Jego umiejętność słuchania, wewnętrzne ciepło, życzliwość, uśmiech i poczucie humoru zjednały mu ludzi. Miał wielu oddanych przyjaciół Przy tym wszystkim zawsze był człowiekiem który łączył, a nie dzielił. Ksiądz prałat Franciszek Juraszek był kapłanem na nasze czasy.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"4140"}
– Na naszych oazowych, wypełnionymi gwarem spotkaniach pomiędzy nami przechadzał się on – dobry duch, miły, skromny, małomówny, bliski. Proboszcz Franciszek Juraszek przychodził czasem na czwartkową wspólnotę oazową, dzielił się swoimi doświadczeniami, opowiadał o dojrzewaniu do kapłaństwa i służbie bliźniemu. Słuchałam z otwartą buzią. Nigdy w jego otoczeniu nie czułam się mała ani śmieszna ze swoją dziecięcą naiwnością – opowiada Kinga Jagła-Tokarska, nauczycielka języka polskiego w Zaskalu.
Bartek Topa czytał wierszeProboszcz Juraszek pozwalał młodym parafianom, zaangażowanym w życie parafialne, na szeroką działalność. Młodzież organizowała np. sylwestra w piwnicy domu katechetycznego. Było też całkiem poważnie. W kawiarni w katakumbach wikarówki urządzano wieczorki poetyckie, wiersze czytał Bartek Topa, dziś aktor warszawskich scen.
– Do oazowiczów miał słabość – wspomina Kinga Jagła-Tokarska. – Pamiętam, jak przyniósł nam pudełka pełne babek wielkanocnych i innych smakołyków. Mieliśmy zapakować dary i roznieść potrzebującym. Powiedział „podzielcie po bożemu” i poszedł spowiadać do konfesjonału. Potem nagle zniknął, usunął się w cień – wspomnienia zatarł kurz przeszłości – mówi Kinga Jagła-Tokarska. – Proboszczu, dziękuję Ci, że wskazałeś mi, jak kroczyć szlakiem dobrego człowieka. Dziękuję, że niejednokrotnie nagrodziłeś mnie swoim uśmiechem i dobrotliwym spojrzeniem – wyznaje pani Kinga.
Słowa Wojtyły Kiedy w 1976 r. ks. Franciszek Juraszek został mianowany nowotarskim proboszczem, ówczesny metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła powiedział mu: „Pamiętaj, że cokolwiek będzie się działo w Nowym Targu, będzie to oddziaływało na całe Podhale, ale czego nie będzie w Nowym Targu, nie będzie i na Podhalu”. Kapłan wziął sobie mocno do serca te słowa. Już 3 lata później podejmował papieża Polaka na nowotarskim lotnisku. Stoczył niejeden bój z komunistami, żeby do tego spotkania górali z Janem Pawłem II mogło w ogóle dojść. Pod jego wodzą nowotarska parafia starała się uświadamiać mieszkańcom zło, jakie niosły ze sobą rządy komunistów. Organizował w tym celu spotkania (np. Tydzień Kultury Chrześcijańskiej) z wybitnymi postaciami świata kultury i Kościoła, wśród nich znaleźli się m.in.: ks. prof. Józef Tischner, abp Józef Życiński, bp Tadeusz Pieronek, Jacek Żakowski – wtedy dziennikarz miesięcznika „Powściągliwość i Praca”.
Mądrość pomiędzy chałupamiTeksty referatów, homilii zamieszczano w specjalnym piśmie, zatytułowanym „Ojcowizna”. Na łamach pisma podejmowana była przede wszystkim tematyka patriotyczno-religijną, wydano też kilka numerów specjalnych, m.in. o Gaździnie Podhala. Jednym ze stałych autorów tekstów był ks. prof. Józef Tischner.
„Mądrość chodzi pomiędzy chałupami. Zajrzy oknym do izby. Stanie cicho u progu. Casym na ramieniu siednie. I tak se ceko. Ceko, cobyś ją do środka zaprosił. I cy Ty jóm zaprosis? Czy powies do niej: „Siadoj i daj mi dobróm rade, a beem cię słuchoł” – pisał ksiądz profesor w numerze 27. z 1987 r.
– Odbiór pisma był pozytywny. Rozchodziło się bez problemów. Nas z księdzem proboszczem Juraszkiem cieszyło to, że przy ogólnej nagonce na wszystkie niezależne wydawnictwa udało się wydać systematycznie 61 numerów – wspomina ks. Antoni Bednarz. „Ojcowiznę” wydawano w formacie A 5, czasopismo liczyło zwykle dziesięć stron, powielano go na urządzeniu sprowadzonym gdzieś zza granicy. Nakład poszczególnych numerów sięgał do 1000 egzemplarzy. „Ojcowizna” docierała także do krakowskich środowisk akademickich i twórczych.
Drzwi były zawsze otwarte Zmarły proboszcz zapoczątkował też spotkania teatralne, w ramach których młodzi nowotarżanie przygotowywali i wystawiali spektakle o tematyce patriotyczno-religijnej. Grupę współtworzyli znani dzisiaj aktorzy, m.in. wspominany już Bartek Topa. – Wszystkie teksty, które robiliśmy, niosły wartości patriotyczne i społeczne. ówczesna sytuacja polityczna w Polsce powodowała wiele ekstremalnych zachowań, w naszych przedstawieniach tego nie było. Wszystko to było piękne i rozsądne dzięki ludziom, którzy współtworzyli nasze przedstawienia – wspominał Paweł Gędłek, aktor zmarły w 2004 r.
Dla burmistrza Nowego Targu Marka Fryźlewicza ks. Juraszek był duchowym ojcem, przyjacielem, ale i autorytetem moralnym. – Był kapłanem otwartym na sprawy ludzi, interesował się ich życiem i troskami. Zawsze chętny do pomocy i skuteczny w jej świadczeniu, o czym najlepiej przekonaliśmy się w trudnych czasach stanu wojennego, kiedy to stał się podporą Solidarności – opowiada nowotarski burmistrz. – Po każdym spotkaniu z księdzem prałatem Franciszkiem miało się poczucie, że jest się przez niego docenianym i zauważanym. Przy tym wszystkim zawsze był człowiekiem, który łączył, a nie dzielił. Dlatego też jego dom – plebania stała zawsze otworem dla ludzi, którzy go odwiedzali w ważnych dla miasta sprawach. Ale przychodzili także nowotarżanie po zwykłą pomoc i wsparcie – podkreśla Marek Fryźlewicz.
Zapraszał znanych artystów Ksiądz prałat Juraszek zapraszał do współtworzenia życia duszpasterskiego także wielu artystów. To dzięki niemu w kościele parafialnym pw. NSPJ odbyła się słynna światowa prapremiera Nieszporów Ludźmierskich Jana Kantego-Pawluśkiewicza z udziałem znanych i cenionych polskich artystów – Hanny Banaszak, Anny Szałapak, Zbigniewa Wodeckiego.
– Jestem przekonany, że będąc wśród nas, zrealizował słowa Psalmu 119 jako ten, który „chodził drogą prostą, postępując według prawa Pańskiego” – ocenia Marek Fryźlewicz.
Paweł Dominik***
Ksiądz prałat Franciszek Juraszek był w latach 1976-2001 proboszczem parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nowym Targu, jednej z największych w archidiecezji krakowskiej. Wcześniej pracował m.in. w kościele św. Szczepana w Krakowie i w kościele Mariackim. Zmarł 10 marca w rodzinnej Cięcinie koło Żywca. Przez 25 lat posługi kapłańskiej zasłużył się także jako dobry gospodarz. Dbał o Dom Boży, wykończył prezbiterium, wybudował Dom Katechetyczny, przygotował kaplicę Wieczystej Adoracji, zainstalował nowe nagłośnienie, przyłączył gaz. Odnowił ołtarze boczne, wybrukował plac kościelny, umieścił figury Golgoty w zewnętrznej wnęce kościoła, sprowadził nowe organy, wyposażył kancelarię parafialną w kserograf i komputer.
0 0
Och, wypominki to raczej w listopadzie panie Pawle!
Teraz wiosna, radość, zmartwychwstanie...
A to teraz wyszo szydło z wora kto podpisuje się w TP pd - to w takim razie bardzo proszę być na przyszłość ciekawskie jajo i dowiedzieć się dlaczego były radny ze szczawnicy zrezygnował z mandatu, bo tego zapomniał pan napisać. A mnie to ciekawi czy to problemy zdrowotne, rodzinne czy może dlatego że sie zdenerwował na radę...
0 0
Oj panie Pawle najmocniej przepraszam, tam ad podpisano, tzn nie pan. Ale tak czy inaczej prosze przekazać ad mój postulat - dziekuje
0 0
Dziękuję za to wspomnienie!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz