– Za wąski chodnik zrobiliśmy? No przecież nie przesuniemy mu domu, żeby go poszerzyć! – argumentuje wiceburmistrz Jan Kolasa.
– Miało być 140 centymetrów, jest metr! Przecież to ich projekt, sami go przygotowali, my tylko chcemy, żeby go zrealizowali – mówi Jerzy Sadowy, odmierzając miarką szerokość chodnika przed domem.
Choć wydaje się, że 40 cm chodnika to niewiele, Sadowy wie, o co walczy. Mając dotąd półtorametrowy trotuar przed oknem, każdą zimę musiał odwalać pryzmy śniegu, które oblepiają ścianę domu po przejeździe pługu. Nawet wstawił siatki na okna do piwnicy, bo kilkakrotnie nawał śniegu wgniatał szyby. Na ścianie pojawił się grzyb.
Właściciel ucieszył się na wieść, że w końcu Nadmłynówka zostanie wyremontowana. W ubiegłym roku urzędnicy pokazali mu plany, z których wyraźnie wynikało, że chodnik będzie miał 140 cm szerokości, a do tego będzie 5 cm niżej. W marcu Sadowy zdziwił się jednak, gdy drogowcy ułożyli krawężniki – miejsca przed domem ubyło. Szybko napisał skargę do burmistrza, zaczął alarmować budowlańców i naczelnika wydziału realizującego inwestycję.
Od razu spotkał się ze zrozumieniem – to pomyłka, która zostanie naprawiona. Także na pytanie dziennikarza Adam Sojka, naczelnik wydziału inwestycji, przyznał, że chodnik został źle wytyczony przez pomyłkę. – Ktoś prawdopodobnie pomylił sznurki, wyszło nie tak, jak trzeba, ale wszystko zostanie naprawione. W końcu asfalt nie został jeszcze położony – przekonuje.
To początkowo uspokoiło właściciela, jednak mniej powodów do satysfakcji dawały wydarzenia za oknem. A tam – choć inwestycja szła do przodu – żaden z robotników krawężnika nawet nie tknął. Sadowy zaczął pielgrzymki do urzędu miejskiego, nagabywał radnych, poszedł nawet do nadzoru budowlanego. – Wszyscy najpierw mówią, że to niemożliwe, a potem nabierają wody w usta – rozkłada ręce.
– Inspektorzy nadzoru budowlanego mają przyjść na wizję 30 kwietnia. Ale zanosi się na to, że bardziej będą sprawdzać legalność domu, niż drogi – kazali pozbierać całą dokumentację. Skąd ja mam wziąć plany domu wybudowanego przed czterdziestu laty i to jeszcze na fundamentach przedwojennych?! Oni robią wszystko, by zalegalizować ten chodnik!
Burmistrz Jan Kolasa zapowiada kompromis – chodnik zostanie poszerzony do 1,25 m, ale kosztem ulicy. Jak przekonuje, obecny przebieg został prawidłowo wyliczony. Jego zdaniem to dom źle stoi. – Na podkładach geodezyjnych dom jest posadowiony nieco dalej i stąd całe zamieszanie – przekonuje. – Droga i chodnik zostały wytyczone prawidłowo. Teraz musimy znaleźć wyjście, bo przecież nie przesuniemy domu ani drogi. Będzie dobrze... – uspokaja.
– Co oni pieprzą! – nie kryje zdenerwowania Jerzy Sadowy. – Przecież fundamenty są jeszcze sprzed wojny, a jak teść budował, to wstawili nawet znaczek geodezyjny! Skąd oni wzięli takie podkłady! Mam zdjęcia z lat sześćdziesiątych, kiedy chodnik przechodził dwa metry przed domem. Jak to możliwe, że teraz po jednej stronie chodnik poszerzyli na 1,8 metra, a u mnie obcięli do 1 m?
Projektanci mają pojawić się na Nadmłynówce w czwartek 17 kwietnia, by wytyczyć nowy przebieg chodnika.
Józef Figura
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz