– Celem badań nazistów nad mieszkańcami Podhala była segregacja rasowa – twierdzi dr Stanisława Trebunia-Staszel z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ. Czy analiza badań wykonywanych na Podhalu pod koniec wojny i przez lata przemilczanych przez osoby im poddane może rzucić nowe światło np. na problem Goralenvolku?
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"6586"}
Jak pisaliśmy już kilka miesięcy temu, na unikatowe nazistowskie archiwa, wśród których były też ślady badań przeprowadzanych na Podhalu, trafiła kilka lat temu przez przypadek w Waszyngtonie amerykańska antropolog dr Gretchen E. Schafft. Po żmudnych negocjacjach i staraniach strony polskiej, trwających od 2003 roku, w ubiegłym roku materiały zostały zakupione od strony amerykańskiej i wróciły do Polski. Są własnością Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie obecnie trwają nad nimi badania. W zespole tym są historycy oraz grupa naukowców z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ pod przewodnictwem dr Małgorzaty Maj. W grupie tej znajduje się także dr Stanisława Trebunia-Staszel, która oprowadziła nas po wystawie „Ludność Podhala w świetle niemieckich badań rasowych”, otwartej niedawno w nowotarskim MOK-u
Badania rasowe prowadzone przez nazistów wykonywane były w ramach pracy Instytutu Niemieckiej Pracy Wschodniej (IDO), który powstał w 1940 roku w Krakowie, po zamknięciu UJ. Wśród 11 sekcji była także Sekcja Rasowa i Ludoznawcza, która podjęła ekspedycję badawczą na Podhalu. Badania antropologiczne, przeprowadzane przez nazistów w latach 1940-43, zakrojone były na szeroką skalę. Celem było przebadanie pod względem rasowym okupowanej ludności zamieszkującej teren Generalnej Guberni, a następnie dokonanie rasowej segregacji. Badaniami objęto Żydów, Łemków oraz górali z Podhala.
W 75 pudłach, które w ubiegłym roku wróciły do Polski, są: fotografie, slajdy, negatywy, rysunki, różne kwestionariusze i ankiety z danymi osobowymi, antropologicznymi, genealogicznymi, medycznymi, dokładne opisy gospodarstw, informacje, czym się badane osoby zajmowały, jak się żywiły, gdzie wyjeżdżały itp. Wśród materiałów są też próbki włosów i odciski palców.
Najszerzej badania nazistowskie wykonywane były w Szaflarach, gdzie przebadano 1004 osoby. Miały one miejsce także w Witowie, Zakopanem, Bukowinie Tatrzańskiej (tu objęte nimi zostały wyłącznie dzieci), Poroninie (70 osób), Murzasichlu. Kilka zdjęć wykonanych zostało w Rabce, badania o charakterze etnograficznym wykonywane były także w Nowym Targu. – Mimo że akcja była szeroko zakrojona, uczestniczyło w niej kilka tysięcy osób, przez wszystkie te lata nikt na Podhalu nie wspominał o tych badaniach – mówi dr Stanisława Trebunia-Staszel. – Dla ludzi, którzy byli poddani tym badaniom, było to ogromne upokorzenie, trauma. Wystarczył sam fakt, że kobiety musiały się rozebrać do naga przed grupą naukowców. Poza tym ludzie obawiali się, że zostaną wywiezieni do Niemiec, bali się o dzieci poddane badaniom – dodaje. – I obawy te nie były bezpodstawne, nie wiadomo, co by było, gdyby wojna skończyła się później. Może dzieci, które spełniły kryteria rasowości, przeznaczone byłyby do germanizacji i rzeczywiście wywieziono by je do Niemiec – przypuszcza. Dr Stanisława Trebunia-Staszel pokazuje fotografie górali z przerażającymi adnotacjami, np. z procentowym określeniem cech nordyckich u danej osoby.
Wystawa w MOK-u składa się z 3 części. Pierwsza – wprowadzająca poświęcona jest narzędziom i metodom badawczym, stosowanych przez niemieckich badaczy. Zobaczyć można przykładowe ankiety antropologiczne, kwestionariusze osobowe, odciski palców, fotografie. Można tu zobaczyć zdjęcia przerażonych dzieci, poddawanych badaniom.
Druga część wystawy to fotografie wykonane przez niemieckich naukowców, pokazujące codzienne życie mieszkańców wsi podhalańskich – zdjęcia rodzinne, zbiorowe, obrazujące architekturę, stroje, zajęcia codzienne itd. Te z pozoru niewinne fotografie mocno kontrastują z wcześniejszymi fotografiami, wykonanymi do ankiet rasowych.
Trzecia część ekspozycji pokazuje fotografie żyjących jeszcze świadków tamtych badań, do których naukowcom z UJ udało się dotrzeć. W sumie wywiady udało się przeprowadzić z mniej więcej 30 takimi osobami. – Spotkania i rozmowy z tymi ludźmi nie były łatwe. Dla naszych rozmówców są to często traumatyczne wspomnienia, choć część z nich cieszyła się i dziękowała nam, że może o tym po latach mówić – opowiada dr Stanisława Trebunia-Staszel. – Wciąż też pozostaje pytanie, czy w ogóle korzystanie z tych materiałów jest etyczne – dodaje.
Badania nad odzyskanymi materiałami ciągle trwają. Ich celem jest uporządkowanie i opisanie materiału, a potem zrekonstruowanie nazistowskich badań. Naukowcy z UJ liczą także, że uda im się dotrzeć do kolejnych osób, które były poddane badaniom. – Jeśli ktoś uczestniczył w nich, a my nie dotarliśmy jeszcze do niego, lub ktoś z bliskich był takim badaniom poddany, proszę o kontakt ze mną – apeluje dr Stanisława Trebunia-Staszel (tel. 693 241 722, mail:
[email protected]). Ciągle też nie wszystkie fotografie (także te prezentowane na wystawie) zostały rozszyfrowane. – Może ktoś rozpozna jakieś miejsce lub osobę. Informacje o tym można zostawić w księdze wpisów, towarzyszącej wystawie – prosi.
Jak nazistowskie materiały trafiły do USA?. W 1944 roku, gdy już klęska wojsk niemieckich była przesądzona, zbiory IDO zostały ukryte w 2 bawarskich zamkach – Zandt i Miltach, reszta – pozostała w Polsce – weszła w skład kilku polskich instytucji archiwalnych. Gdy armia amerykańska zajęła Bawarię, zbiory IDO przetransportowano do USA. Część z nich wróciła potem do Niemiec, część przez 50 lat znajdowała się między innymi w Smithsonian Instytuion w Waszyngtonie. To tu właśnie natrafiła na nie przez przypadek dr Gretchen E. Schafft.
– Wyniki naszych badań rzucą też na pewno nowe światło na problem Goralenvolku. Pokazują, jak perfidnej manipulacji byli poddawani górale. Z jednej strony wmawiano im, że są odrębną nacją, a jednocześnie realizowano wobec nich program segregacji rasowej – twierdzi dr Stanisława Trebunia-Staszel. - Prowadzone przez nas badania, poznawanie okresu II wojny poprzez doświadczenia i przeżycia konkretnych osób, uczą pokory i każą z ogromną rozwagą, odpowiedzialnością, ostrożnością oceniać wydarzenia jakie miały wtedy miejsce. Nie można unikać i przemilczać trudnych w dziejach Podhala spraw, jak np. akcja Goralenvolku. Ale mówiąc o nich należy uwzględnić ówczesny kontekst, okres wojny i złożoność sytuacji, w których przyszło ludziom żyć i podejmować decyzje. Nie chodzi o relatywizowanie przeszłości. Bo udział niewielkiej grupy górali w Komitecie Góralskim był niewątpliwie zdradą, ale jednocześnie pod Tatrami wiele osób narażało swe życie broniąc Ojczyzny i ludzkiej godności. Wystarczy wspomnieć chociażby działalność tatrzańskich kurierów, a także fakt, że wiele rodzin na tym terenie ukrywało w czasie wojny Żydów. Stąd płynie refleksja, że proste uogólnianie skomplikowanych problemów może być krzywdzące dla innych osób – dodaje.
Wystawa „Ludność Podhala w świetle niemieckich badań rasowych” została zorganizowana w ramach Jubileuszu 105. rocznicy powstania podhalańskiego ruchu regionalnego oraz 90. rocznicy powstania Związku Podhalan.
Honorowy patronat nad wystawą objął poseł na Sejm RP Andrzej Gut Mostowy. Organizatorami ekspozycji są: Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ i Archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Beata Zalot
0 0
goralenvolk to przykład jak kończy się wmawianie ludziom, że są odrębną nacją, powinni to sobie wziąć do serca obecni podhalańscy działacze, którzy ryczą o góralach prawie jak o \"narodzie wybranym\", bo to jest kij który ma dwa końce, tzn. że górali stawia się na równi z żydami, cyganami i innymi nie polskimi narodowościami, a to nic dobrego góralom nie przynosi, bo \"obcych\" w żadnym państwie po prostu się nie lubi.
0 0
Kumie z tym to trzeba ostrożnie :) Nie mam podstaw naukowych, żeby jakoś kategorycznie sie wypowiadać, ale intuicyjnie czuję, że dobrze jest jak górale pielęgnują swoje prastare tradycje. Czy powinni się doszukiwać swojej odrębności narodowej? Chya nie. Ale być może tę odrębnośc mają w genach, bo przecież staracie się żeby góral żenił się z góralką. Macie trudność w uznawaniu za swego, kogoś spoza Podhala.
Natomiast ja nie mam do górali jakiejkolwiek niechęci z powodu tej inności. Powiem uczciwie, że mnie to nawet cieszy, że w moim kraju, moi krajanie tańczą krakowiaka, mazura, kujawiaka, krzesanego i jeszcze sporo innych tańców. To wszystko jest Polską. Sorki za patos :)
0 0
p.s. a usprawiedliwianie goralenvolku jest żenujące, nieetyczne i nie powinno mieć miejsca, raczej należy o tym błędzie przypominać ku przestrodze
0 0
no, stare, ale zeby prastare? ot uciekali w czasach feudalnych i osiedlali sie na terenie dóbr królewskich czy nie tak? wiec z tego punktu widzenia ani rasa ani nacja...:-))
0 0
czy włożylam przysłowiowy .... kij w mrowisko??
0 0
Oż hipokryzjo,, toż Grelok przypomniał , skąd sie wywodzi, kto popularyzował GV. i za to mieszany jest dziś z błotem. Tak ma wyglądać przypominanie ku przestrodze ?
A góral ,( czy Ślązak, Kurp, Mazur) , to odrębność kulturowa.. temu nikt nie zaprzeczy, Kto miesza to z rasą czy nacją, naczytał się prawdopodobnie \"dzieł\" Houstona Chamberlaina (Anglika) czy wtórujących mu francuzów -A. doGobineau oraz G. Vacheza de Lapouge\'a, którzy \"VOLKIZMOWI\" -niemieckiej ideologii rasizmu, nadali pseudonaukowy status i \"zarazili\" nim wykształcone warstwy społeczeństwa niemieckiego wilhelmiańskiego okresu. Wynikały z niego tezy o wyższości lub niższości jednej rasy nad drugą.. Tu jest szkopuł całej sprawy, . Bo kto zaprzeczy, że Chińczyk, Murzyn czy Skandynaw, to całkiem inne rasy ? Chodzi o to, aby (tak jak wiele innych pojęć -salut rzymski, swarzyca{swastyka} i inne ), nie wypaczano przykładem nazizmu tych pojęć, w imię ideologi,, właśnie rasistowskiej,,
0 0
Kasiu, przed słowem tradycje skreślam przymiotnik :) Podobnie jak Wy, uważam, że nie ma mowy o rasie, czy narodzie góralskim. Ja traktuję ich jako grupę etniczną o silnym micie ziemi i krwi. Nie zauważam też żeby oni się jakoś inaczej traktowali, pomimo, że są mocno hermetyczni :)
0 0
pierwszymi osadnikami na Podhalu byli wołoscy pasterze (z bałkanów)i stąd cała góralska kultura, wypadałoby o tym wiedzieć drodzy przyjezdni
0 0
Czołem historycy amatorzy.Coście tam za spiskową teorię dziejów znów uknuli?O matko...Lepiej uczcić minutą ciszy niektóre komentarze...
0 0
Jurajczyku, nie dyskutuj sam ze sobą, bo to złe objawy są
0 0
tzn które Jurasiu??
0 0
...\" Pierwsze osady na Podhalu pojawiły się stosunkowo późno, bo dopiero w XIII wieku, jednakże od tego wieku, dzięki przywilejom królewskim kolejnych władców, a w szczególności Bolesława Wstydliwego i Kazimierza Wielkiego, postępy w osadnictwie nabrały dynamiki i stały się bardziej zorganizowane... ...Jako pierwsi osadnicy na Podhale przybyli Małopolanie - w poszukiwaniu zwierzyny i terenów nadających się rolniczego zagospodarowania. Osadnictwo rolne najsilniej zaznaczyło się w XIV i XV wieku... ...W XIII wieku, w trosce o rozwój cywilizacyjny zasiedlanych terenów, król Bolesław Wstydliwy sprowadził do podhalańskiego Ludźmierza doskonale znających się na rolnictwie i architekturze cystersów. W zasiedlaniu Podhala swój udział mieli również koloniści niemieccy. Byli oni zapraszani przez kolejnych władców, począwszy od Henryka Brodatego, na Kazimierzu Wielkim skończywszy... ...Kolejna, wielka fala osadnictwa miała miejsce za panowania Kazimierza Wielkiego. Dotyczyła ona ludności pasterskiej, zwanej także wołoską. Pierwsze grupy pasterzy wołoskich pojawiły się w Polsce w pierwszej połowie XIV wieku. Ludność ta, pochodząca z Półwyspu Bałkańskiego przywędrowała na Podhale w poszukiwaniu pastwisk wysokogórskich, mogących wykarmić ciągle rosnące pod względem ilościowym hodowle bydła. Warto też dodać, że osadnicy ci osiedlali się na tzw. \"prawie wołoskim\", czyli prawie lokacyjnym wynikającym z powiązania dwóch systemów gospodarczych: rolnego i pasterskiego \"...
Tyle tak na prędce Jurarjczyku I Kumie udało mi sie tak w wielkim skrócie zgromadzić dane na temat pierwszego osadnictwa na Podhalu, autoryzacji nie mam, jednak myślę ,że autor nie ma nic przeciwko,że wykorzystałem te materiały,,
Chętnie poznam inne, być może nie znane fakty czy wiadomości,,
0 0
:):):) Kasiu i Ciebie zalek 68 pominął :)
To , że mnie też to oczywiste, bo on góral, a ja nie :) Oczywiście nie ma w tym,pełen humanizmu Zelku68,żadnego szowinizmu i na pewno nie nosisz w sobie złych cech wyniosłości. Poprostu tak Ci wyszło :)
Natomiast ja powiem słowami piosenki \"najpiękniejsze warszawianki to przyjezdne\" i nie tylko o gładkość lica chodzi :) :) :)
0 0
Dla przypomnienia:
W 1935 roku Hitler upoważnił Fredericka Hielschera do założenia organizacji Ahnenerbe -Niemieckiego Dziedzictwa Przodków,na czele z pułkownikiem Wolframem von Sieversem,w późniejszym czasie organizacją kierował profesor Walther Wüst. Jej zadaniem m.in. było odnalezienie ojczyzny rasy aryjskiej i pochodzenie swastyki (góralska swastyka występuje np. w Tybecie jak i na Podhalu).Poszukiwania prowadzono w Tybecie,być może,że i badania antropologiczne na Podhalu były związane z tym wątkiem.
0 0
i dlatego problemy osadnictwa lepiej zostawić w spokoju, bo niedługo dojdziemy do wniosku że Polskę powinni zamieszkiwać tylko wyznawcy światowida a reszta won ,
0 0
Widzicie kochani,sami historycy maja problem z Goralenvolkiem bo do tej pory nie ukazało się wyczerpujące opracowanie na ten temat.Miejmy jednak nadzieję,że niedługo się to zmieni choć wokół będzie znów wiele kontrowersji bo to wciąż żywa historia.
0 0
Zarówno Niemcy jak i twórcy Goralenvolk`u oparli się na informacjach o osiadłym na Podhalu ludzie germańskim z XII wieku.Podhale w tym wieku podobno rozpoczął Henryk Brodaty.Kolonizacja miała być dziełem zakonników pochodzenia niemieckiego pod auspicjami klasztoru w Szczyrzycu.Osadnicy rzekomo pochodzili z ziem Saksonii.Ale jak to było naprawdę?Tak czy siak twórcy Goralenvolku musieli się legitymować rzekomym innym pochodzeniem.Oczywiście okupantowi było to na rękę i skrzętnie wykorzystał to do własnych celów.
Na szczęście tylko część Podhala poszła na współpracę.Na drugiej szali stali ludzie związani z Polskim Państwem Podziemnym,żołnierze AK,kurierzy...Słyszeliście zapewne o wielu brawurowych akcjach podziemia na terenie Podhala.A pamiętacie (choćby z opowiadań) brawurową ucieczkę ratownika Józefa Uznańskiego z wagonika kolejki linowej na Kasprowy ?O udanej ucieczce z Montelupich Andrzeja Marusarza?...
0 0
P.S.Małe sprostowanie.Poniżej miało być \"...XIII wieku...\"
0 0
Niestety nie ma zbyt wielu pozycji książkowych o Zakopanem w czasie okupacji może dlatego warto przypomnieć,że ukazało się właśnie trzecie,poprawione wydanie książki Henryka Josta \"Zakopane czasu okupacji\"
0 0
Widać szanowny Jurajczyku mnie uprzedziłeś, Miałem wtrącić swoje \"trzy grosze\" , na temat przyczyn podjęcia próby tworzenia \"Księstwa góralskiego\" i wskazać owych trzynastowiecznych osadników , których przytoczyłem w poprzednim poście, jako jedną z przyczyn, jeśli nie najgłówniejszą. Jednak nie ma się co oszukiwać, podobne akcje, choć pod innymi szyldami, ale mające na celu to samo, otumaniania autochtonów, a w konsekwencji wpajania im. że są odrębną społecznością., nawet nie słowianami a co dopiero Polakami, aby rozbić jedność i w konsekwencji doprowadzić do unicestwienia ludności i germanizacji ziem, prowadzono i na innych terytoriach.. Choć nazywało sie to zawsze inaczej,, Abstrahuję od logiczności i spójności, czy rzetelności dotychczasowych elaboratów historycznych na ten temat, jednak główne wątki, a więc rola i podział na tych \" po naszej\" jak i \"ich\" stronie mniej więcej się pokrywa, Tak jak niezaprzeczalne są fakty, kto to organizował i kto był przywódcą..
Wspominając pana Józefa , Jurajczyku, którego znam osobiście, chciałbym dołożyć tylko,że oprócz słynnego skoku z wagonika do Żlebu Pod Palcem w Kasprowej Suchej, jest prawdopodobnie jednym z trzech,\"sabotażystów\" którzy w 1942 po obruszaniu wmontowanej w ścianie Mnicha nad M. Okiem drewnianej swastyki przyczynił się do jej zrzucenia przez wiatr.. Zresztą takich ludzi była zdecydowana większość ,, i tych miejscowych , i tych zamiejscowych,
Można by tu również, jako ciekawostkę przytoczyć osobą pana Adama Bahdaja, słynnego pisarza i scenarzysty literatury dziecięcej jak i młodzieżowej , który najpierw w książce , potem w scenariuszu filmu \"Trzecia granica\",, opisał ... ni mniej, ni więcej swoje losy, jako Kuriera Tatrz.
Ps. Wcale was nie pominąłem Kasiu i Przepiękny, odniosłem sie tylko do Kuma, albowiem jego wersja pokrywa sie z moją., natomiast Jurajczyk jak zwykle wniósł coś świeżego i nowego ..
0 0
Ja bym jeszcze polecił nie dawno wydaną pozycję \"Ludobójcza akcja ,,Goralenvolk,,\" Rudolfa Klimka.. Natomiast dzięki Jurajczyku za informację o wznowieniu dzieła pana Josta,, moja . wydana w 1989 roku książka już się rozpada,,
0 0
a moja nie...
0 0
Kasiu Twoja książka może się nie rozpada bo rzadko do niej sięgasz?...;) ;) ;)
0 0
raz na jakis czas, a to tylko dlatego, ze mam wybitną pamiec wzrokowa :-))
0 0
Może kogoś to zainteresuje.
STOWARZYSZENIE KULTUROWY GOŚCINIEC
oraz
MIEJSKI OŚRODEK KULTURY W RABCE-ZDROJU
ZAPRASZAJĄ NA
wykład pt:
NAZISTOWSKA ANTROPOLOGIA
czyli o niemieckich badaniach rasowych, prowadzonych na Podhalu
podczas II wojny światowej,
który wygłoszą:
dr Małgorzata Maj
dr Stanisława Trebunia-Staszel
z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ
Spotkanie odbędzie się w Miejskim Ośrodku Kultury
ul. Parkowa 5 (willa Pod Aniołem)
09.12.2009 (środa) o godzinie 18.00
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz