że \"(...) z wyjaśnień prokuratury wynika, że nigdy w przeszłości nie było prowadzone postępowanie w sprawie znęcania się nad panią przez pani matkę, gdyż nie wpłynęło zawiadomienie o takim czynie\". Ta odpowiedź na pismo Agaty to zdaniem Marii Borowskiej kolejny dowód na podtrzymywanie legendy. Rzecznik nie zorientował się, że pisze do osoby zaginionej. – Chodziło o poinformowanie rzecznika, że ta sprawa to efekt przemocy domowej, a nic innego. Takie antidotum na moje pisma, w których domagam się interwencji – wyjaśnia Borowska. Rzecznik Praw Obywatelskich to jeden z wielu adresów, gdzie trafiła Borowska. Tak wspomina wizytę u posła PiS Edwarda Siarki. – Uśmiechał się i pouczył mnie, że nigdy w sądach nie doczekam się sprawiedliwości i że tam zawsze z winnego można zrobić niewinnego. Na tym skończyła się jego pomoc – irytuje się pani Maria. Borowscy to katolicy. Matka Agaty postanowiła szukać pomocy w swojej parafii. – Niestety, i tu jej nie znalazłam – znowu płacze.

Już wam nie wybaczę

Zamiast jakiegokolwiek wsparcia dla matki, w listopadzie ubiegłego roku zachowanie świadka Marii Borowskiej podczas rozprawy sądowej poddano ocenie psychiatry Izabeli Niewiadomskiej-Marko i psychologa Zofii Bulas. Oto jeden z ich wniosków: \"Maria Borowska ma tendencje do zniekształcania informacji tak, aby potwierdzały one jej przekonanie, że otoczenie jest do niej wrogo nastawione i działa na szkodę jej i jej córki. Prezentuje silne \"walczące\" poczucie racji, niedostosowane do sytuacji: zamiast koncentrować się na przywróceniu kontaktu z córką, koncentruje się na walce opartej na niepotwierdzonych, \"spiskowych\" wyjaśnieniach wydarzeń dotyczących córki i całego sytemu prawnego\".

Mijają trzy lata od chwili zniknięcia z domu Agaty Borowskiej. Mijają także trzy lata procesu sądowego przeciwko Krzysztofowi K. Wśród pokrzywdzonych są cztery dziewczynki. Niedawno Agata uzyskała pełnoletność. – Im wszystkim o to chodziło. Trzy lata ukrywali ją przede mną. Wygrali – nie kryje rozpaczy matka. W marcu odbyła się kolejna rozprawa. Agata przyjechała w towarzystwie Krzysztofa K., jego rodziny i swojego pełnomocnika z Myślenic. Na rozmowę z nami nie zgodziła się ani ona, ani nikt z jej otoczenia. Po raz pierwszy od trzech lat Agatę zobaczyła jej mama. – Ładnie wyglądała, ma długie, czarne włosy. Jest już pełnoletnia. Chciałam zagadnąć, zapytać, czy jest jej dobrze – płacze. W lutym tego roku Maria Borowska napisała odręcznie list do sądu i do wszystkich, którzy – jak uważa – ją i jej rodzinę skrzywdzili, nie pomogli jej odzyskać dziecka. Większości zdań nie sposób zacytować. \"Walczyłam o Agatę i przegrałam tę walkę (...) Nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie wam wybaczyć, za dużą mam ranę w sercu. Jeśli umrę, zanim będzie mi dane zobaczyć się z Agatą, to przyjdę do was po śmierci i odbiorę swoje krzywdy, to wam zaręczam. Wam, którzy jesteście po stronie przestępców, po stronie zła, które was toczy jak rak.\"

Jurek Jurecki
(Jurek Jurecki)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (46)

NIeznajomaNIeznajoma

0 0

JA ....
Jak tak można, widać, że w Polsce panuje PIENIĄDZ... za niego wszystko się da zrobić!
NO, ale jako można nie zauważyć, różnicy wieku.. przecież to jasne... żeby aż tak się zakochać z różnicą niemal 15 lat..??
JA nie wiem gdzie Ci sędziowie mają oczy... albo i wiem.. w kieszeni!!

Córka na pewno jest nakłaniana do takich zeznań, listów...

Ktoś musi pomóc tej rodzinie!!!

09:36, 19.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

anthemanthem

0 0

No i o co ta cała sprawa?
Dziewucha lubiła sie puszczać a robi się z tego jakąś tragedie!
Podoba mi się pani mecenas, kocham takie spryciule. Nieźle z tego wybrnęła.
A do Pani Matki mam parę przykrych słów:
To że się córka puszczała to nie jest czasem pani wina?
Wszystko przecież wynosi sie z domu.]Trzeba dorosnąć do wychowywania a nie rwać teraz włosów.

10:11, 19.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

ApoApo

0 0

Anthem: za ostry jesteś - wyluzuj.

10:48, 19.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

anthemanthem

0 0

Ja mam niby wyluzować? A niby dlaczego?
Że teraz się robi nagonkę na chłopa, że podrywał mołolatę?
Rozumiem, jakby małolata była zmuszana do obcoawania płciowego, wykorzystywana seksualnie itp
Wtedy nawet cała moja sympatia do pani mecenas nie pomogłaby i byłbym za jaknajbardziej surowym wyrokiem dla tego pana.
Ale ww przypadku nie wynika, że chociaż są jakieś wątpliwości.
A dzisiejsze dziewczyny z wielka przyjemnością uwielbiają rozkładać nogi. oczywiście nie chcę generalizować, zdażają sie wszakże całkiem przyzwoite panny.
No ale co z tego...
Niby wg prawa można dopiero spółkować z osobą powyżej 15 lat, ale rzeczywistość jest wszakże inna i zapewne niewiele panien się tą granicą przejmuje:) Natomiast dorośli powinni, bo to oni mogą być potem pociągani do odpowiedzialności karnej.
Koniec, kropka. Dla mnie jest to tylko rozdmuchiwanie sprawy najzwyklejszej panienki, z której decyzjami nie może pogodzić się matka.
Ma oczywiście do tego prawo i tyle.

16:05, 19.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

JaroooJarooo

0 0

Anthem! Ciekawe, co byś powiedział, gdyby to była TWOJA CÓRKA???

19:01, 19.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

agata borowskaagata borowska

0 0

Nazywam się AGATA BOROWSKA jestem córką MARI B odnoszę się do artkułów m/n TYGODNIKA PODHALAŃSKIEGO z dnia 19.06.2008 r tytuł „ TRZY LATA BEZ NIEJ „ a należało by powiedzieć „ MATKO TRZY LATA PRZEZ CIEBIE CIERPIAŁAM ” chciałabym Państwu opowiedzieć moją prawdziwą historię dramatu jaki mi wyrządziła moja rodzona matka Maria B z Rabki która w nieludzki sposób znęcała się nade mną psychicznie i fizycznie działając w porozumieniu i udziałem mojego rodzeństwa Dorotą B i Szymonem B oraz Janusz K. która w celu uniknięcia odpowiedzialności karnej przedstawia jaka z niej jest kochająca matka ,
jak to ona bardzo martwi się o mój los co się ze mną dzieje. Niestety ale prawda jest całkiem inna niż przedstawia ją moja Matka która podaje w gazecie nieprawdę wygodną dla niej.
Chce oświadczyć że nie jestem osobą poszukiwaną ani zaginioną jak podaje to matka .
Jak matka która kocha swoją córkę kłamiąc opisując w gazecie że od 3 lat bezskutecznie poszukuje mnie i chce bym wróciła do domu a daje wniosek do urzędu o wymeldowanie mnie z domu !!! Sami oceńcie

WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIECIE NA MOJEJ STRONIE INTERNETOWEJ
www.agataborowska.republika.pl


Oto prawdziwa historia z drugiej strony mój dramat rozpoczął się gdy moja Matka Maria B popadła w obłęd wmawiała sobie i innym, różne nieprawdziwe zdarzenia i historie jedną z nich była że Krzysztof K mnie molestował co jest jedną wielką nieprawdą i fałszywym pomówieniem ze strony mojej matki. Nigdy Krzysztof K w żaden sposób mnie nie molestował czy napastował o czym wielokrotnie mówiłam i tłumaczyłam matce a także w tej sprawie dwukrotnie składałam zeznania przed Sądem , lecz bez skutku matka mówiła do mnie i innych że wyglądam i jestem jak kur.. , i dziw.. brnęła coraz głębiej w swoim obłędzie przekonaniu przelewając całą nienawiść mściwość na mnie . Zaczęła w okrutny i perfidny sposób znęcać się nade mną psychicznie i fizycznie ze szczególnym okrucieństwem, doprowadzając mnie do skrajnego wyczerpania fizycznego i psychicznego gdzie byłam bita, gnębiona, maltretowana, poniżana, wyśmiewana, straszona, więziona wbrew własnej woli pod zamknięciem, głodzona, przywiązywana do krzesła prześcieradłem ,stosowała różne wstrętne metody dręczenia mnie wyrzucała mnie z domu bez butów zamykając mi drzwi bym nie mogła się dostać do domu. Oczerniała mnie przed moimi rówieśnikami koleżankami wmawiając im niestworzone i nieprawdziwe rzeczy dotyczące mnie .
Mój dramat trwał i narastał z dnia na dzień przemoc i terror stosowany przez moją matkę stawał się nie do zniesienia .

1.05.2005 r moja matka pobiła mnie do tego stopnia że musiałam skorzystać z pomocy
szpitala izby przyjęć w Myślenicach w celu udzielenia mi pomocy medycznej czego dowodem jest otrzymanie karty informacyjnej (obdukcji) z pobicia mnie przez moją matkę.

Jedną z wielu razy było wyrzucenie mnie z domu w nocy i zamknięciu mi drzwi bym nie mogła dostać się do domu nie miałam gdzie nocować miałam tylko pantofle nie miałam kurtki zrozpaczona i wychłodzona poprosiłam o pomoc moją ciotkę udałam się do niej opowiedziałam jej o mojej sytuacji .
Moja ciotka zareagowała i udała się zemną do domu i po czym ciotka spytała się matki co ona wyprawia matka jej odpowiedziała że jestem jej dzieckiem i może robić zemną co chce ja w nocy przeżyłam piekło .

Kolejnym razem matka ponownie wyrzuciła mnie z domu zamykając mi drzwi na klucz postanowiłam poprosić o pomoc i wezwałam Policję w Rabce.
gdzie funkcjonariusze Jacek P. i inny mi nieznany po przyjeździe weszli zemną do mojego domu po czym nie zrobili absolutnie nic by sprawę wyjaśnić czy podjąć jakieś kroki nawet nie wysłuchali mnie nie interesowało ich co jest powodem mojego wezwania i mojej tragedii tylko rozmawiali z matką która wszystkiego się wyparła po czym towarzysko zakończyli interwencję pijąc kawę .

Policja z Rabki nie zrobiła absolutnie nic by przerwać mój dramat kiedy zwracałam się o pomoc nie otrzymałam jej zostałam zlekceważona!!! zignorowana!!! w momencie kiedy tej pomocy najbardziej potrzebowałam zagrażało mi niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia ze strony mojej Matki a takie zachowanie się w tej sytuacji Policji w Rabce jest karygodne !!! niedopuszczalne !!! i niewybaczalne!!! a funkcjonariusze którzy przyczynili się do tego stanu rzeczy i nie udzielili mi pomocy powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej za niedopełnienie czynności służbowych i co najdziwniejsze że Policja w Rabce chroni moją matkę i w stosunku do niej nic nie robi a Matka dalej czuje się bezkarna za krzywdy wyrządzone mi .
Złożyłam kolejne zawiadomienie o przestępstwie o znęcaniu się nade mną przez moją matkę.


Zrozpaczona swą bezradnością i braku jakiejkolwiek pomocy ze strony Policji szukałam pomocy wszędzie opowiedziałam również o mojej trudnej sytuacji Krzysztofowi K którego również prosiłam o pomoc

Kilka dni później gdy zbierałam się do szkoły matka wraz z rodzeństwem napadli na mnie bijąc mnie i wykręcając mi ręce zamkli mnie w pokoju gdzie byłam przetrzymywana kilka dni stosowali wobec mnie przemoc psychiczną i fizyczną .Wcześniej wykręcili wszystkie klamki od drzwi i okien bym nie mogła wyjść z pokoju.
Jednak udało mi się skontaktować telefonicznie z Krzysztofom K którego prosiłam o pomoc by wezwał Policję i powiadomił ją o zaistniałej sytuacji .
Krzysztof zareagował i najpierw skontaktował się z moją kuzynką Magdą G i poprosił ją by udała się do mnie do domu i zainterweniowała w tej sprawie co uczyniła lecz bez skutków gdyż matka ją wyrzuciła z domu by się nie wtrącała w nie swoje sprawy.
Następnie Krzysztof udał się do mojej szkoły i poinformował o zaistniałej sytuacji Panią Dyrektor a następnie udał się na Policję i zgłosił ten fakt na Policji i prosił o interwencję i tym kolejnym razem Policja przyjechała znany mi funkcjonariusz Jacek P i inny mi nieznany i kolejnym razem funkcjonariusze nie wysłuchali mnie nie zrobili nic by przerwać moją tragedię a Krzysztofowi K Policja wytoczyła sprawę o nieuzasadnione wezwanie Policji co skutkowało wyrokiem uniewinniającym Krzysztofa K przez Sąd Rejonowy w Nowym Targu.
Na moje dalsze prośby o pomoc Krzysztof K udał się osobiście w moim imieniu do Prokuratury w Nowym Targu zwracając się do Pana Prokuratora Aleksandra J .o pomoc i interwencję w mojej sprawie zapoznając go z aktami bezprawnej przemocy i znęcania się psychicznego i fizycznego przez moją Matkę .
Zwracałam się o pomoc również na piśmie, pisząc listy i pisma do Prokuratury i Sądu w Nowym Targu informując o mojej tragicznej sytuacji lecz nie odniosło to żadnego efektu.

Również w tej sytuacji Prokuratura nie poczyniła żadnych kroków by sprawę sprawdzić wyjaśnić lub wszcząć dochodzenie, narażając mnie na dalszą przemoc bicie ze strony mojej matki. Moja matka wielokrotnie mi groziła że mnie ZAJEB... oraz wielokrotnie mnie pobiła .
Matka zmuszaniu mnie do złożenia fałszywych zeznań obciążających Krzysztofa K pod groźbą zamknięcia i umieszczenia mnie w placówce opiekuńczej jak tego nie zrobię, co w późniejszym czasie uczyniła.

.Moja sytuacja stawała się już nie do zniesienia byłam do tego stopnia maltretowana że musiałam sama przeciwstawić się tej przemocy i przerwać ten terror i uciekłam z domu
dnia 25.05.2005r
Moja matka gdy uciekłam z domu w akcie zemsty i nienawiści do mnie na jej wniosek umieściła mnie w placówce opiekuńczej .
W stosunku do Krzysztofa K za to że wtrącił się w sprawy rodzinne złożyła na niego fałszywe i nieprawdziwe doniesienie o przestępstwie że mnie molestował co było jedną wielką zmyśloną nieprawdą .


Moja Matka Maria B oskarża wszystkich każdego kto okazał mi pomoc do tego stopnia że oskarżyła własną rodzinę w raz z moim ojcem pisząc do Sądu Rodzinnego pismo w którym potwierdza że byłam bita maltretowana przywiązywana do krzesła że dawano mi alkohol papierosy że byłam przez nich molestowana CZY TO NIE CHORE ???
Moja cząstkowa opowieść spowoduje że może ktoś zrozumie dlaczego uciekłam i wstydzę się za nich to nie jest prawda że chodzi im o mnie lecz żebym nic nie mówiła co robili zemną.


Przeszłam piekło ukrywałam się przed moją matką i jej przemocą do 18 roku życia gdzie nie raz biedzie i głodzie i braku środków do życia oraz oraz dachu nad głową musiałam wytrwać te najtrudniejsze moje chwile młodości by jakoś przetrwać i przeżyć kolejny dzień bo nikt mi nie pomógł ani Policja ani Prokuratura wiedząc o tej sytuacji nie zrobiła nic absolutnie nic narażając mnie na utratę zdrowia i życia oraz okrutne okrucieństwa ze strony matki jak i narażając mnie dalej na dalsze niebezpieczeństwa przez okres kiedy przebywałam i ukrywałam się przed terrorem matki do 18 roku życia gdzie doznałam wielu cierpień braku środku do życia i pogorszenia stanu zdrowia oraz braku i niemożliwości dalszej edukacji .

„Tygodnik Podhalański” umieszczając artykuł na mój temat był nieobiektywny stronniczy zamieszczając nieprawdziwe i niepotwierdzone informacje które mają skutkować ochroną matki przed poniesieniem odpowiedzialności karnej za popełnione czyny .


Czytelniku to jest tylko część mojej tragedii którą poruszyłam w tym artykule .
Agata Borowska

11:49, 20.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

zwykly ojcieczwykly ojciec

0 0

Jak na kogos kto porzucil szkole w 15 roku zycia to bardzo ladnie piszesz slonko!
zwykly ojciec
W tescie pisza ze nie zgodzilas sie na rozmowe z dziennikarzem to skad mieli znac Twoj punkt widzenia?

12:04, 20.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

annaanna

0 0

Agato, skoro jestes pelnoletnia to spotkaj sie z mamą i pogajcie sobie same spokojnie. Mozecie wrzeszczec, krzyczec i sie wyzalac - ale w konsekwencji rzucicie sie sobie w ramiona! Matka jest tylko jedna - jak Ci jej kiedys zabraknie to to zrozumiesz. Nie sluchaj rad osob trzecich - zadzwon do mamy teraz i idzcie po prostu na lody! Twoja mama cierpi i to widac w tym co i jak mowi i robi bez wzgledu na to czy kiedys postepowala z Toba dobrze czy źle! Kiedys sama bedziesz mama to inaczej na to spojrzysz

12:30, 20.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

ApoApo

0 0

Zwykły ojciec ma rację... 100% popieram

13:57, 20.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

ApoApo

0 0

A poza tym tak mi sie zdaje, że dostałaś po prostu taki młodzieńczy wściek macicy na ulicy i ci nasto-szajba odbiła. Ale to jest tylko moje skromne zdanie. ciao :P

14:12, 20.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

abcabc

0 0

Ładnie tak generalizować i oceniać . Z rodziną najlepiej się wychodzi na zdjęciach ... A w życiu różnie bywa ...

15:11, 20.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

gochagocha

0 0

Agata w takim razie pisz!
Gdzie mieszkasz ?
Z czego teraz zyjesz?
Gdzie pracujesz ?
Czy jestes zadowolona z pracy?
Ile zarabiasz ?
Czy jestes szczesliwa, jesli tak to z kim?
Napisz bo teraz nie tylko mama sie o ciebie niepokoi ale wielu z nas! czytelnikow! zwyklych rodzicow itd!
Zagwarantuj nam, ze nie jestes zagrożona ?
Musimy wiedziec czy to Twoje zdania czy kogos kto Cie np. potrzebuje do swojej sprawy? Wtedy Panstwo moze byc o Ciebie spokojne! PISZ

15:34, 20.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

ApoApo

0 0

Pisz, sam jestem ciekaw. A jeśli okaże się, że tylko podszywasz się pod Agatę to na pewno Redakcja szybko cię znajdzie.

15:39, 20.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

norbinorbi

0 0

SZKODA ZE NIE POPROSIŁAŚ JĄ JESZCZE O NR KONTA BANKOWEGO I PIN !!!


15:44, 20.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

nauczycielnauczyciel

0 0

To nie są zdania dziewczyny 18 letniej. - np. w celu unikniecia odpowiedzialnosci karnej itp. Autor to dorosly czlowiek ! To smutne i coraz bardziej podejrzane! Ktos sie powinien za to zabrac z gory!!!

15:47, 20.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

lodzialodzia

0 0

zgadzam się, to nie pisała młoda osoba ale raczej ta jej prawniczka??? Bo tam jest fragment o zagrożeniu życia i zdrowia... a la prawniczy \"bełkot\"; osoba mająca 18 lat tak by na pewno nie formułowała zdań ani też nie pisała o swych krewnych cośtam B. tylko matka, brat itp.

16:06, 20.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

oloolo

0 0

co za bzdury ??? Zmień se babo prawnika , bo ten który stworzył te wypociny strasznie przynudza.

18:01, 20.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

gochagocha

0 0

Agata to powinna zgodzić się na spotkanie nie z matką jesli nie chce ale z Jureckim. Takie spotkanie powinno odbyć się bez udzialu innych ludzi. Pisać w internecie może każdy, każdy może być Agatą Borowską. Wtedy będzie pewność że w gazecie to jest rzeczywiście historia Agaty i jej zdanie!

18:28, 20.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

DolarDolar

0 0

Historia teraz jest różna z dwóch punktów widzenia...
No to kaj się teraz podziewasz, jaką szkołę ukończyłaś, że tak pięknie piszesz, no naprawdę! Podziwiam, bo niektórzy po studiach poprawnego zdania nie sklecą, z przecinkami...

Po drugie, nic nie wspomniałaś o byciu z Krzysztofem w czasie tych 3 lat.. Tak jakby Go nie było wtedy w Twoim życiu, On po prostu Cię wyciągnął z domu i tu jego praca się zakończyła?? wynika w w/w Twojego artykułu, wypowiedzi.
I naprawdę, widać iż to nie są słowa pisane, przez 18latkę, tym bardziej... iż Twoja edukacja dość wcześnie się zakończyła.
No trudno, taka Twoja wola, ale kiedyś gdy będziesz starsza, zapragniesz spojrzeć na mamę a będzie już za późno..

10:26, 21.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Agata BorowskaAgata Borowska

0 0

„Tygodnik Podhalański” znany jest ze swojego pędu do tanich sensacji i nakręcania różnego rodzaju nieprawdziwych afer. Do niedawna patrzyliśmy z pobłażaniem i z politowaniem na „dokonania” red. Jureckiego i jego ekipy którzy działają albo wyjątkowo perfidnie, albo bardzo niekonsekwentnie, szkalując i podając informacje nieprawdziwe tylko by gazeta miała oglądalność i sprzedaż.

13:19, 21.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Agata BorowskaAgata Borowska

0 0

niektórzy forowicze to przykład skrajnego debiliz.. No przecież po to ma dziewczyna pełnomocnika by bronił jej praw i interesów zarówno w sądzie jak w wypowiadanych słowach.szkoda że nieprzejmujecie jej krzywdą i prawdą którą chce przekazać!!!

13:32, 21.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Agata BorowskaAgata Borowska

0 0

zgadzam się z poprzednikiem w sumie guzik mnie to obchodzi bo każdy ma swoje problemy a ja mam własne ale jak matka moja by mnie tak traktowała i zesra.. mi życie do w pierdlu by skończyła .

13:47, 21.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Agata BorowskaAgata Borowska

0 0

Agatko na forum szkoda zdrowia twojego ludzie to wstrętne świnie a widać to na forum że strona przeciwna (twoja matka) to wykorzystuje podszywając się pod pseudo osoby wypowidając się w spsób wyśmiewający i drwiący z faktycznego problemu jakim było twoje cierpienie.Szukaj pomocy nie poddając się w niebieskiej lini ,centrum ofiar przemocy w rodzinie.

13:52, 21.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Agata BorowskaAgata Borowska

0 0

Widzę że dyskusja wobec tego tematu rośnie jest bardzo gorąca i niemogę się powstrzymać by również się nie wypowiedzieć .Czytając tą publikację zjeżył mi się włos na głowie odwiedziłem również strone internetową Agaty którą tam podała www.agataborowska.republika.pl podawane tam informacje po przeczytaniu są faktycznie poparte faktycznie dowodami które może posiadać jedynie poszkodowana agata.Nie mi jest dane osadzać i być Sądem sprawa twoja jest szokująca że do tej pory nie otrzymałaś żadnego wsparcia i pomocy ze strony Policji czy prokuratury.Ktoś powinien zająć się tym!!

14:00, 21.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Agata BorowskaAgata Borowska

0 0

Wystawiam ponownie ten artykuł ponieważ poprzedni artykuł został usunięty przez redakcje tygodnika dlatego ze podawane informacje przeze mnie są dla matki i tygodnika podhalańskiego niekorzystne i boją sie o własne interesy!!Nazywam się AGATA BOROWSKA jestem córką  (... wycięte przez moderatora ...)  jest tylko część mojej tragedii którą poruszyłam w tym artykule .Agata Borowska

Droga Agato Borowska, ponieważ jest to już trzeci TEN SAM tekst wklejany przez Ciebie, usunąłem go. Czy uważasz, że usunięcie kolejny raz powtórzonego tekstu to działanie przeciwko Tobie? Przecież pierwszy tekst został opublikowany i każdy może się z nim zapoznać. Zasada usuwania wielkokrotnie powtórzonych tekstów dotyczy nie tylko Ciebie, ale wszystkich udzielających się na Forum Tygodnika Podhalańskiego. Pozdrawiam, Adrian Gładecki.

ps. inną kwestią jest wklejanie wypowiedzi pod różnymi pseudonimami, jako potwierdzenie własnych słów. Wszystkie poniższe wypowiedzi pisane z Twojego adresu IP w tym momencie zmieniają nick nadawcy na Twój.

14:18, 21.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Agata BorowskaAgata Borowska

0 0

www.agataborowska.republika.pl

14:20, 21.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

gochagocha

0 0

A ja będe moga sobie wyrobic opinie dopiero po relacji ze spotkania Agaty z dziennikarzem tygodnika. Sądze ze wiekszość z nas tak mysli. Dziwne ze teraz na forum mamy dwa teksty Agaty?

15:17, 21.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

DolarDolar

0 0

O ja, to co o ma być..
Ktoś podszywał się pod Staśków, Zośki, Franie, Kaśki, Marysie i to była jedna osoba i ta sama?
Ojojo jak widać nie trudno to sprawdzić, wprowadza sie mętlik na forum ...
E kruca :O

17:40, 21.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

RenaRena

0 0

No tak, nie da sie oszukac techniki teraz;)
A wracajac do artykulu.. To tragedia napewno jest, i to z dwoch stron;( Ale tak sie zastanawiam, jesli Agata wybrala zycie przy Krzysztofie to czy (nawet matce) nie jest latwiej zaakceptowac tego niz walczyc przeciw wlasnej corce??

18:47, 21.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

gochagocha

0 0

o Jezu!

18:48, 21.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

gochagocha

0 0

Nie mam niestety teraz wątpliwości, że to wpisy kogoś kto podszywa się pod tą dziewczynę! Matko Boska chroń ją! !

18:59, 21.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

oloolo

0 0

CZytając poniżej wypowiedzi tego samego gościa który pod różnymi pseudonimami wypisuje różne rzeczy z tego samego kompa ( co admin napisał ) widać czarno na białym że to jakaś popelina, a wogóle to żenada żeby dorosła baba w tym wieku tak się zachowywała.

21:18, 21.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

kuelkuel

0 0

Szanowna Agato, dziecko kochane przez matkę, ojca i rodzinę. Idż po rozum do głowy i zastanów się, nie jesteś pierwszą i ostatnią porażką tego pana i pamiętaj, że tobie to samo zrobi kiedyś twoja córka i może ten sam pan. Wiesz co z żoną tego pana i jego córeczką? Wymiarze sprawiedliwości porażający, obezwładniający i przerażający, Bawicie się dobrze adwokaci i sędziny wystawiając kochającej matce taką opinię? Czy tak wam zależy, żeby w Polsce rodzice małolaty byli ubezwłasnowolnieni za swoją miłość rodzicielską, nie rozumiecie co znaczy nie wiedzieć co dzieje się z własnym dzieckiem, że gdyby ta Matka nie starała się odnależć dziecka to byłaby oskarżona o łamanie praw rodzicielskich, jaką pomoc zapewniliście mając wszelkie możliwości w porównaniu z Matką. Co zrobiła szkoła, czy stosuje procedury? Drodzy Rodzice. Niedługo wasza córka wróci skruszona, oczy już teraz szeroko otwiera chociaż jeszcze na chwilę miłość bez granic nie zważy na nic. Szanowna Agato. masz już ukończone 18 lat więc jesteś dla tego pana za stara i przewidujemy szybką zmianę. Zanim zrobisz następny głupi krok i napiszesz ohydnie głupi list, odpowiedz sobie na pytanie czy warto było i co sobą zaprezentowałaś? Kto teraz cię zechce z takim intelektem bo uroda się nie liczy, gdy ten pan sobie odmieni na młodszy model? kuel

23:50, 21.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

bbbbbb

0 0

dlaczego nie ma zgloszenia przez szpital do prokuratury a moze potrzebny dokument o depresjidlaczego szpital w myslenicach a nie w rabce czy nowym targu

15:58, 22.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

ktośktoś

0 0

Niestety ale w naszym pięknym kraju nikt nie przestrzega prawa a szczególnie osoby które są do tego powołane.Policja i sądy-. tutaj najmniej można się spodziewać pomocy.Dramat rodziny Borowskich polega na tym że nie od razu zainteresowano się panem Krzysztofem K. jaką rolę odgrywał w tej całej sprawie i co w zamian dostał .Policja i sąd powinna szybko i skutecznie zareagować na sygnał że w/w pan jest podejrzany o pedofilie .Czytając kilkakrotnie wypowiedź Agaty odnoszę wrażenie że to kłamstwo ,nie wierzę że była maltretowana przez matkę ,myślę że będąc 14 letnim dzieckiem łatwo dała się zmanipulować mężczyźnie 30 letniemu i albo jest w jakiś sposób zmuszana to szkalowania własnej matki albo ktoś robi to za nią .Czy naprawdę nikogo nie dziwi taki chory związek 14-latki i 30 latka ?Czy nie można powiedzieć że to pedofilia ?dlaczego Agata nie podaje gdzie i z kim była przez te trzy lata i dlaczego akurat pan K. był taki ,,dobry,, i jej pomógł? Z tego co wiem to pan K. nie jest osobą o nieposzlakowanej opinii .Jest w tej historii wiele niejasnych sytuacji i najlepszym wyjściem byłoby oddzielenie osoby K.K od Agaty bo wydaje mi się że przeszła jakiegoś rodzaju pranie mózgu .Dobrze by było żeby spotkała sie ,jeżeli nie z matką to może z ojcem.Nie ma takiego problemu którego nie dałoby się wyjaśnić.Tak więc droga Agato zdobądź sie na odrobinę cywilnej odwagi i porozmawiaj z matką.Nie słuchaj adwokatów bo to nie w ich interesie leży twoje dobro oni to robią tylko dla kasy.A i sam pan K. pewnie się boi żeby nie musiał odpowiadać przed prawem za pedofilie ,chyba ma świadomość co by go czekało za kratami,Zastanów się czy nie jesteś dla nich wszystkich tylko narzędziem ,bo jeżeli przestaniesz być już potrzebna to cię wyrzucą jak niepotrzebny przedmiot.I zostaniesz sama.Przemyśl sobie to dokładnie bo w życiu człowieka najważniejsza jest rodzina i to ta najbliższa .

02:28, 23.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

edelvajsedelvajs

0 0

Agato,jeżeli to ty faktycznie się wypowiadasz na tym forum (mam wrażenie że to raczej twój facet). Jestem matką i powiem ci szczerze jeżeli moja córka zadałaby się w wieku 14 lat z 30 letnim facetem to też bym dała po mordzie nie mówiąc co zrobiłabym temu bydlakowi.Byłaś nieletnia,twoja matka była za ciebie odpowiedzialna.Może odpowiesz mi dlaczego cała twoja rodzina była przeciwko tobie? Czy nie było powodem twoje zachowanie?Może źle się prowadziłaś i przynosiłaś wstyd rodzinie,a oni chcieli sprowadzić cie na prostą drogę-związek z 30 letnim facetem w dodatku żonatym i z dzieckiem.Karygodne zachowanie rodziców faceta,którzy całkiem spokojnie plyknasneli na to co wyprawia ich synek pedofil.Co za bagno

18:29, 23.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Agata BorowskaAgata Borowska

0 0

Zachowanie tygodnika podhalanskiego jest karygodne bezprawnie zmieniają wpisy postów innych wypowiadajacych sie
zarówno tresc i pseudonim na moje imię i nazwisko.
Takie zachowanie jest niedopuszczalne!!!!!!!!!!!!!

12:16, 24.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

kindziakindzia

0 0

dorośnij dziecino, a później mów o bezprawiu. Pisałaś z jednego adresu, to pozamieniali i dobrze! Bo rzucili światło na Twój dziwny przypadek

13:14, 24.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

oloolo

0 0

Agata Borowska, ale bajdurzysz. Katujesz nas wszystkich od kilku lat swoimi historiami, a wejź że sie babo za zycie normalne i idź do roboty a nie mękol na wszystkich forach gdzie to jest możliwe swoich historii, ja juz osobiście mam dośc tych Twoich wypocin. A kogo to tak naprawde obchodzi Twoje prywatne domowe bagno. Ludzie mają większe problemy i nie robią z tego takiego larum jak Ty.

22:28, 24.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

kuelkuel

0 0

I bardzo dobrze, że ktoś zwrócił uwagę pani Agacie, żeby przestała bajdurzyć i wzięła sie do pracy. Gdyby chodziło o alimenty dla Agaty od jej ojca to doskonała sytuacja aby ojciec nie zapłacił ani grosza bo przecież matka nie utrzymywała jej przez ten okres tylko K.K. Swoją drogą co to za pomysł aby przetrzymywać małolaty na które ojcowie nie chcą płacić alimentów i może brać od ojców po parę euro za takie \"przedszkole\". Może ta ciocia wymieniona w piśmie pani Agaty wpadła na taki super pomysł bo może się na takich kruczkach zna i z niejednego chleb jadła a gromy posypały się na ducha winną adwokatkę. Sprawa jest podejrzana i zamotana i pytamy czy nasze wymiary sprawiedliwości ją rozwiążą supełek po supełku?

19:22, 25.06.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

lamlam

0 0

znam z autopsji wyobraźnię i barwny język pani adwokat i to na 100 procent ona za tymi bredniami Agaty Borowskiej stoi i dziwię się, że iloraz inteligencji tej pani adw. jest tak nikły, ze pisząc ten list nie pomyslala o niewyedukowanej 15 latce, ktora niby mialaby się posługiwać prawnymi terminami i poprawną pisownią i o tym ze kazdy przeciętny czytelnik tego listu golym okiem zobaczy ze ktos podszywa się pod agategratuluję Jurkowi Jureckiemu za artykuł i odwagę pisania prawdy!!!i oczywiście Tygodnikowi Podchalańskiemu jesteście jak najbardziej obiektywni i wiarygodni!!! oby tak dalej

20:39, 04.07.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

kuelkuel

0 0

Mało prawdopodobne, że taki tekst napisała adwokat. To język, który można podsłuchać w sądzie a potem takie piśmidło opublikować gdy nie trzeba się osobiście pod nim podpisać. Czy to ta sama ciocia, która była ławniczką w sądzie? Pan P. poklepał podopieczną jeden raz po brzuszku i odebrano mu wszystkie dzieci to ciekawe po czym pan K.K. klepał panią Agatę skoro pozwolono mu na to przez 3 lata i nie zabiegano aby mu dziecko odebrać. Alimenty należą się panu K.K. bo to on stworzył pani Agacie rodzinę zastępczą. Ale pewnie nie ma ukończonego kursu dla rodzin zastępczych dlatego forsy nie dostanie no i wychowywał panią Agatę bez pomocy PCPR ale za wiedzą i zgodą i ze strasznym skutkiem, co widać po jej wypowiedziach.

13:39, 05.07.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

kawakawa

0 0

ale jeszcze przyjdzie taki czas że agatka wroci do mamusi na kolanach i bedzie ja błagac o przebaczenie za wszystko czym raczy teraz ta biedną i uczciwa kobietę
bo jakze matka ktora szuka od kilku lat malolaty i chce ja odizolowac od pedofila moze równoczesnie nienawidzic swojej agatki? Ta Agatka o ile wogole to ona pisala ten list to ma chyba nierowno pod sufitem szkalujac mame

20:23, 05.07.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Mortus DiabolusMortus Diabolus

0 0

wszyscy jestescie po jednych piniądzach znałem Agatę i jej Matke Agata potrzebowała lepszego życia którego widocznie rodzice jej nie zapewnili i wcale sie nie puszczała nie sadzcie jak nie wiecie nie znaliscie jej była fajna dziewczyną ale nadmiar emocji zawrócił jej w głowie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

19:18, 27.10.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

chorasytuacjachorasytuacja

0 0

fajna dziewczyna tylko szkoda ze tyle osob przez swoj skok w bok ciagnela po sadach . przeszlam przez te sprawy jej ona sie nie ogarnie bo to zaszlo już za daleko i nie szkaluj matki bo sama z lapami do niej skakalas bo niechciala cie wypuscic z domu ale do niego!!! i przez to byly te awantury ogarnij sie wkoncu dziewcze bo dość bagna narobilas ty przed 30 on juz prawie 50 zaniedlugo bedziesz mu dupe podcierac ale zyj tam jak chcesz nie zapomnij chodz na pogrzebie sie matka pożegnać na przyszlosc .

02:22, 24.02.2017
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

FrankoFranko

0 0

To jest porostu nie do wiary!!!, 14 letnie dziecko porwane.

22:05, 25.04.2019
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

  • budowlane

    22.12.2025

    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

  • ogloszenie

    29.05.2026

    Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

  • budowy

    02.06.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • praca

    02.06.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • ogloszenie

    27.05.2026

    Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

  • ogloszenie

    19.05.2026

    KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

  • biznes

    02.06.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • domy

    02.06.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • 01.06.2026

    ZLECĘ WYKONANIE PRAC WYKOŃCZENIOWYCH: SUCHE TYNKI,...

  • 01.06.2026

    ZATRUDNIĘ DO KARCZMY i PENSJONATU W KOŚCIELISKU. 6...

  • 01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38m2 i 55m2 w CENTRUM NOWE...

  • ...

    01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

  • SZCZ

    01.06.2026

    SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

  • ...

    29.05.2026

    RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

  • 26.05.2026

    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMO...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM: KELNER/-KA - DLA ...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM DLA UCZNIÓW, STUDE...

  • 25.05.2026

    URZĄD GMINY KOŚCIELISKO zatrudni INSPEKTORA ds. po...

  • ...

    25.05.2026

    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

  • ...

    22.05.2026

    RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

  • LAS

    21.05.2026

    Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

  • budynek

    12.05.2026

    Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

  • ...

    28.04.2026

    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

  • pożyczki

    23.04.2026

    PROVIDENT. 571 240 909.

  • usługi

    17.04.2026

    OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

  • ...

    07.04.2026

    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

  • ...

    07.04.2026

    NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...


POLECAMY

0%