Gmina Kościelisko

Zamknij

Paryżanka i góralka. Barbara Caillot swoje miejsce na ziemi znalazła w Kościelisku

Beata Zalot 12:01, 06.01.2023
Treść artykułu pod wideo ↓
Skomentuj  Paryżanka i góralka. Barbara Caillot swoje miejsce na ziemi znalazła w…

Chłonie tatrzańskie pejzaże i dobrą energię pozostawioną tu przez jej dziadków - Adama i Jadwigę Czartoryskich.

::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"102458"}

Kiedy jeszcze mieszkała we Francji, przyjeżdżała na Podhale w każde wakacje. - Pokonywaliśmy samochodem z rodzicami i siostrami 1700 kilometrów i przenosiłam się w inny, cudowny  świat. Uwielbiałam Tatry, górali, tutejsze tradycje, kulturę  Dziadkowie zabierali mnie na wycieczki w góry, bawiłam się z miejscowymi dziećmi. Pasłam z nimi krowy, pomagałam przy sianie. Nawet mówiłam gwarą - wspomina Barbara Caillot, która najpierw zostawiła Paryż dla Warszawy, a potem swoje miejsce na ziemi znalazła w Kościelisku. - Już w dzieciństwie znałam tu każdy potok, chodziłam na grzyby. Moim ulubionym miejscem była Mała Łąka. Kiedy wracałam do Paryża, przez cały rok tęskniłam za dziadkami, ich domem, Tatrami. Nigdy nie czułam się tu obco, to zawsze był mój dom - podkreśla.

Na Giewont się patrzy

W Paryżu studiowała dziennikarstwo. Przez lata zajmowała się wychowaniem czwórki swoich dzieci. Dużo czasu spędzała też w podróżach. Nadal lubi poznawać obce kultury, egzotyczne miejsca. Omija szerokim łukiem pięciogwiazdkowe hotele, woli wędrować z plecakiem i być bliżej rdzennych mieszkańców. Z tą pasją wiąże się kolejna - fotografia. Efekty mogli poznać także Podhalanie, Barbara Caillot ilustrowała bowiem imponującą pozycję wydaną przez Tatrzański Park Narodowy - "Czary góralskie". Artystyczne fotografie z książki były pokazywane także kilka razy na wystawach w różnych miejscach Polski.  

Na Podhalu jest znana przede wszystkim jako współautorka książki "Na Giewont się patrzy" (razem z Aleksandrą Karkowską). Obydwie panie swoim ciepłem i urokiem skradły serca górali, którzy opowiedzieli im swoje historie. Tak powstały także kolejne książki "Marsz, marsz, Batory" czy "Foto z misiem" autorstwa tego samego duetu. Razem prowadzą Oficynę Wydawniczą Oryginały.

Od trzech lat Barbara mieszka w domu w Kościelisku, pełnym śladów po ukochanych dziadkach. Z dzikim ogrodem i roztaczającą się wkoło dobrą energią, Granicę ogrodu wyznacza potok Małołączniak. Kosodrzewina i jarzębina zagląda do okien, jesienią wystarczy przekroczyć próg, by znaleźć rydza do jajecznicy. Codziennie syci oczy widokiem Giewontu. Lubi tu pracować i odpoczywać. Tu rodzą się pomysły na kolejne książki.

Jak dziadkowie stali się "góralami"

Ten dom w Kościelisku to było spełnienie marzeń jej dziadków. Wybudowali go w latach 70. ubiegłego wieku, dopiero, kiedy przeszli na emeryturę. Mowa o Adamie i Jadwidze Czartoryskich, którzy przeprowadzili się tu z Poznania.  - Nie było drogi, telefonu. W nocy, trzeba było wstawać, żeby napalić w piecu - opowiada Barbara. - Ale moi dziadkowie nigdy nie narzekali, byli tu szczęśliwi - podkreśla. Szybko zżyli się z góralskimi sąsiadami, polubili. Nawzajem sobie pomagali. - Babunia, która oprócz studiów ekonomicznych skończyła szkołę pielęgniarską, dawała zastrzyki miejscowym ludziom. Dziadunio godzinami rozmawiał z góralami.

Ród jej dziadka Adama Czartoryskiego wywodzi się od wielkiego księcia litewskiego Giedymina, dziada Władysława Jagiełły. "Babunia" Jadwiga była córką hrabiego Adama Stadnickiego, który miał m.in. majątki w Szczawnicy i Nawojowej, a także zamek w czeskich Morawach.

- Moi dziadkowie i rodzice wpajali mi skromność, nie wolno było nikomu wynosić się nad innych - podkreśla Barbara. Trzeba było długo ją namawiać, by opowiedziała o swoich arystokratycznych korzeniach. - Jesteśmy normalnymi ludźmi z krwi i kości, nie staramy się wyróżniać. Od dawna nie używamy tytułów - mówi. - Komuna zabrała nam majątki, nasze wielodzietne rodziny zostały bez niczego, a do tego przez lata arystokratyczne nazwisko blokowało drogę do jakiejkolwiek kariery - przypomina.

 Ojciec Barbary był francuskim dyplomatą, który pracował w Warszawie. Jej mama - córka Jadwigi i Adama Czartoryskich - znała dobrze francuski. W czasie studiów jako tłumaczka dorabiała na Targach Poznańskich i tam właśnie poznała przyszłego męża, z którym wyjechała z Polski. W Paryżu urodziły się ich trzy córki.

Nie mieć, ale być

Dziadkowie - Adam i Jadwiga Czartoryscy - byli bardzo ważni w życiu Barbary. Zdążyła ich dobrze poznać, bo żyli ponad 90 lat. Spędzała z nimi każde wakacje. By zachować pamięć o nich, ich wspomnienia - poświęciła im wzruszającą książkę, bogato ilustrowaną rodzinnymi fotografiami, pełną szczegółów z ich codziennego życia. Stworzyła obraz ludzi, dla których ważny był patriotyzm, pomaganie innym, uczciwość, prawdomówność, religijność.

- Po każdym pobycie u dziadków wydawało mi się, że jestem lepszym człowiekiem - mówi Barbara Caillot. - Stracili majątki, resztki kosztowności musieli sprzedać, żeby przetrwać. Praktycznie nie mieli nic. Nie mam żadnych pamiątek po nich, prócz fotografii. Dostałam jednak coś więcej niż rzeczy materialne - podkreśla. - Od dziadków nauczyłam się, że można mieć dużo, a potem nie mieć nic. Jestem z tym pogodzona - podkreśla. O wiele ważniejsze są wartości wyniesione z domu, ich nikt nie odbierze.

Kwaterunek z milicjantem

Gdy Jadwiga i Adam Czartoryscy w 1937 r. wzięli ślub, dostali majątek w Głuszynie pod Poznaniem. Trzy folwarki i las. 1200 hektarów ornej ziemi i 1500 hektarów lasu. Ich szczęście nie trwało jednak długo. Rok 1939 zaczął się wprawdzie od narodzin pierwszego dziecka, ale potem nastała wojenna rzeczywistość - tułaczka, konspiracja. Do majątku w Głuszynie nigdy już nie wrócili. Wszystko zabrała im komuna.

W czasie okupacji działali w Armii Krajowej. Mieszkali wtedy w Szczawnicy. Pomagali też miejscowym. Po 1945 r. znaleźli mieszkanie w Poznaniu. Dokwaterowali im milicjanta z żoną, a ci skutecznie zatruwali im życie. Żeby przetrwać, chwytali się rozmaitych zajęć. Jadwiga szyła białe kołnierzyki do szkolnych fartuchów, przepisywała dla studentów prace na starej maszynie, tkała szale. Komuniści nie tylko zabrali majątki, ale rzucali im kłody pod nogi. Adam, który skończył leśnictwo i pracował na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, nie mógł z powodu pochodzenia zrobić profesury.

Było to dla nich tym bardziej bolesne, że dobrze pamiętali przedwojenne czasy.  Babunia i mama Barbary urodziły się w pałacu w Nawojowej. I Czartoryscy, i Stadniccy przez wieki byli potężnymi właścicielami ziemskimi. - Dla nich oznaczało to nie tyle bogactwo, ile odpowiedzialność za odziedziczony majątek. Wiązało się z życiem na wsi, wieloma obowiązkami i ciężką pracą - podkreśla Barbara. Wspominali polowania. Dzieci uczyły się w domu, miały guwernantki. Języka angielskiego uczyła ich Angielka, rysunku - malarz. Były też podróże po Europie.

Fakt, że stracili wszystko, w żaden sposób ich nie złamał. - Mieli mocnego ducha - podkreśla podczas rozmowy w podhalańskim domu, który teraz należy do niej.

Dziedzictwo zobowiązuje

Co pozostało jej po dziadkach? Fizycznie Barbara jest bardzo podobna do Jadwigi, słyszy to często od krewnych. .Po "babuni" ma na pewno też talent fotograficzny. - Kiedy przeglądałam albumy rodzinne, zdjęcia robione przez "babunię" jeszcze za młodych lat, zachwycił mnie poziom artystyczny jej zdjęć, ich reporterski charakter - mówi. – To było bardzo rzadkie przed wojną, żeby kobiety fotografowały, nie mówiąc o tym, żeby młoda dziewczyna miała takie artystyczne oko - podkreśla Barbara.

Po dziadku Adamie  ma zamiłowanie do natury. - Znał każdą roślinę, każdy detal go interesował - podkreśla.

Dziadkowie wpoili jej też szacunek dla innych, poszanowanie tradycji, patriotyzm. - Górale mają niektóre cechy wspólne z arystokracją. Też cenią sobie tradycję, religijność, młodzi szanują starszych. Przywiązują wagę do rodów - zauważa na marginesie.

Dużą wagę dziadkowie przywiązywali do sposobu bycia, kultury osobistej, zachowania przy stole. - Trzeba było prosto siedzieć, łokci nie trzymać na stole. Jeść, co na talerz podadzą, i nie wstawać bez pytania  - wspomina i szybko dodaje, że te same wymagania miała wobec swoich dzieci. Do dziś w rodzinie nie mówi się też do mamy, którejś z cioć czy wujów na "ty".

Po przodkach pozostały też imiona, które w rodzinie Czartoryskich i Stadnickich przechodzą z pokolenia na pokolenie. Dlatego dzieci Barbary noszą imiona: Konstanty, Tekla, Witold i Roman.

Pogarda dla mód

Kobiety u Czartoryskich musiały być zawsze bardzo skromne. Barbara opowiada o skandalu, jaki wybuchł, gdy w rodzinie dziadka jeden z braci przywiózł w latach 20. ubiegłego wieku narzeczoną Radziwiłłównę, wychowaną w USA. Kobieta miała wymalowane paznokcie na czerwono paznokcie, co spotkało się z wielkim oburzeniem wszystkich. - W rodzinie Dziadunia kobiety zawsze ubierały się schludnie. Panny nie mogły nosić żadnej biżuterii, perły zakładały dopiero po ślubie - opowiada. Nie wolno im było też grać w karty, bo uznawane było to za hazard.

Barbara wspomina buty dziadka, robione na zamówienie we Lwowie jeszcze przed II wojną światową. Sam je pastował, bardzo szanował. Jak ściągał, to zakładał na prawidła. Chodził w nich do końca życia, do 1998 r.

"Wszczepiono mi pogardę do tandety miejskiej i modnych strojów. Jeśli coś ma być modne, to musi być tandetne, bo za rok już przestanie być modne i trzeba będzie je zmieniać.  A mój kapelusz ma 40 lat i jeszcze się nie zdarł. Albo portki czy spodnie z prawdziwego płótna, które mój ojciec nosił (...). Ubranie szyło się u najlepszego krawca we Lwowie. Nie wchodziło w grę kupno gotowego ubrania, bo nigdy nie było dobrze skrojone. Ubranie nosiło się czasem dziesięć lat, zawsze było widać, że jest od dobrego krawca, a nie ostatniej mody." - te słowa Adama Czartoryskiego Barbara przytacza w swojej książce "Adam i Jadwiga Czartoryscy. Fotografie i wspomnienia".

Bale, zjazdy, wakacje

Dziś, choć rodzina Czartoryskich rozrzucona jest po całym świecie, spotyka się na corocznych zjazdach. Także wakacje dzieci spędzają wspólnie na Mazurach. - Gdy mieszkałam jeszcze we Francji, co roku przyjeżdżałam z moimi dziećmi, by spędziły czas ze swoimi kuzynami i dalszą rodziną. Okazją do spotkania są też coroczne międzypokoleniowe bale i opłatek w Warszawie. Także Stadniccy mają swoje zjazdy rodzinne.

Czy pochodzenie arystokratyczne może być ciężarem? - W komunie było wręcz przekleństwem, ale dziś, gdy się na przykład nosi nazwisko Czartoryski, to wszyscy na ciebie patrzą, oceniają. Inaczej się z tobą obchodzą. Nie zawsze chce się być w ten sposób wyróżnionym - mówi Barbara.

Beata Zalot
(Beata Zalot)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

  • budowlane

    22.12.2025

    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

  • ogloszenie

    29.05.2026

    Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

  • budowy

    02.06.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • praca

    02.06.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • ogloszenie

    27.05.2026

    Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

  • ogloszenie

    19.05.2026

    KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

  • biznes

    02.06.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • domy

    02.06.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • 01.06.2026

    ZLECĘ WYKONANIE PRAC WYKOŃCZENIOWYCH: SUCHE TYNKI,...

  • 01.06.2026

    ZATRUDNIĘ DO KARCZMY i PENSJONATU W KOŚCIELISKU. 6...

  • 01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38m2 i 55m2 w CENTRUM NOWE...

  • ...

    01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

  • SZCZ

    01.06.2026

    SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

  • ...

    29.05.2026

    RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

  • 26.05.2026

    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMO...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM: KELNER/-KA - DLA ...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM DLA UCZNIÓW, STUDE...

  • 25.05.2026

    URZĄD GMINY KOŚCIELISKO zatrudni INSPEKTORA ds. po...

  • ...

    25.05.2026

    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

  • ...

    22.05.2026

    RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

  • budynek

    12.05.2026

    Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

  • ...

    28.04.2026

    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

  • pożyczki

    23.04.2026

    PROVIDENT. 571 240 909.

  • usługi

    17.04.2026

    OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

  • ...

    07.04.2026

    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

  • ...

    07.04.2026

    NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...


POLECAMY

0%