W jednym dniu został zboczeńcem; pedofilem, wściekłym zwierzakiem, którego powinno trzymać się w klatce. Zawalił mu się na głowę cały świat, bo poklepał po brzuszku.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"1307"}
Pan Władysław przeciera oczy, gdy chyba po raz setny czyta niepozorną kartkę papieru, opieczętowaną wielkimi, czerwonymi pieczęciami. Kartkę, która tak po prostu, bez ogródek, w jednym dniu zrujnowała mu życie, reputację, uczyniła niebezpiecznym zboczeńcem, ciemnym bohaterem kryminalnej kroniki. – Pewnie gdybym był rodowitym góralem, takim honornym, to już dawno zawisłbym na belce. Ale ja jestem inaczej wychowany. W domu rodzinnym mnie nauczyli, że zawsze jest jakieś wyjście – zaznacza sześćdziesięciolatek o aparycji dobrego wujka.
\"To straszne pismo\" nakazuje Władysławowowi i jego żonie Mieczysławie \"natychmiastowe\" wydanie pracownikom Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie wszystkich jedenastu ich przybranych dzieci. Uzasadnienie pisma brzmi jeszcze bardziej upiornie: \"Sąd ustalił, że Władysław, pełniący wraz z żoną funkcję rodzinnego domu dziecka, ma niewłaściwe zachowania w stosunku do przebywających tam niektórych małoletnich. (...) prawdopodobnie zachowania te mają charakter molestowania seksualnego. Sprawa wymaga dodatkowego zbadania w sensie ustalenia czy, i w jakim stopniu, zachowania te miały miejsce, aczkolwiek prawdopodobieństwo tych zachowań jest duże i w związku z tym dobro dzieci wymaga natychmiastowego odizolowania ich od osoby Władysława.\"
– Przez ten dom przewinęło się półtora tysiąca dzieci. Przez dziesięć lat prowadziliśmy w \"Poranku\" kolonie. Żadne nigdy się nie poskarżyło. Aż tu nagle wystarczyła ta jedna straszliwa potwarz... – Władysław przez chwilę błądzi wzrokiem po ścianie.
***
Prowadzenie placówki opiekuńczej już dawno przestało się opłacać, ale przecież dzieci nie wychowuje się dla pieniędzy. Dlatego państwo P. z pokorą przyjmowali kolejne zapowiedzi cięć finansowych. – Prowadzenie tego domu to była nasza pasja – potakują zgodnie małżonkowie z Rabki. Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie skrupulatnie tę pasję wykorzystywało. Gdy tylko pojawiły się problemy, jakieś dziecko wymagało natychmiastowej pomocy – urzędnicy jak w dym walili do Władysława i Mieczysławy.
Trzy lata temu, po kolejnych biurokratycznych zawirowaniach, należący do rodziny P. niewielki pensjonat \"Poranek\" – wcześniej dumnie określany Rodzinnym Domem Dziecka – został zdegradowany do siedziby Zawodowej Rodziny Zastępczej. Przepisy przewidują, że w tego rodzaju placówce może przebywać maksymalnie sześciu wychowanków. W \"Poranku\" mieszkało ich dziewięcioro. Jednak, gdy w ubiegłym roku PCPR poprosiło, by Władysław przyjął pod swój dach kolejną trójkę dzieci – ten nie odmówił.
– Wezwali nas na rozmowę i powiedzieli: \"Jeśli wy nie przyjmiecie tych trzech nastolatek – wylądują w państwowym molochu, gdzie na pewno nie będą szczęśliwe. Co mieliśmy zrobić? – pyta retorycznie Władysław. – Porozumiewawczo stuknęliśmy się z żoną pod stołem kolanami i już byliśmy zdecydowani, że poradzimy sobie i z jedenastką. Niestety, to była najbardziej tragiczna decyzja w moim życiu – mówi.
Początkowo współpraca opiekunów i trójki nowych dzieciaków układała się bardzo dobrze. Najstarsza, dorastająca Ewelina trzymała swoje siostry silną ręką. Problemy zaczęły się, gdy dziewczyna skończyła osiemnaście lat i poszła na swoje. Dwie pozostałe w Poranku siostry zrobiły się krnąbrne, nie chciały uczestniczyć w pracach domowych, opuściły się w nauce. Na dodatek piętnastoletnia Paulina przeżywała pierwsze zawody miłosne.
– Chodziła jak struta, jakby się świat zawalił. Niepokoiliśmy się o nią. Zapytałem, o co chodzi? Odpowiedziała, że znowu rzucił ją chłopak. Pocieszałem, jak mogłem. Tłumaczyłem, że jest ładna, że bez problemu znajdzie sobie kogoś innego. Pogłaskałem po głowie, przytuliłem. Kiedyś leżała taka struta na huśtawce przed domem, z wypiętym do słońca gołym brzuchem. Dzieci bawiły się obok, byliśmy przed domem z żoną. Mówię: Ewelina zejdź ze słońca, bo cię przypiecze i poklepałem ją po brzuchu. Później dowiedziałem się, że to był zły dotyk – Władysław po raz kolejny chwyta się za głowę.
Na początku czerwca do drzwi \"Poranka\" zastukał kurator sądowy. Mieczysławę zdziwiła ta wizyta. Urzędnik rozmawiał z dzieciakami. Na końcu zawołał do siebie opiekunów. Bez ogródek wywalił, o co chodzi. Władysław molestował seksualnie Paulinę. Dziewczynka skarżyła się pedagogowi szkolnemu, a ten dał znać do sądu. Kontrola przedstawicieli PCPR, która wpadła parę dni później, była jeszcze mniej subtelna. – Przez trzy godziny przesłuchiwali dzieci jak prokuratorzy. Na koniec nawrzeszczeli na nas i zabronili opuszczać dom – wspomina pani Mieczysława. – A właśnie w poniedziałek mieliśmy z dzieciakami jechać na wakacje do Łeby – dodaje.
– Laurki przyszły wczoraj. W sam raz w Dzień Ojca – pan Władysław jeszcze raz sięga po sądowe postanowienia. – A dzisiaj pani dyrektor PCPR wręczyła nam w drzwiach decyzję o rozwiązaniu naszej rodziny zastępczej. Myślą, że dzieci to śmieci, które można załadować do kontenera i wywieźć w siną dal... urzędasy – krzywi się z niesmakiem.
– Niedawno byliśmy na pielgrzymce w Licheniu. Dzieci pytały: ciociu, o co się tak mocno modlisz? Odpowiedziałam, że o to, żeby Pan Bóg dał mi siłę, żebym mogła was wszystkich wychować. Nie wiem, co takiego zrobiłam, że Matka Boska mnie nie wysłuchała – zastanawia się Mieczysława.
***
Niewielki pokoik, kolorowe mebelki, dwa stoliki otoczone dziećmi. Przy pierwszym trójka nastolatek. Kryją twarze, chichoczą, osłaniając się rękami. Przy drugim stoliku reszta dzieci. Są zdezorientowane, wciąż wierzą, że zaraz wyjadą na wczasy, jednak wcale się nie cieszą. Przeczuwają, że dzieje się coś złego.
Ania, najstarsza mieszkanka \"Poranka\", blondynka o delikatnych rysach, popłakuje ukradkiem. – Jak się teraz czujecie? Co się właściwie stało? – pytanie rzucone w kierunku dziewczyn przy pierwszym stoliku pozostaje bez odpowiedzi. – Nie będziemy odpowiadać na żadne pytania – po raz kolejny pada ta sama odpowiedź. Drugi stolik jest bardziej rozmowny. – Nie wiemy, co się stało. Proszę o to raczej je zapytać – Ania wskazuje na dziewczyny kryjące oblicza. – Ja nie wiem, o co chodzi. Dla nas wujek był jak ojciec. Traktował nas, jak własne dzieci – zaznacza łamiącym się głosem. – Tata nas kocha i mama też – włączają się do dyskusji maluchy.
***
Całą ostatnią noc małżonkowie P. zastanawiali się, co właściwie powinni zrobić. Nie ma dobrego rozwiązania: jeśli stulą uszy, wszyscy będą ich uważać za winnych. Jeśli rozpoczną walkę – i tak przegrają. Postanowili nie stosować się do urzędniczych sugestii, żeby wszystko obeszło się bez rozgłosu, po cichu. Gdy rano pod dom podjechały wozy z PCPR, panu Władysławowi puściły nerwy. Gdy urzędnicy pakowali dzieciaki do samochodów, zaczął krzyczeć. – Jesteście bezduszni. Co wy wiecie o wychowaniu dzieci? Wynoście się stąd, byle szybko...
Pani Mieczysława nie mogła od siebie odkleić tulących się maluchów. – Co z nimi będzie? Julka ma ADHD. Wystarczyło, że na jeden dzień wyjeżdżałam z domu, i już dostawała wysokiej gorączki – tak przeżywała rozstanie. A Anetka? Dziś miała być u logopedy. Ciężko się z nią napracowaliśmy. Jest opóźniona społecznie, dopiero w siódmym roku życia zaczęła mówić. Ania... ciężko jej w szkole szło, ale była taka pracowita, że dostała się do liceum. Ale teraz to już chyba nieważne...
***
– Co będzie teraz? A jak pan myśli? Przecież z takich zarzutów nie można się oczyścić. Nie pomoże nawet wygrana w sądzie, choć, oczywiście, będziemy się odwoływać. Dzieci już do nas nie wrócą, co do tego nie mam wątpliwości. A ludzie i tak będą na mnie patrzeć jak na zboczeńca, pedofila. Pozostaje już tylko sprzedać \"Poranek\", oczyścić konto z oszczędności i stąd uciekać – byle dalej. Może w rodzinne strony, gdzie mnie ludzie lepiej znają i szanują – zaznacza Pan Władysław, mimowolnie omiatając wzrokiem wnętrze pustego pokoju. – Za parę tygodni dam ogłoszenie w biurze nieruchomości. Sprzedam dom nawet po zaniżonej cenie.
***
Powiatowe Centrum Rodzinie bardzo oszczędnie komentuje decyzję o zabraniu dzieci z \"Poranka\". – Rozporządzenia i ustawy zobowiązują nas do wypełniania postanowień sądowych. Tak samo stało się tym razem. Wykonaliśmy dokładnie to, co nam nakazał sąd rodzinny – przekonuje Aneta Wójcik. Na komentowanie zarzutów stawianych panu Władysławowi szefowa Centrum nie daje się namówić. Zaznacza, że sprawę domniemanego molestowania ujawnił szkolny pedagog, on też – z pominięciem PCPR – zwrócił się do sądu. Centrum tylko przeprowadziło rozmowy z dziećmi oraz opiekunami i przygotowało raport. Dokument przedstawiony sądowi był tylko relacją, nie zawierał żadnych wniosków.
Dyrektor Wójcik przyznaje, że dotychczasowa, ośmioletnia współpraca z rabczańską rodziną zastępczą układała się poprawnie. Dodaje, że małżonkowie – jeśli czują się pokrzywdzeni – mogą się od postanowienia sądu odwołać.
Marek Kalinowski

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
Ludzie czy wy serca nie macie ??? Dziewzyna moze powiedziala glupote w szkole a odrazu dzieci rodzinie zabierac??? Przeciez nie mozna tak biednymi dzieciakami pomiatac!!!!! One maja serca - one czuja- Jestescie bezduszni!!!!!! To jech wlasnie ku.... polskie prawo :(:(:( Mam nadzieje ze to nieporozumienie sie szybko wyjasni i trzymam kciuki zeby bylo dobrze :)
0 0
Jestem wstrzasnieta ta historia , zal mi bardzo dzieci i Waszego wysilku ale prosze sie niezalamywac , tutaj
potrzeba ekspertyzy bieglego psychiatry i sad aby uprawomocnic i zaskarzyc obecna decycje .Jeszcze jedno, ucieczka tym bardziej rzuci cien na Was.
Zycze Cierpliwosci i Powodzenia
Pozdrawiam M
0 0
Tak. Niedługo juz nawet nie będzie można wykąpac własnego małego dziecka, tylko trzeba będzie używac gumowych rękawiczek. Na kretynów nie da rady. A wogóle co to za bzdurne powiedzenie \"zły dotyk\"- to mi się kojarzy z jakim tok showem mydlanym. Albo jest się pedofilem albo nie. NIe sądzę żeby w tym przypadku ci ludzie byli źli. Doszło do tego że nie można gówniarzowi przylać porządnie w d.... bo zaraz cie oskarżą o znęcanie się. No to niedługo będziemy mieli ludzi jak w Szwecji - najbardziej niezaradnych i leniwych zyciowo. Tam od 15 lat nie można przylać oficjalnie dziecku w tyłek.
0 0
Szlag człowieka trafia jak sie patrzy na to co się dzieje ,jakaś totalna paranoja.Tutaj człowiek opiekuje się dziećmi stwarza im dom otacza rodzicielską troską przez wiele lat i nigdy nie było żadnych problemów ,aż nagle jakaś rozwydrzona małolata rzuca na człowieka takie oskarżenie.A sąd to już w ogóle jest chory .Ciekawe jest że jak pani Borowska potrzebowała wyrwać swoją córkę z łap osoby podejrzanej o pedofilie to sąd się jakoś dziwnie nie śpieszył się a wręcz przeciwnie.Co się dzieje w tym kraju? Czy nie ma już normalnych zdrowo myślących urzędników ? I bądź tu człowieku dobry i pomagaj innym -to taką zapłatę dostaniesz.
0 0
Po pierwsze gratuluję obiektywnego artykułu. Tam gdzie prowadzę rodzinę zastępczą zawodową prasa jest z PCPR-em. Tzw. molestowanie nieletnich to temat trudny. ja jako rodzić kilkorga dziewczynek w wieku od 7 do 17 lat muszę mieć włączone cały czas swiatełko, aby \"łapki\" trzymać z dala od wychowanek, nie \"nadziać się\" na wychowankę, która bierze prysznic bez zamykania drzwi łazienki i wiele innych ograniczeń co zazanaczam dziej się w moim prywatnym domu. To gdzie przebywam i z kim, czy sam na sam z wychowanką jest ciągle kontrolowane przezemnie. W sytuacjach -konfliktach bierze udział tylko żona, ja obawiam się oskarżenia o przemoc. Taka praca- w tej gdzie pracoweałem poprzednio obawiałem się szefa-choleryka, teraz obawiam się wychowanków jakby nie patrzeć podwładnych, bo oddanych pod moją opiekę przez sąd.Lubię tę pracę, kocham dzieci, ale nie wiem kiedy i z jakim oskarżeniem przyjdzie do mnie kiedyś rano policja i mnie aresztuje.Powyższy przypadek to typowa konfabulacja dziewczyny sterowanej przez starszą siostrę (miałem podobny przypadek, ale dotyczył on pieniędzy) i zemsta małolata za taki\"duperel\" np. jak nie wypuszczenie 15 latki na całonocną dyskotekę poza miejscem zamieszkania. Sądy i PCPR-y są przewraźliwione po ostatnich pobiciach niewinnych dzieci, więc reagują tak a nie inaczej. Ale gdzie dobro dziecka, kolejne rozstanie, stres, zawiedzone oczekiwania, zerwane więzy, które tworzą się na nowo z każdym dniem pobytu wychowanka w naszym domu- to nie jest dom dziecka to normalna tylko zastępcza rodzina-kochająca rodzina.
0 0
to niemozliwe datego nie wierze w ta afere znam p.Wladyslawa kilkanascie lat i wiem ze to bardzo dobra osoba dlatego zycze mu duzo wytrwalosci w tych trudnych dla niego chwilach mam nadzieje ze wkrotce zostznie on oczyszczony z tych strasznych zarzutow tego mu zyczymy
0 0
Jestem wstrząśnięta tym artykułem. Zam tych Państwa i dziewczynki od paru lat i nie mogę uwierzyć, że taka sytuacja miała miejsce. Pan Władysław i Pani Mieczysława traktowali dziewczęta jak własne dzieci i stworzyli atmosfere jak w prawdziwej rodzinie. Jest mi niezmiernie smutno, że zostali tak potraktowani za to całe dobro jakie uczynili. Wierzę, że cała sprawa się wyjaśni i wszystko dobrze się skończy.
0 0
To niestety kolejna taka sprawa: zaczęło się pół roku temu w Warszawie, sprawa p. Beta (RDD Al. Jerozolimskie 44, artykuł GW \"Miasto zabiera dzieci\"). I obawiam się, że nie ostatnia. Moim zdaniem to celowe działania mające na celu udowodnienie chorej teorii, że rodzinna opieka zastępcza jest za droga, niewydolna i nieopłacalna.
0 0
Jesteśmy z żona rodzicami zastępczymi i wiele wycierpieliśmy z powodu pracowników MOPSu i innych \"pomocników\", dlatego doskonale rozumiemy Waszą sytuację. Solidaryzujemy się z Wami i bardzo serdecznie pozdrawiamy
0 0
Jest mi bardzo przykro to czytać:( W kraju gdzie większosc sedziów czyta dokumenty na rozprawie i podejmuje zgubne w skutkach decyzje , gdzie dobro dziecka nie ma wiekszego znaczenia ,,, Co takie urzedasy moga wiedziec o wychowywaniu dzieci w rodzinach zastepczych ... Szkoda jest mi TYCH LUDZI I TYCH DZIECI razem z pannica bo kiedys zapewne dostanie zapłacone za to co zrobiła życze jej tego z całego serca . Podziwiam PORANKÓW bo nie kazdego stać na takie poświecenie .Ludzie obudzcie sie ze snu w tym kraju . Molestowanie , mobing a moze w koncu zaczniemy wychowywac dzieci tak jak chowali nas rodzice i dziadkowie , na uczciwych ludzi a nie na konfabulantów i pasozytów. Trzymam kciuki za Was ,,, walczcie bo macie o co ....
0 0
Prowadzimy z żoną od 8 lat rodzinę zastępczą i mogę powiedzieć ,że urzędnicy nigdy nie podejdą humanitarnie i rozsądnie do naszych problemów . Oni poruszają się w swoim wirtualnym, papierowym świecie , a rodziny to tylko cyferki w statystyce.Niedawno pani z PCPR powiedziała:\" Z tych dzieci i tak nic nie będzie, to patologia\".Jak można z takim nastawieniem pracować w PCPR?
Urzędnicy są bardzo mili tylko wtedy , gdy muszą umieścić dziecko w rodzinie zastępczej , potem zaczyna się walka z urzędem.
Kochani Państwo.Mam nadzieję ,że zostaniecie oczyszczeni z zarzutów tej smarkuli.Wytrzymajcie , dobro musi zwyciężyć .
PS. Gdyby Jezus żył dzisiaj ,to pewnie oskarżono by Go o molestowanie dzieci .
0 0
Urzędnicy MOPS-u opamiętajcie sie.! Czy nie macie świadomości że tracicie lopiekunów którzy poświęcili całe swoje życie dla dzieci z rodzin patologicznych??? Odebraliście wiarę w miłość radość iszczęście i poczucie bezpieczeństwa tych MALUCHÓW. To jest dramat że te dzieciaki po raz kolejny żyją w strachu i niepewności. Miecia i Władysław nie są opiekunami to prawdziwi RODZICE. Dziś życie tej Wielkiej i szcęśliwej rodziny legło w gruzach lecz wierzę że za sprawą mądrych decyzji zacznie się
RADOŚĆ O PORANKU
0 0
Spedziłam w Waszym Poranku najlepsze chwile swojego dzieciństwa-jako kolonistka,w ramach sanatorium bo chorowałam na astme a nawet z moimi rodzicami za jednym światecznym stołem.Moi Rodzice powierzali Wam pod opieke zarówno mnie jaki moje dwie młodsze siostry-w tym szescioletnia.
Nigdy nie zapomnie jak Ciocia witała z nami kazdy dzien przynoszac nam do łóżka gorące kakao a Wujek zabierajac nas na wycieczki w góry nosił za nami wielki baniak z piciem i słódkie bułeczki zeby jak mowił; \'Moje dzieciaki nie były głodne\'\'
Państwo P.sa wzorem cierpilwości,dobra i mądrości.
Atmosfera w Poranku była jak w bajce.Tylko dlaczego ta bajka skończyła sie zle...?Jaki morał drodzy urzednicy wnosicie w życie dzieci i całego społeczenstwa?
Teraz w radosnym pachnącym kakao i ciastem Poranku nie słychac juz śmiechu dzieci.Teraz jest pusto a cisze przecina szloch dwójki najwspanialszych ludzi na świecie.....
0 0
mamy nadzieję, że wszystko dobrze się zakończy i państwo P. będą kontynuować swoją zacną pracę. PCPR powinno wyjaśnić dlaczego w przypadku Agaty B. nie reagowało pozwalając aby pan K. klepał dziecko nie tylko po brzuszku i nie jeden raz ale przez 3 lata a w przypadku państwa P. zareagowało natychmiast i można powiedzieć z pominięciem etapów prawnych skoro prokurator o tym dowiedział się po fakcie z gazety. Może sprawy są jednak ukartowane?
0 0
pierwsze zawody miłosne - może ona chciała klepania nie po brzuszku lecz po innej części -może chciała zaistnieć na łamach gazet jak Agata B.- może ta dziewucha to mitomanka - może należało by ją poddać obserwacji zanim zniszczyło się spokój pozostałym biednym dzieciakom/-może ona chciała tylko zwrócić na siebie uwagę/ a pedagog żle odczytała jej przesłanie/-może właśnie ktoś powinien panienkę przytulić bo przecież mogła się czuć osamotniona/brak rodziców,odeszła siostra ,nie wyszło jej z chłopakiem - może ją ktoś podpuścił do takiego gadania np.głupie programy w telewizji czy gazetach a może pedagog lub koleżanki żeby dać czadu, a może to po prostu cielęce lata a konsekwencje poniosą państwo P.i pozostałe dzieci.
0 0
tylko strach pomyśleć o co by p.Władysław był oskarżony,gdyby ogarnął ojcowskim ramieniem to zagubione dziewczę?
0 0
Ludzie zastanówcie się!!!! dziecko należy wysłuchać bo będzie tak jak z Poznańskimi Słowikami -być może że dziewczyna konfabuluje- ale nie brońcie tak zaciekle tego gościa!
a opieką społeczną powinna zająć się p.burmistrzowa i posadzić tam swoją siostrę Joanne Z a nie w oświacie (udaje naczelnika działu) bo na niej się nie zna!!!! czekamy na wynik śledztwa i wtedy podyskutujemy
0 0
już wysłuchano i w efkcie skrzywdzono pozostałych wychowanków. Czyjaś radość z wakcji nagle sie skończyła. A to była tylko czysta złośliwość.
0 0
Wakacje z osobą podejżaną o pedofilię - dziekuję. Ja swoich dzieci bym z nimi nie wysłała nigdzie.
0 0
Ludzie!!!!Zastanówcie się!!!!!Czy aż tak dobrze znacie tego Pana, że go bronicie??Takie rzeczy dzieja sie wówczas, gdy sprawca ma pewność, że nikt się o tym nie dowie - nawet jego żona. Dziewczynki mogłybyć szantażowane (zdjęcia, nagrania, straszone porzuceniem, pobiciem itp) ale wreszcie jedna z nich przerwała milczenie.Czy każde dziecko - sierota społeczna - kłamie??
0 0
mam nadzieję że krzywda wyrządzona zostanie naprawiona, a sumienie tej dziewczyny szybko każe jej powiedzieć prawdę. Łudzę się, bo są jeszcze ludzie wierzący, kochający i uczciwi, szkoda tylko że nie ma ich w urzędach i sądach :(
0 0
niedlugo czteroletnie dziewczynki jak w Stanach będą musiały chodzic na plazy w stanikach, a ojciec bedzie się bal umyc im pupę, bo może zostac oskarżony o molestowanie. Ludzie! Troche rozsądku. A PCPRy wszędzie są zbiurokratyzowane bo działają na podstawie tak idiotycznie biurokratycznych przepisów że w każdej sprawie potrzebują papierów, papierów i jeszcze raz papierów. Do niczego ta cała pomoc społeczna jest niestety.
0 0
Ej Nicolat. Owczym pędem potwierdzasz te idiotyczne wypowiedzi, a tymczasem Pan P ma pierwsze zarzuty. Ale wy wiecie najlepiej, że ta kłamczucha z rodzinnego domu dziecka na pewno kłamie. Ej wstyd mi za was. Komputer umiecie może włączyć ale darujcie sobie na przyszłość tego typu obronę, bo g.... wiecie a się wypowiadacie i dobijacie dziewczynę, która tam na pewno przeszła piekło.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz