W Mszanie Dolnej w czerwcu będą wybory uzupełniające, a wkrótce mogą być kolejne.
W Mszanie Dolnej wyborów dostatek. 24 czerwca do urn pójdzie elektorat z okręgu nr 8 w związku z tym, że zmarł radny Stanisław Dziętło. Zgodnie z ordynacją jego następcę trzeba wybrać w głosowaniu, które wojewoda ogłosił na ostatnią niedzielę czerwca. Już zarejestrowały się 3 komitety wyborcze, które zgłoszą swoich kandydatów.
Jednak nie wiadomo, czy wkrótce nie trzeba będzie wybrać kolejnych 2 radnych. Przypomnijmy: jak orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny, radni Maciej Dulęba i Rafał Dara nie powinni pełnić swego mandatu. Jednak obydwaj odwołali się od niekorzystnego wyroku.
Powodem, dla którego na ich stanowisko również powinny zostać rozpisane nowe wybory - zdaniem sądu - jest działalność na mieniu miasta. Obydwaj wynajmują lokale komunalne, w których prowadzą swe firmy. To może powodować konflikt interesów, dlatego ustawa o samorządzie gminnym takich praktyk zakazuje. Żeby nie było pokusy, aby pełniąc funkcję na rzecz miasta, radny przy okazji nie próbował załatwić jakiejś korzyści dla siebie.
- Mogę udowodnić, że w tym czasie nie uzyskałem żadnych dochodów z korzystania z mienia miasta - przekonuje Dulęba, który dodaje, że od 2006 roku firmę prowadzi spółka, a nie on sam.
Jedno jest pewne - wyborów nie uda się zorganizować w jednym terminie. Nawet jeśliby się dwaj radni nie odwołali - jest już zbyt mało czasu, by zorganizować głosowanie 24 czerwca. To podniesie koszty. Chyba, że NSA ogłosi, że uchwała rady sprzed roku, orzekająca nieważność mandatów Dulęby i Dary, a także niedawny wyrok WSA są nieważne i radni spokojnie mogą pełnić swą funkcję.
W to jednak nie wierzy burmistrz Tadeusz Filipiak. - Przecież wyrok WSA nie pozostawia cienia wątpliwości - nie da się pogodzić funkcji radnego z działalnością na mieniu komunalnym. Te kwestie były poruszane wśród kandydatów jeszcze przed wyborami, a tuż po nich, przewodniczący rady Adam Malec przypomniał, że trzeba te sprawy uregulować - przekonuje.
Jako przykład burmistrz przypomina swoją sprawę. Zanim objął mandat, sam prowadził zakład fotograficzny, korzystając z miejskiego lokalu. - W grudniu 2006 roku, po wygraniu wyborów, do końca roku zamknąłem działalność gospodarczą, zlikwidowałem firmę, zapłaciłem należne podatki i od tego czasu nie ma mnie w ewidencji - podkreśla.
Jednak firma nadal działa w miejskim lokalu, tyle że jej właścicielem jest małżonka burmistrza. Dlaczego formalnie nowa firma pozostała w wynajmowanym dotąd lokalu? Filipiak przyznaje, że zmieniło się jedynie imię w nazwie firmy, bo żona prowadziła firmę razem z nim. Stąd - jak przekonuje - niegospodarnością ze strony gospodarującego obiektem Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej byłoby ogłaszanie przetargu i utrata blisko 3-miesięcznego czynszu.
- Do dziś niektórzy na mnie psy wieszają, ale przecież rodzina gdzieś musi działać. Nie ma żadnego przepisu, który by tego zakazywał. Zresztą, jak ktoś ma wątpliwości, to po to są sądy, by takie sprawy rozstrzygały - dodaje Filipiak.
Maciej Dulęba nie chce odnosić się do przykładu burmistrza. - Na działalność potrzebny jest lokal. Nie da się tak po prostu w ciągu 3 miesięcy znaleźć inny i się wynieść - przekonuje radny, który jest właścicielem dużej kwiaciarni przy ul. Starowiejskiej.
fig.
0 0
Mało rozgarnięci ci radni. Wystarczy działalność przenieś na członka rodziny, który to bedzie mógł korzystać z mienia miasta.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz