Niemiecki pistolet maszynowy odnaleziony w partyzanckiej skrytce w jednym z rabczańskich domów stał się perełką ekspozycji wojennej Muzeum Narodowego w Krakowie.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"20935"}
Rabczański "empi" (najsłynniejszy niemiecki pistolet maszynowy z czasów II wojny światowej) przeleżał w skrytce na strychu 67 lat. Dziś jest jednym z zaledwie kilku w Polsce w pełni sprawnych egzemplarzy niemieckiego "Schmeissera".
Historia pistoletu pozostaje tajemnicza. Nie udało się ustalić w jakich okolicznościach broń trafiła w ręce partyzantów rabczańskiego podziemia spod znaku Armii Krajowej. Najprawdopodobniej partyzanci w walce odebrali broń niemieckiemu żołnierzowi. Istniały przypuszczenia, że "Schmeisser" mógł być zdobyczą partyzantów oddziału "Adama", którzy zdobyli podobny egzemplarz MP 40 podczas brawurowego ataku na sanatorium doktora Malewskiego. Podczas okupacji dochodzili tam do zdrowia lotnicy Luftwaffe. Hipoteza upadła, gdy okazało, że numery broni odnalezionej w skrytce i tej zdobytej przez partyzantów we wrześniu 1944 roku się nie zgadzają.
O broni umieszczonej w skrytce opowiedział swojemu synowi Andrzejowi Jan Chimiczewski. - Tata był już wtedy bardzo chory, a ja miałem zaledwie 12 lat. Tajemnicę wyjawił tylko mnie. Mama, ani siostra nic o pistolecie nie wiedziały. Tata dokładnie opisał, że broń jest ukryta w stropie oddzielającym strych od części mieszkalnej. Do skrytki można się łatwo dostać, usuwając jedną z desek zaślepiających schody. Próbowałem z tatą jeszcze o tym rozmawiać, ale on zawsze ucinał dyskusję. Zmarł dwa lata później - relacjonował Tygodnikowi Andrzej Chimiczewski.
Andrzej miał w pamięci słowa ojca Jana, ale czasy komuny nie sprzyjały rozgrzebywaniu wojennych tajemnic. Od razu pojawiłyby się niewygodne pytania o ojca, partyzantkę, o powiązania z Armią Krajową. Tymczasem pan Andrzej miał odpowiedzialną posadę w Katowicach i rodzinę na utrzymaniu. W latach 70. rodzina Chimiczewskich sprzedała swój letniskowy dom w Rabce razem z jego tajną skrytką i zawartością.
Gdy pan Andrzej przeszedł na emeryturę, miał więcej czasu na studia nad wojennymi losami rodziny. Wiele słyszał o udziale swojego ojca w konspiracji, jednak w zasadzie jedyny dowód na jago zaangażowanie w walkę zbrojną spoczywał w stropie niepozornego domku u zbiegu ulic Sądeckiej i Krakowskiej w Rabce.
Na początku ubiegłego roku Andrzej napisał list do komendanta rabczańskiej policji, w którym ujawnił przypuszczalne miejsce ukrycia broni. Zawarł w nim także wskazówki na temat odkrycia skrytki, jakie uzyskał od ojca. Wskazówki sprzed 60 lat okazały się nad wyraz precyzyjne. Po usunięciu jednej klepki deskowania oczom funkcjonariuszy okazało się szare zawiniątko. Po sprawdzeniu wykrywaczem metali i oględzinach pirotechników, policjanci usunęli deskowanie podłogi na strychu i wydobyli pakunek owinięty jutowym workiem i związany sznurkiem. Z zawiniątka wypadł magazynek. Wewnątrz było sześć nabojów. Kolejna warstwa materiału kryła świetnie zachowanego "Schmeissera" MP 40 kalibru 9 mm parabellum.
Policja zarekwirowała pistolet. Sąd zdecydował o przepadku broni na rzecz skarbu państwa. Decyzją sądu MP 40 miał zostać przykazany do krakowskiego Muzeum Narodowego. Tam broń przeszła kompleksową, trwającą rok renowację. Przed dwoma tygodniami "empi" został wyeksponowany w gmachu głównym w galerii "Broń i Barwa". Broń odnalezioną w Rabce można podziwiać w sali z eksponatami z II wojny światowej, wśród innych pamiątek po żołnierzach Armii Krajowej.
mk
0 0
Wysłac MP włascielowi BUNDESREPUBLIK of DEUTSCHLAND oni znajdą w archiwach swojego zołnierza który sprzedał akowcom ten pistolet maszynowy za póllitra .....
0 0
Do kulawego Mariana!
Marianku chyba pomyliłeś armie. Za 1/2 l. może dało się kupić pepeszę ale i tak wątpię, raczej za kanister!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz