17- letni Janek Fryźlewicz z Nowego Targu będzie w marcu reprezentował Polskę na Mistrzostwach Świata Olimpiad Specjalnych w Turynie.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"123866"}
- Wiele osób nie wyobraża sobie, że osoba z różnymi dysfunkcjami może normalnie żyć i jeszcze odnosić sukcesy - podkreśla Anna Fryźlewicz, która nie kryje dumy z syna.
Pasją Janka jest sport - latem lekkoatletyka, a zimą narciarstwo alpejskie. Uwielbia też muzykę, należy do zespołu "Milusioki" i "Pieguski".
Mimo że poważniejsza przygoda ze sportem zaczęła się dopiero cztery lata temu, w pokoju Janka medale zajmują już sporo miejsca, w tym dwa złote krążki zdobyte w Wiśle w marcu tego roku na Ogólnopolskich Zimowych Igrzyskach Olimpiad Specjalnych - w slalomie i supergigancie.
- Pasję do nart zaszczepiłam w nim ja. Zawsze z synami jeździliśmy dużo na nartach, więc Jaś jeździł z nami. Początki nie były łatwe. Syn miał problemy z równowagą i koordynacją. Najpierw były małe stoki i wyjazd do góry na taśmie. Potem było coraz lepiej, zaczął jazdę z instruktorami na wyższych stokach - opowiada mama.
Od czterech lat co piątek uczestniczy w zajęciach lekkoatletycznych, które prowadzi w nowotarskiej szkole Fundacja HANDICAP.
- Sukcesy zaczęły się pojawiać, gdy Jaś zaczął trenować w Zakopanem dzięki Fundacji HANDICAP - opowiada Anna, która dowozi go na treningi trzy razy w tygodniu. Żeby móc realizować pasje syna, całkowicie się mu poświęciła, zrezygnowała z pracy zawodowej.
Latem Jaś trenuje lekkoatletykę - bieganie, skoki w dal, rzut oszczepem, pchnięcie kulą. W zimie wskakuje na narty. Dziś już nie straszne są mu stoki Kasprowego Wierchu, Harendy czy Jurgowa, gdzie odbywają się treningi.
Trudne początkiJaś urodził się z zespołem Downa. - Początki były trudne, bo syn miał wszystkie mięśnie wiotkie. Podczas karmienia i połykania dławił się, wymiotował. Po urodzeniu utracił pół kilograma wagi - opowiada mama. Tylko jej ogromna determinacja - karmienie dziecka co godzinę po 20 ml przez pierwsze tygodnie życia - spowodowała, że Jaś doszedł do wagi urodzeniowej i rósł w siłę. Pani Anna gimnastykowała go w domu, a kiedy skończył rok, zaczęła z nim jeździć na zajęcia wczesnego wspomagania. Chłopiec długo nie siedział, zaczął chodzić dopiero, gdy skończył trzy latka. Wtedy mama zapisała go do przedszkola na Os. Bór, jedynego, które nie bało się przyjęcia dziecka z zespołem Downa. Wcześniej kilka innych dyrekcji odmówiło, tłumacząc, że nie mają doświadczenia z takim dzieckiem.
Anna po półrocznym urlopie macierzyńskim musiała wrócić do pracy, pracowała w szpitalu jako pielęgniarka, także na nocne zmiany. - W dzień Jasiem zajmowała się opiekunka, w nocy - gdy ja miałam dyżur - starsi synowie - Paweł i Rafał, którzy byli wtedy już w liceum - wspomina. - Bracia bardzo mi pomagali w opiece nad Jasiem, chodzili z nim na spacery, grali w piłkę - dodaje.
Ta szkoła daje dzieciom powerW wieku ośmiu lat Jaś zaczął edukację w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym nr 1 przy ul. Jana Pawła II w Nowym Targu. - Tam się szybko odnalazł, ta szkoła robi dobrą robotę - podkreśla mama.
Dziś jest już w klasie ósmej, w przyszłym roku zacznie naukę w szkole branżowej. Jak sam zdradza, chce zostać kucharzem.
Ponieważ zawsze lubił muzykę, wiele radości sprawia mu śpiew i taniec w zespole góralskim "Milusioki", który działa w szkole, a także w zespole taneczno-muzycznym "Pieguski" . Tu też - dzięki Fundacji HANDICUP - zaczęła się jego poważniejsza przygoda ze sportem.
Sukcesy- Trenerzy fundacji są bardzo cierpliwi i wyrozumiali - podkreśla Anna Fryźlewicz. Janek ma już sporą listę osiągnięć w różnych zawodach lekkoatletycznych i narciarskich. Co roku 11 listopada bierze też udział Biegu Niepodległości na pięć kilometrów i w biegu integracyjnym na 400 metrów.
Dzięki zwycięstwom w Wiśle w marcu tego roku, Janek trafił na obóz szkół specjalnych. Tam z kolei został zakwalifikowany na Mistrzostwa Świata Olimpiad Specjalnych w Turynie. - Wyjeżdżamy 7 marca - zapowiada Anna, która bardzo wspiera syna, nie szczędząc ani czasu, ani funduszy na realizację jego pasji. - Jestem bardzo dumna z niego - podkreśla.
Na olimpiadę w Turynie jedzie osiem sportowców z Małopolski, z Podhala tylko Jan Fryźlewicz.
Sportowy duch Janka- Jasiek jest bardzo spokojny, na początku, gdy zaczął trenować u nas w Zakopanem, nie miał zacięcia sportowego. Kilka lat intensywnej pracy zaowocowało. Dziś to już prawdziwy sportowiec. Potrafi i w narciarstwie, i w lekkoatletyce rywalizować - chwali nowotarżanina Małgorzata Tlałka, prezeska Fundacji HANDICAP i jego trenerka. - Jasiek jest systematyczny, pracowity, ma coraz większe umiejętności techniczne i coraz bardziej zadziorny charakter. Liczymy bardzo, że z Turynu wróci z medalem - dodaje.
Na zupełnie inne cechy 17-latka zwraca uwagę jego mama - Jaś jest bardzo wrażliwym chłopcem, uczuciowym, ma dobre serce, jest bardzo empatyczny. Potrafi się rozpłakać, kiedy widzi płaczące dziecko - opowiada Anna. - To cechy bardzo częste u osób z zespołem Downa - dodaje.
Co powinniśmy wiedzieć?Zespół Downa nie jest chorobą, ale stanem wrodzonym. To stan genetyczny, który występuje, gdy osoba ma trzy kopie chromosomu 21, zamiast standardowych dwóch. Jest to najczęstsza przyczyna wrodzonej niepełnosprawności intelektualnej. Jest związana też z pewnymi cechami fizycznymi oraz problemami zdrowotnymi.
Beata Zalot
0 0
Cudowna Mama, wspaniały Jasiek i jak zawsze niezawodna Fundacja Hendicap.
Życzymy powodzenia na zawodach tych w Turynie i każdych następnych.
0 0
Piękny przykład poświęcenia i miłości. Wspaniale czyta się o takich ludziach. Powodzenia i dalszych sukcesów w rozwoju Jaśka!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz