Dzięki rządowemu programowi Mieszkanie+ Jarek ma od lipca klucze do wymarzonego własnego kąta i puste ściany, bo nie stać go na jakiekolwiek wyposażenie.
Jarek Dąbrowski jest osobą niepełnosprawną, ma paraliż czterokończynowy. To skutek pobicia przed laty. Mieszka u siostry, w bloku na trzecim piętrze. Bez windy, więc tym, co ogląda najczęściej, są ściany własnego pokoju. Łazienka nie jest przystosowana dla osoby niepełnosprawnej, każda wizyta w niej to nie lada wyczyn. Nie może także wjechać wózkiem do kuchni i zrobić sobie jakiś posiłek, bo drzwi są wąskie. Dlatego szansa na własne mieszkanie przystosowane dla osoby niepełnosprawnej w bloku z windą to był szczyt jego marzeń.
Klucze od własnego lokum na osiedlu Polana Szaflarska w Nowym Targu odebrał w lipcu. Trochę się zdziwił, że mieszkanie nie jest przystosowane dla osoby niepełnosprawnej. - We wniosku zgłaszałem, że jestem osobą niepełnosprawną. Miałem nadzieję, że już na etapie budowy mieszkanie będzie miało jakieś udogodnienia dla mnie - mówi. Tak było na przykład w Katowicach, gdzie osoby niepełnosprawne także otrzymały swoje lokum w ramach programu Mieszkanie+. Tymczasem łazienka już na początku nadawała się do totalnej przeróbki. Także wysoki próg w drzwiach balkonowych uniemożliwia wyjazd wózkiem.
Dzięki pomocy finansowej Powiatowego Centrum Pomocy w Nowym Targu łazienkę udało się przystosować dla Jarka. Kabina prysznicowa pozwala bez trudu przesiąść się z wózka na stołek i komfortowo umyć. Niestety to wszystko. W maleńkim mieszkaniu nie ma żadnych mebli, wyposażenia, nawet żarówka jest tylko w łazience. Dlatego siostrzeniec Jarka - Arek Iwanoczko wziął sprawę w swoje ręce i zorganizował w internecie zrzutkę.
Ognisko, które zmieniło życie
To było 28 lat temu. 18 czerwca 1994 r. - Miałem wtedy 23 lata, dziewczynę, robotę na budowach. Pracowałem od 14. roku życia, na czarno, bo żaden biznesmen nie chciał wtedy zatrudniać legalnie - opowiada. Pierwszego czerwca 1994 r. założył własną działalność, którą prowadził dwa tygodnie. - Wtedy, 18 czerwca, żegnaliśmy kolegę, który wyjeżdżał do Kanady. Było ognisko nad Dunajcem. Doszło do jakiegoś konfliktu pomiędzy moim bratem i kumplem z naszego bloku. Chciał, żeby się bili. Ja podszedłem, żeby ich uspokoić. Kiedy się odwróciłem, dostałem od tego kumpla czymś twardym w kręgi szyjne. Upadłem na kolana i łokcie. Nie mogłem się ruszać, straciłem czucie - opowiada. - A on okładał mnie jeszcze, jak leżałem - dodaje. - Dostał zawiasy, bo byliśmy obydwaj pod wpływem alkoholu i że niby było to podczas bójki między nami. Tyle że ja się z nim nie biłem - Jarek do dziś nie może pogodzić się z wyrokiem sądu.
Gdy już karetka przyjechała, stracił przytomność. Obudził się półtora tygodnia później. Po dwóch miesiącach zaczął odzyskiwać czucie. Lekarze nie dawali mu szans na powrót do normalności. Zaczęła się długa rehabilitacja, dzięki której poruszał się o kulach. Od 2010 r. jest na wózku. Dwa lata po wypadku dostał rentę socjalną plus, a po latach z programu rządowego także 500+ dla osób niepełnosprawnych i dodatek pielęgnacyjny. To około dwóch tysięcy złotych. Dostaje też co miesiąc 150 zł od kolegi, który jest winny jego kalectwu. Za takie pieniądze trudno wyżyć, nie mówiąc o odłożeniu jakiejkolwiek złotówki. Czasem coś dorobi, choć dla osoby na wózku nie jest łatwo znaleźć zatrudnienie. Teraz obsługuje sprzedaż internetową w restauracji Ruczaj w Nowym Targu. Zawsze to jakiś dodatkowy grosz. I może pracować zdalnie.
Więzień czterech ścian
Mieszkanie rzadko opuszcza. Czasem nawet przez miesiąc nie jest na zewnątrz lub dłużej. Ktoś musi bowiem znieść ciężki wózek z trzeciego piętra. Dla niego też jest nie lada wysiłkiem pokonanie trzech pięter, trzymając się barierki i powoli zsuwając stopień po stopniu. Potem ktoś musi pchać jego wózek, bo napędzany jest ręcznie. O elektryku na razie może tylko pomarzyć. Niemniej, gdy słyszy propozycję dziennikarza o odwiedzeniu mieszkania, które czeka na niego na Polanie Szaflarskiej, nie waha się ani chwili. Choć jedno mieszkanie od drugiego dzieli tylko kilkaset metrów, to wyprawa wymaga dużo cierpliwości i wysiłku ze strony Jarka. Samo zejście klatką na dół trwa kilkanaście minut. Potem czeka nas swoisty tor przeszkód. Co chwilę jakiś krawężnik, uskok. Momentami brak jest chodnika, więc wózek porusza się po osiedlowych drogach, zatrzymując ruch samochodów. O zmroku nie jest to bezpieczne. W końcu docieramy. Nowy blok nie przypomina tego przy Podtatrzańskiej, gdzie Jarek mieszka teraz. Na piętro wywozi nas winda. W końcu docieramy do mieszkania.
Na swoim
- Tu będzie kuchnia - mówi z dumą Jarek. Szafki będą tylko na dole, żeby mógł dostać się do każdej. - Tu będzie moje łóżko i biurko - pokazuje, obracając się wózkiem na środku pustego pomieszczenia. W małym pokoiku obok chce urządzić sobie pokój do ćwiczeń. Tam też słowa odbijają się na razie od pustych ścian. Jest mrok, w żadnym pomieszczeniu nie ma lampy, nawet żarówki nie są wkręcone. Tylko łazienka czeka gotowa.
Z mieszkania siostry zabierze tylko swoje ogromne, koneserskie głośniki i komputer. Cały dorobek. Potrzebuje dosłownie wszystkiego. Od mebli przez niezbędny sprzęt typu pralka czy lodówka, aż po garnki, sztućce, pościel. - Nic nie mam, nie mam też pieniędzy na zakup tych wszystkich rzeczy - mówi Jarek. - Płacę czynsz od lipca, a nie mogę tu zamieszkać - mówi. - Nie wiem, ile to jeszcze potrwa. Chciałbym już być u siebie, budzić się we własnym łóżku, móc samodzielnie zrobić sobie herbatę i przede wszystkim usamodzielnić się - wyznaje.
Liczymy bardzo na pomoc naszych czytelników. W internecie odbywa się zrzutka, która pomoże w urządzeniu się Jarka. Prosimy więc o datki. Może ktoś mógłby podarować Jarkowi sprzęt. Można się z nim kontaktować pod numerem tel. 501684671. Bardzo liczymy, że już niedługo będziemy mogli zrobić dla naszych czytelników relację z parapetówki.
Link do zrzutki: https://zrzutka.pl/dla-jaroslaw-dabrowski
Beata Zalot
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz