- Czy na pewno tak miało być? - dopytuje pani Ewa, dzwoniąc do redakcji. - Jeszcze kilka miesięcy temu rósł tu piękny las, a teraz jest tak pusto!
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"120101"}
Bór na Czerwonem to wizytówka Nowego Targu i ulubione miejsce spacerów dla nowotarżan. I w tym roku zmieniła się ona nie do poznania. Z kopuły torfowiska wycięte zostały drzewa i krzewy. Mimo że minęło kilka miesięcy, to wciąż otrzymujemy alarmujące pytania.
Choć wydaje się to paradoksem - w rzeczywistości zbieg ma służyć ochronie przyrody.
Większość ludzi wie, że zmiany klimatu pociągają za sobą wzrost temperatury, spowodowany wzrostem stężenia dwutlenku węgla i nie tylko. Przez poprzednie dziesięciolecia lasy były niszczone przez kwaśne deszcze, których problem został częściowo rozwiązany przez unowocześnienia w przemyśle. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę, że w największym stopniu na lasy wpływa osadzanie się tlenków azotu. One biorą się z samochodowych spalin, spalania paliw kopalnych czy przemysłu.
Jaka to skala? Gdy w Europie Środkowej co roku na hektar spada 10 kg czystego azotu, to np. w okolicach Suwałk stwierdzono 30 kg. Jaki to ma wpływa na lasy?
- Jest wpływ pozytywny, bo dzięki temu drzewa szybciej rosną. Badania dowodzą, że przyrost przyspieszył o około 30 procent. Wykazaliśmy, że sosny są przeciętnie osiem metrów wyższe niż 100 lat temu. Jaki to ma skutek? Zasobność lasów w Europie jest największa od 500 lat. Na tym dobre wiadomości się kończą - zauważa prof. Jarosław Socha z krakowskiego Uniwersytetu Rolniczego.
Nie mamy twardych danych w tej kwestii odnośnie Podhala. Ale tutejsi leśnicy także to obserwują. Jak zauważa Krzysztof Przybyła, niedawny leśniczy w nowotarskim Borze na Czerwonem, a obecnie nadleśniczy, nie można mówić o jednym, lecz o całym zespole czynników, który te zmiany wywołuje. Myśląc o leśnictwie na Borze, na pewno zanieczyszczenie powietrza, nie jest głównym czynnikiem determinującym choć z pewnością też. Brak wody, lub jej nadmiar - przekonuje.
Patrząc w przeszłość to właśnie nadmiar wody ograniczał przyrost drewna.
Są dokumenty świadczące o tym, że na niektórych suchszych fragmentach Boru Nowotarskiego gdzie leśnicy dziś wprowadzają buka i jodłę, niegdyś rosła rosiczka, czyli roślina bagienna. Kiedyś w tamtych miejscach to woda ograniczała wzrost drzew, dlatego na początku XX wieku wykonano rowy odwadniające. I zrobiło się na tyle sucho, że zasobność drzewostanu zwiększyła się. Leśnicy już nie sadzą sosny ani świerka tylko buka, bo warunki zmieniły się tak bardzo, że sosna, która była kiedyś dominująca - dziś jest w odwrocie. - Dzisiaj mamy większą wiedzę i wiemy, że to był błąd. Mimo dobrych intencji, bo przecież chodziło o wzrost zasobności drzewostanów, doprowadzono do nieodwracalnych przemian roślinności i spadku zdolności retencyjnych czyli gromadzenia wody-zauważa Krzysztof Przybyła.
Z Operatu Lasowego Lasów Miasta Nowego Targu, sporządzonego w 1888 roku, wynika, że torfowiska nowotarskie były tak mokre, że wjazd był możliwy jedynie przy bardzo silnym mrozie. A było to potrzebne, by dostać się na kopułę torfowiska i umożliwić jego eksploatację. Wówczas bowiem całe miasto było opalane torfem z Grela i Czerwonego. Z dymem szło 40 tysięcy furmanek torfu rocznie! Torfowisko na Grelu zostało wyeksploatowane, a na Czerwonem jest wciąż dobrze zachowane tylko dlatego, że było większe i trudniej dostępne oraz że w 1925 roku powołano tam rezerwat, który po II Wojnie Światowej objął ochroną całą kopułę torfowiska.
Wcześniej jednak, w 1888 roku leśnicy zauważyli, że drzewa na torfowiskach przestały rosnąć. A las zacznie przyrastać, gdy stworzą się ku temu warunki.
Naukowcy zaobserwowali dwa prawa rządzące przyrodą - tłumaczy Krzysztof Przybyła, nadleśniczy z Nowego Targu. - Prawo minimum, które mówi, że o wzroście roślin decydują czynniki, których jest za mało. Jeśli jednego zabraknie, mimo, że innych jest pod dostatkiem, to ten czynnik determinuje, że organizm nie urośnie. Drugie prawo dotyczy nadmiarowości (tolerancji ekologicznej). Jeśli czegoś jest za dużo, to właśnie ten czynnik ogranicza wzrost. W przypadku lasów na torfowiskach była to woda. I ludzie wymyślili, że jeśli odwodnią teren to las urośnie. A wraz z nim ilość drewna do pozyskania - dodaje.
W ostatnich latach widzimy dodatkowo wzrost ilości nawozu, który spada na lasy wraz z zanieczyszczeniem powietrza. A to powoduje ich ponadprzeciętny wzrost. Tyle tylko, że drewno tych drzew ma mniejszą gęstość, jest "rzadsze", tym samym drzewa są bardziej narażone na wiatr, szybciej się łamią, przewracają. Leśnicy obserwują także, że drzewa zaczynają szybciej zamierać. Rosnąć szybko, umrzeć młodo - to globalna prawidłowość naszych czasów.
Wyższa temperatura powoduje też zmniejszenie wilgotności gleby. Jakie to ma znaczenie w połączeniu z przyspieszonym wzrostem drzew? Jak tłumaczy Jarosław Socha, zwykle przystosowują się one do suszy spowolnieniem wzrostu i rozbudową systemów korzeniowych. Mają też odpowiednie grzyby mikoryzowe, pozwalające im tę suszę przetrwać. Tymczasem, przez minione dziesięciolecia można było zaobserwować przyspieszony przyrost drzew i redukcję systemów korzeniowych, a więc odwrotne przystosowanie niż jest to potrzebne. To powoduje zwiększone zamieranie drzew na całym świecie.
Nieprzypadkowo najstarsze drzewa na świecie żyją w skrajnych warunkach. Za najstarsze drzewo na świecie uznaje się rosnący w Szwecji świerk mający zaledwie 5 metrów wysokości a mający aż 9,5 tysięcy lat..
W naszych lasach także obserwuje się, że drzewa rosną szybciej, ale są mniej trwałe. Najlepiej widać to na świerczynach.
- Każdy leśnik wie, że monokultury świerkowe, które kiedyś „zafundowali nam” Habsburgowie, gdy dożyją mniej więcej 80-90 lat po prostu się rozpadną, bo opanowuje je kornik - przekonuje Krzysztof Przybyła. - W nadleśnictwach mamy możliwość rozciągnięcia tego procesu w czasie usuwając i wywożąc na czas zasiedlony przez kornika surowiec. Czas, który w ten sposób zyskujemy, wykorzystujemy do przebudowy drzewostanów, sadząc inne dostosowane do siedlisk, rodzime gatunki drzew. Jakie jest rozwiązanie? Albo machniemy ręką zapominając o rachunku ekonomicznym i innych konsekwencjach wynikających z takiej decyzji, albo w ślad za zmianami, które spowodowaliśmy w przeszłości, spróbujemy nadążyć za procesami, które w przyrodzie zainicjowaliśmy, próbując przebudować lasy w drzewostany mieszane i bardziej odporne. Coraz częściej czynnikiem determinującym obserwowane w środowisku procesy jest jednak woda - dodaje nadleśniczy.
I wracamy na teren Boru na Czerwonem. Jak tłumaczy Krzysztof Przybyła, jeszcze rok temu kopuła torfowiska w 80% była pokryta sosną. W ramach projektu „Karpaty Łączą – Ochrona Torfowisk Orawsko-Nowotarskich, zrealizowanego przez Fundację Przyroda i Człowiek usunięto je. Niektóre z rosnących drzew osiągały przyrosty w wysokości 30-40 cm rocznie. W perspektywie jednego pokolenia zamiast torfowiska mielibyśmy bór sosnowy. W ślad za tym zaczęłyby zamierać torfowce na kopule i rozpocząłby się proces murszenia torfowiska. Nadal spadałaby retencja. Kolejną konsekwencją byłby spadek poziomu wody gruntowej. To nas czekałoby w przypadku zaniechania działań.
- Spróbowaliśmy więc działać. Usunięcie drzew ma powstrzymać obserwowane, negatywne procesy i uratować torfowisko. Zasypanie rowów ma ograniczyć odpływ wody, a odsłonięcie światła poprawić warunki wzrostu wymagających światła roślin torfotwórczych - tłumaczy nadleśniczy.
Pochodzącą z wycięcia sosen biomasa musiała być zagospodarowana na miejscu, stąd pomysł by wypełnić nią rowy. Celem tego działania było zmniejszenie naporu wody na zbudowane w ramach projektu tamy i zastawki. Powstały 23 tego typu urządzenia hydrotechniczne. Zatrzymują one wodę by została na torfowisku. Wszystko po to, by poprawić warunki wilgotnościowe na tyle, by ten las, który wkroczył na torfowisko ponieważ człowiek spowodował te zmiany, powoli zaczął się wycofywać
- Co z tego wyniknie - tak do końca nie wiemy - przyznaje Krzysztof Przybyła -. Ale wiemy, że sto lat temu, Miasto powołało rezerwat, przeznaczając przekazany teren na cele naukowo - doświadczalne. Po 100 latach życzenie radnych nowotarskich się spełnia. Naukowcy zostali w Borze, będą obserwowali zmiany zachodzące na Czerwonem w efekcie wykonanych zabiegów. Być może wyniki tych badań, przekonają innych do podobnych działań i będą wzorcem dobrych praktyk. Inne torfowiska także czekają na ratunek.
Czy ludzie zauważą, że te rowy melioracyjne trzeba zacząć zasypywać, by odwrócić tendencję?
Pojawiają się projekty, ale to wciąż daleka droga, szczególnie na Podhalu, gdzie teren jest rozdrobiony, a właścicielami działek na torfowiskach są tysiące osób. Zasypanie rowów ingeruje w stan posiadania. Zalewa się łąkę, czego sąsiad może sobie nie życzyć.
- Najprostsza rzecz, którą można zrobić to zastawić , niech rowy by woda została na miejscu, nie odpływała nimi. Ale to trudna sprawa... W Borze na Czerwonem było to najprostsze do zrobienia. Zarządzany przez nowotarskie nadleśnictwo rezerwat jest własnością skarbu państwa, znalazł się na liście obszarów wodno-błotnych o szczególnym znaczeniu międzynarodowym, objętych ochroną w ramach Konwencji Ramsarskiej. Na gruntach prywatnych jest to bardzo trudne... - przyznaje nowotarski nadleśniczy.
Tadeusz Czepiel, rolnik z Załucznego, gdzie rozlegają się torfowiska orawskie, przekonuje, że tam częściowo problem nawodnienia załatwia sama natura, a właściwie bobry. Ich populacja została tu odnowiona i coraz mocniej się rozwija na całym Podhalu. A budowane przez nie tamy tworzą rozlewiska na terenach torfowisk. Dawne rowy melioracyjne już zarosły i niewiele osób nawet pamięta gdzie one były.
- Widziałem zdjęcia z drona, na których jest tama długości jakichś 50 metrów. Te rozlewiska odtwarzają się szybciej niż się nam wydaje. Nie trzeba tu nic nawadniać. Natura działa sama. Przecież tu nigdy nie było żurawi, a teraz już są - przekonuje Czepiel.
Rezerwat Przyrody Bór na Czerwonem został powołany w 1925 roku i jest jednym z najstarszych rezerwatów przyrody w Polsce. Jego powierzchnia na przestrzeni lat stale rosła, obecnie rezerwat liczy 114,66 ha. Objęty jest kilkoma formami ochrony. Znajduje się w obrębie Południowomałopolskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu, został włączony w Europejską Sieć Ekologiczną Natura 2000 (PLC120003), a od 9 maja 2018 roku widnieje na liście Ramsarskiej - obszarów mokradłowych o szczególnym znaczeniu międzynarodowym, jako jedyny położony na terenie Lasów Państwowych.
Tekst i fot.: Józef Figura

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
Wychodzi na to że nasi wspaniali leśnicy, ekolodzy w całej historii nic mądrego nie zrobili. Przecież takim tłumaczeniem można każdą ich głupotę wytłumaczyć.
0 0
Artykuł bardzo ciekawy i wiele wyjaśnia. Ale na pewno znajdą się tacy którzy "wiedzą lepiej".
0 0
Jednak ci wszyscy przyrodnicy z dyplomami są niebezpieczni. Chcą uczyć przyrodę że naturalna sukcesja jest nienaturalna. Drzew nie trzeba było wycinać. Wystarczyło zlikwidować rowy odwadniające. Ale uczonego nie przegadasz bo sprowadzi cie do swojego poziomu i pokona doświadczeniem. No i wtedy nie można liczyć na granty, dofinansowania i kolejne tytuły potwierdzające nieomylność. A że przy okazji zlikwidowano cały ekosystem... Ofiary muszą być by było efektownie. Co by tu jeszcze "uratować"?
0 0
Oj niedobrze panie bobrze pisał Jerzy Jurandot, bobry wykonują dobrą robotę ale w Jurgowie tego nie wiedzą, miejscowa wspólnota Leśna niszczy koparkami żeremia, w swojej mądrości myślą że robią dobrze
0 0
Wszystko ładnie opowiedziane.
Ale jak wytłumaczyć Fakt, że lasy rosły, wymierały, mieszały się, drzewa wędrowały poswojemu bez ingerencji pilarzy dinozaurów, małp a dzisiaj człowieka i przetrwały po dzień dzisiejszy?
Nawet lesnicy często powołują się na hasło typu las pierwotny czy las o charakterze pierwotnym.
0 0
Tak nadajecie na leśników, jakbyście znali się lepiej na gospodarce leśnej. Przecież prace w jakimkolwiek rezerwacie muszą mieć zgodę wojewódzkiego konserwatora przyrody. Czy od niego też wiecie lepiej co robić w rezerwacie?
0 0
A ten konserwator to z czyjego partyjnego nadania? Na jakiej uczelni kupił dyplom? Żyje dłużej niż te drzewa które zezwolił wyciąć?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz