Powinny trafić do każdego mieszkańca Mszany Dolnej. Jednak od tego, ile osób odpowie na ankietę, zależeć będzie to, na ile precyzyjnie uda się obliczyć nowy podatek śmieciowy.
List z urzędu, rozsyłany przez pocztę jako przesyłka bezadresowa, powinien trafić do każdego z blisko 2400 mszańskich gospodarstw domowych.
Pytania w ankiecie są precyzyjne, bo mają ustalić przybliżoną ilość rzeczywiście wytwarzanych śmieci. Teraz nikt nie jest w stanie powiedzieć, ile odpadów trafiało do odbieranych przez śmieciarki worków, a ile do pieców, ulicznych koszy, a wreszcie lasów i potoków.
W ankiecie mieszkańcy mają odpowiedzieć, czy chcą selekcjonować śmieci. A powinni chcieć, jeśli chcą płacić mniejszy podatek. - Musimy w projekcie uchwały budżetowej precyzyjnie określić dochody i wydatki związane z ustawą śmieciową - wyjaśnia Michał Baran, wiceburmistrz Mszany Dolnej. - O ile co do wydatków jakieś założenia możemy przyjąć, bo wiemy, jakie są opłaty za składowanie śmieci, możemy określić, ile mogą żądać firmy wywożące, to trudno powiedzieć, jakie będą wpływy z opłat od mieszkańców.
Od tego, ile osób zadeklaruje segregację odpadów, zależy zaplanowana ilość pozyskanych surowców wtórnych, a w efekcie wysokość opłat. Nad tym, czy deklaracje pokrywają się z rzeczywistością, będą czuwać urzędnicy przeprowadzający wyrywkowe kontrole.
Dodatkowo mieszkańcy muszą odpowiedzieć, czy posiadają przydomowe kompostowniki, czy też odpady roślinne - licie i trawę będą oddawać w osobnych workach do przetworzenia w Myślenicach. Tam przy nowo wybudowanym regionalnym składowisku jest specjalna linia do przetwarzania tzw. materiałów biodegradowalnych.
Ankiety mają pomóc także określić, ile osób rzeczywiście mieszka na terenie gminy. Mimo obowiązku meldunkowego mało kto kwapi się, by podać czy dziecko studiuje i przebywa w domu tylko przez wakacje i weekendy czy rzeczywiście mieszka, a tym samym produkuje śmieci.
Choć od wyników ankiet zależy, jaka będzie obowiązywać stawka za odbiór śmieci, to już można powiedzieć, że będzie drożej. Pozostaje tylko pytanie - o ile. - W cenę musimy wliczyć wszystkie koszty utylizacji śmieci - podkreśla Baran. - Tak administracyjne, a trzeba będzie zatrudnić przynajmniej 2 osoby do księgowania faktur i wysyłania korespondencji, jak koszty wywozu i utylizacji śmieci czy wreszcie organizacji punktu selektywnej zbiórki odpadów.
W tym ostatnim przypadku ustawa wymusza na samorządzie przygotowania odpowiedniego miejsca, w którym składowane będą rzeczy nie nadające się do wysłania na składowisko. Będzie tu trafiać np. gruz, niebezpieczne leki, elektronika czy odpady wielkogabarytowe. Wszystko zostanie przetworzone, jednak wcześniej trzeba mieć miejsce, w którym można będzie je zbierać. I za to też mieszkańcy będą musieli zapłacić.
- Trudno powiedzieć, o ile wzrośnie opłata za odbiór śmieci - przyznaje wiceburmistrz. - Dotąd system polegał na tym, że mieszkańcy kupowali worki, do których wrzucali odpady. Za niesegregowane płacili 10 zł, a posegregowane - 1 zł. Ale wiadomo, że każdy starał się do worka jak najmniej wrzucić. I tak 5-osobowej rodzinie taki worek wystarczał na miesiąc, bo żeby było taniej, resztę śmieci wystarczyło spalić albo wyrzucić do lasu. Teraz już to się nie będzie opłacać. Ale z drugiej strony liczymy się z tym, że ogółem liczba odbieranych śmieci wzrośnie ponaddwukrotnie.
Mszańscy radni będą głosować nad uchwałą śmieciowa podczas grudniowej sesji budżetowej. Wówczas dowiemy się, jaka stawka będzie obowiązywać od 1 lipca 2013 r. Bo to ostateczny termin, w którym nowe przepisy muszą wejść w życie.
Józef Figura
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz