Obowiązkowy strój chłopski - spódnica, zapaska oraz chustka. Główne zajęcie to prowadzenie domu, a władzę absolutną sprawują kobiety.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"13093"}
Komedia \"Gwołtu, rety, co sie nie robi\" wraca na scenę bukowiańskiego Domu Ludowego. Amatorski Zespół Teatralny z Bukowiny Tatrzańskiej w środę, 13 lipca, pokazał pierwszy raz w tym sezonie sztukę Aleksandra Fredry \"Gwałtu, rety, co się dzieje\", przełożonej na gwarę góralską przez Jana Gutta Mostowego.
Akcja rozgrywa się w dawnej Bukowinie Tatrzańskiej, gdzie od miesiąca panuje prawdziwa rewolucja. Panowie, przymuszeni przez płeć piękną, noszą damskie stroje, a panie ubierają się w sukniane portki, opaski, męskie koszule i cuchy. Żona wójta przejmuje urząd i wraz z innymi kobietami terroryzuje męski świat. - To hańba i obraza bosko - jednoznacznie komentuje sytuację Wojtek, jeden z młodych parobków (Janusz Rozmus). Na bukowiańskich gazdów padł blady strach. Posłusznie spełniają wszystkie rozkazy swoich żon i potulnie przyjmują krytykę. Panowie przeżywają prawdziwy horror zwłaszcza przy gotowaniu i przędzeniu, z czym zupełnie sobie nie radzą. Niezawodny jak zawsze Andrzej Pietras, jako były wójt Tobjos, pod pantoflem żony (Maria Rozmus jako Orsula) skrupulatnie wykonuje wszelkie domowe obowiązki: szydełkuje, obiera ziemniaki i... nie ma nic do powiedzenia. Podobnie jak jego kompani: Jan Kuruc (na scenie Błażej) oraz tchórzliwy Kacper, czyli Andrzej Łapka.
W komiczną rolę męskiej dewotki wcielił się Janusz Stachoń, jako Filip Tyrkoc. Popiera \"rządy bab\" i sieje pogłoski, że już ponoć sam wojewoda zaczyna chodzić w spódnicy. Panie kierują się zasadami, że chłopów trzeba krótko trzymać i nie folgować im. Trzeba ich utrzymać w wierności, pilności i posłuszeństwie. Mężczyźni z kolei potajemnie naradzają się, jak uwolnić się od spódnic, kądzieli i wszystkich \"kar boskich\", jakie spadły na nich w ostatnim czasie. Przerażeni gospodarze wiedzą jednak, czym grozi odkrycie przez panie tajnego spisku: - Jak mnie kto wydo, to bede hipkoł przez mietłe - obawia się Tobjos.
Spektakl niemal cały czas ogląda się z uśmiechem na twarzy. Publiczność na sam widok panów ubranych w damskie stroje bawiła się doskonale. W fabułę wpleciony jest wątek miłosny Kasi i Jaśka (Joanna Stachura i Jacek Wilczek, aktorzy młodego pokolenia teatralnego). Świetnie zagrały Zofia Budz (w roli Barbary) i Małgorzata Stachoń (Jagata), jako towarzyszki wójtowej.
Na koniec, jak to często bywa między paniami, zwłaszcza jeśli w pobliżu pojawia się przystojny, młody mężczyzna, dochodzi do kłótni. Chłopy jednoznacznie kwitują, że babskie rządy gorsze, niż samo piekło. Aby jednak \"baby\" zgodziły się dobrowolnie oddać władzę, trzeba użyć podstępu.
\"Gwołtu rety\" rozpoczyna w Bukowinie letni sezon teatralny. Spektakle w każdą środę o 20.00 w Domu Ludowym. Fredrowską sztukę zobaczymy ponownie 3 sierpnia w środę o 20.00 i podczas Sabałowych Bajań.
Monika Para
0 0
To ja już teraz wiem dlaczego alias tak rzadko komentuje. Zajety przebieraniem sie za babę :):):) LIbretto w sam raz dla niego napisane
0 0
Czyżby zatem @tuptuś przebrał się za chłopa?...;) ;) ;)
0 0
Psychiczni,cyba ta wódka już im dawno rozum zjadła,bo drugiej tak poj....nej wiochy to na całym podhalu nie ma
0 0
Byłam na tej sztuce, ale z nagłośnieniem wypadałoby coś zrobić...
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz