Koncepcję centrum narciarstwa klasycznego i biathlonu można podziwiać na ścianach sali obrad Urzędu Gminy w Mszanie Dolnej. I wszystko wskazuje na to, że poza te mury ona nie wyjdzie.
Emocje, jakie wzbudzają sukcesy Justyny Kowalczyk, sprawiają, że powraca pytanie, czy jest szansa na utworzenie pod Lubogoszczą Centrum Narciarstwa Klasycznego i Biathlonu?
Na razie jedyny konkret to koncepcja rozrysowana na kolorowych planszach, którą mogą podziwiać radni w sali obrad. Kompleks narciarski w masywie Lubogoszczy z trasami ciągnącymi się od Kasiny Wielkiej po Kasinkę Małą oraz trybunami i zapleczem to niemal inny świat, jeśli chodzi o sport wyczynowy. Czy jednak Mszana Dolna Justyny Kowalczyk ma szansę na takie samo wyróżnienie, jak Wisła Adama Małysza z nowoczesną skocznią jego imienia?
Na pewno nie może to być gminna inwestycja, gdyż jej koszt może przewyższyć roczny budżet samorządu.
Póki co muszą się zakończyć prace nad zmianą planu zagospodarowania przestrzennego, która umożliwiłaby budowę takiego ośrodka. Jego trasy mają w większości przechodzić przez tereny należące do Lasów Państwowych, jednak niezbędne będzie też wykupienie części działek od prywatnych właścicieli, z którymi dotąd nawet nikt na ten temat nie rozmawiał. Konieczne będzie też opracowanie koncepcji całego układu komunikacyjnego czy choćby przemyślenie sposobu zaopatrzenia kompleksu w wodę. Ta może być potrzebna w dużych ilościach, jeśli niezbędne będzie naśnieżanie, tymczasem tegoroczna jesień pokazała, że mogą być z tym problemy. Procedury planistyczne mogą skończyć się jeszcze w tym roku. - To było kiedyś wielkie halo, tymczasem okazuje się, że rzeczywistość skrzeczy - nie ukrywa Bolesław Żaba, wójt gminy Mszana Dolna. - Inwestycja może pochłonąć 50-100 mln zł i to nie jest zadanie dla gminy. Może ją zrealizować jedynie spółka z prywatnym kapitałem lub np. Centralny Ośrodek Sportu. Jednak można o tym mówić dopiero po zmianie planu zagospodarowania.
Wójt przyznaje, że poza zainteresowaniem urzędu marszałkowskiego nie ma żadnych propozycji czy pytań ze strony potencjalnych inwestorów. Jak zauważa, trudno rozsyłać zapytania czy oferty, jeśli nie ma dokumentacji technicznej i pozwolenia na budowę, a do tego droga jest daleka.
Czy plany narciarskiego centrum pozostaną jedynie na ścianach sali obrad? Na razie wszystko na to wskazuje. Zresztą wójt przekonuje, że teraz, gdy śniegu nie brakuje, najważniejsze jest prowadzenie tras dla dzieci przy szkołach. To tu trenują młode talenty, być może też następcy Justyny Kowalczyk. - Myślę, że na razie ważniejsze jest inwestowanie w takie miejsca, niż budowanie wielkich ośrodków olimpijskich. A teraz w razie potrzeby jesteśmy w stanie przygotować trasy na zawody nawet na poziomie wojewódzkim - dodaje wójt.
Być może zamiast myśleć o olimpijskim obiekcie warto byłoby zastanowić się nad tańszym wariantem. Przykładem może być Nowy Targ, gdzie od lat gdy tylko spadnie śnieg, wokół lotniska miasto przygotowuje trasy biegowe. Wystarczyło jedynie najpierw wypożyczać, a potem zakupić rolbę. To tu, a nie do rodzinnych stron Justyny Kowalczyk przybywa setki narciarzy na Bieg Papieski. Zresztą organizatorzy za każdym razem podkreślają, że właśnie pierwsze zawody wygrała mistrzyni z Kasiny Wielkiej.
Józef Figura
0 0
a ja w poniedzialek widzialam WSPANIALE trasy za Waksmundem...To jest dopierio frajda i na dodoatek dobrze utrzymane !!
0 0
Nie ma się co dziwić, że inwestorów brakuje, bo w sumie mało kto u nas na nartach biega, za to cała Polska na nich skacze...
0 0
u nas cala Polska popija , zxadko kto skacze i w ogole uprawia jakies sporty...
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz