Są piękne, ambitne i pomysłowe. Tytuł Miss Podhala traktują jako dodatkowy atut u progu kariery. Jak sobie radzą?
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"968"}
Przed pierwszym konkursem, w którym wzięła udział, schudła trzy kilogramy. Później, mimo że opychała się czekoladą, nie nabrała ciała. Blondynka o eterycznej urodzie – tak Julię Iwaszko zapamiętał dwa lata temu Nowy Targ podczas konkursu Miss Podhala. Mówiła wówczas, że zna kilka języków obcych, uwielbia nurkować, a w przyszłości pragnie zostać prawnikiem. Zdania nie zmieniła, gdy przyszedł kolejny tytuł i korona Miss Polonii Małopolski. Wystąpiła wówczas z numerem trzynastym – dla niej szczęśliwym. Kolejnym etapem był konkurs Miss Polonia. Dotarła w nim do finałowej dziesiątki. – To było spore osiągnięcie – zapewnia Julia.– Na pewno dzięki tym wszystkim tytułom dziś łatwiej mi się przebić na castingach czy też uczestniczyć w pokazach.
Piękna nowotarżanka ma mocno napięty grafik. Ostatnio występowała w serialu \"Sędzia Anna Maria Wesołowska\" (epizod), reklamowała także Majonez Kielecki. – Otrzymuję sporo zaproszeń na castingi, mam różne propozycje hostessowania. Jeżeli chodzi o zdjęcia do gazet, nie mam na to czasu. Prawda jest taka: by wziąć udział w sesjach dla czasopism, trzeba pochodzić za tym. Samemu się orientować. To naprawdę bardzo czasochłonne.
Julia na brak zajęć od dwóch lat nie narzeka. Pracuje jako modelka, studiuje również wymarzone prawo na Uniwersytecie Warszawskim. – Na Podhale przyjeżdżam rzadko. Raz na miesiąc, czasem raz na dwa miesiące – tłumaczy.
Jak zapewnia, z pracy modelki, castingów i zdjęć dziewczyny z Podhala mogłyby się utrzymywać w Warszawie. Opłacić mieszkanie czy też zarobić na jedzenie i rachunki. – W Nowym Targu nie ma takich możliwości, jak w stolicy czy innych dużych miastach. Góralki mogą robić karierę, jeśli mają ku temu możliwości. Muszą jednak pamiętać, że same powinny chodzić za tym, co chcą osiągnąć. Nikt za nie niczego nie załatwi – daje dobrą radę.
Sama do zarabiania pieniędzy na pokazach czy w reklamach podchodzi raczej sceptycznie, podkreślając, że obecnie liczy się dla niej nauka. – Tak do końca tego wszystkiego nie traktuję za poważnie. Owszem, teraz jest to jakaś przygoda, ale w przyszłości wolałabym zostać radcą prawnym – mówi.
– Korzyści finansowe? Nie powiem, że ich nie było. Są, ale niewielkie. Największe były po wygranej w konkursie Miss Małopolski. Dostałam wówczas różne nagrody warte około 8 tys. zł. Przy Miss Polonia takich upominków nie było. Pamiętam jedynie strój kąpielowy i biżuterię – opowiada studentka.
Czy w przyszłym roku Julię Iwaszko ponownie zobaczymy wśród najpiękniejszych Polek? Jest na to spora szansa. – Chcę wziąć udział w konkursie Miss Polski. Nie powiedziałam jeszcze w tej kwestii ostatniego zdania – przekonuje blondynka dodając, że tego rodzaju konkursy są dla niej nie tylko fajną zabawą, ale także szansą na lepsze poznanie samej siebie.
Przyszłość przede mnąPiękne ciało, burza ciemnych włosów i sarnie oczy. Nie sposób jej nie zauważyć w tłumie wychodzących ze szkoły nastolatek. – Właśnie skończyłam pisać maturę – mówi z uśmiechem Zuzanna Florczak. Dwa lata temu głowę nowotarżanki przyozdobiła korona Miss Podhala. Co się od tego czasu w jej życiu zmieniło? Jak zapewnia – niewiele. Choć dzięki tytułowi wie, na czym polega praca modelki. – Pracuję dla Podhalańskiej Agencji Reklamowo– Artystycznej \"Para\". Brałam udział w kilku sesjach fotograficznych. Jedna z nich zorganizowana była dla Galerii Kazimierz – wspomina maturzystka.
Niestety, jak tłumaczy nastolatka, tytuł miss odrobinę podciął jej skrzydła. – Według umowy, którą zawarłam z biurem Miss Polonia, nie we wszystkich sesjach mogłam brać udział – wyjaśnia.
Chodząc po wybiegach czy też pozując do zdjęć Zuza, póki co nie zarabia. – Z tego tytułu Miss Podhala praktycznie nie miałam żadnych takich korzyści. Być może na studiach to się zmieni – mówi z nadzieją, dodając jednocześnie, że bycie modelką traktuje jak przyjemność, z której nie zamierza rezygnować.
Sława jest miła– Uwielbiam chodzić po wybiegu – przyznaje Karolina Mikowska, świeżo upieczona Miss Podhala. – Wszystkim dziewczynom, marzącym o tytule miss, radziłabym, żeby odważyły się i poszły na casting. To naprawdę wspaniała przygoda i zabawa.
Gdy zdobyła koronę najpiękniejszej góralki, stała się rozpoznawalna. Posypały się gratulacje i słowa uznania. Wiele z nich usłyszała od mężczyzn, od których czasem musi się trochę oganiać. – Mam swojego chłopaka, dlatego innych odsyłam z kwitkiem – zaznacza blond piękność.
Nim zdobyła tytuł Miss Podhala, brała udział w Miss Lata Klubu Dragon. Z powodzeniem. – Kiedyś, kilka lat temu, marzyłam o tym, by zostać modelką. Moja siostra i mama wspierały mnie w tych planach. Gdy skończyłam 18 lat, pierwszy raz wzięłam udział w takim konkursie. Udało się – dodaje Karolina. Później przyszła propozycja współpracy z Podhalańską Agencją Artystyczno-Reklamową \"Para\". Zaproszenia na pokazy, telefony od fotografów.
Przed Karoliną matura, a 17 maja – finał Miss Polonia Małopolski. – Chcę studiować pedagogikę na AP w Krakowie. A później zobaczymy, jak to będzie – dodaje piękna mieszkanka Ludźmierza.
Aneta Dusik
W galerii fotoreportaż z konkursu Miss Polonia Podhala, który odbył się 26 kwietnia w Nowym Targu.
0 0
oooooo to juz wiem kto mnie wygryzl z reklamy majonezu kieleckiego. piekna nowotarzano, jak moglas!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz