Ograniczenie biurokracji i podejścia urzędników do przedsiębiorcy jak do potencjalnego oszusta. Adam Szejnfeld, wiceminister gospodarki przekonuje podhalańskich biznesmenów, że zaczyna wielkie sprzątanie.
Rząd lekiem na całe zło - z taką konkluzją mogli wyjść podhalańscy przedsiębiorcy po spotkaniu z ministrem gospodarki Adamem Szejnfeldem, które odbyło się w miniony piątek w Nowym Targu.
Wiceminister przez przeszło godzinę opowiadał o dokonaniach rządu, szczególnie na polu pomocy przedsiębiorcom. Przekonywał, że w ponad stu ustawach gospodarczych już przyjętych przez rząd doszło do wielkich zmian, a prawdziwa rewolucja dopiero nadejdzie. Ma ją rozpocząć pakiet ustaw, który Szejnfeld nazwał „wielkim sprzątaniem”, czyli o ograniczeniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców. - Wyczyścimy setki istniejących ustaw z głupot prawnych, które utrudniają życie przedsiębiorcom i nie tylko - poinformował.
Wśród przykładów wprowadzonych właśnie reform gospodarczych minister wymienił ułatwienie dobrowolnej zmiany statusu firmy. W przyszłości chce też wprowadzić nową formę spółki z o.o., w której kapitał nie będzie gwarancją bezpieczeństwa. Takie rozwiązania są między innymi w Wielkiej Brytanii, gdzie można założyć taką spółkę za 1 funta. W Polsce po zmianach trzeba wykazać kapitał minimum 5 tys. zł, a jeszcze niedawno trzeba było mieć 50 tys. zł.
Nowe uregulowania wprowadzają też możliwość rozliczania się w Polsce z kontrahentami w dowolnej walucie. Mają także wprowadzić zasadę „dorozumiałej zgody” - jeśli urząd nie zdoła rozpatrzeć naszego wniosku w terminie, będzie to równoznaczne z jego przyjęciem. - Nie będzie możliwe przeciąganie spraw latami. A znam takie przypadki. Teraz urzędnik będzie miał 30 dni na rozpatrzenie wniosku, a w bardziej skomplikowanych przypadkach może przeciągnąć maksimum do 60 dni, ale tylko raz! - podkreśla Adam Szejnfeld.
Dużym ułatwieniem życia przedsiębiorców jest ograniczenie wszelkich kontroli - przede wszystkim muszą być one zapowiedziane co najmniej na 7 dni przed rozpoczęciem, a kontroler będzie musiał powiadomić przedsiębiorcę o przysługujących mu prawach.
Przygotowane właśnie „Wielkie sprzątanie” ma między innymi ograniczyć ilość zezwoleń, koncesji i licencji do minimum. Jak przyznaje wiceminister, tego typu obostrzenia dotyczą blisko miliona przedsiębiorców, którzy muszą ubiegać się o różnorakie zgody. Nowe zapisy mają nie tylko uwolnić przedsiębiorców, ale też ograniczyć korupcję. - Chcemy też zamienić obecną kulturę zaświadczeń na kulturę oświadczeń. Przecież państwo musi ufać obywatelowi! Zamiast dostarczać zaświadczenie o zameldowaniu z innego urzędu, obywatel po prostu podpisze oświadczenie i tyle. Po co ma biegać po urzędach? - dodaje.
Urzędnik nie będzie mógł wysłać petenta po dokument, który sam może pozyskać z innego urzędu - skończy się więc peregrynacja obywateli od drzwi do drzwi w poszukiwaniu właściwego zaświadczenia.
Kiedy nastąpi wielkie sprzątanie? Projekt uchwały w październiku trafi pod obrady rządu, a wiosną do sejmu. Co z niego ostatecznie zostanie i kiedy doczekamy się reform - nie wiadomo.
Józef Figura***
ADAM SZEJNFELD: Musimy wprowadzić nową filozofię działania. Trzeba skończyć z tym, co panuje w Polsce od 200 lat - że my nie ufamy państwu, a państwo zawsze lepiej wie, czego nam potrzeba. Od 20 lat trwa systematyczne psucie prawa gospodarczego i utrudnianie życia ludziom. Powinniśmy postawić pomnik nieznanego przedsiębiorcy, bo tylu ich zginęło choćby pod gilotyną natychmiastowej wykonywalności decyzji. I co z tego, że ktoś po siedmiu latach udowodniania przed sądem swej niewinności, skoro on już dawno zbankrutował, a dziesiątki pracowników jego firmy poszło na bruk!
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz