Miasto musi pokryć połowę kosztów budowy chodnika przy drodze krajowej, choć zabrania tego ustawa.
Poirytowani mieszkańcy grożą blokadą drogi. Burmistrz nie kryje oburzenia, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad znalazła pieniądze, by po raz drugi kłaść chodnik przy tej samej drodze w Rabce, podczas gdy nie chce wyłożyć pieniędzy na jego budowę w Mszanie Dolnej.
Trwa remont ul. Zakopiańskiej w Mszanie Dolnej. Drogowcy kładą nowy asfalt, jednak mimo że miejsca jest wystarczająco dużo - mieszkańcom, zamiast chodnika, musi wystarczyć pobocze. Problemem nie jest jedynie wygoda pieszych, ale i ich bezpieczeństwo - ludzie obawiają się, że kierowcom na nowej i prostej drodze trudno będzie powstrzymać się przed wciśnięciem gazu.
Jednak jak tłumaczy Iwona Mikrut z GDDKiA, odbywający się remont drogi polega na poprawie tego co jest. Skoro w Rabce był chodnik, to został on poprawiony, a że w Mszanie go nie było, to nie został on ujęty w planie. - Zasada jest taka, że jeśli gmina chce, by zbudować chodnik, to sama przygotowuje dokumentację projektową, a potem finansujemy inwestycję po połowie. Tak powstaje wiele chodników przy drogach krajowych w Polsce - przekonuje rzeczniczka GDDKiA.
Burmistrz Tadeusz Filipiak jednak nie chce słyszeć o współfinansowaniu, skoro remontu swojego chodnika nie współfinansowała Rabka. Dlaczego jednak nie widzi przeszkód we współfinansowaniu budowy chodnika przy drodze wojewódzkiej? Na oficjalnej stronie internetowej miasta czytamy o wzorowej współpracy z Zarządem Dróg Wojewódzkich, której efektem będzie nowy chodnik do granicy z Kasinką Małą. Inwestycja pochłonie 2 mln zł, za co zapłacą po połowie miasto i ZDW.
Dlaczego tu się da? Michał Baran, zastępca burmistrza Mszany Dolnej, przekonuje, że formalnie na współfinansowanie inwestycji z GDDKiA nie pozwala ustawa o finansach publicznych. Na dowód przesyła jej fragment, z którego jednoznacznie wynika, że samorząd może współfinansować zadania innego samorządu (gminy, powiatu, województwa), ale nie wolno mu dofinansowywać zadań rządowych. - W przeciwnym razie naczelna zasada w finansach publicznych, że pieniądze "nie idą do góry" zostałaby złamana - podkreśla. Dodaje przy tym, że współfinansowanie przez miasto budowy chodnika byłoby niesprawiedliwe i z punktu widzenia szczupłości finansów - nieracjonalne. - Skoro są pieniądze w GDDKiA na zerwanie istniejącego chodnika i położenie nowego w gminie Rabka, to tym bardziej powinny być na położenie go w miejscu, gdzie jest niebezpiecznie, a chodnika nie ma - dodaje wiceburmistrz.
Jak to się dzieje, że samorządy godzą się jednak na współfinansowanie inwestycji GDDKiA? Wystarczy wykorzystać przepisy ustawy o drogach publicznych, które dopuszczają przekazywanie sobie zarządzania drogą na czas inwestycji. W efekcie więc na czas projektowania i budowy chodnika fragment drogi krajowej należałoby przekazać w zarząd miastu, by to sfinansowało projekt i dołożyło połowę kosztów budowy trotuaru. Potem, w majestacie prawa należy drogę oddać państwu i chodnik mamy gotowy. - To omijanie prawa, na które godzą się przyparte do muru samorządy - podkreśla Michał Baran.
fig
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz