Dwójka byłych radnych powiatu nowotarskiego kłamała pod przysięgą – uznał sąd w Nowym Targu.
Zuzanna R. i Franciszek S. byli radnymi powiatowymi poprzedniej kadencji. Zuzanna R. sprawowała nawet funkcję wiceprzewodniczącej rady. W 2004 roku oboje radni zeznawali przed sądem w procesie, który ówczesnemu wójtowi Raby Wyżnej, a dziś posłowi – Edwardowi Siarce wytoczył Wiesław G.
G. prowadzi w Skawie lokal. Nocny Klub cieszy się wśród mieszkańców reputacją domu schadzek. W 2003 roku władze gminy, okoliczni mieszkańcy, a także władze powiatowe zastanawiały się intensywnie nad znalezieniem sposobu na zakończenie działalności \"przybytku\". Problemowi poświęciła jedno z swych posiedzeń Komisja Porządku Publicznego.
Na spotkanie w lutym 2003 roku przyszli radni komisji, przedstawiciele władz powiatowych. Był prokurator rejonowy i komendant nowotarskiej policji. Na sali obrad otwartego dla publiczności spotkania zjawił się także Wiesław G. Widok właściciela lokalu rozjuszył Edwarda Siarkę. ówczesny wójt Raby nazwał mężczyznę \"największym meliniarzem i burdelarzem Podhala\", a następnie wyprosił go z sali. Wiesław G. wytoczył Siarce proces cywilny o \"ochronę dóbr osobistych\".
Większość przesłuchiwanych w charakterze świadków uczestników posiedzenia utrzymywała, że zajścia nie pamięta. Dwóch świadków zeznało, że słyszało kontrowersyjną wypowiedź wójta. Zuzanna R. i Franciszek S. pod przysięgą stwierdzili kategorycznie, że słowa \"burdelarz\" i \"meliniarz\" nie padły. – Mam doskonały słuch. Jestem też wyczulony na słowa tego rodzaju. Na pewno bym wypowiedź wójta zapamiętał – przekonywał w swych zeznaniach z 2004 roku Franciszek S.
Koronnym dowodem w postępowaniu cywilnym okazało się nagranie, które Wiesław G. wykonał za pomocą ukrytego w kieszeni kurtki dyktafonu. Zapis magnetofonowy został poddany badaniom w Instytucie Ekspertyz Sądowych. Autentyczność taśmy została potwierdzona ponad wszelką wątpliwość. Nagranie zawierało również wypowiedź o \"meliniarzu\" i \"burdelarzu\". Sąd nakazał byłemu wójtowi, a obecnie posłowi przeproszenie G. na łamach prasy. Natomiast powiadomiona przez Wiesława G. o przestępstwie prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie składania fałszywych zeznań przez byłych radnych. Wkrótce do sądu trafił akt oskarżenia.
Podczas procesu radni nie przyznali się do winy. Zuzanna R. raz jeszcze zapewniała, że nie słyszała obraźliwych słów. – Siedziałam z drugiej strony sali, w pomieszczeniu panowało zamieszanie. Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby wójt, który jako nauczyciel przez tyle lat pracował z młodzieżą, mógł używać takiego słownictwa – przekonywała. Franciszek S. odmówił składania zeznań. W ostatnim słowie oboje byli radni prosili sąd o jak najmniejszy wymiar kary. Sąd uznał winę radnych, ale warunkowo odstąpił od ich ukarania.
– Wasza wina nie budzi najmniejszych wątpliwości. Materiał dowodowy jest bezsporny. Na waszą korzyść przemawia fakt, że swoimi zeznaniami, państwo próbowaliście ratować osobę, którą darzyliście szacunkiem – uzasadniała wyrok sędzia Bożena Mikołajska-Dąbek. Wśród okoliczności łagodzących wymieniła też: podeszły wiek oskarżonych, ich niekaralność oraz społeczny charakter pełnionej funkcji. Wyrok jest nieprawomocny.
Marek Kalinowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz