W tym mieście nie rozwiązuje się wspólnie problemów. W tym mieście stawia się ludzi przed faktem dokonanym. Mieszkańcy części os. Willowa protestują przeciwko planowanej przez nowotarski magistrat budowie drogi, łączącej ul. Gorczańską z powstającym powyżej niej osiedlem.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"16050"}
Sami oddawali na mocy wywłaszczenia w latach 70. ubiegłego stulecia grunty pod budowę osiedla, dostawali za nie grosze albo obietnice przydziału materiałów budowlanych. Potem żyli tu kolejne lata, szczęśliwi, że mieszkają w dzielnicy nazywanej \"płucami miasta\". Sami też sadzili drzewa i sami walczyli, by owe \"płuca\" istnieć nie przestały. Dziś jednak walki mają już dosyć, czują się oszukani, zawiedzeni, skrzywdzeni. Bo w planie zagospodarowania przestrzennego dla Kowańca i Kokoszkowa po raz kolejny pokazano drogę, która jednych całkowicie otoczy, innym pobiegnie przed oknami, a określenie o \"płucach miasta\" wystawi na pośmiewisko.
- Dlaczego tutaj? - pytają. - Na tak wąskim pasku terenu, podczas gdy wybudować ją można trochę wyżej, równolegle do Gorczańskiej, porządną, szeroką...
Planowana droga ma połączyć wyżej budowane osiedle z ul. Gorczańską. Józef Żarnecki wraz ze Stanisławą i Władysławem Bryniarskimi pokazują pas z drzewami i zielenią pomiędzy ich domami, w najwęższym miejscu ma on zaledwie 6,4 m. Żarnecki kiedyś sam te drzewa tu posadził, również dlatego, by zatrzymywały spływającą z góry podczas ulew wodę, zalewającą domy na Gorczańskiej. Teraz mają iść pod topór, a zamiast nich pojawi się asfalt, który - jak podkreślają sąsiedzi - podczas powodzi zmieni się w rwące koryto. - Proszę też popatrzeć na szerokość tego stromego odcinka. Jak te samochody będą się tu mijać? - pyta retorycznie Żarnecki, a Bryniarska dodaje, że jej dom po wybudowaniu drogi zostanie nią starannie z trzech stron opasany. - Dziesiątki samochodów, jeżdżących do wielkiego osiedla po wąskiej ścieżce, między naszymi domami. Czy ktoś się nad tym bezsensem zastanowił? - pyta.
Grażyna Gałecka, kolejna mieszkanka ul. Gorczańskiej, boi się powodzi. W pełni popiera zdanie sąsiadów, że drzewa są konieczne do zatrzymywania wody, bo asfalt na pewno tej roli nie spełni. Na dodatek - jak mówi - wprowadziła się do swojego domu 11 lat temu właśnie ze względu na okolicę, na \"płuca miasta\". Gdyby wiedziała, że będzie inaczej - nigdy by jej tu nie było.
Z opinią mieszkańców w pełni zgadza się ich znajomy, inżynier Ryszard Schaeffer. Zarówno on, jak i protestujący uważają, że droga - zamiast prowadzić \"na łeb na szyję\" w dół zbocza, winna być wykonana w jego poprzek. Zwłaszcza, że terenów jest cała masa i - jak mówi Żarnecki - powyżej można by zaprojektować nawet autostradę. - A tak powstanie kolejne partactwo, na dodatek zaprojektowane za pieniądze podatników - irytuje się Schaeffer.
Zdanie to potwierdza kolejny mieszkaniec Willowej Wacław Klimowski. W swoim pomyśle posuwa się jeszcze dalej - uważa, że biegnąca równolegle do Gorczańskiej droga mogłaby rozwiązać nie tylko problemy komunikacyjne osiedla, ale połączyć Kowaniec z Kokoszkowem, co byłoby ze wszech miar korzystne dla wszystkich. Również dla studentów \"Podhalańskiej Wyższej\", wynajmujących stancje na Kowańcu.
- Władza siedzi za biurkiem, nie pofatyguje się do właścicieli, za komuny łatwiej było się dogadać - dodaje Schaeffer. - Nie ma mowy o całościowych, dobrych, kompleksowych rozwiązaniach, chaotyczne, doraźne decyzje już przez dziesięciolecia zapadają w celu zadowalania nielicznych tylko grup interesów. To osiedle było projektowane z pewną funkcyjnością, teraz tę funkcyjność się narusza, ludzi się krzywdzi i stawia przed faktem dokonanym.
- Może miastu właśnie o to chodzi, by ludzie oprotestowywali zaplanowane drogi - zastanawia się Wacław Klimowski. - Wtedy magistrat się wycofa, nie będzie też musiał kupować pod nie gruntów, a jeśli w przyszłości mieszkańcy będą chcieli mieć dobry dojazd, to sami je oddadzą?
Podczas niedawnej, pierwszej prezentacji planu zagospodarowania przestrzennego dla Kowańca i Kokoszkowa zastępca naczelnika wydziału gospodarki nieruchomościami i planowania przestrzennego Wojciech Watycha stwierdził jasno, że miasto stara się prowadzić drogi po swoich gruntach, a nie wykupywać działek - ta przygotowywana pod planowaną drogę należy właśnie do miasta. W podobnym tonie wypowiada się burmistrz Marek Fryźlewicz, który wprawdzie w rozmowie z Tygodnikiem zapewnia, że jeśli tylko znajdą się możliwości, nie wyklucza innych rozwiązań, to jednak nie wierzy, by ktoś godził się na prowadzenie drogi po swoim gruncie. Burmistrz zdaje się być oburzony na Józefa Żarneckiego. - Nie może być tak, że ktoś na drodze, która była tam już od dawna (Żarnecki kategorycznie zaprzecza, twierdzi, że zawsze było tu tylko puste pole - przyp. red.), sadzi drzewa i rości sobie do niej prawa. Ja jestem powołany po to, i za to mi płacą, żebym bronił mienia miasta - mówi, stwierdzając ponadto, że sam nie jest \"człowiekiem od dróg\", że od tego są planiści, którzy wezmą pod uwagę wszystkie możliwe rozwiązania.
Dyskusja o feralnej drodze trwa od 13 lat i końca jej nie widać. Protestujący nie wierzą już w dobrą wolę urzędników, nadzieję na zmianę bezsensownych - ich zdaniem - planów magistratu dał im natomiast... derkacz. Objęty ścisłą ochroną ptak pojawił się - jak twierdzą - w pasie zieleni, który przeznaczono pod budowę drogi. A jeśli okaże się to prawdą i sprawę w swoje ręce wezmą obrońcy przyrody, to być może ptaszek okaże się skuteczniejszy, niż wszelkie protesty.
pd
0 0
Oczywiście stara zasada działa,możecie drogi budować wszędzie byle nie pod moim nosem.Uzurpator od drzewek za chwilę powie że to jego drzewa bo on je sadził i podlewał.
0 0
Pierwsze w życiu słyszę, żeby ludność przejmowała się losem jakiegoś derkacza. Normalnie, to jest tak, że mieszkańcy lamentują: jakiś ptaszek ma być ważniejszy od ludzi?.. a tu proszę... jest odwrotnie.
0 0
Dobrze sie gada jak cie to niedotyczy Niedosc ze ta ulic to sciezka to jeszcze niech tiry tam puszczom
0 0
bo naszemu panu burmistrzu wydaje się, że jego praca polega na olewaniu mieszkańców..... i jak widać nie myli się
0 0
Według mnie to już zaczyna być chore nagle wszyscy przejmują sie ptaszkiem. Ludzie jesteście zalosni. Mam nadzieje, ze droga powstanie.
0 0
A ja tam mam działkę, mam zamiar budowac dom i będę wszystko robił aby była tam droga. Niech mości panowie nie myśla że będa zawsze tam na tych polach panować
0 0
Akurat uwierze, ze ci Nowotarzanie sie przejmuja ekologia. Biorac pod uwage ich poziom intelektualny na pewno tak wyzsze wartosci maja gdzies. Chodzi o zwykly upor i egoizm. Mam nadzieje, ze droga powstanie.
0 0
Rozumiem tych ludzi doskonale ,mieszkają w miejscu ,gdzie dotąd był spokój ,cisza ,piękne ogrody o które bardzo dbają - za co ich podziwiam za pracowitość i troskę i teraz zrealizowany zostanie plan nie do końca przemyślany ,kolejna asfaltowa droga ,żeby szanowna leniwa młodzież mogła dojechać na samo miejsce ,zamiast czasem się przespacerować ,dotlenić móżdzek i uśmiechnąć się do napotkanych ludzi -nawet zagadnąć . A tyle innych ciekawych pomysłów mają mieszkańcy Nowego Targu ... Zwłaszcza Ci rodowici , ale kogo to interesuje ,lepiej robić na przekór ,walczyć ,stosować wszelkie niedozwolone chwyty i nie bardzo przejmować się ludźmi żyjącymi tutaj z dziada pradziada ,którzy płacą słone podatki i wszelkie opłaty do Szanownego Urzędu Miasta .A co będzie jeśli wszyscy się stąd wyniesiemy ?ha ha ... Zostaną mieszkańcy blokowisk i co dalej .
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz