Z Małgorzatą Skupień z Poronina, wielką miłośniczką koni, czołową zawodniczką w powożeniu w Polsce, która właśnie zdobyła kwalifikację do mistrzostw świata, rozmawia Paweł Pełka.
- Jak zaczęła się pani przygoda z końmi?
- Można powiedzieć, że końmi jestem obciążona genetycznie od strony mamy, Józefy Chromik Matuski. Mój dziadek bowiem hodował przed laty konie, chociaż nie na wielką skalę. Gdy ja się urodziłam, dziadek już nie żył i jako mała dziewczynka miałam kontakt z końmi u sąsiadów. Gdy tylko znajdowałam chwilę czasu, siedziałam w stajniach i w końcu rodzice, widząc, jak ciągnie mnie do tych zwierząt, zdecydowali, że kupią mi konia.
- Ile miała pani wtedy lat?
- Miałam wtedy chyba 8 albo 9 lat. Już wcześniej chodziłam na kumoterskie gońby, ale ten zakup konia był momentem przełomowym. Moim przewodnikiem był nieżyjący już słynny fiakier Jan Galica Teremulka. Z tych czasów pamiętam też pierwszy start w kumoterkach. Był on dosyć dramatyczny. Proszę pamiętać, że kumoterki startują w okręgu, a mój koń hucuł na jednym z zakrętów pojechał prosto w publiczność. To jeszcze były trochę inne czasy, nie wszystko było tak zabezpieczone jak teraz, więc wypadki się zdarzały. Pamiętam, że w tym wypadku nawet ktoś ucierpiał. Jednak ten incydent mnie nie zniechęcił, nie wpłynął na moją pasję związaną z końmi.
- W tych czasach trenowała pani skoki przez przeszkody, a nie powożenie?
- Tak, wtedy chciałam brać udział w skokach, chociaż nie było tu żadnego klubu zajmującego się tą dyscypliną. Po ukończeniu sportowej szkoły średniej studiowałam na krakowskiej AWF. Wtedy w Swoszowicach pod Krakowem zaczęły się pierwsze treningi. Mogłam trenować skoki pod okiem znanego trenera polskiej kadry Krzysztofa Koziarowskiego. To wszystko jednak szybko się skończyło. Gdy kiedyś, po wielu dniach przygotowań, przyszłam do stadniny, okazało się, że konie, które przygotowywałam do startu, zostały sprzedane. To był po prostu biznes, ale stwierdziłam, że dalsze treningi nie mają większego sensu. Załamałam się i wyjechałam za granicę.
- I zmieniła pani także dyscyplinę?
- Wtedy właśnie zaczęła mi w głowie kiełkować myśl, żeby przerzucić się na powożenie. Co prawda nie było wtedy amatorskich zawodów w tym sporcie, ale niejaki pan Mazurek zorganizował w końcu pierwsze zawody nie dla zawodników. Wtedy my z Podhala z końmi z gońby w strojach regionalnych zaczęliśmy jeździć na te imprezy, a ja już wiedziałam, co będę robić w życiu.
- Powożenie to drogi sport. Jak wyglądało kompletowanie sprzętu?
- Nie miałam bryczki, nie miałam uprzęży, wszystko musiałam pożyczać. Pamiętam, że pojechałam do Bydgoszczy na Mistrzostwa Polski bez konia. Pożyczyłam konia i mimo że startowałam na nim pierwszy raz w życiu, pobiłam innych z tej samej stadniny. Udało mi się zająć miejsce w pierwszej dziesiątce. Wtedy zaczęło się kompletowanie sprzętu, kupiłam używaną bryczkę, a trzeba pamiętać, że jest to bardzo drogi sport. Kosztuje sprzęt, kosztują wyjazdy, przewożenie bryczki na drugi koniec Polski. To wszystko nie było usłane różami. Pamiętam zresztą, jak przeżyłam, gdy dwa moje konie po prostu padły.
- Mimo tych trudności pojawiły się sukcesy, miejsca w czołówce w mistrzostwach Polski?
- Krok po kroku szłam do przodu. Zajmowałam czwarte, piąte miejsca w mistrzostwach Polski. Trzeba pamiętać, że te pierwsze trzy miejsca zajmują zawodowcy, którzy zdobywają także tytuły na mistrzostwach świata i trenują codziennie od rana do wieczora. Jeżdżę teraz zresztą do nich na drugi koniec Polski - do Płocka i trenuję. Teraz udało mi się na zawodach zdobyć punkty, które kwalifikują mnie do udziału w Mistrzostwach Świata we Francji. Nie wiadomo jeszcze, czy na 100% na nie pojadę, bo chętnych jest więcej. Decydujące będą lipcowe Mistrzostwa Polski w Księżu. Aby się do nich przygotować, potrzebni są jednak sponsorzy. Niestety, w tym sporcie nie ma szans na finansowanie takie jak na przykład w skokach, gdzie są wysokie nagrody na zawodach. W tym przypadku pieniądze za wygraną nie pozwalają nawet na opłacenie startu w nich.
- Czy w powożeniu, w okiełznaniu konia pomaga góralski charakter?
- Z jednej strony pomaga, bo mamy we krwi dążenie do celu mimo wszelkich przeciwności. To daje też psychiczną siłę i odporność na stres związany z zawodami. Z drugiej strony taki zadziorny góralski charakter może trochę przeszkodzić. Konie są bardzo mądrymi, wrażliwymi zwierzętami. Źle reagują na zdenerwowanie, od razu odczuwają, że coś jest nie tak. Trzeba więc pamiętać, aby w 100 procentach panować nad nerwami.

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz