Nepotyzm czy sprawne zarządzanie – Jan Pyka, były rabczański burmistrz, a od pięciu lat dyrektor Górnośląskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzieci, chwali się inwestycjami. I otacza swoimi ludźmi.
Dla wielu osób basen w rabczańskim GORD-zie był świetnym miejscem na rekreację po pracy. Tu za niewielkie pieniądze (5 zł za godz.) można było popływać nawet do godz. 20.30. Można było, bo dzierżawca dostał wypowiedzenie, a dyrekcja nie bardzo kwapi się do wpuszczania obcych na swój teren. – Dzierżawcy w końcu urwało się dochodowe źródełko. Być może od nowego roku otworzymy basen dla osób z zewnątrz, ale już pod naszym szyldem. W końcu mam w ośrodku dzieci chore i chcę mieć czystą wodę – ucina dyskusję Jan Pyka, dyrektor Górnośląskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzieci.
– Dochód? Przecież GORD zarabiał na basenie – płaciłem kilka tys. złotych miesięcznie za dzierżawę. To mało? – irytuje się Józef Łopuch, który prowadził basen od 9 lat. – Mnie się to kalkulowało, bo jestem równocześnie ratownikiem, sam sprzątałem basen, byłem cały czas na miejscu. Nikogo nie zatrudniałem. A czystość sprawdza sanepid. Przez 10 lat nie było z tym żadnych problemów, nie było żadnych wypadków! – przekonuje. Łopuch przyznaje, że wieczorami były godziny, gdy nie przychodził nikt, ale bywało i tłoczno. Stałych bywalców miał zaledwie kilkunastu. Skąd ta nagła zmiana polityki ośrodka i wyrzucenie dzierżawcy oraz dorosłej klienteli poza ośrodek?
Zdaniem niektórych sprawa basenu ma drugie dno – bardziej osobiste. Kłopoty Łopucha zaczęły się z momentem zatrudnienia nowej dyrektor do spraw medycznych – Barbary Bajdy, dobrej przyjaciółki dyrektora Pyki. Napięta sytuacja w GORD stała się dla wielu wręcz nie do zniesienia. Ośrodek zaczęli opuszczać specjaliści. Innych ośrodek pozbył się sam. Józef Łopuch jeszcze niedawno był kierownikiem działu rehabilitacji – został zwolniony po tym, jak dyrekcja wprowadziła zapis, że stanowisko to może obejmować jedynie lekarz, a nie rehabilitant. – Nie było zupełnie powodu, by zwolnić pana Łopucha ze stanowiska kierownika! – dziwi się Mieczysław Marzewski, wicedyrektor ds. ekonomiczno – eksploatacyjnych GORD. –Może dyrektor zazdrościł mu dzierżawy, tego, że zarabia. Cały czas była mowa, że to wszystko jest robione, by podwyższyć stopień referencji. Ale nigdzie nie ma wymogów, by kierownikiem był lekarz – wystarczy magister rehabilitacji! Prawdę mówiąc, to ani pan Łopuch, ani jego następca nie spełniają do końca wymogów. Lekarz ma mieć specjalizację z rehabilitacji! A nie ma. Zamienianie jednego pracownika bez uprawnień na drugiego – to nie jest normalne.
Kierownik stracił nie tylko stanowisko, ale w ogóle pracę w GORD. W ośrodku nie ma czego szukać. Musiał też zlikwidować siłownię i solarium, które prowadził w dzierżawionych na terenie ośrodka pomieszczeniach.
Za mało agresywna byłaJedną ze stałych bywalczyń basenu była dr Beata Gabis. Wcześniej nie tylko tu pływała, ale to właśnie ona była wicedyrektorem ds. medycznych w GORD. Odeszła w końcu „za porozumieniem stron”, nie mogąc wytrzymać panującej atmosfery. – Pracowałam tam dwadzieścia lat. Czuję niesmak. Do czasu przyjścia pana Pyki na dyrektora atmosfera w ośrodku była bardzo dobra. Zaczął mi wmawiać, że jestem za mało stanowcza w kontaktach z podwładnymi, za mało agresywna, że właściwie przydałaby się „świeża krew”. Cały czas były tylko pretensje pod moim adresem – wspomina.
Dr Gabis dostała nawet wypowiedzenie, które później zostało unieważnione. Jak sama wylicza, w ciągu minionych trzech lat z GORD odeszło sześciu lekarzy specjalistów. Tymczasem zgodnie z przepisami na każdych 50 pacjentów powinien być zatrudniony jeden lekarz. W ośrodku przebywa średnio ponad 340 dzieci, więc powinno być 7 lekarzy. A jest trzech etatowych, dwóch kontraktowych i dyrektorka na 3/5 etatu.
Dr Gabis znalazła zatrudnienie po sąsiedzku, w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc. 20 lat w GORD-zie uważa za zamknięty etap. Teraz ceni sobie nade wszystko spokój i dobrą atmosferę w nowym miejscu pracy.
– To, co tu wyrabia dyrektor Pyka, to nepotyzm – uważa Marzewski. – Od dwóch lat szykował stanowisko dla pani Bajdy. Pan Pyka celuje w wywierania presji psychicznej. Przez ten czas często powtarzał dr Gabis, by lepiej sama odeszła, zanim on ją zwolni. Nieraz to słyszałem. Zresztą, co ciekawe, dopóki nie zatrudnił pani Bajdy, lekarzy traktował źle, prawie jak zło konieczne. Teraz nagle wszystko się zmieniło – znalazły się pieniądze na podwyżki. Sama dostała najwyższe z możliwych wynagrodzeń, po dwóch miesiącach przyszła zmiana regulaminu wynagradzania i dostała kolejną podwyżkę. Świeży pracownik po dwóch miesiącach!
Jan Pyka nie rozumie tych zarzutów. Przekonuje, że w GORD był przerost zatrudnienia i konieczna była restrukturyzacja. – Dochodziło do takich przypadków, że w pracy na dziewięciu zatrudnionych lekarzy było tylko czterech. Sytuacja jest doskonała – ci, którzy chcieli, odeszli sami. Zrezygnowali, bo nie spełniłem ich wygórowanych żądań płacowych. Atmosfera jest przyjazna, lekarze rozmawiają ze sobą, a przedtem byli wszyscy skłóceni. Widzę, że do Tygodnika dotarli ludzie, którzy chcą kolejną sensację w prasie wzniecić, a wy specjalizujecie się w takich niedomówieniach. A pani Bajda? Całe szczęście, że jest taka osoba – zakład będzie się specjalizował w dwóch formach leczenia – otyłości i wad postawy, a nie wszystkich schorzeń jednocześnie. I wreszcie pojawiła się jakaś dyscyplina w zakładzie. Każda zmiana, która narusza układy funkcjonujące od lat, narusza czyjeś interesy i szuka się pomocy w prasie, pisze się skargi… Zakład, który funkcjonował w standardzie późnego Gierka, nie ma racji bytu. Dzisiaj wyrazem tego jest nie tylko zmiana wyglądu, ale i racjonalizacja zatrudnienia, a przede wszystkim poprawa stosunku pracownika do pacjenta. To nie pacjent jest dla GORD, tylko GORD dla pacjenta.
Zwolnij się panMarzewski przyznaje, że kilkakrotnie od swojego szefa Jana Pyki dostał propozycję zwolnienia się ze stanowiska. Ale jest w okresie ochronnym – pozostało mu trzy lata do emerytury. Choć przyznaje, że codzienna praca w gabinecie naprzeciwko nie należy do przyjemności. – Ale nie będę mu robił tej przyjemności i nie odejdę. I będę konsekwentnie ujawniał wszelkie nieprawidłowości. Bo widzę, że nie wszystko idzie w dobrym kierunku – przekonuje.
Nieoficjalnie mówi się, że zmiany w GORD mogą też wynikać z możliwych przekształceń własnościowych. Wówczas będzie ważne, kto zasiądzie w zarządzie. Prawdopodobieństwo, że zasiądzie w nim dyrekcja, jest duże.
– Zakład jest jeszcze zadłużony – przekonuje Pyka. – Mimo trwającej modernizacji, a co za tym idzie nie oddania wszystkich przewidywanych łóżek, zakład ma najlepszy wynik finansowy od 5 lat! Zadłużenie na bieżącą działalność zbliża się do zera, natomiast ze względu na wypłatę zaległych wynagrodzeń z odsetkami z tytułu „ustawy 203” pozostało jeszcze około 2 mln. Nie dopuszczam myśli o przekształceniu – to byłoby równoznaczne z zamknięciem zakładu po pierwszym rozliczeniu. Zadłużenie zmniejszyło się o jakieś 7 mln zł.
Józef Figura
0 0
No to wczoraj Pan Dyrektor Pyka zwolnił - dyscyplinarnie, bo inaczej nie mógł, mojego tatę, Mieczysława Marzewskiego, za ten artykuł. Oczywiście mój taka nie przyszedł pijany do pracy, nikogo nie zabił, nie zgwałcił, nie zrobił bumelki. Poprostu był niewygodny, jak wcześniej inni. Gratuluję Panie Pyka!!! Pokazał Pan na co Pana stać!!!
0 0
Pan Marzewski też nie jest całkowicie w porządku.
Wyprowadzając sie po ponad rocznym pobycie z pensjonacie Dziewanna (koło Patrii) zapomniał zapłacić.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz