Gandiimaa Dashdawaa. Niewysoka, uśmiechnięta. Szybkim ruchem ręki wsadza zapalony kawałek papieru do bańki po czym zwinnie przykłada na plecy pani Janki. – Dobrze? Dobrze, dobrze. Musi dobrze... – powtarza pogodnie.
Kilkakrotnie proszę kobietę, by wymówiła swoje nazwisko. Próbuję powtórzyć, nie wychodzi. Ale Polacy i na ten problem znaleźli sposób – łatwiej wymówić po prostu Gandi albo bardziej swojsko – Ganduszka. Ganduszka bardzo lubi swoje góralskie imię. Zresztą, jak i samych górali.
Gabinet Medycyny Naturalnej to duży pokój i korytarz w domu w Bańskiej Wyżnej, który wynajmuje. Na górze mieszka Ganduszka z synem i dwoma dziećmi siostry, którymi zaopiekowała się po jej śmierci. Za poczekalnię też służy kuchnia, gdzie przy stole zasiadają znajomi lekarki. Bo Ganduszka nie jest tylko masażystką, ani tym bardziej znachorką. Jest lekarzem – jak sama mówi – leczy też po europejsku. Na dowód wyciąga dyplom uwierzytelniony przez mongolską ambasadę, pokazuje zdjęcie ze studiów. Grupka studentów w białych kitlach i wysokich czapkach, jakie nosi się w \"bolnicach\" na wschód od Bugu.
Nie nostryfikowała papierów w Polsce. Zresztą w szpitalu nie chciałaby pracować. – Już nie potrafię tak szybko, nerwowo od pacjenta do pacjenta. Ruch, prędko, prędko! Ja lubię usiąść, porozmawiać, popatrzeć w oczy, potem leczyć. Bo medycyna naturalna nie kłóci się z europejską. To uzupełnienie. Ja wiem, że jak jest poważny przypadek, to trzeba skierować na badania czy do szpitala. Gdy widzę, to sama wysyłam. Bywa, że dopiero u mnie pacjent dowiaduje się, że ma jakąś chorobę i sam idzie się leczyć – zauważa.
Nieufność i pogryziona teściowaRodzinną Mongolię opuściła w 1992 roku, kiedy na zaproszenie fundacji Instytut Medycyny Dalekiego Wschodu przyjechała do Polski – kraju nieznanego i dalekiego. Pracowała w Warszawie, Krakowie, Szczecinie. Nie znała języka, więc długo nie rozstawała się z tłumaczką. Dziś mówi świetnie, choć przyznaje, że nowym językiem jeszcze nie potrafi wyrazić wszystkiego, co by chciała. Czasem brakuje jej słów.
Pierwsze wakacje spędziła na Podhalu – oczywiście, pracując. Nie miała gabinetu, odwiedzała chętnych w domach. I tak poznała Mariusza, którego matkę ugryzł koń. Opatrywała ranę, leczyła, niedługo potem wyszła za górala. Urodził się Gabryś. Dziś chłopiec ma dziewięć lat – z mamą rozmawia po mongolsku z otoczeniem po polsku.
Małżeństwo Ganduszki nie ułożyło się najlepiej – po kilku latach rozeszli się. Rok temu przyjechała z Mongolii z dwójką kolejnych dzieci – po śmierci siostry zaopiekowała się 11-letnią Anuudzin (w Polsce po prostu – Aleksandra) i 13-letnim Ingdzin (Karol). Cała trójka dzieci przyjęła chrzest w kościele, Ganduszka pozostała przy wierze ojców – buddyzmie.
Początkowo z mężem otwierała gabinety w różnych wsiach Podhala, w końcu osiadła w Bańskiej. Ale wie, że kiedyś trzeba będzie otworzyć coś większego. Może w Nowym Targu? Ale początkowo nie było tak łatwo. – Ludy nieufne były – wspomina, nie zważając na gramatykę. – Niektórzy traktowali mnie jak jakiegoś znachora, szarlatana. Nie wiedzieli, co to medycyna naturalna. Dopiero potem, jak jeden drugiemu powiedział, że pomogło, to przychodzili chętniej. Teraz to już w ogóle nie ma problemu, nawet niektórych pacjentów przysyłają sami lekarze, bo wiedzą, że to może pomóc!
Na schodach mijam sie z Weroniką. Czternastoletnia dziewczynka wspina się po stopniach, podpierając się jedną kulą. – Miała porażenie mózgowe. Kiedy zobaczyłam ją pierwszy raz, miała trzy latka i nie była w stanie przewrócić się z pleców na brzuch. Mama pytała, czy kiedykolwiek będzie chodzić. Lata zabiegów pomogły – wyjaśnia lekarka.
Ganduszka pokazuje zdjęcie leżącej nastolatki – wzdłuż ud i łydek, po podeszwy stóp ciągnie się rząd długich igieł, wbitych w ciało. Akupunktura pomaga – twierdzi lekarka. Mama Weroniki potakuje.
– Teraz ludzie odwrócili się od naturalnych sposobów leczenia – jak tylko dziecko zakaszle, od razu dają antybiotyk. Oczywiście, trzeba iść do lekarza, ale już i lekarze coraz chętniej przepisują bańki. Można stosować masaże, kompresy wygrzewające na stawy czy kręgosłup. To pomaga, zresztą tak samo leczyli i wasi ojcowie – przekonuje.
Lupa jak tomografŚciany gabinetu upstrzone są dziwnymi rysunkami, przedstawiającymi sylwetkę człowieka, naszpikowanego w różnych miejscach długimi szpilami. Ale jest też gigantyczne oko z zapiskami na tęczówce. Bo Ganduszka jest też irydologiem – diagnozuje choroby na podstawie obrazu tęczówki oka. – Patrzy tu – mówi do mnie, wskazując palcem miejsce między brwiami na swoim czole. – Szeroko oko, nie rusza!
W jednej ręce Ganduszka trzyma dużą lupę, w drugiej maleńką latarkę, która świeci wprost w moje oko. I czyta, co z nerkami, wątrobą, sercem. Chyba nie jest najgorzej – nie odsyła mnie do szpitala. Ale masaż nie zaszkodzi. Żeby nie bolało, to tylko relaksujący. Błogość.
Ty pochwal góralaPani Janka w kuchni czeka na swoją kolej. Popijając herbatę, opowiada, jak jej pomagają zabiegi. Na migrenę, bóle kręgosłupa. Teraz znów zaczęła dokuczać noga. To kolejna wizyta w serii. Góralka sama też zainteresowała się medycyna naturalną, ukończyła kurs masażu, nauczyła się stawiać bańki. Wpatruje się w Ganduszkę, jak w guru, od którego można się nauczyć niemal wszystkiego.
Jest godzina 21. Godzinę temu gabinet już powinien być zamknięty, ale trzeba przyjąć wszystkich, którzy przyszli. Zejdzie jej pewnie do jedenastej. Zresztą lekarka ma niewiele czasu dla siebie, poza dwugodzinną przerwą na obiad. Dlatego jest pełna podziwu i wdzięczności dla sąsiadów, którzy zawsze, gdy trzeba, pomogą dopilnować dzieci. – Górale to dobrzy ludzie. Tacy, jak nasi. Bo w Mongolii też trudny teren – góry i pustynia. Dlatego są mocni, pracowici, gościnni. Będę tęsknić za góralami. Tu wszyscy bardzo mi pomagają. Chociaż zdarzały się i przykre sytuacje. Kiedyś pacjentce stawiałam bańki na kolanie, żeby ulżyć w bólu. Nie dawało rezultatu, więc zdecydowałyśmy się dla pewności pojechać do szpitala. Wyjechałam z nią, żeby jak zwykle wytłumaczyć lekarzowi, co robiłam. Byłam zszokowana, bo doktor w Zakopanem zaczął na mnie krzyczeć, potraktował prawie jak psa... Nie kłóciłam się z nim. Ja wiem, że to bardzo dobry lekarz, że zna się na leczeniu, ale tak traktować ludzi? Co więcej, jak wróciłyśmy z pacjentką do jej domu, to już czekała policja. Pacjentka i mąż powiedzieli, że wszystko jest w porządku, nie mają żadnych pretensji. Musiałam jeszcze policjantów wpuścić do swojego domu, by pokazać wszystkie dokumenty, pozwolenia, dyplomy. Wszystko się zgadzało, to pojechali i nie było problemu.
Ganduszka zaraz prostuje, że to tylko pojedynczy przypadek, że polscy lekarze coraz lepiej rozumieją medycynę naturalną, są mili, kompetentni i fachowi. – Proszę cię, pan Józek, ty pochwal górala. To fajne ludzie, dobre – dziękować proszę. Bo mnie brakuje słów... – prosi na zakończenie rozmowy.
Józef Figura
0 0
nie pisze się\"dwoma dziecmi siostry\"tylko z dwojką lub dwojgiem......
0 0
Co prawda to prawda:)
Jak się zatrudnia dziennikarzy, którzy pokończyli kierunki inżynieryjne albo wcale, to należałoby chociaż dobrą polonistkę do korekty zatrudnić:)
0 0
InĹźynier rĂłwnieĹź musi posĹugiwaÄ siÄ poprawnie jÄzykiem ojczystym.
pozdrĂłfka...
inĹźynier
0 0
Proszę na nią uważać ponieważ tak zwana ganduszka to jest oszustka oszukał starszą osobę na 10000 zł a 29.01.2015 było o niej głośno w sprawie dla reportera .
0 0
To bardzo dobry specjalista i polecam jego usługi. Poniższy komentarz umieszczono z czystej złośliwości.
0 0
Polecam Pania lekarz Irydolodog Internista pomogla mi na sto procent jest dobra kobieta ktora pomogla wielu moim znajomym gdzie lekarze nie umili postawic trafnej diagnozy
0 0
Bardzo dobry lekarz.polecam Pania Irydolog i Internista
0 0
Ja do pani doktor pary razy chodziłam.Ona dokładnie postawiła diagnozę sama leczyła.Dzięki jej jestem zdrowa.Kto chce być zdrowym to polecam do niej.Bardzo dobrym jest irydolog i internista.
0 0
najbardziej wiarygodnym dokumentem potwierdzajacym fachowosc ilegalnosc uprawiania przez ta pania zawodu jest pokazywane przez nia zdjecie ze studiow
o naiwnosci i bzzkresna glupoto ludzka gdzie sa twe granice?
0 0
Moja córka chorowała chodziłam od lekarza do lekarza.nie było żadnych rezultatów.Pani doktór postawiła diagnozę i leczyła.TO nieprawda.Ponizszy komentarz umieszczono z czystej złośliwość.
0 0
bardzo dobry lekarz.
0 0
Super pani doktor pozdrawiam
0 0
mnie tyz pomogla...i zaconek chodzic na nogak
od cau jak mi zaiwanili rower na ktorym zek do niyj pryjechol hahahahah
0 0
Thanks to ju doctor.
0 0
DAKUJEM VAM MOC DOKTOR.
0 0
Bardzo dobry lekarz i psycholog i irydolog.Dużo mi pomogła.
0 0
Pani doktor też mi pomogła.Dziękuję ci bardzo.Życzę ci wszystkiego dobrego,dużo zdrowia.
0 0
Bardzo dobry specjalista Irydolog. Dzięki dobrej diagnozie udało mi się uniknąć poważniejszych powikłań ze zdrowiem. Naprawdę Polecam.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz