To miejsce, które często odwiedza Wisława Szymborska, a na narty przyjeżdżają ci, którzy nie znoszą tłoku - na stoku i na zakopiance.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"14509"}
Lubomierz, niewielka wieś na trasie Mszana Dolna - Zabrzeż. Przejeżdżający zwykle delektują się widokiem gorczańskich lasów, niektórzy zwrócą uwagę na niewielki drewniany kościółek, usytuowany na wzgórzu, inni zatrzymają się na stacji benzynowej lub przy jednym z czterech sklepów. Jednak najbardziej znanym punktem wyróżniającym to miejsce jest wyciąg narciarski. Choć wydaje się, że jest na odludziu, z dala od narciarskich centrów w Białce czy Zakopanem, to jednak ma swoje atuty. Jak przekonuje dyżurujący właśnie na wyciągu Józef Dawiec, ratownik GOPR, to położenie jest dużym atutem tego miejsca. - Jadąc z Krakowa dwupasmówką do Lubnia, odbijamy na Mszanę i jedziemy do samego Lubomierza. Jakieś 50 min. drogi z Krakowa i omijamy korki na zakopiance! - podkreśla.
Goprowcy zauważają jeszcze jeden atut samego stoku - nie ma możliwości, by wyjść z samochodu, wsiąść na kanapę i wyjechać w górę. Trzeba po schodach pokonać ze 100 metrów i dopiero potem zaczepić się do orczyka, który wyciągnie na szczyt trasy. - To zapewnia rozgrzewkę. A dzięki temu na stoku jest znacznie mniej wypadków, niż w innych miejscach. Ważny jest też swoisty klimat tego miejsca - dodaje ratownik, który nie kryje swego przywiązania do rodzinnej miejscowości.
Zresztą sam, mieszkając w Lubomierzu, codziennie dojeżdża do pracy w Krakowie. I nie jest w tym odosobniony, gdyż - jak się okazuje - nie brakuje nowych mieszkańców wsi, którzy porzucili krakowskie życie, wybierając spokój gorczańskich stoków. Wielu przyjeżdża tu do domów letniskowych, ale są i tacy, którzy osiedli tu na stałe. Częstymi gośćmi w Lubomierzu są noblistka Wisława Szymborska czy były minister edukacji Mirosław Handke.
Ale są i tacy, którzy do Lubomierza dojeżdżają do pracy, tak jak dyrektor stacji narciarskiej Piotr Popiela. Codziennie pokonuje on 50 km trasy z Nowego Sącza.
Sam wyciąg w latach 70. wybudował Budostal. Dwie dekady później narciarska stacja zmieniła właściciela, a przed trzema kupił ją kolejny inwestor. Przy wyciągu udało się wybudować duży parking, przygotować stok, jednak nikt nie kryje, że potrzebny będzie ciąg dalszy. Jak zapowiada dyrektor - kolejne lata to przede wszystkim potrzeba budowy kolejki krzesełkowej z kilkuosobowymi kanapami. Wcześniej trzeba będzie wykupić działkę przy drodze, co pozwoli wydłużyć stok o kolejne 150 metrów.
Jednak Lubomierza póki co nie sposób porównać do Białki Tatrzańskiej czy Jurgowa. Mieszkańcy przyznają, że przyszłość miejscowości widzą w turystyce, jednak na razie próżno tu szukać pensjonatów. Co najwyżej są pokoje gościnne w domach prywatnych. Część mieszkańców nadal tradycyjnie para się pracą przy drewnie - działają tu tartaki, jednak coraz częściej przerabiają one surowiec nie z gorczańskich lasów, ale sprowadzany zza granicy.
Z rolnictwa nie utrzyma się tu raczej nikt. Pan Marian, miejscowy kościelny, pozostawił dwie krowy i drobny inwentarz tylko na swoje potrzeby. Zresztą od dwudziestu lat pracuje przy miejscowym kościele prowadzonym przez ojców franciszkanów. Dziś łopatą usuwa sprzed przykościelnego placu resztki porannego śniegu i z dumą pokazuje rozbudowaną świątynię. Właśnie kończy się remont wieży. Z zewnątrz jest tradycyjnie drewniana, po przekroczeniu progu widać jednak murowany przedsionek i marmurową posadzkę. Takie nowoczesne i efektowne połączenie tradycji z nowoczesnością.
Pan Wojtek pracuje na stacji paliw. Rano ruch jeszcze niewielki, jednak z czasem coraz więcej samochodów zacznie zajeżdżać po paliwo.Więcej samochodów zajeżdża w sezonie, turyści to najczęściej ludzie, którzy wybierają to miejsce od lat lub polecili im znajomi. W Trzech Króli stacja i jej sklepik są czynne, jednak trudno zauważyć w ten długi weekend wzmożony ruch. - Pogoda raczej ludzi zniechęca do wyjazdu w góry. Ale przecież stok jest czynny, a tu panuje swoisty mikroklimat i gdy w Krakowie pada deszcz, u nas jest śnieg.
Józef Figura
0 0
od kiedy to Białkę Tatrzańską porównuje sie do Jurgowa z jednym krzesłem śmiech
0 0
do krakus;przeczytaj m....e jeszcze raz cały tekst, tym razem dokładnie.
0 0
Czemu nie mieliby porównywać do Jurgowa?
JurgówSKI to całkiem przyjemna stacja narciarska. Na razie jedno krzeslo ale juz 4 wyciagi orczykowe (dwa male i dwa duze).
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz