Maleńki kotek na kilkadziesiąt minut sparaliżował ruch na jednej z głównych rabczańskich ulic.
Przed dziesiątą strażacy odebrali zgłoszenie o kocie, który utknął na jednym z starych drzew rosnących przy ulicy Szopena. Na miejsce popędziły dwa strażackie wozy, w tym ogromny wysięgnik. Faktycznie ratownicy zastali na miejscu kotka, który utknął niemal na samym szczycie prawie 20-metrowego pnia. Ruch na ulicy Szopena został wstrzymany a strażacy starali się z kosza wysięgnika uratować zwierzaka, który spędził na drzewie ponad dobę.Ostatecznie kotek nie okazał zaufania strażackim technikom i z drzewa postanowił ewakuować się na własną łapę. Widzowie zamarli widząc spadającego zwierzaka. Upadek zamortyzowały gałęzie, których sprytny futrzak chwytał się po drodze w dół. Dzięki temu kotek dotarł na ziemię w całkiem dobrej kondycji. Co ciekawe natychmiast znalazł też nowy dom. Rodzinka obserwująca akcję ratowniczą postanowiła adoptować "kaskadera".
mk

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
Cóż za emocje musiały być.. :))) doprawdy mogli jeszcze jednostki z Krakowa ściągnąć
Ps
Proca załatwiłaby sprawę w pięć minut :))).
0 0
Zastrzyk fenolu prosto w Twoje serce też załatwiłby sprawę nawet szybciej :-)
0 0
Fibi, krucze, komentarz nie na miejscu , serio...
0 0
"Fibi" twoja żalosna wypowiedź jest co najmniej śmieszna . Może gdy Ty znajdzieszcsię w podobnej sytuacji kiedy Tb bd trzeba pomóc tez Ci pomogą ale procą zebys zmądrzał. A co do kotka- bardzo się cieszę, ze znalazł domek maly kaskader ;) . To zwierzatko ma tak samo uczucia jak czlowiek wiec skoro do kota strzelil bys z procy to i do malego dziecka lub kogo kolwiek tez? Gdyby utknął na drzewie? Zastanów się!
0 0
heheh komentarz nie na miejscu...no jasne ze nie bo ktoby tam jezdzil specjalnie do rabki komentowac bzdury o kocie kaskaderze hehehe
0 0
Fibi&Mar: nastawienie do zwierząt pokazuje, jakim człowiekiem się jest. Coś z tym człowieczeństwem u was krucho.
0 0
ciekawe czy na ta adapcje kotek wyrazil zgode czy zrobiono to wbrew jego woli...jak myslisz UORCYK? moze nalezaloby to sprawdzic
0 0
To są najfajniejsze dla strażaków akcje, bez ognia, ofiar wypadków itp.
Oby się kaskaderowi dobrze żyło z nową rodziną :)
0 0
Co miałam śpiewać Laudato Si :) Strażacy kotek uratowany :)
Jak już to akcja nie została prawidłowo przeprowadzona, gdzie poduszka powietrzna i karetka, no bo kotek mógł sobie zrobić krzywdę :)))
Ps
Następnym razem wzywam pomoc,.jak mój kotek będzie na drzewie :))))
0 0
Oddaj tego twojego kotka komuś bardziej odpowiedzialnemu
0 0
Do kota wa woozy strazacke na sygnale a do czlowieka....?? dopiero jak bedzie wolna karetka. Fibi masz racje. Takie koszty a ekt jaki?? taki jak uzycie procy. Jak by zglodnial to by zszedl sam
0 0
a masz jskies wysokie drzewa koło domu? wątpie :)
0 0
uorcyk ona ma. Masz nieaktualne dane :)
0 0
A skąd ty kotka weźmiesz?
0 0
jak watpisz ze na Gubalowce sa wysokie drzewa /20 m jak te w Rabce/to rusz rzyciom i siy popatrz a nie rob z siebie kretynki
0 0
1. Dzisiaj w Rabce wlazl na drzewo kot
Dzisiaj wRabce wlazl na drzewo kot
Jedzie, jedzie straż ogniowa, trąbka gra
Sam komendant dziś prowadzi wóz...
Jadą, jadą odważni strażacy
A beczkowóz wzbija w niebo kurz ...
Paaa pa pa pa...
2. Złote chełmy na ich głowach lśnią
Złote chełmy na ich głowach lśnią
Zdejma kota oddzial super sprzecik ma
Zdejma kota dzielny strazak rade sobie da.
Przyjechali już stoja pod drzewem
Wysuneli zaraz wysiegniki dwa.
Paaa pa pa pa...
3. Dzielnych zuchów ma ogniowa straż
Dzielnych zuchów ma ogniowa straż
Zdejma kota kazdy znich odwage ma
Wystraszyla kota straz ogniowa
kazdy strazak dziarska mine ma
powracaja trąbka znów wesoło gra
Do remizy kilometry dwa ...
Zdjela kota nasza straż ogniowa
Każdy strażak dziarską minę ma...
Paaa pa pa pa...
0 0
Nie każdy kot sam zejdzie z drzewa: kocięta (takie jak ten), koty starsze i chore potrafią wyjść, jeśli coś je przestrszy, ale nie zawsze dają radę zejść. Tutaj poczekano dobę, kot nie zszedł, więc wezwanie straży było uzasadnione.
P.S. Zachęcanie do strzelania do zwierząt z procy jest zachęcaniem do znęcania się.
0 0
a niby kto i gdzie to tak do tego strzelania z procy do tych zwierzatek zacheca...z procy mozna tez strzelac w liscie zeby kotka pogonic..czy noz sluzy tlko do zabijania?
a straz tylko postraszyla kotka i ten spadl...wielki wyczyn strazy
0 0
Historia innego kotka
"Posiadam. Wróć. Moja żona posiada kota, rasy kotka, rasy czarnej, rasy ze schroniska, rasy małe kocię. Guzik by mnie to obchodziło gdyby nie fakt, że jest małe, że chodzi to to bez przerwy za mną i trzeszczy - a to na ręce, a to żreć, a to trzeszczy dla samego trzeszczenia, zupełnie jak jej pani. Generalnie pogłaskać mogę, kopnąć jakąś rzecz, która leży na ziemi żeby kot za nią biegał też, niech chowa się zdrowo do czasu, aż raz zapomnę zamknąć terrarium i zajmie się nim mój wąż, reszta to nie mój problem. Ale do czasu. Staje się to moim problemem gdy moja współmałżonka udaje się w celach służbowych gdzieś tam na ileś tam. I spada na mnie karmienie, wyprowadzanie i sprzątanie po tym całym tałatajstwie. Jako że to zawsze lekko olewam i robię wszystko w ostatni dzień przed powrotem małżonki nie nastręcza mi to wiele problemów.
Kot jest od niedawna i od niedawna jest nowy zwyczaj - niezamykania łazienki, gdyż w niej znajduje się urządzenie zwane potocznie kuwetą, do którego kot robi to samo co ja w toalecie, czyli wchodzi i może spokojnie pomyśleć. Mnie jednak uczono całe życie zamykać te cholerne drzwi do łazienki za sobą, więc stale żona mi trzeszczała, że kot tam nie może wejść i „myśleć”. Ja jestem stary i się nie nauczę, poza tym mieszkam tu dłużej niż ten kot, sam dom stawiałem, moje drzwi, mój kibel, wypier... więc. I postawiłem na swoim. Od jakiegoś czasu kot chodzi do toalety razem ze mną. Jak nie ma małżonki to musi zazwyczaj czyhać na mnie albo miauczeć coby przypomnieć, że trzeba mu łazienkę otworzyć, bo jak jest żona to ona ma już w biosie zaprogramowane - ja wychodzę i zamykam, ona idzie i otwiera, żeby kot mógł wejść - taka technologia po prostu. Czasem kot skacze na klamkę, ale ma jeszcze zbyt małą wyporność i zwisa na niej bezradnie. Jednak jak moja żona będzie nadal go tak karmić- to w szybkim tempie będzie za każdym razem klamkę upierdalał - a wtedy wiadomo - wąż.
Dobrze więc, uporządkuję: żona - delegacja, ja - praca. Wracam, wchodzę do domu, kot przy drzwiach do łazienki skwierczy, bo jak wychodziłem to zamknąłem za sobą. Ok, kotku mnie się też chce. Idziemy razem - ja toaletka, okienko uchylam, papierosik (bo żona będzie za trzy dni - więc spokojnie wywietrzę) kotek swoje, ja przez okienko spoglądam, jest cudnie. Kotek wskakuje na kaloryfer, na parapecik i patrzymy razem przez okno. No cudnie. Kot skończył dawno, ja teraz, pet do muszli, spuszczam wodę, a ten mały sk*rwiel jak nie śmignie i sru za tym petem z tego parapetu i do kibla. Zakręciło nim dwa razy i kota nie ma. Nawet nie zdążył miauknąć. No ja pierdolę. Nie ni uja to niemożliwe jest. Przecież nawet taki mały kot jest za duży, żeby przejść tym syfonem. Ale słyszę tylko pizdut - oż kiurwa, no to nie mogło mi się zdawać - coś ciężkiego poszło w pion. Kirwa, wszyscy święci w trójcy jedyny Boże, ukazali mi się przed oczami. Kot kiurwa popłynął wprost w odmęty prawego dopływu królowej polskich rzek.
Lecę k*rwa na dół do piwnicy, choć może powinienem od razu do schroniska, zanim wróci moja żona - nie ma wafla, znajdę jakiegoś małego czarnego sk*urwiela z białą krawatką, nie było jej kilka dni, może się nie połapie. Ale uj, najpierw do piwnicy - zbiegam po schodach, słucham - coś drapie w rurze, pion, kawałek płaskiej rury - miauczy - jest, kiurwa, żyje i nie poleciał do sieci miejskiej. Nawet jak teraz zdechnie to chuj, przynajmniej będę miał jego truchło i powiem, że kojfnął z przyczyn naturalnych albo tylko lekko nienaturalnych, bo przecież mi baba nie uwierzy za uja trefla, że kot sam wpadł do kibla. Ale na razie drapie i żyje.
Znalazłem taki wziernik, gdzie można zaglądnąć do tej rury i wołam. Kici, kici! Ni chuja, nie przyjdzie, wołam, wołam, a ten kirwa głąb zamiast przyjść do mnie to kiurwa chce iść tam skąd przyszedł, czyli do góry w pion. Ja go wołam, a on do góry drapie. I udrapie, udrapie kilkanaście centymetrów i zjazd w dół. No poje*bało i mnie, że tu stoję i jego (kota) Tak przez pół godziny. Prosiłem, wołałem, błagałem, groziłem, wabiłem żarciem i ni chuja, uparł się i nic tylko rurą do góry z powrotem do kibla. Za daleko, żeby włożyć rękę, grabie czy cokolwiek. Jedyna metoda - fight fire with fire - ogień zwalczaj ogniem.
Zatkałem tę rurę przy wzierniku deszczułkami, których używam na podpałkę do kominka, żeby kot nie popłynął już nigdzie dalej i z buta na górę do kibla - geberit i woda w dół - bombs gone. I bieg do piwnicy. Po drodze słyszę jak się przewala po rurach - podziałało. Wbiegam do piwnicy i kiurwa koniec świata. Nie ma moich deszczułek - no może z jedna, cała prowizoryczna tama poszła w uj i kota też nie słychać już. Ja pirdolę. K*rwa, gdzie ta rura teraz idzie - coś mi świtnęło, że kanalizacja w ulicy, dom od ulicy ze 30 metrów - może nie wszystko stracone i gdzieś się zwierzak zatrzymał po drodze.
Biegnę na ulicę, jest studzienka - mam nadzieję, że to od mojego domu. Ni cholery jej nie podniosę. Ciężka jak szlag i nie ma za co chwycić. Powrót do domu i pogrzebacz od kominka, tym może uda się to podważyć. Ni cholery - najpierw ugiąłem, potem złamałem żelastwo. Myśl! Auto stoi na ulicy - mam pas do holowania, może uda się to szarpnąć. Hak, pas, wsteczny - poszło, aż zakurzyło. Po jaką cholerę takie te wieka robią ciężkie. Smród jak cholera, ale złażę tam - ciemno jak w dopie, rura jest, wygląda, że idzie od mojego domu. Latarka. K*rwa, mam w aucie, ujowa, ale może starczy. Włażę po raz drugi- smród mnie już nie zabije - przywykłem po chwili. Zaglądam i jest, oczyska mu się tylko świecą. I znów ta sama bajka. Kici, kici, kici, a ten mały sk*rczybyk spierdziela w drugą stronę. No ja pirdolę. Szlag mnie trafi. Długo tu nie wysiedzę, jest zimno, śmierdzi, a na dodatek ktoś mi zwali tę pokrywę na łeb i moje problemy się skończą jak nic. Nie chcesz po dobroci, to będzie po złości.
Do domu, po brezent. Wyłożyłem dno studzienki, tak by mi nie wpadł głębiej. Zużyłem wszystkie taśmy samoprzylepne, plastry, żeby nie wpadł do głównej nitki kanalizacyjnej. Zaglądam co chwilę do rury, ale słyszę tylko miauczenie i nic nie widzę. Poszedł gdzieś w pizdu. Jeszcze tylko trójkąt, żeby nikt się w tę otwartą studzienkę nie wpier*dolił, bo na ulicy ciemno. Sąsiad, ciekawski, widziałem żłoba jak patrzył przez okno, jak próbowałem pogrzebaczem podnieść wieko. Nie przyszedł pomóc, a teraz uj złamany stoi i się dopytuje. Co mam mu k*rwa powiedzieć? Że przepycham kotem kanalizację? Idźżesz w uj, pacanie.
Powiedziałem mu w końcu, żeby poszedł do domu i pozatykał sobie też wszystkie otwory, bo na początku osiedla była awaria i wszystkie ścieki się wracają i wybijają w domach - a ten baran się przestraszył, poleciał i przed swoim domem siłuje się z pokrywą. Niech ma za swoje.
Wracając do kota - bo menda tam siedzi i nie chce wyjść. Mam wszystko gotowe, więc do domu, jedna wanna, druga wanna, koreczek i napuszczam wodę. Papierosik i czekam pod studzienką, bo nuż mu się zmieni i wyjdzie dobrowolnie. Kurwa, drugi sąsiad przyszedł - po pięciu minutach następny odmyka wieko, teoria samospełniającej się przepowiedni działa - k*rwa, ludzie to są barany. Idę do domu, obie wanny pełne, ognia - spuszczam wodę z wanien i dokładam dwa spusty z dwóch spłuczek z domu. Nie ma uja, to go musi wygonić albo utopić.
Lecę na ulicę, woda wali na brezent aż huczy, a tego sk*rwiela dalej nie wylało z kąpielą. K*rwa mać, urwało się wszystko w pizdu i popłynęło, bo ileż to utrzyma tej wody. Brezent, taśmy, plastry, sznurki - w uj - jak się to gdzieś przytka, to będę miał przejbane. Znowu do domu po drugi pogrzebacz, bo trzeba zamknąć ten pierdony dekiel. Wchodzę - a ten sk*rwiel kot tarza się w sypialni po łóżku. No ja pirdolę! Jak on wyszedł, którędy? Ano k*rwa wziernikiem w piwnicy - zostawiłem otwarty. Ja k8rwa stoję i marznę a ten gnój tarza się w mojej pościeli. Zajebię. Przerobię na pasztet. I jeszcze z radości włazi na mnie. K*rwa mać. Przynajmniej kuleje.
Straty: zajebane łazienki, w obu przelała się woda z wanien, zajechana piwnica, bo zostawiłem otwarty wziernik i duża część wody poleciała na piwnicę. Pościel w sypialni do wyjechania, brezent z reklamą firmy - poszedł w chuj, latarka - w chj, pogrzebacz w chj. Afera na ulicy jak chj."
0 0
gdyby to ktos inny postraszyl tak tego kotka jak strazacy to posadzony zostalby przez UORCYK o wykroczenie z powodu spowodowania zagrozenia jego bepieczenstwa a nawet zycia....wtedy na pewno artykul mialby inna wymowe
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz