Miasto Rabka-Zdrój

Zamknij

Strażnik Lotosu

Marek Kalinowski 11:10, 09.12.2008
Treść artykułu pod wideo ↓

– Za oknem pada śnieg. Temperatury spadają nocą poniżej zera. Ela jest po trzech operacjach. Ma kłopoty z poruszaniem. A w jej domu ciągle nie włączyli ogrzewania. Boję się, że po prostu nie przetrzyma – niepokoi się koleżanka pani Eli, Tereska.

Ogromny, monumentalny gmach byłego sanatorium kolejowego Lotos. Jeszcze trzy lata temu było tu gwarno. Na korytarzach – pełno dzieci z całej Polski. Dziś kompleks straszy pustymi pomieszczeniami. Ochroniarz, uchylający skrzypiącą furtkę i uprzejmym gestem zapraszający do środka, jest jedynym „lokatorem” głównego gmachu dawnego szpitala. Pracownik ochrony wskazuje ścieżkę, wijącą się między odrapanymi garażami, rozpadającymi się magazynami. Na końcu dróżki – niewielki domek, nie odbiegający wyglądem od otoczenia. Cecha szczególna: firanki w oknach wysokiego parteru podświetlone blaskiem żyrandola. Pani Ela wita na schodach. Nie jest typem kobiety schorowanej, roszczeniowej, z pretensjami do całego świata. Gospodyni jest drobna, energiczna i przywiązana do konkretów. Podtrzymuje się ściany i framug, prowadząc do swojego sterylnego pokoiku z wielkim rowerem treningowym pośrodku.

Pani Ela przyznaje, że ostatnio nie miała czasu na zajmowanie się sprawami urzędowymi. Kilka miesięcy spędziła w szpitalu. Przeszła w sumie trzy operacje. Teraz intensywnie się rehabilituje i wydaje resztki oszczędności na lekarstwa. – Muszę sama o siebie zadbać, bo jak przestanę się ruszać, to kaplica – podsumowuje lakonicznie. Chętniej mówi o ostatnich sukcesach. Tuż po operacji ledwo mogła się ruszyć. Gdy wróciła do domu – pomagała sobie kulami. Uparła się, że będzie chodzić i już po paru tygodniach zastąpiła kule kijkami narciarskimi. A od niedawna wyprawia się na zakupy i na codzienne zabiegi rehabilitacyjne na własnych nogach.

Dziś ma jeszcze jeden powód do radości. Gospodarze wreszcie zaczęli ogrzewać jej skromne mieszkanko. – Wie pan, jak człowiek ma chore stawy i jest po zabiegu, to zimno naprawdę doskwiera – zwierza się. Jeszcze wczoraj temperatura w malutkim pokoiku nieznacznie przekraczała 10 stopni. Dziś da się wytrzymać. Letnie kaloryfery ogrzały atmosferę do szesnastu kresek powyżej zera. Pani Ela wyłączyła pożyczony od koleżanki piecyk naftowy.

***


Elżbieta trafiła do Rabki 31 lat temu. Po skończeniu szkoły pielęgniarskiej dostała nakaz pracy w uzdrowisku. Musiała się wyprowadzić z rodzinnego Grybowa. Wtedy nie narzekała. Dziś nie ma wątpliwości, że los obszedł się z nią okrutnie.

Zajęła służbówkę na tyłach sanatorium kolejowego „Lotos”. „Mieszkanko” to może zbyt szumne określenie dla pokoiku przyklejonego do garażu, bez łazienki, za to z mikroskopijną kuchenką i jeszcze mniejszą ubikacją. Od początku wiedziała, że ciasne lokum nie jest miejscem do życia „na dłużej”. W 1981 roku wystąpiła do władz kolejowych o przyznanie „prawdziwego” mieszkania w blokach „mundurowych” na osiedlu przy ulicy Szopena. – Całymi latami czekałam na mieszkanie, jak na zbawienie. I zawsze był ktoś bardziej potrzebujący. Lekarz zatrudniony w ośrodku dostawał przydział natychmiast. Samotna pielęgniarka mogła poczekać.

W 1999 roku Lotos przestał podlegać Kolejom Państwowym i jako Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej przeszedł pod skrzydła marszałka Małopolski. Zabudowania ośrodka pozostały własnością Federacji Kolejowych Związków Zawodowych. Ta rozbieżność była główną przyczyną dramatycznych zdarzeń 2005 roku. Sejmik województwa jedną uchwałą zlikwidował szpital, który leczył kolejarskie dzieci od lat 20. ubiegłego stulecia. Syndyk opróżnił obiekty, wyprzedał dobra ruchome. Pani Elżbieta, jak niepożądany składnik mienia, otrzymała nakaz eksmisji. – Była zima, chorowałam, nie bardzo dochodziło do mnie, co właściwie oznacza treść pisma eksmisyjnego. Ze sporym opóźnieniem zrozumiałam, że w okresie chronionym nikt mnie na bruk wyrzucić nie może – opowiada. – Federacja nie miała dla mnie litości, choć byłam członkiem związku przez 30 lat. Jak przyszło co do czego, nie było sentymentów. Powiedzieli: wynoś się – dodaje.

Sprawa trafiła do sądu. Wyroki dwóch instancji brzmiały tak samo. Elżbieta powinna się wynieść, jednak dopiero wtedy, gdy gmina zapewni jej lokal socjalny. Już w odpowiedzi na pozew burmistrz napisał, że „nie posiada lokali socjalnych, dlatego wykonanie wyroku nie jest możliwe”. Tym sposobem pani Elżbieta została ostatnim „Strażnikiem Lotosu”. – Burmistrz wymyślił tego strażnika. Powiedział, że związki zawodowe powinny mi płacić dobrą pensję za opiekę nad tymi opuszczonymi budynkami. Oczywiście, żartował – przekonuje.

Długo listonosz przynosił pisma od syndyka a później właścicieli „Lotosu”, przynaglające do wyprowadzki. W końcu pogróżki ustały, ale Elżbieta nie ma złudzeń, że w końcu przyjdzie jej opuścić ciasną służbówkę. – Dowiedziałam, się, że w kolejowym bloku przy Szopena są 3 wolne mieszkania. Napisałam do Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami PKP. Przypomniałam, że czekam na mieszkanie od przeszło 20 lat. Napisałam też do związków zawodowych. Przekonywałam, że jak pomogą załatwić sprawę – będą mieli mnie z głowy. Prośbę skierowałam też do burmistrza Rabki i do naszego senatora, kolejarza Stanisława Koguta. Oczywiście, wszystkie te interwencje nie przyniosły absolutnie żadnego skutku.

Pani Ela wcale nie kryje, że po bezdusznych instytucjach za wiele się nie spodziewała. Nadzieje wiązała natomiast z „ludzkim” senatorem. – Znam Koguta jeszcze z czasów, gdy nie był politykiem. Mieszkaliśmy właściwie po sąsiedzku. Ja w Grybowie, on – w Stróżach. Byliśmy po imieniu. On ma na kolei posłuch. Gdyby chciał mi pomóc, to by pomógł – Elżbieta znacząco zawiesza głos. Senator ograniczył wysiłki w sprawie dawnej znajomej do absolutnego minimum. Przesłał jej pismo do PKP i zadowolił się odpowiedzią pełną niemożności. PKP zaoferowały pani Eli, jako „osobie nieuprawnionej” przeprowadzkę do opuszczonej strażnicy w Rabce Zarytem. – To mieszkanie jest ruiną, w dodatku – opalaną węglowymi piecami. Jak ja mam nosić opał, skoro ledwie sama trzymam się na nogach? – rozkłada ręce kobieta.

– Kogut zawsze podkreślał, że stoi po stronie zwykłych ludzi. Dlatego na niego głosowałam. I to był nie pierwszy błąd w moim życiu. Teraz sanator jest u mnie spalony. Jak przyjdą kolejne wybory, to pójdę na spotkanie z kandydatem i otworzę ludziom oczy – zapowiada stanowczym głosem pani Ela.

Zrażona postawą „ludzi dobrej woli” Elżbieta nie miała wątpliwości, że musi liczyć tylko na siebie. W przypływie desperacji nawet poszła do banku. Spytała o kredyt, który sfinansowałby zakup niewielkiego mieszkanka. Bankowcy szybko sprowadzili ją na ziemię. Dowiedziała się, że jej zdolność kredytowa przy niewielkiej rencie równa się zeru.

Co będzie dalej? Elżbieta nie ma pojęcia. Najbardziej obawia się, że właściciele Lotosu dojdą do wniosku, że utrzymanie obiektu zbyt dużo kosztuje i wyłączą ogrzewanie. – Będę załatwiona – kwituje kobieta. Obawia się też, że w końcu gmina znajdzie dla niej mieszkanie socjalne i będzie się musiała przenieść do jakiejś obskurnej nory.

Instytucje, od których zależy los pani Elżbiety, konsekwentnie stosują taktykę Piłata. – Przecież nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Nie robimy żadnych szopek, nie wyrzucamy nikogo na bruk. Pani sobie może na razie mieszkać tam, gdzie mieszka. Powinna docenić, że Federacja płaci 25 tysięcy złotych miesięcznie za ochronę i ogrzewanie pomieszczeń Lotosu. Dzięki temu w domu jest ciepło – przekonuje „znający sprawę” urzędnik warszawskiej centrali kolejowego związku zawodowego. – Próbowaliśmy ująć się za tą panią w spółce administrującej nieruchomościami PKP, ale odpowiedzieli, że o przydziale mieszkania nie może być mowy – dodaje.

Od trzech lat Federacja próbuje sprzedać obiekty. Co stanie się z panią Elą, gdy transakcja dojdzie do skutku? W słuchawce telefonu zapada chwilowa cisza. W końcu dowiadujemy się, że „wszystko” będzie zależeć od nowego właściciela.

Rzecznik prasowa krakowskiego oddziału Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami PKP nie wie o istnieniu pani Elżbiety. – Powiem szczerze, nic mi o sprawie nie wiadomo. Spróbuję coś ustalić, jednak może to zająć parę dni. Wie pan, mamy Dzień Kolejarza – tłumaczy Maja Radzik.

Po „paru dniach” przysyła maila, z którego treści wynika, że Elżbieta może zapomnieć o kolejowym mieszkaniu. Od 1 listopada 1999 r. brak jest podstaw prawnych do przydzielania w/w pracownikom (kolejowej służby zdrowia – przyp. red.) mieszkań na zasadach obowiązujących w PKP – to główne przesłanie korespondencji. – Brak dostępu do dokumentów archiwalnych (…) nie pozwala mi na udzielenie szczegółowej informacji na temat biegu sprawy osoby, o którą Pan pyta…

Podobne stanowisko w sprawie pani Eli spółka wyłożyła już we wrześniu 2006 roku, odpowiadając senatorowi Kogutowi. PKP przyznały, że mają w swoim bloku przy ulicy Szopena w Rabce dwa „pustostany superkomfortowe”, każdy o powierzchni 47 metrów kwadratowych. Jednak żadnego z „pustostanów” nie mogą przekazać „osobie nieuprawnionej”. Elżbieta jest „nieuprawniona”, gdyż przez ostatnie lata nie pracowała w kolejowych strukturach. Osobie nieuprawnionej PKP mają do zaoferowania strażnicę w Zarytem. Koniec, kropka i pozdrowienia dla senatora…

Lepiej zorientowany w sprawach „schorowanej pielęgniarki z Lotosu” jest wiceburmistrz Rabki Robert Wójciak. – Ta pani już dawno u nas nie była. Chorowała? Tak myślałem – tłumaczy, by już na wstępie podkreślić, że gmina nie ma pani Eli do zaoferowania nic godnego uwagi. – W tej chwili mamy do dyspozycji tylko jeden lokal socjalny: 10-metrowy pokój w willi Warszawa, bez wody i łazienki, nieogrzewany. Chyba będzie lepiej dla pani Elżbiety, jeśli jej gmina takiego lokum nie zaproponuje – zaznacza wiceburmistrz. Lokal komunalny? Nie ma szans. – Mamy kolejkę liczącą kilkadziesiąt osób i żadnego mieszkania o wyższym standardzie – ucina wiceburmistrz.

– Oczywiście, że tej sprawy nie można tak zostawić – twierdzi stanowczo senator Stanisław Kogut. – Ja starałem się pomóc, pisałem pisma do Kolei i jak będzie trzeba, to jeszcze napiszę. Musimy się zastanowić razem, jak można pomóc tej pani. Ja się musze zastanowić i pan. Trochę jestem teraz zajęty. Moja sekretarka poda numer komórki, proszę dzwonić wieczorem – dodaje. Sekretarka faktycznie podaje numer komórki, jednak z „wspólnego zastanawiania się” z senatorem wychodzą nici. Kogut nie odbiera telefonów ani wieczorem, ani następnego dnia.

***


– Nie wiem, czy w ogóle pisanie o mnie w gazecie ma jakiś sens – zastanawia się pani Ela. – Ta sprawa jest beznadziejna. Już mi się nawet tych pism nie chce pisać. Bo i po co? Wszyscy mnie olewają…

Marek Kalinowski
(Marek Kalinowski)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (3)

abcabc

0 0

PANIE MARKU. W KOŃCU RZETELNY TEKST. TAK TRZYMAĆ ! GRATULUJĘ ! OBNAŻA PRAWDZIWE OBLICZE WŁADZY, BEZDUSZNOŚĆ DECYDENTÓW, PRAWDZIWE ŻYCIE TOCZY SIĘ TUŻ ZA PROGIEM... . NIECH PAN NAPISZE JAK MOŻNA TEJ PANI POMÓC. MAM NADZIEJĘ ŻE ZNAJDĄ SIĘ TEŻ INNI ... MY SZARAKI MUSIMY SIĘ TRZYMAĆ RAZEM.
Proszę śledzić losy tej Pani i nie zostawiać Jej niesprzyjającemu losowi.

16:06, 09.12.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

ZośkaZośka

0 0

W Bagateli (dom komunalny) sa 2 puste mieszkania (jedno podobno ma lokatorke ale nikt jej nie widział od paru lat). Przy brakach mieszkań komunalnych w Rabce, Urząd powinien dokładnie przejrzec stan faktycznie posiadanych i zasiedlonych mieszkń (w terenie a nie na papierze)

17:50, 09.12.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

stary bacastary baca

0 0

BUR---MISTRZU BEDE PAMIETOL COS PEDZIOL. Do wyborow,wtedy bedzie \"nie ma mowy\" obiecuje ci to.

04:50, 11.12.2008
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

  • budowlane

    22.12.2025

    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

  • ogloszenie

    29.05.2026

    Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

  • budowy

    02.06.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • praca

    02.06.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • ogloszenie

    27.05.2026

    Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

  • ogloszenie

    19.05.2026

    KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

  • biznes

    02.06.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • domy

    02.06.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • 01.06.2026

    ZLECĘ WYKONANIE PRAC WYKOŃCZENIOWYCH: SUCHE TYNKI,...

  • 01.06.2026

    ZATRUDNIĘ DO KARCZMY i PENSJONATU W KOŚCIELISKU. 6...

  • 01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38m2 i 55m2 w CENTRUM NOWE...

  • ...

    01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

  • SZCZ

    01.06.2026

    SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

  • ...

    29.05.2026

    RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

  • 26.05.2026

    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMO...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM: KELNER/-KA - DLA ...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM DLA UCZNIÓW, STUDE...

  • 25.05.2026

    URZĄD GMINY KOŚCIELISKO zatrudni INSPEKTORA ds. po...

  • ...

    25.05.2026

    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

  • ...

    22.05.2026

    RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

  • budynek

    12.05.2026

    Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

  • ...

    28.04.2026

    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

  • pożyczki

    23.04.2026

    PROVIDENT. 571 240 909.

  • usługi

    17.04.2026

    OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

  • ...

    07.04.2026

    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

  • ...

    07.04.2026

    NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...


POLECAMY

0%