– Unikać doktorów i często się uśmiechać – to recepta na długowieczność Klary Łaś. Najstarsza mieszkanka Białki Tatrzańskiej w maju skończyła 100 lat.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"9125"}
Na swoich urodzinach śpiewała, tańczyła i piła wino. – Babcia taka jest, zawsze pogodna, często sobie podśpiewuje. I o każdego w rodzinie się martwi. Niedawno jeszcze mówiła: „co to będzie, jak przyjdzie starość” – opowiada o jubilatce jej wnuczka Monika. – Do lekarzy nie chce chodzić, tylko raz leżała w szpitalu – dodaje.
Urodziła się 28 maja 1910. Życie od początku jej nie rozpieszczało. Wychowała się bez rodziców, w domu swojej chrzestnej matki. Przeżyła biedę i prawdziwy głód. – Jak nie było co jeść, pokrzywy się warzyło – wspomina. Już jako mała dziewczynka musiała pracować. Najpierw pasła gęsi, a kiedy podrosła – krowy. Na pierwsze buty długo musiała czekać. – Nie pamiętam, kiedy je dostałam, ale nieskoro – mówi. Skończyła siedem klas. To były jeszcze czasy, kiedy w szkole pracował jeden nauczyciel. – Nazywał się Cyburt, oj, bił on po palcach – śmieje się 100-latka.
Pani Klarze uśmiech nie schodzi z twarzy, co chwilę sobie podśpiewuje. Kiedy była młoda, natura nie poskąpiła jej urody. Choć nie miała wiele morgów, chłopcy do niej podchodzili. Mogła przebierać. Wybrała sąsiada – Bartłomieja. – To była prawdziwa miłość. Chodził do mnie uparcie, a i mi się podobał – mówi. – Dobry chłop był, robotny – podkreśla. Ślub wzięli w 1932 roku. Zamieszkali w domu, który pozostał po opiekunach pani Klary. Mieli jedną krowę. Pani Klara służyła u żony policjanta. – Pamiętam, jak psu pogrzeb urządzała – opowiada. A wcześniej, jeszcze za panny, służyła „u Pani” w Krzeszowicach. – Dobrze mi tam było, szanowali mnie, „Klarciu, Klarciu,” wołali. A potem, po wojnie, jak przyjeżdżali do Białki na wczasy, zawsze mnie odwiedzali – wspomina.
Pierwszej wojny nie pamięta, drugą – już jako kobieta zamężna – przeżyła spokojnie. – Żyło się z przemytu – opowiada. – Na Białce była granica, Czarna Góra to już była Czechosłowacja. Chodziło się tam na przemyt. Tam nosiło się jajka i sól, stamtąd – cukier i materiały na ubrania. Z tymi materiałami z kolei jeździło się w okolice Krakowa. Tam się sprzedawało i kupowało za to zboże – wspomina. – Ale strachu przy tym było! Raz, jak jechałam do Krakowa, to w pociągu złapali mnie Niemcy, ale im powiedziałam, że jestem w ciąży i mnie puścili – dodaje.
Po wojnie pracowała w białczańskiej szkole jako sprzątaczka. Szkoła była aż w trzech budynkach. – Mama wstawała o 4 rano, żeby zapalić wszędzie w piecach, bo o godz. 8 dzieci musiały mieć już ciepło. I sprzątała sama we wszystkich 3 budynkach – opowiada syn jubilatki, pan Stanisław.
W wieku 70 lat pojechała pierwszy raz do Ameryki, by bawić wnuki. W sumie za Oceanem była dwa razy.
Pani Klara wszystkich zadziwia swoją kondycją, zdrowiem i pogodą ducha. Jeszcze w zeszłym roku sama chodziła do kościoła. Teraz wozi ją syn. Ale jak jest ciepło, spaceruje koło domu, wygrzewa się w słońcu. Jak na swój wiek – porusza się żwawo. – Jesienią jeszcze pomagała nam przy obieraniu grochu – opowiada Monika. – Apetyt też jej dopisuje. Ostatnio najchętniej pije coca colę, je cukierki orzechowe i winogrona. To jej przysmaki. Lubi też pomidory z cukrem – wymienia wnuczka.
Pani Klara wychowała 4 dzieci. Ma 18 wnuków. Przy liczeniu prawnuków i praprawnuków zaczynają się już kłopoty. Tych pierwszych jest ok. 50, drugich – ok. 10.
Co trzeba robić, by żyć tak długo? Pani Klara wzrusza ramionami. – Mamy takie życie, jakie Bóg nam da, do niego trzeba się modlić – mówi. – I nie przejmować się sobą dużo, po doktorach nie chodzić – radzi.
Urodziny w tym roku były huczne. Były życzenia od premiera, od wojewody, z ZUS-u. Panie z ośrodka zdrowia z kwiatami przyszły. Ksiądz w kościele życzenia złożył. – I pan wójt osobiście przyjechał mi powinszować. A jaki to piękny chłop, wyrośnięty, urodny i elegancki – nie może się nachwalić najstarsza mieszkanka Białki.
Beata Zalot
0 0
No po doktorach nie chodzić to święta prawda!
0 0
Ale,żeby po doktorach nie chodzić trzeba mieć zdrowie :)
0 0
Po prostu sprzezenie zwrotne: chodzisz do lekarza chorujesz nie chodzisz nie chorujesz, bo lekarz jak sama nazwa wskazuje jest do leczenie a nie do WYleczenia
0 0
Jak już tak filozoficznie sobie poczynasz to odpowiedz co z samym lekarzem?...;) ;) ;)
0 0
Po prostu rodaczka co tu dużo mówić!
0 0
Ziomalka,BIAŁCON.Myślisz,że jakby tak u Was zamieszkać to się te parę roków dłużej na tym łez padole pożyje?Musowo jakieś dobre dla zdrowotności u Was szczawy domowej roboty być muszą :)
0 0
a Klara nie dosc ze tanczy to i jeszcze za chłopami ziora :-)
0 0
Chciało by się takiego pięknego wieku dożyć :) 200 lat :)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz