Są na świecie miejsca, do których pielgrzymują rzesze wiernych, miejsca szczególne, gdzie dzieciom objawiła się osobiście w swojej postaci Matka Boska.
Każdemu wierzącemu chrześcijanionowi znane są nazwy Lourdes, La Salette, Fatima, a ostatnio Medjugorie. Matka Boska wybrała właśnie dzieci, aby przez nie pokazać nam najważniejsze dyspozycje dla naszego zbawienia – sakrament pokuty, modlitwa, szczególnie modlitwa różańcowa. Objawiła też tajemnice dotyczące naszej przyszłości, prosiła gorąco o to, abyśmy się nawracali, abyśmy strzegli drogiego depozytu wiary.
W naszym kraju, w Polsce, też zdarzł się cud ukazania się Matki Boskiej dzieciom w 1887 r., w Gietrzwałdzie, a wcześniej tutaj, w Tatrach, na małej śródleśniej polanie, nad źródełkiem na Wiktorówkach (znanej również jako Jaworzyna).
Jest 1860 rok, późne lato. Na Rusinowej Polanie, u podnóża reglowej góry o śmiertelnej nazwie Gęsia Szyja (z polany tej jest jeden z najpiękniejszych widoków na najważniejsze tatrzańskie kolosy – Gerlach – 2654 m n.p.m.; Łomnica – 2630 m n.p.m.) wieczorną porą koło szałasu krząta się 14–letnia pastuszka z Białki (jak podają źródła – „córka Sebastiana i Marianny Budzów z Gronia) Marysia Murzańska. Jest wieczór. Polanę i okoliczne lasy otacza mgła. Dziewczynka, zajęta jakąś pracą przy szałasie, orientuje się, że nie słyszy dzwoneczków owiec, które pilnowała. Jest (nie wiadomo czemu) sama. Boi się.
Zrozpaczona bierze do ręki różaniec i błagając „o Matko Boża, gdzie są moje owieczki”, biegnie w prawo, w dół polany, w stronę Wiktorówek, przechodzi potoczek (ten sam, z którego Karol Wojtyła nosił w wiaderkach wodę na herbatę babce Kobylarczykowej). Miała przeczucie, że właśnie gdzieś tutaj mogą znajdować się owieczki. Schodzi pomiędzy drzewami do dolinki, gdzie spomiędzy korzeni drzew tryska źródełko i widzi na tle drzewa jaśniejącą postać.
Rozpoznaje to, co wielokrotnie widziała na obrazkach księdza Szymona Kossakiewicza, który często zachodził na Rusinową Polanę. Marysi objawiła się Matka Boska – piękna pani, która daje Marysi jedną obietnicę i trzy polecenia. Obiecuje, że odnajdą się owieczki. Prosi Marysię, aby zrezygnaowała z pracy w górach, opuściła polanę, bo grożą jej duchowe niebezpieczeństwa. Przekazuje jej zalecenie, a właściwie misję do braci górali – aby upominać ludzi, by nie grzeszyli, by pokutowali za dawne winy, bo inaczej zostaną wygnani z hal razem z owcami i utracą lasy. I stało się – w latach 50. i 60. ub. Wieku, po utworzeniu TPN. Niebawem młoda pasterka odnajduje owce. Po powrocie na halę opowiada, co się jej zdarzyło, bacy, który przybił na smreku obrazek Matki Boskiej.
Dlaczego Matka Boska nakazała Marysi opuścić halę? Możemy się tylko domyślać, co mogło grozić młodej dziewczynie, będącej pomiędzy chłopami. „Ej, dziewczynko, cyjaś ty, lubiom cie juhasi, lubi cie baca nas, pódź z nami na sałas”.
Marysia zeszła z hal i zaczęła pracować w Białce, w karczmie Jana Dziubasika (Pukańskiego), z którego córką, Agnieszką, przyjaźniła się (Agnieszka zmarła w 1936 r., i to ona była główną przekazicielką wiadomości o życiu Murzańskiej). Wiem, jak potoczyły się losy Marysi. Praca w karczmie była niełatwa. W wieku 25 lat, w r. 1871 urodziła nieżywe nieślubne dziecko. W następnym roku wyszła za mąż za Jakuba Bębenka, prawdopodobnie ojca dziecka. Zmarła 8 czerwca 1875 r., półtora tygodnia po urodzeniu chłopca, który żył tylko kilka dni. W tamtych latach nie było prawie w ogóle opieki lekarskiej.
Czy zachował się jej grób? Nie wiem. Wydaje mi się, że Marysia miała osobowość bardzo popobną do błogosławionej Karoliny Kózkównej, 16-letniej dziewczyny spod Tarnowa, zamordowanej przez rosyjskiego żołnierza na początku I wojny światowej. Dziewczyny, która w tych strasznych czasach strzegła „depozytu czystości”.
Dwa lata i dwa dni po śmierci Marysi – 20 czerwca 1877 r. na północy Polski, koło Olsztyna, w Gietrzwałdzie Matka Boska znowu ukazuje się dzieciom – dwóm dziewczynkom. Nie byłem w żadnym znanym miejscu objawień, ale byłem w polskim La Salette – w Dębowcu koło Krosna. Znajdują się tam w ogrodzie rzeźby przedstawiające dzieci i płaczącą, ubraną w strój ludowy, siedzącą Matkę Boską. Byłem też w Złotej, koło Tarnowa, gdzie jest replika groty z Lourdes. Marzy mi się, aby na Wiktorówkach stanęła rzeźba naturalnej wielkości małej pasterki z Białki, Marysi Murzańskiej, u stóp Matki Boskiej. Wierni licznie gromadzą się na Wiktorówkach 15 sierpnia, wtedy też są duże uroczystości w Ludźmierzu. Wydaje mi się, że okolice 18-20 czerwca byłyby dobrą porą na pielgrzymkę do tego wyjątkowego Miejsca Objawienia.
Więcej wiadomości można odszukać w Internecie: www.wiktorowki.com.pl/historia.htm
Julian Klamerus
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz