Ks. Władysław Zarębczan świętował 25-lecie kapłaństwa. W rodzinnym Gronkowie jubileusz przerodził się w wielką podhalańską uroczystość.
Takiej uroczystości gronkowianie nie pamiętają. W minioną niedzielę od rana wypatrywali ks. Władysława Zarębczana, który od lat przebywa we Włoszech. Teraz jest kapłanem diecezji Civita Castellana. Na obchody 25-lecia swojego kapłaństwa nadjechał od Nowego Targu. Do rodzinnej wioski przyjechał paradnie, w góralskim orszaku.
Jubileusz rozpoczął się od uroczystej Mszy św., która trwała ponad dwie i pół godziny. Uczestniczyli w niej mieszkańcy Gronkowa, znajomi oraz przyjaciele z Podhala, Polski, Włoch i dalszych zakątków świata. – Dziękuje za dar kapłaństwa, które jest wielką tajemnicą. Byłem tak niedługo wśród was, bo wcześnie wyjechałem z Gronkowa. Mimo to dziękuję wielu osobom, które w młodości pokazały mi, jak iść przez życie, jak przechodzić przez różne trudności – mówił na zakończenie Mszy św. ks. Władysław.
Uroczystości rocznicowe przerodziły się w wielkie podhalańskie święto, bo któż na Podtatrzu nie zna ks. Władka? Po nabożeństwie wszyscy przenieśli się do namiotu, który stanął na pobliskim boisku szkolnym. Na scenie wystąpili jego przyjaciele, m.in. chór \"Gorce\", artyści krakowskiego Lochu Camelot, zespół Golce, grupa Organum i przedstawiciele kilkunastu zespołów góralskich, którzy wspólnie wystąpili dla jubilata. Były życzenia, kwiaty, prezenty i wspomnienia. Gromadnie przybyli uczestnicy Światowych Rekolekcji Podhalańskich, które od 10 lat ks. Władysław organizuje w Rzymie.
Jubilat otrzymał Nagrodę Honorową \"Lutetia\", przyznawaną przez założone w Paryżu Polskie Stowarzyszenie Autorów, Dziennikarzy i Tłumaczy w Europie. Nagrodę otrzymują osoby i instytucje za pracę na rzecz Polonii, działalność publicystyczną i literacką oraz osiągnięcia naukowe i twórcze. Ks. Władysław Zarębczan jest autorem 6 książek, m.in. \"Polacy w Watykanie\", \"Watykańskie zbliżenia\" i \"W górę serca\".
Z okazji jubileuszu ukazała się książka \"Z Gronkowa do Watykanu\". Są to wspomnienia przyjaciół i znajomych o księdzu Władysławie Zarębczanie.
Jolanta Flach***
o. Leon Knabit, benedyktyn z TyńcaGdy 54 lata temu przez cztery miesiące zastępowałem proboszcza w Gronkowie, to rodzice księdza Władysława pewnie jeszcze nie myśleli o sobie i wspólnej przyszłości. Później poszedłem na parafię do Brzegów, ale przyjeżdżałem w odwiedziny do Gronkowa. Po jakimś czasie coś słyszałem o księdzu Zarębczanie, bo stąd wyszło wielu księży i sióstr zakonnych. Dopiero 7 lat temu nawiązaliśmy taki prawdziwy, przyjacielski kontakt, kiedy dostałem zaproszenie na Rekolekcje Podhalańskie, podpisane przez księdza Władysława. To była dla mnie wielka radość. Ja byłem już wtedy Honorowym Gronkowianinem, więc przy pierwszym spotkaniu rozmawialiśmy ze sobą jak dwóch starych znajomych. Teraz wzajemnie się wspieramy. Podziwiam księdza Władka za to, co robi. A robi wiele dobrego. On ma talent. Potrafi pociągnąć ludzi za sobą, przede wszystkim ze swojego dawnego, gronkowiańskiego, góralskiego środowiska. Jest takim przysłowiowym siewcą, który zbiera plony i ciągnie nowych robotników za sobą. Ma wpływ na społeczność, a ludzie z kolei jego podbudowują. Ksiądz, który nie ma wsparcia u ludzi, kapcanieje.
***
Łukasz Golec z MilówkiKsiędza Władysława jako pierwsza z Golców poznała Edytka, kiedy z mamą pojechała na Rekolekcje Podhalańskie. Było to w 2001 roku. Później pojechaliśmy z dziećmi na audiencję prywatną do Jana Pawła II. Graliśmy w Rzymie, podczas uroczystej promocji książki księdza Władka \"Polacy w Watykanie\". Do dziś tę uroczystość wspominamy. Wtedy poznaliśmy się bliżej. Potem znów odwiedziliśmy go w Rzymie. To superchłopisko. Superksiądz. Ma świetne podejście do ludzi, czego dowodem jest dzisiejsza uroczystość. Potrafi jednoczyć ludzi.
***
Aleksandra Cekus, gronkowiankaJa Władka pamiętam, gdy jeszcze do szkoły chodził. To było takie spokojne, fajne chłopczysko. Potem się wybrał w świat i tak się do dziś plącze po tym świecie. Od dziecka rodzice cieszyli się nim. Nic nie zapowiadało, że pójdzie na księdza. Nic nikomu nie mówił, dopiero na dwa dni przed pójściem do seminarium, a ja jestem z rodziny. Zawsze był taki skryty.
0 0
Takie teksty powinny się ukazywać w gazetce parafialnej
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz