Przejechał na rowerze obie Ameryki, Islandię, Himalaje i... wreszcie został upragnionym Kolosem.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"129188"}
Piotr Strzeżysz najbardziej lubi swoje zdjęcia na których pozuje na tle roweru a sam - unosi się nad ziemią. - Jazda na rowerze jest trochę jak latanie. Zawsze mam takie wrażenie unoszenia się nad ziemią - podkreśla. Piotr, rocznik 73., pochodzi spod Garwolina, z niewielkiej miejscowości Trąbki. Odkąd skończył pięć lat jeździ na rowerze. - To siedziało we mnie od zawsze. Uwielbiałem jeździć i nadal to lubię - zaznacza.
*
Dotąd przejechał osiemdziesiąt krajów. Dokładnych rachunków przejechanych kilometrów nie prowadzi. Na obecnym rowerze „nastukał” dobrze ponad 200 tysięcy, ale to z pewnością nie jest wszystko. Pierwsza poważna wyprawa rowerowa… W 1991 roku pojechał w Bieszczady na swoim pierwszym górskim rowerze marki Scott, zakupionym w sklepie Czesława Langa w Warszawie. To był jeden z najsłabszych modeli, miał ubogi osprzęt i zaledwie sześć zębatek w tylnym wielorybie, ale Piotr nie miał wielkich wymagań. - W ciągu czterech lat przejechałem na nim 50 tys. kilometrów. Wówczas, na początku robiłem regularnie ponad 15 tys. kilometrów w roku - wspomina. Po Bieszczadach przyszła kolej na dalsze wyprawy, jak choćby ta do Włoch, przez alpejskie przełęcze. - Wtedy jeszcze nawet nie zabierałem ze sobą namiotu. Miałem kawałek folii, którym się owijałem, gdy lało. A noce spędzałem w jakichś przydrożnych szopach, lub przystankach autobusowych - wspomina początki swych podróży.
Kolejny rower Piotra, również Scott, był nieco mniej przaśny, dużo lżejszy. Miał nawet amortyzowany przedni widelec. Rowerowy obieżyświat zrobił na nim kolejnych 50 tysięcy kilometrów i… dorobił się przepukliny w szyjnym odcinku kręgosłupa. - Stwierdziłem, że rowery górskie nie są dla mnie, że potrzebuję czegoś, na czym będę się mógł bardziej wyprostować. Kupiłem rower trekkingowy. Po krótkim mariażu z rowerem innej marki Piotr znów sięgnął po wypróbowanego Scotta. Ma go zresztą do dzisiaj. Już ponad 20 lat.
*
Z każdą daleką podróżą Piotr stawał się coraz bardziej odważny. Niemal każda kolejna podróż była dłuższa i bardziej wymagająca. Rowerowa pasja nieco kolidowała z rozpoczętymi studiami ale obieżyświat się tym specjalnie nie stresował. - Fakt, że dość długo studiowałem, ale przynajmniej miałem czas na jazdę rowerem - wspomina ze śmiechem.
Piotr pojechał rowerem na Nordkapp - najbardziej na północ wysunięty skrawek Europy, do którego prowadzi droga. W drodze powrotnej zaliczył bardzo malownicze norweskie Lofoty. Kolejna wyprawa była połączona z planami zarobkowymi. Podróżnik wyruszył do Anglii, gdzie przez rok pracował w ośrodku dla dzieci z porażeniem mózgowym. Przy okazji objechał Szkocję i zwiedził na rowerze Islandię. Zresztą do tej wyspy nabrał szczególnego sentymentu. Wracał tam jeszcze cztery razy.
Wyjazd do Indii - był skokiem na głęboką wodę. Bez lokalizatora GPS, bez szczegółowych map. Wszystko na „spontanie”. - Często się gubiłem. Pamiętam jak kiedyś próbowałem dostać się do mostu. Jechałem do niego przez kilka dni. Na końcu okazało się, że to żaden most, tylko rodzaj kolejki linowej. Wsiadało się do metalowego kosza, który następnie przeciągali na drugi brzeg indyjscy żołnierze - wspomina podróżnik. - Droga czasami była, a czasami jej nie było. Po raz pierwszy wówczas doznałem bezinteresownej gościnności zupełnie obcych ludzi. Znajomi przestrzegali: głowę ci utną, obrabują. A okazało się, że to ludzie bezinteresowni. Każdy mi pomagał - zaznacza Piotr. Trasa po Indiach doprowadziła podróżnika w Himalaje. Na odcinku 500 kilometrów pokonał 5 górskich przełęczy o wysokości przekraczającej 5 tysięcy metrów nad poziomem morza. - Ten wyjazd był naprawdę męczący od strony fizycznej. Ale nabrałem ochoty na więcej.
*
W 2005 roku Piotr rozpoczął pracę w szkole. Posada nauczyciela miała jeden podstawowy atut… dwumiesięczne wakacje. Gdy się było przekonywującym w rozmowie z dyrektorem, można było okres „wolnego” przedłużyć nawet do trzech miesięcy w roku. Do tego pensja w prywatnej placówce oświatowej była całkiem zacna i pozwalała realizować nawet te bardziej ambitne podróżnicze plany. - W kolejnym roku postanowiłem, że lecę do Chin. Znów niczego nie planowałem. Z Pekinu chciałem się dostać do Tybetu. Dopiero na miejscu się dowiedziałem, że to nie będzie takie proste - wspomina. Po dwóch tygodniach Piotr dotarł w okolicę granicy Chin i Mongolii a stamtąd ruszył do Tybetu. Dotarł do Lassy - dawnej stolicy i siedziby Dalajlamy. Rower okazał się najlepszym środkiem transportu. Na miejscu nie było mowy o tym, żeby podróżować komunikacją zbiorową. Nie dało się też wypożyczyć samochodu. Poza tym wszyscy obcy byli zatrzymywani przez liczne wojskowe posterunki. Rowerzysta też był zatrzymywany, ale ponieważ mundurowi nie wiedzieli co z nim zrobić a łączność w tamtych czasach jeszcze poważnie kulała, funkcjonariusze przepuszczali dziwnego podróżnika. Po prostu chcieli się w ten sposób pozbyć kłopotu. Piotr dotarł nawet pod Mount Everest. Do Tybetu wracał na rowerze jeszcze dwa razy. Jedna z rowerowych eskapad w Himalaje odbyła się… zimą. Piotr przejechał z Lassy do Katmandu. Miejscami musiał rower przenosić przez śnieżne zaspy.
*
W 2006 roku jury Kolosów - najbardziej prestiżowej nagrody przyznawanej podróżnikom w Polsce, dostrzegło zimowy himalajski wyczyn Piotra. Dostał wyróżnienie. - To mnie trochę popsuło. Wcześniej moje wyjazdy były zupełnie po nic. A teraz zacząłem kombinować, co tu zrobić, żeby dostać Kolosa - Piotr wspomina ze śmiechem. Na kolejną wyprawę pojechał do Ameryki Południowej. Chciał przejechać zimą Patagonię i wspiąć się na wznoszący się na ponad sześć kilometrów nad poziom morza wulkan. Plany trochę się posypały. Okazało się bowiem, że wjazd rowerem na sam wierzchołek wulkanu nie będzie możliwy. Podróżnik wracał rozgoryczony. Jury znów go wyróżniło. Upragnionego Kolosa nie zdobył. - Byłem zły, aż z tej złości obciąłem włosy - kwituje swoją patagońską eskapadę.
W 2010 roku wydawnictwo „Bezdroża” poprosiło Piotra by napisał książkę o Andach. - Powiedziałem zgodnie z prawdą, że o Andach za wiele nie wiem, ale mogę napisać o Himalajach - zaznacza. Książka o Himalajach powstała, ale myśli o Andach Piotr też nie mógł się pozbyć. Postanowił przerwać pracę w szkole na rok i wyruszyć na wyprawę przez obie Ameryki. Ten wyjazd okazał się fiaskiem. Rozpoczęta na Alasce podróż skończyła się na granicy z Meksykiem. - Wróciłem do Polski, bo wówczas byłem w związku. Po prostu źle mi się jechało. Po powrocie napisałem kolejną książkę. Do pracy już nie wróciłem. Ale na te Ameryki strasznie się zafiksowałem - podkreśla.
*
Nad amerykańskim przedsięwzięciem wyraźnie zawisło jakieś fatum. Kolejna próba też zakończyła się fiaskiem. Piotr miał wypadek. Złamał rzepkę. Kontuzja uziemiła go na kolejny rok, jednak gdy tylko wydobrzał - znów ruszył na podbój Ameryk. - Tym razem przejechałem dwa kontynenty, ale i tak źle się skończyło. W połowie drogi skończył się mój związek. Nie było do czego wracać. Dojechałem do Ziemi Ognistej, czyli de facto wyprawy nie dokończyłem. Wróciłem do Polski ale - o dziwo - tym razem mi dali Kolosa. Napisałem kolejną książkę i postanowiłem, że jeszcze raz przejadę obie Ameryki od końca do końca. Pokonanie 30 tys. kilometrów zajęło mi 18 miesięcy. To była moja najdłuższa podróż.
W 2020 wybuchła pandemia. Piotra spotkało też osobiste nieszczęście – śmierć mamy. Podróżnik postanowił poszukać wyciszenia, samotności i wrócić do równowagi psychicznej podróżując przez Islandię. Na wyspie spędził dwa miesiące. Islandia okazała się w czasie wielkiej ogólnoświatowej izolacji całkowicie pozbawiona turystów. Polski obieżyświat znalazł podczas tej wyprawy spokój, którego tak bardzo potrzebował.
W 2022 r. Piotr wyruszył do USA. W Południowej Karolinie, podczas noclegu na dziko, doszło do wypadku. Podróżnik oblał się wrzątkiem i dotkliwie poparzył nogi. Nie było wyjścia. Wyprawa została przerwana. Trzeba było pilnie wracać na leczenie do kraju. W 2023 roku, gdy rany się jeszcze dobrze nie zabliźniły, Piotr wyruszył na kolejną spontaniczną wyprawę. Zamierzał dojechać do Turcji, z możliwością przedłużenia trasy. Skończyło się rajdem po Iranie, Indiach i Pakistanie z odwiedzinami w całkiem już bliskich podróżnikowi Himalajach.
*
Plany kolejnej wyprawy już chodzą Piotrowi po głowie i znów kusi wyprawa do Indii. Niestety z granicy Pakistańsko-Indyjskiej dochodzą niepokojące wieści. Jedyne lądowe przejście graniczne pomiędzy dwoma zwaśnionymi od lata krajami zostało właśnie zamknięte.
O swoich wyprawach Piotr Strzeżysz opowiadał w sobotę w rabczańskiej Galerii Pod Aniołem. Podróżnik gościł w Uzdrowisku na zaproszenie organizatorów rabczańskiej Masy Krytycznej.
mk

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz