Zamiast odwodnienia zalewanej posesji, zabezpieczono przed powodzią rodzinny dom radnego. - To nieprawda - dementuje Bohdan Pitoń.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"15100"}
Ostre zarzuty wysuwa Józefa Kułach, która bezskutecznie od kilku lat walczy o odwodnienie swojej posesji. Atakuje władze gminy i instytucje kontrolne za brak działania, a także zmarnowanie publicznych pieniędzy, przeznaczonych na usuwanie skutków powodzi, na ochronę prywatnych posesji.
Po wielu interwencjach Urząd Wojewódzki w październiku 2011 roku przeprowadził jednodniową kontrolę budowy rurociągu i odwodnienia zjazdów z drogi w rejonie stacji narciarskiej Witów-Ski. Nie wykazano żadnych nieprawidłowości. - Skoro miała zostać przeprowadzona kompleksowa ochrona wsi Witów przed powodzią, to dlaczego pominięto odwodnienie terenów, gdzie leżą zabudowania moje i moich sąsiadów? A zabezpieczono rodzinny dom przewodniczącego rady gminy Romana Krupy, gdzie powodzi nigdy nie było - pyta oburzona Józefa Kułach.
Mieszkanka Witowa tłumaczy, że posesję jej i sąsiadów każdego roku zalewa woda z wiosennych roztopów i letnich oberwań chmury. Począwszy od 2007 roku, gdy sąsiednia stacja narciarska zatkała przepusty pod drogą wojewódzką i wylesiła stok. - Zmieniono przez to stosunki wodne na tym terenie, czego najgorszą konsekwencją była słynna na całą Polskę powódź. Spowodowały ją wody płynące z gór, a nie wody potoku. Spółka Witów-Ski, która zmieniła stosunki wodne, powinna zrobić odwodnienie na własny koszt. Do tej pory nie wykonała prac - podsumowuje interweniująca w naszej redakcji mieszkanka Witowa. Dodaje, że z budżetu państwa dofinansowano odwodnienie zabudowań prywatnej stacji narciarskiej. List w tej sprawie wysłała do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, do biura usuwania skutków klęsk żywiołowych. A także do kilku ogólnopolskich redakcji i Tygodnika Podhalańskiego.
Wójt Kościeliska Bohdan Pitoń broni przewodniczącego rady gminy. Mówi, że absolutnie nie ma mowy o żadnej prywacie. - Są zdjęcia, jego rodzinny dom także zalewała powódź - wyjaśnia wójt Kościeliska. Podkreśla przy tym, że operację odwodnienia całej wsi podzielono na trzy etapy. Dwa z nich już zakończono. Teraz kolej na wykonanie trzeciego etapu prac. Ale zostały one zablokowane przez... awanturującą się Józefę Kułach. - Nie wyraziła zgody na przejście przez jej teren z wykopami. Podobnie postąpił jeszcze jeden właściciel działki, który przebywa w USA. Dlatego inwestycja stanęła. Skoro nie ma zgody na realizację projektu, to nie możemy realizować odwodnienia. Przewodniczący Roman Krupa wraz z rodziną wyrazili zgodę na przejście przez teren ich nieruchomości. Dzięki temu połowa wsi nie będzie już zalewana. Trzeba mu dziękować, a nie obrzucać kłamstwami - podsumowuje Bohdan Pitoń.
Prowadzący stację narciarską także odrzucają każdy z zarzutów Józefy Kułach. - Ani jeden metr inwestycji za publiczne pieniądze nie był zrealizowany na terenie stacji - mówi Stanisław Gut, prezes Witów-Ski. - Tak jak każdy z mieszkańców, tak i nasza stacja skorzystała z inwestycji, podłączając się do odwodnienia. Poza tym już wielokrotnie kontrole wykazały, że wszystkie przepusty przy drodze są drożne. Gdybyśmy je zatkali, woda zalewałaby nas tak samo, jak tą panią.
Prezes stacji przypomina, że system odwodnienia kończy się na granicy nieruchomości Józefy Kułach. Zgodnie z prawem budowlanym każdy ma prawo przyłączyć się do istniejącego systemu, ale na swój koszt. - Ta pani chciałaby, aby na jej nieruchomości wykonać przyłącz za publiczne pieniądze. I taki zarzut stawia innym - podsumowuje Stanisław Gut.
rav
0 0
No biednemu to zwasze wiatr w oczy - bo przecież jak zaleje zwykłych ludzi to sobie muszą jakoś poradzić, a jakby zalało restaurację Gudziora, dom rodzinny radnego Romka Krupy albo Wójta to dopiero byłoby nieszczęście - pewnie nie tylko w tygodniku by o tym wspomnieli ale też w faktach w TVN ... smutna prawda
0 0
Też tak uważam,że za pieniądze TVN firma Gudziora powinna po terenie radnego Krupy zrobić odwodnienie restauracji Wójta.
0 0
a ja współczuje tym zalewanym , zdesperowanym ludziom. Nikt z nas nie chciałby brodzic po wodzie w salonie...I maja racje ze sniezenie czy wycinka wpłyneły zasadniczo na stosunki wodne w obszarze polozonym w najblizszej okolicy. A ze urzednicy nie stwierdzaja? nie od dzis wiadomo, ze to wyciag Gutów a oni sa rodzina POsła a marszalkiem jest tez POeiec ...raczka raczce pomoze ??
0 0
zanim powstał wyciąg, tam byłteren podmokły ale do takich ekstremalnych zalań nie dochodziło ...
0 0
Jeśli ktoś wie.Czy Jędruś Gut Mostowy i Stanisław G ut to są bracia?
0 0
Kułach mógł postawić jeszcze wyższy mur dookoła domu to by mu nawet piętro zalewało.Zrobiliście sobie basen z domem wewnątrz. Niestety głupota ludzi nie zna granic! Wolą walczyć (tylko o co) ze stacją ale podłączyć się do kanalizacji to się już im nie chce? A może gmina ma to zrobić za własne pieniądze i zapłacić Kułachowi za dołączenie? Zmądrzej Panie Kułach bo wstyd przynosisz całej wsi!
0 0
ba jako :)
0 0
uorcyku-cepry nimogom pisać po goralsku .Ba jako to znacy -ale jak? Kapujys babo?
0 0
a ty górol nie wiesz czy Jęczek ma brata/braci i jak im na imię? a ja akurat wiem, ale nie powiem :P
0 0
a co do okreslenia \'ba jako\' to jest element metatekstu , manipulator czyli cos co zawiera w głewbszej wartwie semantycznej podtekst na który zresztą sie złapałes :)
0 0
Panią Kułach zalewało też przed powstaniem wyciągu
0 0
Witow zalewalo zawsze i zdadzam sie z papurzka.
0 0
ale nie taka woda tam stała!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz