Halny zwiał Antoniego Rapacza aż pod Oświęcim. Były burmistrz Rabki został szczupakiem wśród grojeckich karpi. Teraz karpie chcą wykończyć szczupaka.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"3763"}
Budynek administracyjny Gospodarstwa Rybackiego w Grojcu stoi nad brzegiem ogromnego stawu. Taflę wody marszczy wiatr, na falach kołyszą się kormorany i kaczki. W powietrzu kołuje stado czapli. W oddali majaczą zabudowania pobliskiego Oświęcimia. Leniwa sielanka to tylko pozory. W dawnym pegeerze kipi od kilku tygodni. A wszystko to za sprawą człowieka z gór, pierwszego obywatela Rdzawki, byłego burmistrza Rabki, pierwszego sołtysa Małopolski…
Prezes huraganowy– Ja to samochodu z taką rejestracją bym tu nie zaparkował. Bałbym się chyba – jegomość w rybackim uniformie robi bardzo poważną minę. – Żartowałem – uśmiecha się szeroko, a mimo to wcale nie wygląda, jakby żartował. Skąd u pracowników Przedsiębiorstwa Produkcji i Hodowli Ryb Słodkowodnych Sp. z o.o. awersja do środków transportu, zarejestrowanych w powiecie nowotarskim? – Pewnie nie wszyscy górale są podobni do naszego nowego prezesa. Ale jeśli macie tam jeszcze kilku takich oryginałów, to lepiej trzymajcie ich od nas z daleka – mówi z wyrzutem pani z biura gospodarstwa.
– Pierwsze wrażenia ze spotkania z panem Rapaczem? – Janusz Klimczak, odpowiedzialny za ochronę stawów, a zarazem szef powołanej niedawno zakładowej „Solidarności”, poprawia się w fotelu. 17 stycznia pan Janusz po raz pierwszy zobaczył nowego prezesa. Rapacz wpadł do Grojca jak halny wiatr już dzień po tym, jak Rada Nadzorcza powierzyła mu stanowisko. Wezwał na dywanik dyrektora oddziału. Gdy ceniony ichtiolog z kilkudziesięcioletnim stażem usłyszał, że zostanie bez księgowej, ma się zajmować rachunkami, konwojować gotówkę, sprzedawać towar, łowić ryby, a w przerwach je hodować – natychmiast poprosił o przeniesienie w stan spoczynku.
Kolejne decyzje prezesa: wypowiedzenia i obcięcie premii pracownikom zatrudnionych we wszystkich gospodarstwach wchodzących w skład spółki. – Prezes zapowiedział na spotkaniu, że będzie przestrzegał prawa pracy, dlatego załoga ma pracować tylko po osiem godzin. Nie będzie pracy po godzinach. Nasze chłopy, jak to usłyszały, to się po podwórku ze śmiechu tarzały. Na taki pomysł mógł wpaść tylko ktoś, kto nie ma pojęcia o hodowli ryb. W czasie połowu do pracy stają wszyscy. Dniówka zaczyna się o piątej rano, a kończy po 22. Zaciąg trwa kilkanaście godzin. Nie można go przerwać i iść do domu. Ryby pozostawione w niewielkim oczku wodnym zdychają bardzo szybko, a to oznacza ogromne straty – instruuje pragnący zachować anonimowość pracownik gospodarstwa w Grojcu.
Prezes grodzi– Prowadzenie takiego gospodarstwa to nie jest hodowla krów w oborze – potakuje filozoficznie Janusz Klimczak. Przytacza dziesiątki argumentów na potwierdzenie tezy, że nowy prezes Spółki Przedsiębiorstwo Produkcji i Hodowli Ryb Słodkowodnych nie ma pojęcia o tym, co robi. Że jest „spadochroniarzem”, który dostał posadę dzięki powiązaniom z rządzącą Platformą Obywatelską, a szczególnie – dzięki znajomości z ministrem skarbu Aleksandrem Gradem.
– Pan, wie, że on chciał mnie w Grojcu zrobić dyrektorem? – Klimczak zanosi się od śmiechu, mimo że polecenie służbowe prezesa brzmi całkiem poważnie: „Polecam panu obowiązki czuwania nad prawidłowymi procesami technologicznymi, związanymi z hodowlą i przechowywaniem ryb, oraz pilnowaniem mienia w oddziale Grojec”. Klimczak odmówił honorów, szczególnie tych z zakresu „czuwania nad prawidłowymi procesami technologicznymi”. „Wyjaśniam, iż w Oddz. Grojec zatrudniony jestem na etacie spawacza, a przede wszystkim sprawuję dozór magazynów oraz stawów rybnych” – przypomniał zwierzchnikowi niedoszły dyrektor, dziękując za okazane zaufanie.
W kolejnych dniach ofiarą nowego prezesa padła kasa oddziału Grojec. Kasjerka została zwolniona z pracy, a załoga otrzymała informację, że pomniejszone o 20% (premia) uposażenie pracodawca będzie przelewał „kanałami elektronicznymi”.
Załoga z uśmiechem wspomina także inną propozycję prezesa: otoczenia grojeckich stawów (ponad siedemset hektarów) siatkowym płotem i systemem monitoringu, co miałoby zabezpieczyć rybostan przed złodziejami. – Jeszcze nie skończylibyśmy grodzić, a monitoring i siatka byłyby już w punkcie złomu – śmieje się pracownik „fizyczny” gospodarstwa. – Prezes to się chyba z choinki urwał – zauważa.
Królikowi nie przepuściłPracownik związany z dawną dyrekcją przypomina o ostatnim i najbardziej spektakularnym wyskoku nowego prezesa – wystąpieniu na dorocznej, ogólnopolskiej konferencji rybackiej. – To takie spotkanie, na którym zjawiają się wszystkie osoby z branży, głównie hodowcy karpia. Pojawiają się tam także przedstawiciele ministerstwa oraz ludzie z Agencji Nieruchomości Rolnych. Nasz prezes też pojechał i podczas debaty – ni z gruchy, ni z pietruchy – napadł na wiceministra. Wystąpienie nie miało jakiegoś konkretnego celu. Po prostu prezes chciał zaistnieć.
Legendą obrósł już incydent z Dubia. Prezes Rapacz wpadł do tamtejszego gospodarstwa na wizytację. Jego uwagę przykuły… króliki. Zwierzęta należały do jednego z pracowników, który przed laty dogadał się z dyrekcją, że w zamian za całodobowy nadzór nad stawami będzie mógł ustawić klatki na terenie należącym do spółki. – Rapacz kazał zlikwidować króliczarnię. Chłopina beczał jak małe dziecko, ale prezes był nieubłagany. Króliki zostały wybite do nogi, nawet kotne samice – relacjonują podwładni Rapacza.
Najpoważniejsze zarzuty przeciwko nowemu prezesowi wytoczyła jednak Komisja Zakładowa „Solidarności” oddziału Grojec. W piśmie do krakowskiej prokuratury związkowcy przekonują, że nowy prezes został powołany z naruszeniem prawa. Chodzi o dawne sprawy sądowe Rapacza – pokłosie jego czteroletnich rządów w fotelu burmistrza Rabki. Jedno z postępowań sądowych zakończyło się prawomocnym wyrokiem. Za notoryczne uchylanie się od wydania „warunków zabudowy” jednemu z rabczańskich przedsiębiorców sąd wymierzył byłemu burmistrzowi karę sześciu miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz nałożył grzywnę. Zakazał też Rapaczowi zajmowania stanowisk „związanych z prowadzeniem postępowań administracyjnych w organach samorządu terytorialnego i administracji publicznej”. Zdaniem związkowców, podejmując pracę w spółce skarbu państwa, Rapacz złamał sądowy zakaz. „W toku postępowania kwalifikacyjnego pan Antoni Rapacz winien złożyć zaświadczenie o niekaralności (…) co nie może polegać na prawdzie z uwagi na sądowy zakaz zajmowania określonych stanowisk” – napisali związkowcy w doniesieniu do prokuratury.
– Ktoś musiał nakłamać. W ogłoszeniu o naborze na stanowisko prezesa był wymóg niekaralności. Skoro Rapacz miał wyrok, to zaświadczenia przedstawić nie mógł. Jeśli przyznał się do wyroku a Rada Nadzorcza przeszła nad tym do porządku dziennego, to znaczy, że Rada poświadczyła nieprawdę – komentuje Janusz Klimczak.
But na poprzednika– To była biedna spółka, ale poukładana – podsumowuje poprzednik Rapacza na stanowisku prezesa. Lech Szarowski kierował spółką rok i siedem miesięcy. Wcześniej przez ponad dwadzieścia lat dyrektorował oddziałowi Grojec. Gdy Szarowski został prezesem, spółka była w głębokim dołku. Przyczyna strat: trwające kilka lat, powtarzające się masowe śnięcia ryb. Mimo problemów, poprzedni prezes zdołał zahamować niepokojące trendy ekonomiczne i zniwelować straty. Dziura w budżecie w ciągu półtora roku zmalała o połowę. Obiecującą karierę Szarowskiego zakończyło jedno parominutowe posiedzenia Rady Nadzorczej.
Były prezes niechętnie komentuje ostatnie wydarzenia. Stroni też od wypowiadania sądów na temat swojego następcy. – Powiem tylko, że odbierając odwołanie, poczułem się kopnięty. Teraz – znając pierwsze posunięcia następcy – mogę dodać, że zostałem kopnięty osranym butem…
GPS – Global Prezes SystemAntoni Rapacz na luzie podchodzi do zamieszania w nowym miejscu pracy. – Zupełnie, jakbym się znalazł z powrotem w Rabce, wśród zaciętej opozycji – wspomina swoje rządy w uzdrowisku. Raz po raz zapewnia, że żadnych doniesień się nie boi, a w bojach z prokuraturą jest zaprawiony. – Jak pan sobie wyobraża, że mógłbym nakłamać Radzie Nadzorczej? – pyta retorycznie. – Złożyłem obszerne pisemne wyjaśnienia, w których dokładnie opisałem również swoje sądowe i prokuratorskie przejścia z ostatnich lat. Rada Nadzorcza o wszystkim wiedziała, a mimo to mnie wybrała, bo byłem najlepszy – dodaje i zapewnia, że żaden sąd nie zabronił mu pełnienia funkcji w spółkach prawa handlowego, nawet tych, których jedynym udziałowcem jest resort skarbu. – Gdyby załoga do mnie przyszła i wprost zapytała o wszystkie te sprawy – otrzymałaby pełne wyjaśnienia. Żadne doniesienia nie byłyby potrzebne. Tymczasem zawsze, gdy jestem w Grojcu – Komisja Zakładowa Solidarności jest na zwolnieniu lekarskim – diagnozuje prezes i gładko przechodzi do przedstawiania własnych teorii na temat powodów wywrotowej działalności załogi oddziału Grojec. – Tam jest największy opór przed zmianami, mimo że występuje tam najwięcej nieprawidłowości. Wyobraża pan sobie sytuację, gdy prezes zatrudnia w spółce swoją żonę, a w dodatku jeszcze teścia? W Grojcu trwało to wiele miesięcy. W ostatnich dniach urzędowania mój poprzednik wysłał do ministerstwa wniosek o upadłość przedsiębiorstwa. O tym to pewnie załoga nie wiedziała – zaznacza prezes i zapowiada konsekwentne realizowanie wszystkich zamierzeń z grodzeniem, monitorowaniem stawów oraz wyposażaniem firmowych samochodów w lokalizatory GPS włącznie. – Skończy się złodziejstwo – czy to się komuś podoba, czy nie. Zrobię porządek w firmie – przekonuje. – A swoją drogę zastanawiam się, czy minister nie powinien mi dorzucić parę groszy do pensji. Jeszcze niedawno mało kto wiedział o spółce hodującej ryby. A dziś, za moją sprawą, piszą o niej poważne gazety…
Marek KalinowskiZ pisma komisji zakładowej Solidarności do naszej redakcji: Trzeba wyjaśniać, że Pan Rapacz o hodowli ryb nie ma zielonego pojęcia. Podejrzewamy, że nie posiadał nawet własnego akwarium. Jego pomysły nowatorskie to sen wariata…
Jeszcze z pisma Komisji Zakładowej „S”: Z tego, co wiemy, Prezes Rapacz będzie również pełnił obowiązki dyrektora oddz. Grojec. Biedne te ryby. Znając zamiłowanie Pana Rapacza do budowy pomników obawiamy się czy w niedługim czasie nie postawi na terenie obiektu pomnika karpia za kilkaset tysięcy złotych…
Przedsiębiorstwo Produkcji i Hodowli Ryb Słodkowodnych w Krakowie Spółka z o.o. – największy producent ryb w południowej Polsce. Gospodaruje na stawach hodowlanych o powierzchni 2642 hektarów. Spółka powstała w 1994 roku na bazie dawnego Państwowego Gospodarstwa Rybackiego w Krakowie. Przedsiębiorstwo należy do Skarb Państwa. W skład firmy wchodzi sześć oddziałów na terenie województw: śląskiego i małopolskiego. Podstawą produkcji jest karp, natomiast pozostałe hodowane gatunki to: lin i karaś, amur, tołpyga, szczupak, pstrąg i sum i jesiotr. Na podstawie: www.karp.pl
0 0
a co jesli to tylko leszcz?
0 0
no cóż, antoś w pełnej krasie, fachura od wszystkiego, i jaki praworządny - teścia i żonę chłopu zwolnił... czekam na tych, co w ub. tygodniu głośno wyrażali tęsknotę i wieszczyli jego powrót... a swoją drogą ciekawe czy miał to akwarium czy też nie ;))))
0 0
Te wszystkie frukta to p.Rapacz zawdziecza naszej przewodniej sile czyli PO .Naczelne hasło ostatniej kampanii wyborczej tutaj zmieniło się w ciało.
0 0
Nic z tego nie zroumiałek
0 0
POWAŻNE GAZETY???
To znaczy Tygodnik?????
He He he alem się uśmiał
0 0
PO i Rapacz
dobre PR a za plecami biznesiki i intersiki najwazniejsze....
taka polska Kalabria...
0 0
TP juz totalnie nie ma o czym pisać. CO mnie jakiś tam Rapacz interesuje! Napiszcie o czymś ciekawszym
0 0
Ciekawą inwestycje planują Polskie Koleje Linowe, które chcą połączyć Kocioł Goryczkowy z Gąsienicowym 120-metrowym tunelem - podaje dziennik \"Polska\". Gdyby powstał, musiałby zostać wyryty w żywej skale Kasprowego Wierchu.
– Chcemy wybudować 100-, 120-metrowy tunel między górną stacją kolejki w Gąsienicowej a górną stacją na Goryczkowej – potwierdza w rozmowie z gazetą Andrzej Laszczyk, prezes PKL. – Obecnie jesteśmy na etapie tworzenia projektu. Na razie nie ma jeszcze żadnych terminów realizacji.
Według pomysłodawców tunelu ma zwiększyć bezpieczeństwo narciarzy. – To nienowy pomysł – przypomina Jan Karpiel-Bułecka, zakopiański architekt. – Chodzi o to, żeby narciarze z rejonu Goryczkowej mogli łatwo przejść na Gąsienicową. Oczywiście nie będzie to szerokie przejście, jak tunel kolejowy czy samochodowy, ale takie, żeby dwoje turystów czy narciarzy mogło się minąć.
Ekolodzy zszokowani
Narty na Słowacji znowu tanie
Takiej oferty ze Słowacji polscy narciarze jeszcze nie widzieli. Ośrodki... czytaj więcej »
Dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego Paweł Skawiński na temat na temat inwestycji wypowiada się dość ostrożnie. – Z tego, co wiem, wszystko jest dopiero na etapie rozmów – mówi. – Zajmę się planami Linii dopiero, gdy wpłynie od nich wniosek o wydanie decyzji na temat warunków zabudowy.
Dyrektor TPN podkreśla, że ewentualną zgodę na inwestycję będzie musiał wyrazić minister środowiska. Sam jest jednak pełen wątpliwości. – Tam jest lita granitowa skała. Nie bardzo sobie wyobrażam, co potem można zrobić z tym urobkiem. Jak zwieźć na dół tyle skały? – zastanawia się Skawiński.
Dużo ostrzej wypowiadają się ekolodzy. – Pomysł nierealny i ze względów ekonomicznych, i z punktu widzenia ochrony przyrody – obrusza się Radosław Ślusarczyk, prezes Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. – PKL mają problemy z modernizacją samego wyciągu w Goryczkowym, kolejka na Kasprowy Wierch nadal działa bez odbioru, a tu taka szalona koncepcja. To jakaś prowokacja. Nie traktuję tego poważnie - mówi.O tym napiszcie ten artykul znalazlem na TVN24
0 0
Na goryczkowej przede wszystkim powinien byc w końcu nowoczesny wyciąg ale ten tunel to po co? 1 kwietanie to chyba nie dzisiaj?
0 0
ale wnet...
0 0
proszę wejść na stronę TVN24 i zobaczycie czy to kawal.Naprawdę maja takie pomysły.Apel do wszystkich Ekologów Storpedować pomysł zanim się rozwinie.
0 0
Oświecim to już chyba nie jest rewir TP?? dajcie sobie spokoj z tym Rapaczem a zajmijcie sie czyms naprawde waznym!!
0 0
Ano tak, a ja juz naiwnie myślałem, że czasy przynoszonych w teczkach, malowanych prezesów zawodowych dyrektorów z mianowania, wszystkowiedzących, z gatunku tęgoszyji, króktopalcy, czoło niskie wyksztalcenie wysokie, dawno minęły. Jak to sie człowiek może łatwo pomylić! Hm!
0 0
Współczuję pracownikom, rybom, i św.pamięci królikom i nie rozumiem jak człowiek z prawomocnym wyrokiem został prezesem.
0 0
To jest kadra kryminalna PO
0 0
Do spiwoka.Myślę że się pomyliłeś(aś).Przynoszenie w teczkach kwitnie i myślę że jeszcze bardziej jak za epoki lodowcowej.Pani Sołtysowa to szwagra na plecach przyniosła na ciepłą posadkę?Zyjemy w tak korupcyjnym i bandyckim kraju,że trzeba pewnie kilku pokoleń żeby to wyplenić.Nawet gorzej.Kapusi to więcej jak za komuny z tą różnicą,że teraz to się odbywa \"demokratycznie\".Dawniej taki delikwent był obszczymurem,teraz jest przyzwolenie społeczne na donoszenie(szczególnie w Rabce)!Więc obejrzyj się wokól siebie i zanim coś powiesz to policz do trzech.Wyjdzie wtedy kto jest kabel.Smutna prawda o Rabczańskiej społeczności.Pozdrawiam długouchych.
0 0
Ludzie drodzy, współczuję Wam.
Nawet czytać o tym jest przykro...
0 0
ten gościu miał się zajmować jeziorem czorsztyńskim , czy elektrownią tam się kręcił kiedyś ale go skutecznie chyba przepędzono............czyżby próbował ciągle wypłynąć na większe fale????...............ma jeszcze pacyfik przed odlotem do ameryki..........
0 0
jak sie nic nie umie robic to sie zostaje burmistrzem,wójtem,prezesem ewentualnie zostaje rada nadzorcza
0 0
a najczęściej jednocześnie - burmistrzem i prezesem rad nadzorczych, najlepiej od razu kilku, żeby się zbytnio nie rozdrabniać, jak rabczańscy obecni burmistrzowie.a potem się ludziska dziwują, że w mieście nie widzą działania władzy. ale co mają widzieć skoro władza nadzoruje pół małopolski zamiast zająć się tym co podlega jej służbowo z urzędu, za i tak za duże pieniądze...
0 0
widzą i to bardzo dobrze działania władzy a szczególnie tej obecnej, ludziska dobrze patrzcie im na ręce bo mają upaprane aż czarne od brudu, machloji i przekrętów .
0 0
DO JB - powinniśmy założyć stowarrzyszenie osób poszkodowanych przez modzia miodzia
0 0
cimcirimci tys powinien założyć stowarzyszenie osób poszkodowanych przez naturę
0 0
jedni siedzą w kilku radach nadzorczych, inni siedzą w kilku radach rodziców. każdemu podług stanu. ale jaja! a do tego w sekretariacie jednej ze szkół i w komisji edukacji rady miasta. brawo! czekamy z niecierpliwością na rezultaty tak szeroko zakrojonej działalności społecznej, bo na razie to działaczka tylko widnieje, że zasiada, a efektów roboty nie widać :D teraz już widać jak na dłoni skąd takie poparcie dla dobrego polityka. niezły żart, bezcenny w takim ponurym czasie :D
0 0
Nawet Minister Grad dał się wkręcić Rapaczowi. Rapacz od niepamiętnych czasów kręcił się przy partiach, które były u władzy. Teraz jest działaczem? PO. Taka chorągiewka, gdzie wiatr zawieje. A gdzie ma biedaczyna pracować, jak nigdy nic konkretnego nie robił? Zawsze bił pianę. I jak zawsze, tak i teraz w Oświęcimiu, jest skuteczny w roz........aniu wszystkiego.
0 0
i empatią się wykazuje, jak niegdyś. nic się chłop nie zmienił przez tych kilka lat. niezłomny.
0 0
Rpacz a ty w domu to akwarium miałeś?specjalista od siedmiu boleści
0 0
jest! huuuuuraaaa!!!! ja jestem za Rapaczem bo to jest mądry człowiek,inteligentny i na poziomie ,kazdy se radzi jak umie a wy buraki do pola!!!!!
0 0
Nikodem Dyzma............ i Antoni naśladowca
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz