Miała być radość z urodzinowego prezentu. Był koszmar, który turystom z Niemiec zorganizował wakacje na Podhalu. A wszystko przez feralną zabawkę.
Mariola Kusters wypoczywa z rodziną w Brzegach. Na stałe mieszkają w Niemczech. Tuż przed przyjazdem jej syn Maksymilian obchodził 11. urodziny, z tej okazji od dziadka dostał pieniądze. Dlatego pobyt na Podhalu zaczęli od przyjazdu do Nowego Targu i zakupu prezentu. W jednym ze sklepów z zabawkami chłopak wypatrzył wymarzony helikopter, sterowany przez radio. Kosztował 179 zł. Radość nastolatka nie trwała długo. Zaraz po przyjeździe do Brzegów i pierwszych próbach w ogrodzie okazało się, że pilot jest zepsuty - ma opóźnioną reakcję skrętu.
Następnego dnia, 26 lipca, pojechali do Nowego Targu, licząc na wymianę zabawki na sprawną. Ekspedientka reklamację przyjęła, nie zgodziła się jednak ani na wymianę zabawki, ani na zwrot pieniędzy. Niemożliwy był także kontakt z kierowniczką sklepu, która - jak tłumaczyła sprzedawczyni - nie pozwala swoim pracownikom na przekazywanie jej numeru telefonu klientom.
Reklamacja miała być rozpatrzona najpóźniej do 15 sierpnia. - Byłam w szoku. W Niemczech, kiedy kupię wadliwy towar, bez problemu wymieniam na dobry lub zwracają mi pieniądze. To norma. Próbowałam tłumaczyć, że jestem na wakacjach, że chciałam, żeby dziecko miało zabawkę właśnie w czasie urlopu, niestety, żadne argumenty nie działały - opowiada zbulwersowana turystka. Twierdzi, że za każdym razem, kiedy robiła zakupy w Nowym Targu, przy okazji odwiedzała sklep z zabawkami i pytała o losy helikoptera, kilka razy też telefonowała. 14 sierpnia zadzwoniła kolejny raz i usłyszała od ekspedientki, że zabawka zostanie im przesłana. Pani Mariola powiedziała, że przyjedzie ją odebrać osobiście, bo jest jeszcze na Podhalu.
16 sierpnia ekspedientka zatelefonowała sama i powiedziała, że może przyjechać - po nowy helikopter albo po pieniądze. Mariola Kusters wsiadła do samochodu i pojechała z synem do Nowego Targu. W drodze jej komórka odezwała się znowu. Ekspedientka oznajmiła jej, że szefowa nie zgodziła się jednak na przekazanie nowej zabawki ani na zwrot pieniędzy i że muszą czekać, aż helikopter zostanie naprawiony.
- Wszystko się we mnie zagotowało. Kupiłam nową zabawkę, dlaczego mam dostać naprawianą? - pyta retorycznie. - Akurat przejeżdżałam koło komisariatu w Bukowinie Tatrzańskiej, więc razem z synem poszłam tam szukać pomocy - opowiada. Tam usłyszała, że najlepiej, jeśli skorzysta z porady adwokata. Policjant poradził jej, żeby zgłosiła się na komendzie w Nowym Targu. Być może, jeśli będą mieli wolny samochód, podjadą z nią do sklepu i pomogą w uzyskaniu kontaktu z niedostępną kierowniczką. Zamiast na policji, zdezorientowana kobieta przyjechała szukać pomocy w redakcji TP.
Nam udało się skontaktować z kierowniczką: - To duży samolot, zdalnie sterowany, trudny. Trzeba się nim nauczyć latać. Ja nie jestem w stanie stwierdzić, czy zabawka została mechanicznie uszkodzona, czy to usterka fabryczna. Dlatego reklamację rozpatruje dystrybutor - tłumaczy Anna Limanowska. - Nie mogę dać nowej zabawki, bo co ja zrobię z tą używaną? Już jej nie sprzedam - tłumaczy. Twierdzi, że dystrybutor odpowiedział dopiero dzisiaj, to jest w dniu, kiedy zadzwonił do sklepu dziennikarz (19 sierpnia), prawie miesiąc po zgłoszeniu się klientki z wadliwą zabawką.
- Otrzymałam odpowiedź, że samolot nie będzie naprawiony, nie mają też identycznej nowej zabawki na wymianę. Dlatego jeszcze dziś klientka zostanie poinformowana, że może zgłosić się po odbiór pieniędzy - usłyszeliśmy. - Ta pani była bardzo niemiła, straszyła nas artykułem w gazecie. Nie oszukaliśmy jej, nie odmówiliśmy tej reklamacji, nawet chcieliśmy jej do Niemiec wysłać tę zabawkę - podkreśla pani kierownik.
O opinię w tej sprawie poprosiliśmy rzecznika praw konsumenta. - Nie wiem, na jakiej podstawie klientka reklamowała towar, czy była gwarancja na tę zabawkę, więc trudno mi precyzyjnie odpowiedzieć - tłumaczy Ewa Barczuk-Kałat, rzecznik praw konsumenta w Nowym Targu. Podkreśla jednak, że zgodnie z ustawą konsumencką sprzedawca ma 14 dni na rozpatrzenie reklamacji. Jeśli zostanie ona uwzględniona, konsument może zdecydować, czy chce, by wadliwy towar był naprawiony czy wymieniony na nowy. Jednak sprzedawca może odmówić wymiany towaru, ze względu na koszty.
- Szkoda, że ta pani od razu nie zgłosiła się do mnie, to najlepsze wyjście w takiej sytuacji, z którego zresztą konsumenci często korzystają - stwierdziła pani rzecznik, zapraszając w podobnych przypadkach do swojego biura, znajdującego się w dawnym Domu Nauczyciela przy ul. Królowej Jadwigi 1 w Nowym Targu, gdzie dyżuruje w pokoju nr 12.
bz
0 0
I Pani kierownik czy też właścicielka miała rację. Niestety trudnym jest udowodnienie czy zabawka była już zepsuta czy też została popsuta przez nieumiejętne korzystanie a od tego jest serwis żeby to stwierdzić nikt z własnej kieszeni nie będzie dokładał. Spotkałem się z mnóstwem takich przypadków, najlepiej podejść do sprawy ze spokojem bo jak się podchodzi z nerwami to i rzecznik nie pomoże. Pozdrowienia dla wszystkich rzucających ustawami :)
0 0
Kochana Pani z Niemiec to co dla Pani jest koszmarem dla nas jest codziennością. Dziwię się TP ze z takich bzdur robi artykuły do ponoć szanującej się gazety. Po tytule myślałem że rzeczywiście ktoś przeżył jakiś koszmar a to tylko zabawka się zepsuła.
Śmiech na sali.
0 0
szok w zetknieciu sie z bezhołowiem w porownaniu z silnym i ustabilizowanym rynkiem konsumentow w Niemczech . Wspolczuje :)
Na drugi raz warto kupic zabawkę TAM a nie tutaj :P
0 0
A ja uważam że takie artykuły są potrzebne. Nie dziwię się Pani z Niemiec że się wkurzyła bo ręce opadają jak niektóre ekspedientki podchodzą do klienta, łaskę robią że obsługują zapominając że nie będzie klientów nie będzie pracy. Już nie wspomnę o dzień dobry i do widzenia, bo na uśmiech to w ogóle nie ma co liczyć
0 0
agi123
Najpierw to ludzie muszą się nauczyć mówić dzień dobry jak się gdzieś wchodzi nie mówiąc o odpowiadaniu dzień dobry przez klienta najczęściej odwrócony tyłem coś mamrocze lub nie odpowiada wcale.Nie mówię o wszystkich ponieważ są naprawdę fajni ludzie którzy wchodzą do sklepu z uśmiechem i sami potrafią powiedzieć a nie wiecznie zmanierowani bez dzień dobry tylko od razu ile dostanę rabatu bo "Ja" przyszedłem. jestem może i krótko sprzedawcą ( 8 lat ) ale wiem jedno ludzie są niewychowani a ja tego strasznie nie lubię nawet moi synowie którzy są w wieku przedszkolnym wchodząc ze mną do jakiegokolwiek sklepu potrafią powiedzieć Dzień Dobry.
0 0
Szczerze powiedziawszy nie jestem w stanie połączyć faktu mówienia sprzedawcy dzień dobry pomiędzy prawami klienta. Sklep ma obowiązek sprzedać nam sprawny towar, natomiast klient nie ma obowiązku mówić "dzień dobry" sprzedawcy.
0 0
W sprawie Dzień dobry odpowiadałem Pani Agi123. Oczywiście zgadzam się że klient nie ma obowiązku mówić dzień dobry to kwestia wychowania, a co do sprzedaży towarów to oczywiście zdarza się uszkodzony od nowości, powinien być wymieniony na nowy a sprawę powinien załatwić punkt sprzedaży z dystrybutorem. Pozdrawiam
0 0
Wiadomo,akcja Polak zniemczony,więc uważa że on jest nie byle ktoś! Suma dla niemca niebagatelna 174zeta! Więc robimy zadymę,bo my sdą niemcy!! a biją nas Polacy A to nie może być!!!!
0 0
Widziałem już taką akcję NAZISTY , na nie działającą kartę telefoniczną w Bukowinie Tatrz
0 0
Od czasu kiedy Tata kupił mi zdezelowany rower w NT niczego tam nie kupuję.
0 0
Europejczycy zza Odry...a przecież wystarczył jeden szwajcarski śrubokręt (Szwajcaria nie jest w Unii) , trochę wiedzy niemieckiego czy tureckiego(Turcja ma aspiracje wstąpienia do Unii) inżyniera i polskiej pomysłowości,a zabawkę jak uczył nieoceniony Adam Słodowy w Zrób to sam można naprawić samemu,a co więcej zostać bohaterem w oczach całej europejskiej rodziny...Wówczas żadna chińszczyzna nam nie straszna...;) ;) ;)
0 0
Wspólczesne zabawki i gażety elektroniczne wymagają pewnej wiedzy i umiejętnosci ze strony użtykowniak,takze nie przesądzajmy że zabawka była bublem a małolat geniuszem technicznym....
0 0
@marian,ty zawsze taki poważny?Dla odprężenia policz-179zł ile to € ??? ;) ;) ;)
0 0
P.S.Swoją drogą mogli mu oktokopter kupić ;)
0 0
a wczesniej zapisac na kursy doszkalajace na symulatorze lotu :P
0 0
@uorcyk,wystarczyło go wysłać na sierpniowe Air Show 2013 do Radomia ;) ;) ;)
0 0
Wydawać by się mogło, że zdalnie sterowane modele to tylko niewinne hobby. Niestety tak nie jest. Boleśnie przekonał się o tym pewien mężczyzna, któremu wirnik zdalnie sterowanego helikoptera obciął głowę. Do tragedii doszło w USA. Jak podaje serwis sfora.pl, mężczyzna zginął na miejscu!....... podaje WP.PLtech.
0 0
@cobra,sugerujesz,że może lepiej,że nie działał? ...;) ;) ;)
0 0
Tak mi się wydaje że szczęście w nieszczęściu....
0 0
@cobra,czyżbyś widział oczami wyobraźni te tytuły wstrząsające w TP gdyby helikopter jednak szkodę poczynił skoro już teraz TP w tytule pisze o koszmarze? ... Normalnie "rzeźnia"...;) ;) ;)
0 0
Patrząc na zdjęcie,można było dać tytuł; Helikopter w ogniu:D
0 0
TP ostatnio robi się "koszmarne".To chyba prawo ...ciągu bo jak nie "Węglowy koszmar" to "Koszmar z helikopterem w tle". Jakie to odkrywcze i niepowtarzalne ...;) ;) ;)
0 0
P.S. Do tego jak dołożymy ostatnio pojawiające się na TP tytuły artykułów "Biedronkowa psychoza", "Dzicza demolka" robi się już całkiem "poetycko" ... ;) ;) ;)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz