Od kilku dni na nowotarskim lotnisku stacjonują śmigłowce wojskowe Mi-2 i Mi-24 należące do 56. Bazy Lotniczej w Inowrocławiu. Ich załogi wykonują loty ćwiczebne w warunkach górskich, wykorzystując w tym celu doskonałe warunki terenowe naszego regionu. Warto przy tej okazji wspomnieć, iż nie jest to odosobnimy przypadek, kiedy podhalańskie pole wzlotów pozostaje „bazą” dla maszyn i pilotów Polskich Sił Powietrznych.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"33712"}
W poniższym szkicu historycznym postaram się przybliżyć czytelnikom, mało znane epizody spod znaku lotniczych skrzydeł, gdy na podhalańskim niebie latały lekkie maszyny polskiej konstrukcji „Lubliny” i włoskiej „Ansaldo” oraz ciężkie francuskie „Potezy” i „Berguet”.
* * *
Nim wybuchła Wielka Wojna, w wyniku której Polska odzyskała niepodległość, nad nowotarskim poligonem artyleryjskim, zbudowanym w latach 80-tych XIX wieku, wznosiły się pierwsze wojskowe statki powietrzne. Były to balony obserwacyjne wykorzystywane przez armię austro-węgierską do korygowania ognia artylerii. Podczas manewrów w 1899 r., które obserwował arcyksiążę Ferdynand Rainer unosiły się kuliste balony wypełnione ogrzanym powietrzem, połączone z ziemią kablem telefonicznym. W podwieszonym koszu znajdował się oficer artylerii, który kierował ogniem strzelających poniżej baterii. Cztery lata później w 1903 r. podczas testów najnowszych pocisków artyleryjskich, na podhalańskim niebie zawieszony był austriacki balon obserwacyjny typu Parseval - Siegsfeld M.98. Po upadku monarchii Franciszka Józefa teren poligonu przejęła odradzająca się armia polska. Kilka lat później w jego miejscu powstało pierwsze w Polsce lotnisko turystyczne. Zanim to jednak nastąpiło lądowały i startowały tutaj maszyny z biało czerwoną szachownicą na skrzydłach, współpracujące z jednostkami piechoty i artylerii ćwiczącymi na poligonie w okolicach Czarnego Dunajca.
W połowie czerwca 1924 r. cztery załogi z 14. Eskadry Wywiadowczej z Krakowa uzupełnione personelem i sprzętem z bliźniaczej 8. Eskadry Wywiadowczej, wykonywały loty bojowe na rzecz 12. i 20. pułku piechoty. Załogi latały na dwumiejscowych samolotach rozpoznawczych typu Ansaldo A.300, budowanych w Lublinie na włoskiej licencji. Były to początki współpracy lotnictwa z wojskami lądowymi. Załogi dostarczały informacji o ruchach „przeciwnika”, a także kierowały ogniem artylerii. Pobyt tych samolotów w Nowym Targu został utrwalony na dwóch unikatowych fotografiach. Przedstawiają maszyny kołujące na start i wzbijające się do kolejnego lotu bojowego. Niestety, po zakończonych ćwiczeniach w drodze powrotnej na macierzyste lotnisko w katastrofie lotniczej zginęła jedna z załóg biorących w nich udział w składzie: por. obs. Karol Daszecki i por. pil. Jan Latawiec.
Dwa lata później latem 1926 r. nad Podhalem pojawiły się samoloty Potez XV należące do 21. Eskadry Lotniczej z Krakowa. Podobnie jak poprzednio cztery załogi pod dowództwem por. obs. Adama Kurowskiego współpracowały z oddziałami piechoty i artylerii. Pole wzlotów, z którego operowały załogi nie należało do najlepiej przygotowanych, o czym wspomniał por. Kurowski. Po latach pisał: „Staliśmy na lotnisku w Nowym Targu. Lotnisko nowotarskie było bardzo małe i właściwie tylko jednokierunkowe. Torfiasta łąka rozciągała się w pewnej odległości wzdłuż Białego Dunajca. Na środku tej łąki miejscowy garnizon urządził strzelnicę. Był tam wał i dość płytki wykop. Strzelnica nie pozwalała na start wzdłuż tej łąki, trzeba było więc lądować wyłącznie w poprzek, znad górki w kierunku rzeki lub odwrotnie”.
W kolejnych latach 1927 i 1928 wojskowe samoloty z 2. Pułku Lotniczego w Krakowie uczestniczyły w ćwiczeniach na Podhalu, operując z lądowiska w Długopolu koło Czarnego Dunajca. Pojawiały się samoloty m.in. z 22 Eskadry Lotniczej wykonujące zadania na korzyść oddziałów piechoty i artylerii. Jeden z pilotów po latach wspominał: „Ćwiczenia były prowadzone w terenie wybitnie górzystym: Nowy Targ, Jordanów, Sucha, Mszana Dolna. Piechota bawiła się wykładając płachty, wytyczając tzw. pierwszą linię, a my chodziliśmy nad nią w kółko i niemal stale lotem koszącym, bo w tak pociętym i zalesionym terenie inaczej niewiele można było zobaczyć.”
Na początku lipca 1930 roku w Nowym Targu, ponownie pojawiły się samoloty z biało-czerwoną szachownicą. Ćwiczenia na Podhalu rozpoczęły załogi z 63. Eskadry Towarzyszącej z 6. Pułku Lotniczego we Lwowie. Była to jednostka eksperymentalna, mająca na swoim wyposażeniu samoloty Lublin R. X. Ciekawostką jest fakt, iż wspomnianych maszyn wyprodukowano w krótkiej, liczącej niespełna 7 egzemplarzy serii. Pobyt eskadry na Podhalu okazał się dla niej wyjątkowo pechowy. Otóż w ciągu dwóch dni jednostka utraciła dwa samoloty. Pierwszy z nich uległ w dniu 10 lipca katastrofie pod Frydmanem, drugi dzień później został poważnie uszkodzony na lotnisku w Nowym Targu. Samolot pilotowany przez kpr. pil. Hukczenko rozbił się podczas lądowania na podmokłym pasie startowym.
W tym samym roku szkołę ognia na poligonie w Czarnym Dunajcu obsługiwało sześć załóg z 21. Eskadry Liniowej z Krakowa. Na jej wyposażeniu znajdowały się francuskie samoloty Berguet XIX, które dobrze spisywały się w lotach z polowych lotnisk. Dwuosobowe maszyny wykonywały szereg zadań bojowych imitując naloty bombowe oraz przeprowadzały bombardowania przy użyciu tzw. bomb cementowych. Podczas pobytu na Podhalu eskadra była inspekcjonowana przez płk. pil. Stanisława Jasińskiego dowódcę 3. Grupy Aeronautycznej oraz płk. pil. Ludomiła Rayskiego Szefa Departamentu Lotnictwa. Ten ostatni do Nowego Targu przyleciał swoim służbowym samolotem. Warto w tym miejscu wspomnieć, iż w składzie pilotów eskadry biorących udział w ćwiczeniach znajdował się japoński oficer sztabu generalnego kpt. Seiichi Terada, odbywający staż w 2. Pułku Lotniczym w Krakowie.
Podczas powodzi stulecia, jaka nawiedziła w lipcu 1934 r. Małopolskę, do zadań ratunkowych władze państwowe wykorzystywały zarówno samoloty cywilne jak i wojskowe. Na lotnisku w Nowym Targu kilkakrotnie lądowały samoloty Lubin R. XIII stanowiące wyposażenie 23. Eskadry Towarzyszącej z Krakowa, dostarczając leki, żywność i korespondencję dla mieszkańców miasta, odciętego przez wezbrane wody Dunajca.
Z kolei w sierpniu 1938 r. stacjonował tutaj 1. pluton 26. Eskadry Towarzyszącej z Krakowa pod dowództwem por. obs. Jerzego Kranca. Załogi tej eskadry latały na samolotach Lublin R. XIII, ozdobionych namalowaną na kadłubie osą wpisaną w niebieski kwadrat. Trzy maszyny wykonywały loty na korzyść ćwiczących w okolicach Czarnego Dunajca poddziałów 21. Dywizji Piechoty. Jednym z pilotów służących w tej jednostce był nowotarżanin kpt. pil. Stanisław Krzystyniak. Podczas pobytu na Podhalu pluton odwiedził płk. pil. Edward Lewandowski dowódca 2. Pułku Lotniczego w Krakowie.
* * *
To tylko kilka przykładów pobytu samolotów wojskowych na nowotarskim lotnisku w okresie międzywojennym, których oczywiście było znacznie więcej. Nie wspominamy w tym miejscu o udziale maszyn bojowych podczas otwarcia lotniska w 1930 roku, czy też wizyt i pokazów wykonywanych przy okazji organizowanej corocznie imprezy pod nazwą Tydzień LOPP. Niech to jednak będzie mały przyczynek do dziejów naszego lotniska, pisanych rokrocznie przez odwiedziny współczesnych samolotów i śmigłowców bojowych. Uzupełnieniem tego krótkiego szkicu niech będzie kilka archiwalnych fotografii, przedstawiających sylwetki samolotów goszczących na nowotarskim lotnisku. Wszystkie one pochodzą ze zbiorów Oddziału PTH w Nowym Targu.
Robert Kowalski, Polskie Towarzystwo Historyczne
0 0
Interesujący artykuł, ale miałbym jedną małą uwagę - nie Berguet, a Breguet, panie Robercie.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz