Wspólna wystawa sióstr Alony i Kseni Sorokina w nowotarskim Ruczaju. Już w najbliższy czwartek 21 marca wernisaż.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"116077"}
Siostry przyjechały z Ukrainy na Podhale tuż przed wybuchem wojny. Łączy ich nie tylko pokrewieństwo, ale także zamiłowanie do sztuki.
Alona wyspecjalizowała się w malowaniu karykatur, Ksenia odnajduje się w malarstwie olejnym. Swoje miejsce znalazły w Nowym Targu. - Robimy to, co kochamy najbardziej. Utrzymujemy się ze sztuki. Mamy tu przyjaciół, zakochałyśmy się też w polskich górach - podkreśla Ksenia, młodsza z sióstr.
Przyjechały do Czarnego Dunajca w październiku 2021 r., do swojej przyszywanej siostry. Planowały tu zostać przez trzy miesiące. Gdy miały już wyjechać, okazało się, że z powodu obostrzeń pandemicznych nie mogą przekroczyć granicy, bo nie mają szczepienia na covid.
- Jak zaczęła się niedługo potem wojna, to znikł problem covidu, ale nie miałyśmy już po co wracać do Ukrainy - opowiada Ksenia. Nie mogły też w Polsce liczyć na pomoc, bo nie miały statusu uchodźcy, tak jak ci Ukraińcy, którzy przyjechali po wybuchu wojny z Rosją.
Na pytanie, z jakiej części Ukrainy pochodzą, zaczynają wymieniać miejsca: Chersoń, Kijów, Mikołajów, Lazurne nad Morzem Czarnym. - Żyłyśmy ze sztuki, mieszkałyśmy w różnych miastach - podkreśla Alona. - W sezonie ja malowałam nad morzem dużo karykatur, robiłam też projekty tatuaży. Ksenia malowała marynistyczne pejzaże - opowiada starsza ze sióstr. Prowadziły warsztaty plastyczne, wykonywały projekty dla firm.
W Polsce nie od razu mogły robić to, co lubią. Pierwsza ich praca była na kasach w nowotarskiej Biedronce. - Ale już pracując w Biedronce, miałam zamówienia na karykatury. Nawet kierownik sklepu mnie prosił - opowiada Alona.
Z czasem zamówień przybywało. Obie siostry zaczęły sprzedawać swoje prace przez internet. Alona ma zamówienia nie tylko w Polsce, wysyła swoje karykatury do Niemiec, Austrii, Szkocji i USA. Od marca tego roku znalazła też pracę w Zakładzie Aktywności Zawodowej, gdzie jest instruktorką na zajęciach plastycznych. Obie siostry pojawiają się na różnych festynach, piknikach na Podhalu ze swoim stoiskiem, na którym można nabyć ich prace. W wolnych chwilach chodzą po górach.
- Jestem zachwycona Tatrami. Teraz maluję Czarne Morze i polskie góry - podkreśla Ksenia. Uczą się też intensywnie języka polskiego i całkiem dobrze sobie już radzą. - Czytamy książki po polsku, słuchamy Radia RMF - opowiada Alona.
W Czerkasach pozostała ich schorowana mama i dwaj starsi bracia. - Mieszkają na linii rakiet lecących na Kijów. Ciągle szyby drżą albo wylatują. Rakiety latają nad głowami - opowiada Alona.
W lipcu zeszłego roku pojechały odwiedzić rodzinę. - Ci, którzy tam żyją, przyzwyczaili się do wybuchów, alarmów bombowych, ja byłam przerażona, chciałam jak najszybciej wracać do Polski - opowiada starsza ze sióstr. - Doceniłyśmy, co to jest żyć bez wybuchów, wiecznego strachu - dodaje Ksenia. W pamięci pozostają ciągle obrazy ogromu zniszczeń, które zobaczyły w Ukrainie.
- Tęsknimy za najbliższymi, pomagamy im, wysyłając paczki. W zeszłym roku zbierałyśmy grzyby i suszyłyśmy, a potem wysyłałyśmy mamie - opowiada Ksenia. - Tam codziennie prawie wyłączają prąd, brakuje podstawowych rzeczy, musimy im pomagać - dodaje. - Tam jest nasz dom, ale i tu, w Nowym Targu jesteśmy już u siebie - podkreśla Alona. Mają tu wielu przyjaciół. - To takie internacjonalne środowisko - w naszej paczce są Polacy, Białorusini, Gruzini - wymienia Ksenia.
Zgodnie twierdzą, że w Polsce można żyć ze sztuki. - Czasem muszę rysować po nocach, bo nie nadążam z zamówieniami. Ale czasem przez miesiąc nie ma żadnych zamówień. Różnie jest, ale dajemy radę - podkreśla starsza z sióstr. - Zamawiają nas na różne imprezy - urodziny, wesela, spotkania. Na godziny. Ja robię karykatury, Ksenia jest moim asystentem - śmieje się Alona. Ksenia maluje też samochody, jeśli ktoś chce mieć oryginalny, artystyczny wygląd pojazdu. Czasem ktoś zamawia u niej wymalowanie ściany w mieszkaniu.
Na pytanie, czego im brakuje w Polsce, Alona bez chwili zastanowienia odpowiada: - W zeszłym roku brakowało mi klientów, teraz brakuje mi czasu. - I najbliższych - mamy i braci - dodaje Ksenia.
W czwartek 21 marca o godz. 18 w ramach Spotkań przy Ruczaju Alona i Ksenia zaprezentują swoje prace na wspólnej wystawie. Będzie to też okazja, by wesprzeć dziewczynkę z Ukrainy - Krystynkę Klymash, która choruje na padaczkę lekooporną. Dziecko jest niepełnosprawne ruchowo i wymaga intensywnej rehabilitacji.
Beata Zalot
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz