Rabczańskie Zakłady Komunalne urządziły w centrum uzdrowiska dzikie wysypisko śmieci. – To tykająca bomba ekologiczna – alarmują sąsiedzi smrodliwego obiektu. – To tylko stacja przeładunkowa – odpiera zarzuty miejska spółka.
Od paru tygodni miejska spółka składuje śmieci w otoczeniu swojego biurowca przy ulicy Kilińskiego na Zaborni. Teren jest dosłownie zasypany grubą na ponad dwa metry warstwą śmieci. Żeby sfotografować składowisko, trzeba się wspiąć na drabinę. Już z kilkudziesięciu metrów daje się odczuć charakterystyczny zapach śmietniska. W powietrzu latają roje much.
– Na razie jest jeszcze chłodno. Aż się boję, co będzie, jak przyjdą upały, a komuś wpadnie do głowy, żeby właśnie wtedy cały ten syf wywozić. Przecież to tykająca bomba ekologiczna. Potencjalne zagrożenie epidemiologiczne. Jednym słowem – źródło zarazy – przekonuje właściciel jednej z firm, działających w otoczeniu składowiska. – Przyszedłby pan tu pod wieczór. Na tych śmieciach aż się roi od zdziczałych psów, kotów jakichś gryzoni. Aż ciarki chodzą po plecach – wtrąca żona przedsiębiorcy, oganiając się od natrętnych much.
Jest sobota, w trakcie naszej rozmowy za ogrodzeniem podjeżdża śmieciarka Zakładów Komunalnych. Wywala kolejną porcję śmieci. Załodze wozu najwyraźniej się dzisiaj nie spieszy. Dwaj panowie w niebieskich uniformach siedzą w szoferce. Dyskutują żywo, gestykulując przez ponad pół godziny. Oni też oganiają się od much.
– Wiele razy zwracaliśmy się do Zakładów z prośbą o interwencję. Później nalegaliśmy. Ale nawet ostre reprymendy na niewiele się zdawały. Raczono nas jakąś bajeczką w stylu: brak paliwa do samochodu, który ma wywozić odpady na składowisko na Śląsk – relacjonuje właściciel kolejnej firmy, sąsiadującej z biurowcem ZK. Mężczyzna nie chce podać nazwiska. Dzierżawi lokal od zakładów i kłopoty mu niepotrzebne. Kiedy zaczęły pojawiać się śmieci? Pod koniec lat dziewięćdziesiątych. To była głośna sprawa – ludzie ponad miesiąc blokowali wjazd na nielegalne wysypisko na pobliskiej Gilówce. ówczesny burmistrz zdecydował w końcu o zamknięciu obiektu. Zakłady zaczęły wywozić śmieci na Śląsk. Spółka kupiła ogromnego tira, a otoczenie biurowca na Kilińskiego stało się stacją przeładunkową. – To, że dwa razy w tygodniu za płotem ładowano worki na ciężarówkę, nie było wielką uciążliwością – przyznają zgodnie nasi informatorzy. Problem pojawił się miesiąc temu, gdy spółka zaczęła śmieci... magazynować.
– Zakłady nigdy nie miały jakiegoś oficjalnego zezwolenia na przeładunek śmieci. Robiliśmy to sposobem – powiedzmy – gospodarczym – przyznaje anonimowo były pracownik kierownictwa spółki. – Po prostu pod rampę podjeżdżał tir, a mniejsze samochody od góry wysypywały śmieci do skrzyni ładunkowej – to cała operacja – tłumaczy. Także on jednoznacznie podkreśla, że w przeszłości nie było mowy o składowaniu odpadów.
– Nie wiem nic o górach śmieci na Zaborni – nie kryje zdziwienia Wojciech Pospieszałowski z sądeckiej delegatury Inspektoratu Ochrony Środowiska. Tłumaczy, że zgody na składowanie odpadów mógłby udzielić starosta. Inspektor wątpi jednak, żeby powiat wydał dokument. Inspekcja by go nie przeoczyła. Jeśli zatem na Zaborni są gromadzone odpady, to spółka składuje je nielegalnie. – Z prasy wiem, że w ostatnich tygodniach rabczańskie władze z pompą otwierały nową segregatornię odpadów. Nie rozumiem, dlaczego spółka miałaby składować śmieci w innym miejscu? – zastanawia się inspektor WIOŚ. – W najbliższych dniach wybierzemy się do Rabki na kontrolę – deklaruje.
– Starosta nie wydawał Spółce takiej zgody – nie pozostawia złudzeń Marek Wierzba, sekretarz powiatu nowotarskiego. Wierzba doskonale zna rabczańskie Zakłady. Kierował nimi przez ponad dwa lata. Dziś sekretarz jest bardzo powściągliwy w komentarzach. – Nic nie wiem na temat składowiska. Mogę natomiast zapewnić, że gdy ja kierowałem spółką, o gromadzeniu śmieci nie było mowy. Przy Kilińskiego odbywał się przeładunek – to wszystko – ucina.
– Na Zaborni absolutnie nie ma żadnego składowiska – obrusza się Urszula Jarosz, prezes Zakładów Komunalnych w Rabce. Kilkakrotnie podkreśla, że na działce przy Kilińskiego odbywa się jedynie przeładunek. – Odpady są na bieżąco wywożone na wysypisko. Jak pan chce, mogę przedstawić faktury. Wysyłamy wóz na Śląsk dwa razy w tygodniu. Ostatnio może faktycznie doszło do pewnego spiętrzenia. Ale zostanie ono szybko rozładowane. Ma to związek z wprowadzaniem nowego programu gospodarki odpadami. Ludzie dopiero uczą się segregowania. A jak się już nauczą – śmieci będzie mniej – zaznacza. Dlaczego spółka nie może przenieść stacji przeładunkowej do Zarytego? – Sortownia służy do segregowania surowców wtórnych, a nie śmieci – podkreśla Urszula Jarosz.
- Szczerze mówiąc, to pierwsze od pana słyszę o jakichś problemach ze śmieciami na Zaborni – wzrusza ramionami Robert Wójciak, wiceburmistrz Rabki. – Potraktuję pańskie zapytanie jako prośbę o interwencję. Rozeznamy sprawę – deklaruje.
Marek Kalinowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz