Pozbawieni dojazdu właściciele działek przy drodze do Doliny Chochołowskiej będą walczyć w sądzie ze Wspólnotą 8 Uprawnionych Wsi.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"21289"}
Policyjna akcja, którą opisaliśmy przed trzema tygodniami (kliknij tu, aby przeczytać), to tylko część większej batalii, jaką ludzie toczą z bojkotującą ich prawa własności Wspólnotą Leśną 8 Uprawnionych Wsi w Witowie. Przypomnijmy, że władze wspólnoty twierdzą, że stawiane przez właścicieli działki wzdłuż drogi dojazdowej ogrodzenie narusza prawo własności wspólnoty. - Zabrano nam 4 metry działki wzdłuż drogi - podkreśla Jan Piczura ze Wspólnoty. Dodaje, że był to powód usunięcia słupków ogrodzeniowych ciężkim sprzętem. I że wspólnota działa w oparciu o tradycje: wspierając się starymi mapami i kopcami, które ustawiono jeszcze w XIX wieku. Twierdzi, że leśniczy ze wspólnoty, obecny przy rozgraniczaniu działek, nie podpisał dokumentów przygotowanych przez geodetę.
Te słowa do żywego oburzyły właścicieli działki, którzy czują się najechani przez Wspólnotę. Jan Gawlak, który 2007 roku wraz z żoną kupił działkę od Heleny Dziadoń, podkreśla, że nie ma mowy o żadnym naruszeniu własności. Przynajmniej z jego strony. - Ja broniłem w poniedziałek swojego ogrodzenia, a przeciw mnie Wspólnota wysłała koparkę i 30 chłopa! - zaznacza właściciel działki. Dodaje, że kupował działkę o powierzchni 19, a nie 15 arów, jak twierdzą przedstawiciele Wspólnoty, którzy chcą mu zawłaszczyć co najmniej 4 ary ziemi. A dokumenty aktualizujące przebieg granic sporządził geodeta Tomasz Romanowski z Zakopanego. Ten potwierdza, że przygotował nowe dokumenty. Jednak w momencie sporządzania aktualizacji granic nikt ze Wspólnoty nie pokazał się na drodze do Doliny Chochołowskiej. - Był leśniczy, ale on od razu zaznaczył, że niczego nie podpisze, bo nie reprezentuje Wspólnoty 8 Uprawnionych Wsi, tylko inną wspólnotę leśną - tłumaczy Tomasz Romanowski.
Przebieg granicy równo z rowem odwadniającym potwierdza rodzina byłej właścicielki działki. - Helena Dziadoń to była moja ciotka - mówi Władysław Dziadoń z Chochołowa. - Już w 1939 roku tu mieszkałem, jeszcze z babką. Znam tu wszystko jak własną kieszeń.
Pokazuje, gdzie stały ule, a także część działki od strony drogi. Podkreśla, że stary, drewniany płot lata całe stał przy rowie odwadniającym. Wtóruje mu jego syn Janusz Dziadoń. Dodaje, że w późniejszym okresie płot został nieco przesunięty, tak żeby fiakrzy czy podjeżdżający pod posesję goście mogli się zatrzymać. - Ale to ciotka Helena ten kawałek wciąż użytkowała, miała tu porzeczki, uprawiała ogródek - dodaje Janusz Dziadoń.
Geodeta wyjaśnia, że do tej pory nikt ze Wspólnoty nie przedstawił żadnych dokumentów, które potwierdzałyby stan posiadania działki wzdłuż drogi. Bo jego zdaniem takich dokumentów nie ma. A Wspólnota próbuje po prostu zasiedzieć długą zatoczkę wzdłuż drogi. Dlatego po policyjnej akcji w środę na działkę, którą próbuje ogrodzić Jan Gawlak, ciężki sprzęt zwiózł potężne pnie drzew. To nie jedyna działka, której właściciele borykają się ze Wspólnotą.
- Dostałam darowiznę od mamy - mówi Zofia Stopka. - Dziadek wciąż żyje, ma 95 lat. Zawsze dojeżdżaliśmy prosto do drogi, przez rów kładliśmy deski. Bracia kosili kosami, dojeżdżali koniem. A w maju Wspólnota zagrodziła nam płotem działkę. Jak rozgrodziliśmy część płotu, żeby dojeżdżać do pola, to zrzucili potężne kłody drzewa, blokując nam dostęp do działki.
Jej mąż jest fiakrem, który wozi turystów do Doliny Chochołowskiej. Po majowej akcji z płotem Wspólnota zabrania mu wykonywać pracę. W piśmie poinformowano go, że "działa na szkodę Wspólnoty". - Jesteśmy nękani z każdej strony, szykanują nas. Napuszczają na nas kolegów fiakrów - podsumowuje Stopka.
Wspólnota oddała sprawę rozbiórki płotu do sądu. Także w sądzie Stopkowie będą walczyć o dojazd do swej działki. Do sprawy z pewnością wrócimy.
rav
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz