Prymista Jan Czesław Joniak ze Skrzypnego wywalczył nagrodę główną Dziadońcyny Smycek w IV Konkursie Muzyk Podhalańskich. Impreza odbyła się 22 listopada w Bukowinie Tatrzańskiej.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"6615"}
Po raz czwarty w Bukowinie Tatrzańskiej odbył się Konkurs Muzyk Podhalańskich „Dziadońcyne Granie”. O główną nagrodę walczyło 8 muzyk góralskich, ale tylko jedna z nich mogła zabrać ze sobą statuetkę ze smyczkiem i skrzypkami. Udział w konkursie brały udział trzyosobowe składy muzykantów – prym, sekund i bas.
– Chcemy pokazywać to, co najwartościowsze w naszej góralskiej kulturze. Szkoda, że to co zostało prawdziwe i cenne gromadzi mało ludzi. Muzyka Skalnego Podhala jest muzyką klasyczną i trudną i trzeba się w nią wsłuchiwać od dziecka, żeby później dobrze ją zagrać– przekonywał Bartłomiej Koszarek, dyrektor Bukowiańskiego Centrum Kultury.
Imprezę rozpoczęli młodzi muzykanci, którzy uczą się pod okiem Marcina Zaziąbły, a także muzyka złożona z Pawła Staszla, Bartłomieja Koszarka i Stanisławy Trebuni Staszel. Obie muzyki wystąpiły poza konkursem. Później odbyły się już popisy podhalańskich muzykantów, którzy walczyli o nagrodę główną. Jednym z nich był Jan Gacek z Zaskala, który zaczął muzykować mając 14 lat. – Sam uczyłem się grać. Podpatrywałem ojca, brata, wujka. Zawsze muzykowaliśmy rodzinnie i tak zostało do dziś. Kiedyś muzykowaliśmy po weselach, dzisiaj zapraszają nas do domów wczasowych – opowiada pan Jan.
Piotr Haza z Olczy gra od piątej klasy szkoły podstawowej. – Muzykowanie mam we krwi. Słynnym muzykantem był mój pradziadek Józef Chyc Rzepka. Pradziadek brał udział w I Przeglądzie Muzyk Podhalańskich, który odbył się w 1952 roku w teatrze „Morskie Oko” przy Krupówkach w Zakopanem. Impreza odbyła się z okazji 15. rocznicy śmierci Karola Szymanowskiego – opowiada Piotr Haza, który uczył się gry nie tylko na skrzypcach, ale również na akordeonie. – Lubię słuchać jak grają starsi muzykanci, wsłuchuję się w ich nuty, interpretację. Uczyłem się grać od olczańskiego prymisty Jana Stachonia Kaduka, który pamiętał Dziadońkę – twierdzi muzykant.
*
Bronisława Konieczna (1894–1968) przez wszystkich nazywana Babką Dziadońką, a przez niektórych „Sabałą w spódnicy”, była w owym czasie zjawiskiem niezwykłym, bo przecież muzykę góralską grały przecie tylko chłopy. A ona zauroczona skrzypkami, sama nauczyła się grać. Grywała po kryjomu, gdy rodzice wychodzili z domu, bo ojciec nie był zachwycony zamiłowaniem córki do muzyki. Pierwszym, który zauważył u niej talent do gry na skrzypkach był Bartuś Obrochta, kolega ojca i udzielał jej wskazówek. Koncertowe skrzypce wysokiej klasy sprezentował jej hrabia Władysław Zamoyski, na których grywała do końca życia. Dziadońka w młodości dorównywała chłopcom. Polowała z ojcem na niedźwiedzie. Dobrze powoziła końmi, lubiła pracować w lesie. W cholewkach butów nosiła nóż i pistolet. Uczestniczyła w weselnych bitkach. W kapeli rodzinnej Dziadoniów prymowała już jako dwunastoletnia dziewczynka. W kalendarzu z 1957 roku czytamy: „(...) Dziwna to była dziewczyna. Nic tylko by grała lub słuchała bez końca, jak stary niezrównany Bartuś Obrochta muzykuje wieczorami w rodzinnej chacie. (...) Po kryjomu, gdy ojciec poszedł do lasu, chwytała gęśle i uczyła się grać, wodzić smykiem po strunach, naśladować ojcowskie muzykowanie. Krzyczał wprawdzie stary Dziadoń, że dziewka mu gęśle psuje, ale nic nie poradził”. Babka grywała dla przyjemności. Mimo to występowała na weselach, koncertach, konkursach i przeglądach. Lekcje u Dziadonki pobierali młodzi muzykanci, z talentem. Wśród nich był Władysław Trebunia Tutka. Chociaż od jej śmierci minęło 40 lat, legenda bukowiańskiej muzykantki wciąż żyje pod Tatrami.
*
Nagrodę główną „Dziadońcyn smycek” otrzymał prymista Jan Czesław Joniak ze Skrzypnego. Dodatkowo komisja oceniająca wyróżniła 9 muzykantów: Tomasza Łapkę z Bukowiny Tatrzańskiej za kontynuację bukowiańskiego stylu gry, Pawła Walkosza Jambora z Białego Dunajca za specyficzną interpretację podhalańskich nut, Stanisława Rusnaka ze Skrzypnego za samorodny sposób basowania, Jacka Muchę z Gronia za charakterystyczny sposób sekundowania, Wojciecha Czernika Kubanka z Białego Dunajca za śpiew, muzykę Piotra Hazy z Olczy za kultywowanie charakterystycznych nut Andrzeja Knapczyka Ducha i Bronisławy Dziadoń, muzykę Wojciecha Śliwińskiego z Poronina za kontynuowanie stylu gry Tadeusza Szostaka Berdy, muzykę Jana Fąfrowicza z Szaflar za zachowanie obyczajowości muzycznej w wykonaniu tradycyjnych nut podhalańskich i muzykę Macieja Gąsienicy Mracielnika z Zakopanego za kultywowanie rodzinnych tradycji muzycznych i refleksyjną interpretację rzadko grywanych nut podhalańskich.
Jolanta Flach
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz