Chcieli od gminy pieniądze za drogę dojazdową do dawnej oczyszczalni ścieków, zamiast tego dostali pismo z sądu.
- Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych w Poroninie nie ma legalnej drogi dojazdowej - twierdzą interweniujący w naszej redakcji mieszkańcy ulicy Tatrzańskiej. PSZOK powstał przed trzema laty na terenie po dawnej oczyszczalni ścieków "Kośne Hamry". Dojazd do gminnej nieruchomości odbywał się jednak po prywatnej działce.
- Działka należała do ojca mojej żony - mówi Gerard. - Teść był wiekowy, chciał spokojnego życia i nie dochodził swoich praw.
Nikt nie przejmował się brakiem dojazdu
Niestety, w zeszłym roku dziewięćdziesięcioletni ojciec pani Elżbiety zmarł. Rodzina postanowiła uporządkować sprawę nieruchomości. Nasi rozmówcy przypominają, że gdy na początku lat 90. ubiegłego wieku gmina wybudowała oczyszczalnię ścieków "Kośne Hamry", nikt nie przejmował się brakiem dojazdu.
- Ojciec żony zgodził się na przejazd za to, że podpięli mu do domu kanalizację, za którą nie musiał płacić - przyznaje zięć zmarłego. Dodaje, że po dwudziestu latach działalności, niespełniająca już norm oczyszczalnia została zamknięta. Zabudowania opustoszały w 2011 roku. Nikt z nich nie korzystał aż do pandemii. Wtedy gmina postanowiła w tym właśnie miejscu zorganizować Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych.
Gmina wiesza baner na płocie
- Ojciec tylko machnął ręką, nie chciał się na stare lata kłócić z gminą. O tym, że w opuszczonej oczyszczalni powstaje PSZOK dowiedzieliśmy się dopiero, gdy na płocie gmina powiesiła baner - podkreśla Gerard. Ma żal, że nikt z gminy nie poinformował sąsiadów o tym planie, nie porozmawiał o drodze dojazdowej. Dodaje, że po śmierci ojca żony złożyli do gminy pismo, w którym domagali się zaprzestania przejazdu przez ich teren. O ile bowiem do oczyszczalni ścieków mało kto zaglądał, to już do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów przyjeżdża sporo mieszkańców. Na drodze dojazdowej zrobił się duży ruch.
- W zeszłym roku w sierpniu rozmawialiśmy o sprawie własności drogi dojazdowej z panią wójt. Zaproponowaliśmy, że albo gmina przestanie używać naszej działki, albo nam za nią zapłaci - dodaje interweniujący w redakcji właściciel terenu.
Gmina występuje o zasiedzenie
Pytany o to, jakiej kwoty od gminy zażądał - zasłania się niepamięcią. Dodaje, że być może była to kwota wygórowana, ale razem z żoną liczyli na dalsze rozmowy i wynegocjowanie rzetelnej opłaty za sprzedaż bądź dzierżawę stumetrowej działki, po której przebiega droga dojazdowa do PSZOK-u. Twierdzi, że wójt obiecała zająć się sprawą. Mijały jednak miesiące i dalszych rozmów na temat drogi nie było. Za to niedawno, bo w październiku tego roku, spadkobiercy po zmarłym właścicielu terenu dostali pismo z sądu w Zakopanem. Okazuje się, że gmina już we wrześniu rok temu wystąpiła o zasiedzenie drogi dojazdowej.
Wójt Anita Żegleń przyznaje, że w zeszłym roku rozmawiała na ten temat z mieszkańcami, którzy zgłosili się jako spadkobiercy zmarłego właściciela terenu z drogą dojazdową. - Ja nawet gdybym chciała, to nie mogłabym zapłacić państwu za teren, który gmina od lat używa. Mało tego, przecież mamy zgodę na przejazd od taty pani Elżbiety. Są na to dokumenty, że droga była przekazana, a ja muszę dbać o majątek gminy.
Wójt uważa, że gmina użytkując przez lata drogę dojazdową - najpierw do oczyszczalni ścieków, a potem do punktu selektywnej zbiórki odpadów - w naturalny sposób zasiedziała nieruchomość. Stąd decyzja o uruchomieniu drogi prawnej i wszczęciu postępowania sądowego o zasiedzenie działki.
Czujemy się poszkodowani
- Czujemy się poszkodowani - mówi Gerard. - Gmina nie tylko nie chce nam zapłacić za naszą własność, którą użytkuje przez lata, ale naraża nas na dodatkowe koszty, konieczność wynajęcia adwokata i ponoszenie opłat sądowych.
Spadkobiercy podkreślają też, że czym innym było sąsiedztwo oczyszczalni ścieków, a czym innym bliskość składowiska odpadów. Niewykluczone, że ich działka z domem, w którym mieszkają, straciła przez to na wartości.
rav
0 0
Czyli chcielibyście dwa razy zarobić na tej drodze?
0 0
Kiedyś ludzie inaczej żyli, choćby za komuny. Przeważnie nikt nie grodził pod okapem, wieszali tam drabiny i inny sprzęt. Teraz sąsiedzi dogradzają i twierdzą, że jest to ich bo zaużywali????. Uwłaszczenie na majątku wygląda tak, że w gminie wywiesza się ogłoszenie a "zaprzyjaźniony" urzędnik zakrywa, odkrywa 15 przed zamknięciem. Trudno by chodzić do urzędu i sprawdzać tablicę ogłoszeń. Po 3 miesiącach sprawy w sądzie, pocałuj psa w d...ę. To powinno być zmienione (np. informacja Internetowa na stronie urzędu) żeby było przejrzyste bo na góralską uczciwość katolicką nie ma co liczyć.
0 0
Dobra rada
Idźcie w ślady ojca...Machnijcie ręką i żyjcie długo i szczęśliwie,bo nagroda czeka tam po drugiej stronie
0 0
Skoro Gmina używała drogi za zgodą właściciela i pani wójt to potwierdza to nie ma mowy o jakimkolwiek zasiedzeniu!
0 0
@Otis. Machać ręką można było w czasach o których pisze swojak. Dzisiaj są tacy, ktorzy zarabiają krocie na takich co machają, ręką.
0 0
Niece sie Gmina Poronin nie przejmuje. Miasto zakopane ma 80% drog nieuregulowanych. Cyrku z dojazdami ciag dalszy.
0 0
Czyli, że gmina jeździ w sumie nielegalne i jeszcze zachęca do tego innych, nieświadomych tego faktu? Zacheca do jeżdżenia po cudzym i udostepnia przejazd po nie swoim terenie nie mając na to papierów? Dobrze rozumiem?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz