On chce przeprosin, 30 tys. zł. odszkodowania i spokoju, ona sprawiedliwości dla – jak kilkakrotnie nazwała go przed sądem – „pedofila”. Przed nowotarskim sądem cywilnym trwa kolejna odsłona bulwersującej historii, określanej niegdyś jako „uprowadzenie Agaty”.
Na sali sądowej po raz kolejny rozgorzały emocje – do tego stopnia, że sędzia musiał dwukrotnie wzywać ochronę. – Działam na nią jak płachta na byka, za każdym razem, kiedy mnie widzi, wpada w szał, ubliża mi. Boję się, bo to osoba nieobliczalna – podkreśla 36-letni Krzysztof K.
Maria B. nie wynajęła adwokata, bo – jak przekonuje – nie stać jej na to, a prawnikom przydzielanym z urzędu nie wierzy. Na ławie oskarżonych zasiadła więc sama, często wybuchając płaczem – szczególnie wówczas, gdy zeznawała jej najmłodsza córka.
Przypomnijmy, Agata B. zniknęła z domu w 2005 roku, gdy miała zaledwie 15 lat. Matka od początku podejrzewała, że za wszystkim stoi Krzysztof K. i to on miał uprowadzić córkę. Ta z kolei podkreśla, że sama uciekła z domu i nawet podczas piątkowej rozprawy przyznała, że nie chce mieć z matką nic wspólnego. Po kilku latach procesów Krzysztof K. został uznany za winnego podejmowania „innych czynności seksualnych” z nieletnią. Dwudziestoletnia dziś Agata nigdy nie wróciła do domu. Z matką widuje się jedynie na sali sądowej, podczas kolejnych rozpraw. – Pierwszy raz doszło do zniesławienia w maju 2005 roku, gdy rozmawialiśmy z Krzyśkiem na łące – zeznaje Agata B. – Przybiegła matka i zwyzywała go od pedofilów, krzycząc, że rozj… mu motor. Potem często na korytarzu przed rozprawami krzyczała, że jest gwałcicielem, że wywozi dzieci za granicę, działa w mafii. Nawet dziś mu ubliżała.
Słysząc ostatnie słowa, matka siedząca na ławie oskarżonych wybuchła płaczem, krzycząc: – Dziecko, zastanów się, co mówisz, jakie kłamstwa wymyślasz! Zawrzało też wśród publiczności, gdzie zasiedli członkowie Społecznego Komitetu Obrony Praw Obywateli Powiatu Tatrzańskiego z Marią Gruszkową na czele, którzy stanęli w obronie Marii B. – To nieprawda, przecież byliśmy z nią cały czas, nic takiego nie mówiła – zaczęli wykrzykiwać. Sędziemu z trudem udało się uspokoić wrzawę.
– Matka opowiada, jaka jest kochająca, jak chce, bym wróciła. Ale nikt mnie nie uprowadził, nikt mną nie manipuluje. Niech wreszcie ona się ode mnie odczepi – wybuchnęła dwudziestolatka.
Dwaj kolejni świadkowie, znajomi Krzysztofa K., dodali, że także ich Maria B. zaczepiała na ulicy czy w sklepie krzycząc, że on uprowadził jej córkę. Zwykle miała dodawać przy tym całą listę najbardziej wulgarnych epitetów pod jego adresem. – Zawsze, jak ją widzę, to mruczy coś pod nosem, zaczepia mnie. Ja się jej boję – przyznaje młoda kobieta.
Tym zdaniom zaprzeczyły dzieci Marii B. – Dorota i Szymon, podkreślając, że to niemożliwe, bo nigdy matki nie wypuszczają samej z domu i za każdym razem jej towarzyszą. Dodali też, że cała ich rodzina jest zastraszana, bo przed każdą rozprawą wielokrotnie otrzymywali głuche telefony, a pod dom podjeżdżały tajemnicze samochody, by po chwili ruszyć z piskiem opon. Jednak podczas przesłuchania wyszło na jaw, że co najmniej dwa razy Maria B. była sama, gdy wdawała się w awanturę z Krzysztofem K. Za jedno z zajść została nawet przez sąd ukarana 50-złotową grzywną. – To był niesłuszny wyrok, bo to rodzina K. zamknęła mamę w sklepie – przypomina syn oskarżonej, Adrian B.
Krzysztof K. i Agata B zarzucają też Marii B. autorstwo wpisów na internetowych forach, w których także określa Krzysztofa K. mianem „pedofila”. – Wiem, że to ona, bo poznaję jej styl, tylko ona tak o Krzyśku mówi – zaznacza córka.
Rozprawa nie zakończyła się ogłoszeniem wyroku – na próbę mediacji sędziego, pytającego czy jest możliwość wzajemnych przeprosin i odstąpienia od żądań finansowych – Krzysztof K. poprosił o dodatkowy czas na konsultację ze swoim adwokatem. Kolejna rozprawa odbędzie się za miesiąc.
– Oni chcą się teraz zemścić i zniszczyć mnie finansowo – mówi przez łzy na korytarzu sądowym Maria B. – To nie jedyna sprawa – kolejne mam przed sądem w Nowym Sączu i Myślenicach. Jeden pozew to 20 tys., drugi 10. Kiedyś mi powiedział: „sprzedasz dom i nerkę, a i tak ci nie wystarczy”…
fig.
0 0
z obliczeń wynika że w 2005 ona miała 15 lat a on 30 , to chyba wszystko jasne dla inteligentnego człowieka.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz