Ona – drobna trzydziestoparolatka. Krótko ostrzyżone włosy, duże ciemne oczy, w których trudno dostrzec ślady radości. On – nie wiadomo. Nikt go nie widział od czerwca, kiedy po prostu wyszedł. Zostawił ją i piątkę drobnych dzieci. Ze swoimi długami i bez środków do życia. Nie zostawił telefonu, ani nowego adresu. Podobno sypia w samochodzie.
Jego teściowa: – On był wstrętny, od początku byłam przeciwna temu małżeństwu.
Sąsiad: – Jak tak można? Przecież gdyby nie obcy ludzie, nawet nie mieliby co do garnka włożyć! Ktoś podrzuci ziemniaki, ktoś kawałek mięsa. A gdzie jest państwo?
Opieka społeczna: – Musieliśmy cofnąć świadczenia, ale na pewno nie zostawimy ich bez pomocy.
Komornik: – W tym domu nawet nie ma co zająć.
***
Piątkowe przedpołudnie. Krzyś przyszedł ze szkoły w trampkach. To nic, że leje deszcz, innych butów nie ma. W łóżku leżą 4-letnia Ewa i 5-letni Kuba. Są przeziębieni. Mama przygotowała herbatkę. Lekarstw nie będzie, bo nie ma pieniędzy. Sześcioletnia Monika jeszcze nie wróciła z zerówki, a siedmiomiesięczny Staś szwenda się w chodziku po całym mieszkaniu.
Historia pewnego kłamstwaIch historia jest jakby wyjęta z taniego romansidła. On przyjechał z wesołym miasteczkiem. Młody, przystojny. Ona załapała się do sezonowej pracy w obsłudze karuzeli. Zaimponował jej w każdym calu. Pobrali się w dziesięć lat temu – w styczniu obchodzili jubileusz. Następnego już raczej nie będzie.
Najpierw mieszkali u jej mamy. Łatwo nie było – po podziale majątku miała ona prawo własności zaledwie dziesiątej części budynku. Z rodziną było okropnie, więc młodzi marzli o własnym lokum. I trafiło się – jak na ich warunki – ekskluzywne mieszkanie w TBS-ie. Co prawda nie w Zakopanem, gdzie trzy lata czekali w kolejce na przydział, ale w Nowym Targu. Całe 36 metrów. Pokój, kuchnia, łazienka. Wprowadzili się z czwórką dzieci 21 marca 2005. Wydawało się, że złapali pana Boga za nogi. Zaczęli nowe życie.
– Żyło się nam dobrze dopóki nie zaczął kłamać. Najpierw okazało się, że musi zapłacić 800 zł rachunku za komórkę. Mówił, że to szef wydzwonił na panienki. Dałam mu w twarz. Z pięści. Całą siłą... Dotąd z Ery przychodzą wezwania do zapłaty.
On najpierw pracował w Zakopanem, ale nigdzie nie zagrzał miejsca na dłużej. Potem łapał dorywcze fuchy. Nawet założył własną działalność, po której zostały tylko długi. Ona przez pół 2001 roku pracowała w barze szybkiej obsługi. Potem zaczęła rodzić dzieci, a firma rzetelnie wywiązywała się z zobowiązań przelewając świadczenia na konto. Wkrótce było to wspólne konto małżonków, z którego pieniądze nagle wyparowały. – Początkowo to ja płaciłam wszystkie rachunki i było wszystko na czas. Ale jak namówił mnie, byśmy założyli wspólny rachunek, to on przejął regulowanie należności. Założył skrytkę pocztową, na którą przychodziła cała korespondencja. O tym, że mamy niezapłacone 7 tys. zł czynszu dowiedziałam się jak już zniknął! Okazało się, że nie mamy nic, poza kolosalnym zadłużeniem!
Nie zostało nawet mlekoOna i dzieci pamiętają dokładnie tą datę – 11 czerwca 2008. Wtedy On zniknął. Po prostu spakował się, wyszedł, wsiadł do zdezelowanego samochodu i odjechał. Nie na dzień, czy choćby tydzień. Po prostu nie wrócił.
– Powiedział, że jedzie do rodziców, do Bolesławca, bo mieli wypadek i leżą w szpitalu. Na drugi dzień zadzwoniłam – okazało się, że oni są zdrowi, a samochód stoi cały w garażu. Znów mnie okłamał. Był tam. Wysłał mi sms-a, że musi przemyśleć wszystko. Że zmarnował 11 lat życia. Tak po prostu, jakby spuścił wodę w kiblu i wszystko zleciało.
Nie wracał. Zresztą ona wcale nie chciała. Przed oczami miała niezapłacone rachunki, a wnętrze rozpierała wściekłość. Została bez grosza z piątką dzieci. W lodówce nie było nawet mleka, gdy zadzwoniła do mamy prosząc o pomoc. Przyjechała też chrzestna z Zakopanego, która zrobiła zakupy.
Był też komornik, by zająć cokolwiek na poczet długów. Nie zaplombował nic. Bo nic wartościowego nie znalazł. Napisał notatkę i poszedł. Ona ma tylko nadzieję, że nikt go nie rozpoznał. Taki wstyd...
– Nie miałam siły na nic. Myślałam nawet, by skończyć ze sobą. I z dziećmi.
Kierownictwo TBS-u groziło eksmisją. Mieli dwa miesiące na uregulowanie 7 tys. zaległego czynszu. Ale skąd wziąć pieniądze, skoro nie ma na chleb? Z pomocą przyszedł ojczym, który wziął na siebie 10 tys. zł kredytu. Wystarczyło na spłatę długu i zakup lodówki.
Ona zwróciła się o alimenty. Spotkali się w sądzie. Było spokojnie – podpisali ugodę. On zgodził się płacić co miesiąc po tysiąc złotych. Ale zamiast tego w lipcu przyszedł przekaz na 500 zł, w sierpniu już 400, we wrześniu 200. Co gorsza, początek roku szkolnego to także pismo z opieki społecznej – wobec braku zaświadczenia o dochodach męża cofa się wszystkie przyznane świadczenia. Diabli wzięli ostatnie 912 zł.
W jednostronicowej decyzji urzędniczka punktuje po kolei – cofa się zasiłek rodzinny na dziecko, dodatek do zasiłku rodzinnego z tytułu opieki nad dzieckiem w okresie korzystania z urlopu wychowawczego, dodatek do zasiłku z tytułu rozpoczęcia roku szkolnego i dodatek z tytułu wychowywania dziecka w rodzinie wielodzietnej. Uzasadnienie? On w ubiegłym roku prowadził działalność gospodarczą, z której czerpał dochody. Nie rozliczył się z fiskusem, nie pozostawił zaświadczenia dla opieki społecznej. A bez tego papierka nie da się przyznać pomocy dzieciom.
– Nie ma obaw, nie pozostawimy ich bez pomocy – zapewnia Elżbieta Całusińska, dyrektor nowotarskiego ośrodka pomocy społecznej. – Jest szansa, że dostaniemy odpowiednie zaświadczenie z urzędu skarbowego i nie będzie problemu z przyznaniem pieniędzy. Zresztą osobiście badałam tę sprawę, na miejscu była też pracownica socjalna. Najgorsze jest to, że małżonkowie nie potrafią się dogadać, a ofiarą padają dzieci. To bardzo trudna sprawa.
***
Nie udało się nam z nim porozmawiać. Ona twierdzi, że nie ma jego telefonu. Nawet w opiece społecznej, by rozeznać sprawę – rozmawiali z jego rodzicami. On, zajrzał raz do OPS-u tłumaczyć się, że to Ona nie chce go wpuścić do domu, że sam chciałby wszystko naprawić. Miała zamknąć mu przed nosem drzwi nawet wtedy, gdy przyszedł z prezentami do dzieci.
– Nie widziałam go od sprawy w sądzie. A gdyby naprawdę przyszedł? – przez chwilę Ona zawiesza głos, by w końcu odpowiedzieć stanowcza. – Nie wpuściłabym. Zresztą, nawet zamki pozmieniałam.
Dziewięcioletni Krzyś, który dopiero co w trampkach przyszedł ze szkoły, nie mówi nic.
Józef FiguraBohaterka zgodziła się na ujawnienie nazwiska, jednak nie mogąc skontaktować się z drugą stroną i obawiając się, by nie skrzywdzić dzieci – zdecydowaliśmy się nie używać danych.
Osoby, które chciałyby pomóc wielodzietnej rodzinie proszone są o kontakt z redakcją w Nowym Targu (tel. 018/266 99 34).
0 0
\"Nie mialam siły na nic.Myślałam zeby skończyć ze soba.I z dziećmi\"
po tych słowach z miejsca odebrałabym tej niedojrzalej matce dzieci
poza tym jakos miała siłe na ich rodzenie a teraz gdy trzeba je wychowywać
to nie ma mocnych .????
0 0
ales ty durna makowapnienko ! zabralabys dzieci bo tak najprosciej co?a nie przyszlo ci do glowy zeby pomoc? przeciez ta kobieta nie jest winna tego ze jej maz okazal sie takim padalcem ,zamiast pierniczyc bzdury o tym ze na rodzenie dzieci miala sile to sie zastanow troche zanim cos napiszesz,mam nadzieje ze mops nie bedzie zwlekal z pomoca
0 0
makowapanienka mo racje - i nie chodzi mi tu telo o niedojrzalosc matki kielo o woge tak wypowiedzianyk slow,,, - brzmiom pelnom depresjom ! (moze wlosniy to byloby tyz nojlepsom pomocom dlo tyk dzieci)
-
\"On przyjechał z wesołym miasteczkiem.--- Zaimponował jej w każdym calu.\" --- ej bodyj ta bodej....
0 0
jambor ani ty ani makowapanienka nie macie racji -czy tym dzieciom to za malo ze porzucil ich wlasny ojciec?to jeszcze chcielibyscie pozbawic ich matki -no bo najlatwiej zabrac dzieci do bidula i problem z glowy co?ciekawe czy wy bedac w takiej sytuacji jak ta matka nie popadlibyscie w depresje ,tej kobiecie zawalil sie swiat zostala bez srodkow do zycia i na dodatek z dlugami wiec zamiast pieprzyc jakies bzdety to sie zastanowcie .szydzisz jamborze z ze chlopak zawrocil dziewczynie w glowie no to z tego wniosek ze tobie sie to nigdy nie udalo jak swiat swiatem zawsze ktos komus zawracal w glowie tak bylo i tak bedzie problem polega na tym ze ludzie zamiast pomoc to zaczynaja sie czepiac i wyszukiwac jakis dziwnych rzeczy -pomysl ze chlopie troche
0 0
nowy - deceniom Twojom odpowiedz tak jak i Twojy zdaniy w tym temacie - dodom ino, ze nie do konca rozumiys o co mi chodzi.
0 0
JESTEM MĘŻEM. DUŻO RZECZY JEST PRAWDĄ. ALE CAŁY CZAS MAM NADZIEJĘ , ŻE NASZ ZWIĄZEK UDA SIE URATOWAC MIMO IZ POSZŁA SPRAWA ROZWODOWA DO SĄCZA. POEŁNIŁEM DUŻO BŁĘDÓW, ALE NIE WIERZE ŻE NASZ ZWIĄZEK KTÓRY TRWAŁ PONAD 10 LAT TAK NAGLE PRYSŁ. NADAL JA KOCHAM I SWOJE DZIECI. DANIEL
0 0
WIDZIAŁEM SIE Z NIĄ DZISIAJ. SERCE MNIE BOLI.STRASZNIE SCHUDŁA. JA JUZ TERZ NIE DAJE RADY ŻYĆ BEZ NIEJ I MOICH DZIECI. KTO TEJ SYTUACJI NIE PRZEŻYŁ NIECH SIE NIE WYPOWIADA. WY PO PROSTU NIE WIECIE JAK ICH MI BRAKUJE.JESZCZE RAZ PODKREŚLAM ..ZE BARDZO,ALE TO BARDZO KOCHAM SWOJĄ ŻONĘ, KTURA BYŁA MOJĄ PIERWSZĄ MIŁOŚCIĄ I TAK ZOSTANIE DO KOŃCA MOICH DNI. KOCHAM JĄ I MOJE DZIECI, I TAK JAK TO SZWAGIER NAPISAŁ A ZARAZEM ZAŚPIEWAŁ W SWOJEJ PIOSENCE ŻE NIE WIEDZIAŁ CO STRACIŁ DOPUKI JEJ NIE STRACIŁ .DANIEL
0 0
DODAM JESZCZE TYLE. NIECH WSZYSCY WIEDZĄ NA PODCHALU I OKOLICACH ,ŻE NADAL KOCHAM SWOJĄ ŻONĘ I DZIECI I NIECH BÓG I WSZYSCY ŚWIĘCI MI DOPOMOGĄ ABYM MÓGŁ SIE WRUCIĆ DO ZONY I MOICH DZIECI. MOJA MIŁOŚĆ JEST BEZ GRANICZNA DO NICH.NIKT NIE WIE ILE PRZESZEDŁEM ZAŁAMAŃ I NAWET DZISIAJ JAK SIĘ Z NIĄ WIDZIAŁEM I POWIEDZIAŁA MI O SPRAWIE KTÓRA POSZŁA DO SĄDU O ROZWÓD NOGI MI SIĘ UGIEŁY. ALE BĘDĘ WALCZYŁ. PONIEWAŻ JĄ KOCHAM,KOCHAM ,KOCHAM ORAZ SWOJE DZIECI.DANIEL
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz