Gotowanie jest nie tylko sztuką, ale sprawia też ogromną radość. Przekonywał o tym Giancarlo Russo, włoski mistrz kuchni, zapraszając do wspólnego gotowania.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"9347"}
Pomysł jest prosty – w głównej sali nowotarskiej restauracji Villa Toscana obok stolików pojawiają się dwa stanowiska do gotowania. Przy pierwszym staje mistrz, który gotował między innymi dla papieży, prezydentów, piłkarzy Juventusu i innych oficjeli, przy drugim wybrana osoba z sali. Noże w ręce, pod patelnią błyska gaz i szybko okazuje się, że gotowanie nie musi być długie, nudne i męczące. Wręcz przeciwnie.
Gdy spoglądamy w program sobotniego spotkania, w którym są do przyrządzenia cztery dania i deser, Giancarlo szybko wyjaśnia, że gotowanie nie musi oznaczać żmudnych godzin spędzanych wśród garnków. Wiele dań jest prostych, szybkich w wykonaniu i może je wykonać każdy.
Jak choćby tagliatelle z krewetkami. Na rozgrzanej oliwie z oliwek ląduje ząbek czosnku, który po zarumienieniu trzeba wyrzucić, by pozostał tylko jego aromat. Później podsmażamy plastry cukinii, wkrótce zalewamy ją wytrawnym winem, doprawiamy świeżym rozmarynem i pietruszką, a wreszcie dorzucamy krewetki, by po kolejnych 2-3 minutach dorzucić do wszystkiego ugotowany tymczasem makaron – i danie gotowe.
Po dziesięciu minutach potrawa z dwóch patelni zostaje rozparcelowana na niewielkie porcje, by każdy mógł je skosztować. Jest pyszna.
Chłopak–jagnię jest superGiancarlo Russo gotował dla wielu prezydentów, jednak największym przeżyciem było przyrządzanie potraw dla papieży – Jana Pawła II i Benedykta XVI, podczas ich wizyt w Polsce. Mistrz miał za zadanie przygotować posiłki w kuchni warszawskiej kurii. Pracował wraz z jednym pomocnikiem z własnej restauracji oraz siostrami zakonnymi, które na co dzień gotowały przy Miodowej. Polski papież jadł wówczas między innymi polędwicę wołową z octu balsamicznego, a jego następca tagliatelle z łososiem i karczochami. Czy im smakowało? Kunszt Giancarlo nie pozwala wątpić. Ci, którzy chcieli spróbować papieskich specjałów – mogli je zamówić także dla siebie podczas prezentacji.
W Polsce włoska kuchnia kojarzy się z makaronem i pizzą. Tymczasem, jak przekonuje Giancarlo, to tylko stereotyp, który można zweryfikować, przychodząc do prawdziwej włoskiej restauracji. Tych wbrew pozorom nie ma tak wiele. Jak sam przyznaje w Warszawie, spośród kilkudziesięciu lokali, które mają w nazwie przymiotnik „włoska”, tylko trzy rzeczywiście mogą się pochwalić daniami i produktami rodem z Italii. Podobnie jak nowotarska restauracja, w której odbywa się sobotni pokaz. – Włoska kuchnia to dużo jagnięciny, a to najzdrowsze mięso, szczególnie dla dzieci. Można je ugotować na parze, potem zblenderować z oliwką z oliwek i podawać maluchom. A ja jestem zaskoczony, że w Polsce nie można kupić tego mięsa. Szczególnie tu, w górach, skąd co roku wysyłacie jagnięta do Włoch! – dziwi się Giancarlo.
Włosi przepadają za tym mięsem, jednak musi pochodzić ze zwierząt sześcio - maksymalnie dziewięciomiesięcznych. Tymczasem u nas wciąż pokutuje przekonanie, że baranina śmierdzi. – Uwaga – dziewczyna-jagnię śmierdzi, chłopak-jagnię jest super – zdradza tajemnicę łamaną polszczyzną włoski kucharz.
Tani obiad nie może być dobry
Pod naczyniami znów płonie ogień – za chwilę powstanie tu penne na wódce. Kucharska para podsmaża na maśle pokrojoną w plastry szynkę, po chwili na patelni pojawia się jeszcze śmietana, koncentrat pomidorowy, a gdy całość uzyskała różowy kolor, Giancarlo wlewa porcję wódki i wszystko płonie. Ogień się wypala, trzeba więc całość doprawić i uzupełnić ugotowanym tymczasem makaronem rurki. Błyskawiczne. I palce lizać.
Russo przyznaje, że swą przygodę z gotowaniem rozpoczął w wieku siedmiu lat i zaczął coraz częściej zaglądać do kuchni prowadzonej przez ojca restauracji na Sycylii. Potem były gastronomiczne szkoły i praktyki w ekskluzywnych lokalach. Dwanaście lat temu przyjechał do Polski, głównie by uczyć naszych kucharzy. Ożenił się z Polką, założył własną restaurację w Warszawie, która działała do ubiegłego roku. Ustanowił też rekord Guinnessa, przygotowując największą na świecie włoską potrawę z grzybów. Często można go zobaczyć w różnego rodzaju programach telewizyjnych i pokazach czy szkoleniach na temat kuchni włoskiej.
– Kocham góry, ale mam strasznie dużo pracy i rzadko tu przyjeżdżam. Podoba mi się Krynica, ale Zakopane jest specyficzne. Dziwi mnie to, że miasto w ogóle się nie promuje. A wystarczy pojechać dwadzieścia kilometrów dalej, by zobaczyć, jak promują się słowackie miejscowości – widać różnicę. I brakuje mi w Zakopanem dobrej kuchni – głównie są fastfoody. A przecież tani obiad za 12 zł nie może być dobry – to niemożliwe – relacjonuje swe spotkanie ze stolicą Tatr Giancarlo Russo.
*
Nowotarska biesiada przy włoskim stole przeciąga się – z kuchni schodzą jeszcze kotleciki jagnięce w sosie z octu balsamicznego, kotleciki cielęce z karczochami czy wreszcie tiramisu espresso. W ustach pozostał zachwycający oryginalny smak, a w pamięci przepisy i porady mistrza. Ci, którzy chcieliby próbować dań Russo, mogą zajrzeć także na jego stronę internetową: www.giancarlo.pl
Józef Figura
0 0
znowu kulinaria :-)
0 0
Znów owłosiony włoch? Co ich Kasiu tak zebrało na te włochy? Jakieś biuro podórzy sie oglasza czy co?
0 0
Ups, ten akurat łysy...
0 0
Hahahaha, a ja dziś pizze robiłem - to musi coś byc jakiś wirus włoski w powietrzu
0 0
Znów to chyba tekst sponsorowany bo link do strony don Carla podają i pewnie wnte nasze komentarze usuną :(
0 0
Och don Carlo, pobozne życzenia..... Ale do Z przyjeżdżają jemojady które wiecej niż 12 zeta nie zapłacą za obiad, a pizzę biora na pół.
Poza tym zakopane promowac się nie musi bo każdy polak zna zakopane. Promować to się muszą jedynie jakieś bzdziny wokółzakopianskie które bezczelnie podpinaja się pod miasto.
Wpiszcie sobie np na allegro zakopane - to wyskocza rodzynki typu bialka bukowina poronin etc
0 0
Łysy czyli faszysta,, -z Chochołowskiej,,
Bo każdy łysy to FASZYSTA, a każdy pijak to złodziej !!!!
0 0
A wiesz co... moze rzczywiście trochę do benita podobny?
0 0
Oliwa,wino i śpiew...;) ;) ;) A z win to jednak wolę te gruzińskie tudzież jurajskie...;) ;) ;)
0 0
Ale Cie Wuju wzięło po tym litrze :-D
0 0
Wysło sydło z worka,wydało siy komu złodzieje nieśli jagniynta ze Suchego.Ni mozno kupić jagniynciny,pewniy sukoł w pizzerii.
0 0
Po litrze to mi nawet palec nie drgnie,a co dopiero,żeby miało mnie wziąć...;) ;) ;)
0 0
Dziadku to szydło czy jagnię o się zagubiłem...;) ;) ;) Dobra,spoko żartowałem.Ale cosik w tym co mówisz,znaczy się piszesz musi być bo jak to mówią w każdej bajce jest ziarenko prawdy...
0 0
brwi ma krzaczaste i dobrze bo na głoswie ...jak to mowi Makłowicz w reklamie...cisowianka ...perlaż :-) Musi uwazac, zeby zas nie skapneło do wina, chyba ze wina qianti słyna z tego :-)
0 0
Jaka szkoda ze mnie tam nie bylo! uwielbiam kuchnie wloska! stosuje sie tam duzo czosnku jak w kuchni... oj nie powiem bo zelek ich nie lubi, ale jak sie czuje obrazony to go przepraszam jak zwykle. Jestem \"nawroconym patriota\" i mam pytanie, gdzie kupie podhalanski albo polski parmezan? no i czy moge kupic niepolska oliwe? bo nie chce sie narazac. A wystarczy siedziec na Podhalu i wtedy by się nie znalo innych kuchni europejskich i nie mialbym glupich pytan... chyba tak zrobie... ku chwale.... :))
0 0
w Almie, oczywiscie :-)
0 0
Drogi Adamie, nie ma czego żałować bo sobie karczocha możesz zamówić z dostawą do domu i prezentacją, bo jak wyczytałem na ich stronach zarówno i jeden pan jak i ten drugi (owłosiony) wynajmują się niczym panienki na godziny z prezentacją w dowolne miejsce. A jak juz zamówisz to możesz też nas na tę degustację u siebie zaprosić.
0 0
czyli żadne wydarzenioa a krypotoreklama; Wlosi maja pomysły: chca byc zapraszani za kaskę???
0 0
W rzeczy samej! Na ich stronie (i wysego i owłosionego Włocha) jest informacja, że obaj, a jeden nawet z żoną są do wynajęcia na godziny. jeden nawet wylicza swe stawki minimum 6 osób po 200 zł + koszty produktów. Natomiast drugi nie uchyla rąbka tajemnicy cenowej.
Dziwi mnie tylko że minimum 6 osób, a gdyby ktoś chciał romantyczną kolację we dwoje i gotów byłby zapłacić 2X600 zł to przecież na to samo by wyszło. Zatem moim zdaniem to powinna być w ogóle stawka godzinowa np 500 zł/godzina a nie takie dziadowanie od głowy
0 0
Że jakiemuś chłopcu chłopcy pachną to nic mi do tego,ale że dziewczyny mu śmierdzą??? A co na to nasze panie?Milczeniem popierają zdanie chłopca Russo?
0 0
russo, rustikello , czyli wsiany :-)
0 0
Ale że obaj tak się zakręcili naraz wokół redakcji?
Może redakcja jakiś bankiet dla siebie szykuje i to taki barteer?
0 0
Emisiu, a moze oni po 2 stowy biora od głowy uczestnikow degustacji?? juz sobie wyobrazam ten obiadek z wlosem z torsu w zupie i aqua perlage w winie :-) coż, pewnie za to ecco :-)
0 0
Och za 200 z od głowy to musi być ecco
0 0
ecco tp raczej na stopy pasuje :-)
0 0
aha... a ja za fricko podaje przepis na sos do Spagheti Napoli tudziez pizzy, pozyskany od mojej kolezanki Barbi, tez Wloszki , ktora latami mieszkala w Regio Emilia a ob. w Turynie; wiec tak: na patelni podgrzac oliwe ( wg uznania co do ilosc) i zrumienic wycisniete zabki czosnku . Dodać albo same przyprawy albo tzw kostke rosołowa i pomidory bez skórek ( pelati, np z puszki). i poddusic :-) sos jest gotowy i baardzo szybki do zrobienia i ma charakterystyczny lekko kwasny smak :-) Spagetti po ugotowaniu sie dodaje do sosu i lekko podsmaża na patelce ; niezłe i jakies odmienne od keczupow udajacych sosiki ...
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz