– Drugi raz w życiu zostałem kaleką – mówi Staszek Gąsienica, inwalida z Kościeliska. Odkąd złodzieje ukradli mu quada, znowu jest uwiązany w domu. Wierzy, że dzięki czytelnikom Tygodnika odzyska motocykl.
Motory zawsze były jego wielką pasją. Po wypadku na motocyklu 16 lat temu został przykuty do wózka inwalidzkiego. Przez pierwszych osiem lat świat oglądał jedynie przez lornetkę z okna swojego domu. Stromizny wokół nie pozwalały na poruszanie się wózkiem. Nawet wyjazd do pobliskiego Zakopanego był nie lada przedsięwzięciem.
Osiem lat temu jego życie znowu zmieniło się gwałtownie. Oglądał w telewizji reportaż o motocyklu czterokołowym, z automatyczną skrzynią biegów. Pomyślał, że musi taki mieć. – Nigdy nie cieszyła mnie jazda po szosach, ale zawsze tam, gdzie było najwięcej błota. Wiedziałem, że quad to jest to – wspomina. Zaczął zbierać pieniądze. Sprzedał rzeczy niepotrzebne z powodu kalectwa – różne sprzęty, narty, pozbył się nawet kawałka pola. W końcu wymarzona maszyna znalazła się na jego podwórku. Opracował też metodę wsiadania i wysiadania z pojazdu. Dzięki specjalnemu podjazdowi, na który wyjeżdżał wózkiem inwalidzkim, mógł samodzielnie mimo bezwładu nóg przenieść się na quada.
Zaczął na nowo odkrywać świat – jeździć po okolicy, docierać do niedostępnych przez ostatnie lata terenów, odwiedzać ulubione w lesie miejsca. – Auto nie wjedzie w każdą ścieżkę, a mój grizzly tak. Lubię czuć wiatr na twarzy, jak mnie wytrzęsie po wertepach, jak wrócę cały w błocie – opowiadał o swojej yamasze 8 lat temu. Żartował wtedy, że zamiast hipoterapii zafundował sobie mototerapię.
– Z początku jeździłem codziennie, potem już tylko w weekendy. Nogi przestały mi puchnąć. Byłem szczęśliwy i naprawdę czułem się lepiej – opowiada. – Teraz ostatnio miałem już dużo kolegów z qudami, to się z nimi umawiałem, nawet pod Babią Górę żeśmy dojechali – dodaje. Staszek uczestniczył też w zawodach, w zeszłym roku wrócił z Jaworek z pucharem.
– Mam swoje zasady – podkreśla. – Jeżdżę wyłącznie po trasach wyrobionych np. przez traktory. Nie wjeżdżam ludziom w pola, nie dewastuję lasu. Ale wystarczy jeden, który łamie te zasady i zła opinia idzie po wszystkich, którzy jeżdżą na quadach.
Dwa lata temu w sierpniu kupił sobie kolejnego quada – Polaris Sportsmen 800, wyprodukowany w USA, kosztował 25 tys. zł. – Cieszyłem się nim dokładnie 2 lata. Kupiłem 26 sierpnia 2006 r., a ukradli mi 26 sierpnia 2008 r. – mówi. Czterokołowiec zaparkowany był z tyłu domu, pod gołym niebem, znikąd nie był widoczny. Wokół roztaczały się stromizny nie tylko kryjące pojazd, ale utrudniające wyjazd nim. Dlatego pan Staszek jest pewny, że nie ukradła go przypadkowa osoba, ale ktoś kto dokładnie wiedział, że pojazd jest tam parkowany, czyli ktoś, kto odwiedził jego dom. Złodziej musiał też mieć dobrze opanowaną jazdę na quadzie, bo zjazd do drogi jest trudny.
Najpierw z piątku na sobotę zniknęły kluczyki, które pan Staszek zapomniał wyciągnąć ze stacyjki. Być może już wtedy złodziej chciał ukraść quada, ale pojazd był rozebrany. Wrócił więc kilka dni później, feralnego 26 sierpnia, z wtorku na środę. – Za kwadrans druga wstawałem do ubikacji. Kiedy już wróciłem do łóżka słyszałem na podwórku jakiś stuk, myślałem, że to koty. Koło quadu był pies, złodzieje musieli mu coś dać, że nie szczekał – opowiada. – Dopiero rano żona wyszła przed dom i mówi, że nie ma quada – dodaje. Twierdzi, że musiało być co najmniej dwóch złodziei. Przy zgaszonym silniku trzeba było cofnąć, popchnąć a potem zjechać w dół. – Widać było ślady na trawie, złodzieje pojechali w stronę strzelnicy biathlonowej. Jeden znajomy widział jak ktoś koło godz. 2 jechał przez Rysulówkę w stronę strzelnicy – opowiada. Motor nie tylko służył do przyjemności, dzięki przyczepce także do wielu domowych prac. – Koledzy pomagali mi nim przywieźć drzewo z lasu, w zimie jak przeczepiło się pług, mogłem nim odśnieżać. Teraz znowu czuję się bezsilny. Żyję z renty, trochę dorabiam rzeźbiąc, nie stać mnie na kolejny pojazd – nie ukrywa żalu.
– Drugi raz w życiu zostałem kaleką. Nie mogę ruszyć się z domu, nic nie zrobię. Idzie zima, jak ja poradzę sobie z odśnieżaniem – martwi się. – Zastanawiam się, do czego jeszcze można się posunąć? Tylko czekać, aż złodzieje zaczną kraść inwalidom wózki – dodaje.
Wierzy jednocześnie, że uda mu się quada odzyskać, być może dzięki czytelnikom TP. – Może ktoś z Kościeliska widział coś tamtej nocy, może ktoś w tym czasie słyszał o jakiejś transakcji. Złodziejem musiał być ktoś, kto dobrze zna ten teren i dobrze jeździ na czterokołowcach – powtarza, apelując o pomoc w odzyskaniu pojazdu. Podkreśla, że nie jest jedynym, który padł w ostatnim czasie ofiarą takiej kradzieży. – Quad zniknął na Furmanowej, drugi w Rafaczówkach, a kilka dni temu ktoś ukradł skuter śnieżny w Zębie. Być może to ta sama szajka, która mnie okradła – mówi.
Osoby, które panu Staszkowi Gąsienicy mogą pomóc w odzyskaniu skradzionego quadu, proszone są o kontakt pod numer tel. 664-727-380.
Beata Zalot
0 0
Jak jest poprawnie: quadu czy quada?
Oh, ten język polski jest strasznie skomplikowany.
Niestety ja quada czy quadu nie mam, a poza tym na bilet zbieram, więc nie pomogę, ale na Krzptówkach chętnie pomagają, więc może tam.
0 0
ostatnio rozmawiałam z pewną Krzeptowianką , która kategorycznie stwierdziła, że następca Drozdka nie tylko jest inny ale i robi porzyteczne rzeczy, tyle, że nie może wprowadzać zmain zbyt radykalnie.Więc daj mu czas i szansę.. Ale może to tylko plotki z magla, bo to znajmoma z magla
0 0
Ja tam w inność nie wierzę, ale rzeczywiście Kasiu korzystaj z porady pana moderatoro i uzywaj firefoksa do podkreślania błędów:)
0 0
Chodzi o poŻyteczność:)
0 0
O, już wiem kto ma quady : nurzor.pl reklamuje się w TP, może on wspomoże...
0 0
ale z Ciebie purysta lingwistyczny... Sam widzisz, że nic mi nie wychodzi ...
a co do poszkodowanego; należało lepiej karmić gadzinę, to by złodziej nie podszedł; ale ja to chyba gdzies wyczytałam, bo niby skąd taka mysl by mi zaswitała w pustej głowie
0 0
Rozumiem ze ten pan jest inwalida ale nie rozumiem absolutnie ze mozna zatruwac i niszczyc przyrode jezdzac po lesie. Quady i motory to jest poprostu plaga. Nie mozna isc na spacer do lasu chyba tylko po to zeby sluchac ryk silnika i wachac spaliny. Wspomagam organizacje charytatywne ale w tym wypadku nie dam ani grosza.
0 0
Trzeba 40 lat zeby Natura potrafila naprawic szkody wyrzadzone prze quady i motory. Dlatego na Podhalu jak w wielu innych regionach i krajach WSTEP DO LASOW POWINIEN BYC ZABRONIONY QUADOM ! Tutaj gdzie mieszkam jak je widze w lesie dzwonie na policje.
0 0
tylko mi nie mów, że przyjeżdża, bo nie uwierzę:)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz