Był w gronie osób z Solidarności, które tworzyły pierwsze demokratyczne władze Zakopanego. Wcześniej, jako tajny współpracownik, relacjonował SB wizytę Ojca Świętego na Polanie Chochołowskiej. Donosił na swoich kolegów z GOPR - u. Pod kryptonimem TW Kowalski kryje się Jan Miłek, góral rodem z Witowa, dziś znany zakopiański biznesmen.
Jego majątek szacowany jest na kilka milionów złotych. Niewykluczone, że to SB otworzyła mu drzwi do wielkich pieniędzy. Miłek jest współwłaścicielem pożydowskich terenów obok urzędu miasta i do niedawna nieruchomości po dawnym PHS-ie przy Chramcówkach w Zakopanem.Miłek, zakonspirowany tajny współpracownik SB, inwigilował działaczy Solidarności, rozpracowywał środowisko ratowników górskich. To on wysyłał meldunki i donosy w związku z wizytą Ojca Świętego na Polanie Chochołowskiej.
W 1986 roku Miłek denuncjował osoby, które wieszały na ścianie schroniska tablicę upamiętniającą spotkanie Papieża z Wałęsą.
W 1983 roku SB wymyśliła Miłkowi legendę w oparciu o jego przynależność do Solidarności w 1980 roku (był szefem związku w schronisku na Chochołowskiej). Legenda ta miała ułatwić mu dostęp do ludzi związanych z opozycją.
Przez lata udawało mu się to. W zasadzie do tej pory uchodzi za człowieka z Solidarności. - Nieprawdopodobne - mówi Maciej Krokowski, pierwszy burmistrz Zakopanego po wolnych, demokratycznych wyborach. - Nigdy się nie pchał, stał z boku, ale rzeczywiście był wszędzie tam, gdzie działo się coś ważnego. Nie opuszczał żadnych zebrań Komitetu Obywatelskiego.
Prowadzący Miłka ubek tak oto w 1983 roku rekomendował go swoim zwierzchnikom w SB: \"TW Kowalski jest źródłem sprawdzonym i wartościowym. Brał udział w rozpracowywaniu wielu figurantów spraw operacyjnych oraz ich zatrzymaniu\".
Legenda SB dla konfidenta
Miłek odegrał szczególną rolę w trakcie i po wizycie Jana Pawła II na Polanie Chochołowskiej. W Instytucie Pamięci Narodowej zachowały się bogate materiały na ten temat.
W okresie wizyty papieża czerwony sweter ratownika pozwolił mu łatwo pojawiać się na terenie schroniska. Dodatkowym atutem był fakt, że pracował kiedyś w schronisku. Tam zaprzyjaźnił się m.in. z Kazimierzem Widackim (zakopiańczyk, działacz Solidarności), który później nieświadomie uwiarygodniał legendę Miłka jako działacza Solidarności.
Zadanie TW Kowalskiego polegało m.in. na informowaniu o nastrojach w schronisku, o osobach wizytujących miejsce wizyty papieża oraz - co ważniejsze - miejsce spotkania Ojca Świętego z Lechem Wałęsą. Operacja miała kryptonim \"Oponenci\".
Miłek nie działał sam
Prowadzący TW Kowalskiego funkcjonariusz, kpt. Henryk Majchrzak (dziś generał, szef Bieszczadzkiego Okręgu Straży Granicznej - WOP był wówczas jednostką MSW), wykorzystując informacje Miłka, chciał za wszelką cenę pozbawić pracy w schronisku ówczesną kierowniczkę Janinę Pawłowską i jej najbliższych współpracowników.
SB zależało, żeby w schronisku nie pozostał nikt, kto był świadkiem wizyty papieża. \"Na bazie zaistniałej sytuacji, w Dolinie Chochołowskiej i w schronisku na Polanie Chochołowskiej podjęto w ramach prowadzonej sprawy stosowne czynności operacyjne, zmierzające do neutralizacji działalności osób objętych sprawdzeniem oraz w konsekwencji do ich zwolnienia z pracy\" - pisze w maju 1984 roku Henryk Majchrzak.
Miłek nie był jedynym konfidentem w Chochołowskiej. Meldunki wysyłała również do SB pracownica schroniska o pseudonimie \"Limba\", byli też KO Agnieszka, KO Klarysa, TW Bolek. Na podstawie materiałów IPN wiadomo już, że TW Limba to Elżbieta Ripper.
Nie mieszka już na Podhalu. Podobnie KO Agnieszka - Anna Arway, wyjechała do Krakowa. Na Podhalu nie pojawia się już także Andrzej Salwa, wprowadzony przez SB na stanowisko kierownika schroniska po udanej akcji policji politycznej, skierowanej przeciwko Janinie Pawłowskiej.
Ku satysfakcji SB Pawłowską usunięto ostatecznie po decyzji KW PZPR w Nowym Sączu. Janina Pawłowska parę lat temu umarła. Donosy Miłka na Pawłowską i innych pracowników schroniska to kilkadziesiąt stron dokumentów po SB.
Jan Miłek - TW Kowalski donosi
13.10.1983 roku: \"W czasie obiadu personelu do schroniska przyjechała Janina Pawłowska, która entuzjastycznie poinformowała personel, że słuchała rozgłośni BBC na temat otrzymania przez Wałęsę nagrody Nobla. Z powyższego faktu była bardzo zadowolona, czym osobiście byłem bardzo zaskoczony\".
22.10.1983 r.: \"Pawłowska chwaliła mi się, że nadal słucha zachodnich rozgłośni radiowych i wiadomościami dzieli się ze znajomymi. Ze szczególną sympatią mówiła o audycjach na temat Wałęsy. Zauważyłem, że Pawłowska dużo rzeczy zapomina, ma zaniki pamięci\"
21.12.1983. TW Kowalski na temat tablicy pamiątkowej, wmurowanej potajemnie w schronisku na Chochołowskiej po wizycie papieża: \"We frontowej ścianie wykonali otwór o rozmiarach tablicy, tj. 60 x 70 i w ten otwór wsadzono tablicę, wmurowując ją za pomocą zaprawy cementowej.
Tablica była cały czas przykryta kocem do czasu, aż wyschła zaprawa cementowa, a koc zdjęto 20.12.1983 roku w godzinach wieczornych.
Po obiedzie kierowniczka z okazji wmurowania tablicy wydała przyjęcie - bankiet, na okoliczność czego postawiła pół litra litworówki, pół litra wódki słodkiej oraz wytworną zakąskę.
Kamień granitowy na wykonanie tablicy ściągany był z Doliny Pięciu Stawów Polskich przez Krzeptowskich - ajentów schroniska w tej dolinie. W czasie jednej z rozmów z pracownikiem schroniska dowiedziałem się, że część koksu przeznaczoną do schroniska na Dolinie Chochołowskiej Pawłowska sprzedała prawdopodobnie nielegalnie do schroniska na Halę Gąsienicową.
Tablicę pamiątkową chcą też zrobić przewodnicy tatrzańscy\". W donosie padają nazwiska. Miłek dokładnie opisuje, kto i co w danym momencie robił.
20.02.1884 r.: \"Informuję, że 19.02.1984 roku do schroniska na Polanie Chochołowskiej przyszedł kardynał Macharski, kanclerz Fidelus i kilku innych młodszych księży. Spotkali się z kierowniczką Pawłowską.
Po tej rozmowie mówiła, że spotkanie dotyczyło poświęcenia tablicy pamiątkowej. Po tym spotkaniu Macharski rozmawiał chwilę ze mną. Prosił, żeby przekazać Komornickiemu (w tamtym czasie szef tatrzańskiej grupy GOPR-u), aby zgłosił się do Krakowa, na ul. Franciszkańską 3. TW Kowalski miał ocenić reakcję Komornickiego na tę prośbę.
Pracowity kapuś
Miłek otrzymywał zadania dotyczące nie tylko działaczy opozycji z Zakopanego. W połowie lat 80. pod ścisłym nadzorem SB wyjeżdżał \"do pracy\" do Szwecji. Miał się tam spotkać ze znanym działaczem \"S\" z Krakowa - Leszkiem Kawą.
Zaprzyjaźnił się z nim tradycyjnie - na polecenie bezpieki. W 1986 r. w towarzystwie Włodzimierza Gąsienicy Gładczana, dziś znanego restauratora, był Ameryce. Niezorientowany co do faktycznego celu wizyty Miłka, Gładczan wprowadzał go w środowisko polonijne. -
Pamiętam, jak Jasiu wrócił z Ameryki. Opowiadał mi, że nie mógł znaleźć pracy - mówi Kazimierz Widacki. - Chwalił się, że w związku z tym podróżował. Teraz już wiem, że nie musiał pracować. Inne miał zadania.
Od tajniaka do milionera
Miłek zaczynał od pracy fizycznej w schronisku na Chochołowskiej. W połowie lat 80. sprzedawał piwo w kiosku obok Urzędu Miasta w Zakopanem. Kiosk stał w niezwykle atrakcyjnym miejscu - u zbiegu ulic Kościuszki i Sienkiewicza.
Parcela należała wówczas do miasta, choć prawowitymi właścicielami były trzy rodziny pochodzenia żydowskiego. Na początku lat 90. na podstawie umów przedstawionych przez Miłka dokonano zmiany w księgach wieczystych.
W miejsce Felgerów, Bartmanów, Reizerów pojawiło się nazwisko Miłka, jego żony i... Leszka Kawy. Tego samego, z którym Miłek kilka lat wcześniej wyjeżdżał do Szwecji. -
Przyjaźń to chyba za duże słowo. Znaliśmy się - mówi Kawa. - Wiem, że mamy nawet jakąś współwłasność. Nie korzystam z tego. Z Jaśkiem nie kontaktowaliśmy się już dawno.
Z początkiem lat 90. Miłek otwiera w Zakopanem hurtownię spożywczą. Jego wspólnikiem jest Kazimierz Widacki. Po kilku latach rozstaje się z Widackim, aby wspólnie z Janem Jaroszem, byłym pracownikiem urzędu miasta, otworzyć hurtownię piwa Okocim.
Połowa lat 90. to kolejne inwestycje Jana Miłka. Tym razem staje do przetargu i kupuje ogromny obiekt przy Chramcówkach.
Byłe magazyny PHS sprzedaje mu syndyk Władysław Bryl (obecnie dyrektor banku BPH w Zakopanem). Niedawno sprzedał tę nieruchomość właścicielowi jednej z tamtejszych hurtowni.
Jan Miłek należy dziś do znanych w mieście biznesmenów. Nie prowadzi żadnej działalności gospodarczej, już nie musi - żyje z rentierstwa. Jego majątek szacowany jest na kilka milionów złotych.
TW Kowalski po 30 latach
53-letni Jan Miłek płacze i mówi: - Zostałem zwerbowany w 1974 roku. Nie wiem, jak to powiem swoim dzieciom. Powinienem powiedzieć?
Nie wiedziałem, że WOP to jest to samo, co SB. Jak Boga kocham, oni mnie zmusili, bo złapali mnie na przemycie. Byliśmy bardzo biedni, nawet szkoły nie skończyłem.
Kazali mi chodzić na dyżury ratownicze na Chochołowską, bo chcieli wiedzieć, co tam się dzieje przed i po wizycie papieża. Prowadził mnie najpierw Gąsiorek z Nowego Targu, nie pamiętam jak ma na imię, potem Henryk Majchrzak.
Nie pytałem nigdy o pieniądze, oni mi dawali, mimo że mówiłem, żeby dali komuś biednemu. To nie było dużo, może koło 10 dolarów za meldunek.
Mówiłem tylko to, co oni i tak by wiedzieli. Nie chciałem zrobić nikomu krzywdy. Kiedyś myślałem, żeby to komuś powiedzieć, płakałem, ale nie dałem rady.
Naprawdę, ja esbeków nienawidziłem. Gdy po raz pierwszy pojawił się mój kryptonim w tygodniku, wiedziałem, że to wyjdzie. Przepraszam!
Na TW Kowalskiego trafiłem, wertując setki stron materiałów archiwalnych SB, które jako pokrzywdzonemu udostępnił mi Instytut Pamięci Narodowej. Miłek donosił na mnie przez kilka lat.
Zaczął od momentu, gdy pomagałem Janinie Pawłowskiej wmurowywać tablicę upamiętniającą wizytę Ojca Świętego na Polanie Chochołowskiej.
W meldunkach nie miał dla mnie litości. Zmobilizował spore siły ubeków do inwigilacji świeżo upieczonego inżyniera z Krakowa, który postanowił popracować w schronisku.
To m.in. po jego donosach zabrali mi paszporty, odmówili przyjęcia do GOPR-u, zabronili pracy w terenie nadgranicznym, a później podsłuchiwali, rewidowali i sukcesywnie odbierali wolność.
Z Miłkiem spotkałem się w miniony wtorek. Płakał, błagał o wybaczenie. Nie czułem do tego człowieka nienawiści. Momentami było mi go nawet żal.
Chciałem tylko wysłuchać jego historię, poznać motywacje i zapomnieć o nim. Teraz przed nim nowe życie, już bez ukrywanej przez 30 - lat tajemnicy. Ciekawe, jak to powie dzieciom.
Jurek Jurecki
Foto | Bartek Solik | To nie było dużo, może koło 10 dolarów za meldunek - tłumaczy się Miłek. Z prawej Jurek Jurecki.

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
10 dolarów za meldunek w tamtych latach to byla moja miesięczna pensja pracownika Wyższej Uczelni Medycnej,a więc nie bylo to tak malo za jeden meldunek.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz