– Kocham konie i nigdy nie zrobiłbym im krzywdy – twierdzi Bogdan Pietrzyk, prowadzący Górski Ośrodek Jeździecki w Bukowinie Tatrzańskiej. Goście ze stolicy byli przerażeni warunkami, w jakich żyją konie w jego ministadninie.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"936"}
– Ratujcie te konie! One mają stajnię jak chlew, nie ma siana, nie ma słomy, wokół stajni wszędzie błoto – alarmowała turystka z Warszawy, która spędziła długi majowy weekend w Bukowinie.
Katarzyna Michałkiewicz zadzwoniła do naszej redakcji. Twierdziła, że sama jeździ konno od kilku lat, dlatego gdy zobaczyła ośrodek jeździecki w Bukowinie Tatrzańskiej, postanowiła interweniować. Także w Tatrzańskim Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami. Pojechaliśmy sprawdzić, co złego dzieje się w GOJ–u.
Właściciel ośrodka nie ukrywał zdziwienia zarzutami warszawianki. – Jeśli miała jakieś uwagi, powinna chyba porozmawiać ze mną – zaznacza. – Poza tym, jak ona weszła bez pozwolenia do stajen? A jeśli koń by ją kopnął, coś by się jej stało?. Bogdan Pietrzyk przez lata był nauczycielem. Ale zrezygnował z pracy z młodzieżą. Teraz każdą wolną chwilę poświęca swym czworonożnym przyjaciołom. Koński ośrodek prowadzi od 15 lat i twierdzi, że nigdy nie miał żadnych negatywnych uwag.
– Robię letnie obozy jeździeckie. Mam tylu chętnych, że się nie muszę nawet reklamować. Moje konie pracują tylko przez dwa miesiące. Pozostały czas to dla nich relaks. A dla mnie praca – Bogdan Pietrzyk oprowadza po skromnych stajniach. Podkreśla, że na dzień nie ścieli koniom słomy, stoją na deskach. – Ścieli się dopiero na noc, jak się kładą. Tak bym nie nastarczył ze sprzątaniem. – wyjaśnia. Mówi, że jak przyjdzie ocieplenie i prawdziwa wiosna, ściany stajni zostaną jak zwykle pobielone. Wyjaśnia, że dzięki drewnianej podłodze konie mają zdrowe kopyta. A gdy stoją na głębokiej ściółce, zagraża im wilgoć, bakterie i choroby.
Wokół stajni panują trudne warunki, konie prowadzone do poidła pokonują błotnistą przestrzeń. Ale na to nie ma rady. – Tu są iły. Jak popada piętnaście minut, to ta woda nie ma gdzie wsiąkać. W Wielkopolsce czy Warszawie mają piaski. Tam, jak nawet przez kilka dni popada, to od razu wszystko jest suche. Ja dzierżawię dwa i pół hektara łąk wokół ośrodka, moje konie biegają po łące luzem. Ale musi być cieplej, żeby wyszła trawa. Dla konia najważniejszy jest ruch. One go mają pod dostatkiem. I przestrzeń. Także w stajni.
Bogdan Pietrzyk odpiera zarzuty turystki o nieczyszczonej, wyliniałej sierści swych podopiecznych. Tłumaczy, że to naturalny proces gubienia włosia po zimie. – Konie nawet czasem specjalnie się tarzają w błocie, przecież ja ich nie mogę przez cały czas czyścić. Dopiero jak konia przygotowuje się do jazdy, to się go szczotkuje. Poza tym niektóre ośrodki nawet specjalnie utrzymują błotne parkury, bo to doskonałe ćwiczenie na wzmocnienie końskich ścięgien.
To, co bardzo zbulwersowało Katarzynę Michałkiewicz, to warunki panujące w starej stajni i fakt, że jeden z koni ma ranę nad okiem. – Widać że jest źle traktowany – alarmowała. Takie zarzuty mocno zabolały Bogdana Pietrzyka. – Akurat ten koń miał raka. Kilkakrotnie operowałem go u weterynarza z Nowego Targu. Usunięto najpierw narośl nad wargą, potem nad okiem. Stąd ta blizna – wyjaśnia właściciel stadniny.
W Tatrzańskim Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami podkreślają, że zgłoszenie warszawianki miało pewne podstawy. – Ale tylko w przypadku starej stajni. Właściciel zobowiązał się do jej uprzątnięcia. Poza tym z całą mocą podkreślamy, że koniom nie dzieje się żadna krzywda. Są odkarmione, zdrowe, regularnie odrobaczane i szczepione – podkreśla Iwona Szczepaniak z sekcji końskiej TTOnZ. Wyjaśnia, że interweniująca warszawianka zadziałała z odruchu dobrego serca.
– Pewnie zna inne stadniny. Bardziej luksusowe. U nas panują trudne, górskie warunki. I tego nie odmienimy. Także tego, że wciąż jest zimno i pada deszcz. Zupełnie inaczej obiekt będzie się prezentować, gdy będzie sucho – dodają w TTOnZ.
Rafał Gratkowski
0 0
Znam Osrodek jezdziecki u Pana Bogdana i napewno to co wymysla sobie Pani turystka z Warszawy to oszczerstwo.Bylam na poczatku maja w stolicy i bylam w pensjonacie dla koni w Lazienkach ale tam koszt utrzymania jednego konia to 5,000 miesiecznie moze ta Pancia porownywala taki pensjonat ze stajnia? Ogolnie mowiac konie u Pana Bogdana napewno maja wszystko to co jest potrzebne od siana po weterynarza.
0 0
warszawce to sie ani nasze kwatery, ani stajnie nie podobaja. tylko dla czego wrcaja do nas, wracaja, wracaja....
0 0
Miałam przyjemność jeżdzić konno u tego pana kilka razy i moge w 100% zapewnić,że tym koniom nie dzieje się żadna krzywda.Mają doskonałe warunki i .są dobrze karmione.Weszłam do środka do stajni i widziałam te konie i jestem pewna,że taj pani się coś przewidziało.
0 0
Trochę ten koniarz ściemnia. Jego obrońcy też. Chyba jadają razem z jego końmi skoro wiedzą jak są odżywiane. Dla górala koń to żadna istota. Ma zarabiać dużo i dużo więcej, żeby góral nic nie musiał robić. Nie ważne, że koń chory, zmęczony. Tym bardziej jest smagany batem. Proponuję turystom - nie korzystacie z koni w Zakopanem. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak są one eksploatowane. Dla was to zabawa, kolejna przejażdżka, a dla koni to kolejna katorga.
0 0
Znam bardzo dobrze Pana Bogdana. Konie to jego miłość. Dba o nie. Niektórzy warszawiacy jak przyjeżdżają to od razu szukają zaczepki. Pani pewnie z tych nawiedzonych.
0 0
Do Pana Darka! Prosze zachowac dla siebie swoje uogolnione opinie o góralach i ich stosunku do zwierząt. Rozmawiamy o konkretnym czlowieku i jego podejściu, więc pana uogólnienia mogą być bardzo krzywdzące dla tej konkretnej osoby!
0 0
Co jakieś zastrzeżenia na górali to wiecznie ze strony warszawki...
Dziwić się że ich[warszawki] w małopolsce nikt nigdzie nie lubi...
0 0
Darek to idiota...
0 0
Warszawiacy to kretyni.!!!!!!!!!!
Przeciez górale dbają o swoje konie jak o własne dzieci.
Praktycznie każdy z nich żyje z końskiej pracy,dlatego na każdym kroku oszczędzają ich.byle kroczkiem aby się nie zmęczył.Dostają jedzenia do syta
a kto się nie oriętule to niektórzy ludzie żyją w 100 razy gorszych warunkach i pracuja 1000razy ciężej i są poniewierani.ich nie ma kto nakarmić i zaopiekować się nimi.Takwięc jeżeli warszawka szuka sensacji to niech odczepi się od koni i zajmie się biedą ludzką.
0 0
byłyśmy na obozie u Pana Bogdana, był to cudownie spędzony czas z końmi jak i w otoczeniu miłych ludzi. Konie były zadbane i przyjazne ludziom. Dodam że jesteśmy z Warszawy. I nie widziałam powodów do zaczepki!
0 0
jeżdżę konno w Bukowinie u p. Bogdana od 7 lat. Jest to najlepszy ośrodek z jakim miałam do czynienia!!! Do koni podchodzi się tu z sercem. Panuje świetna atmosfera. Konie są zadbane i nigdy nie działa się im krzywda. Warszawianka wychyliła się niepotrzebnie, bo tylko sprawiła przykrość właścicielowi oraz wszystkim sympatykom.
0 0
Ja również jeździłam w tej stajni i widziałam te konie.Może warszawiance sie to nie podobało że konie stały w stanowiskach a w warszawie to tylko ekskluzywne boksy...Konie ogólnie były w dobrym stanie a co do górali no cóż...jedni dbają o konie a inni niestety nie...Ja miałam do czynienia z tym góralem który zupełnie o nie nie dbał.
0 0
Wiem o tym że na podhalu są gorsze stajnie nie chodzi o wygląd stajni stajnia na pierwszy rzut oka może wyglądać elegancko a właściciel koni je głodzi i bije bo nie trafił do tego boksu co trzeba,albo nie chce wejść do przyczepy ,nie są leczone jak się skaleczą lub są chore ,powinno się trochę po przebywać w stajni a potem interweniować a te koniki z tego co widzę są dożywione nie mają żeber na wierzchu jak w innych stajniach .
0 0
To dzieki P.Bogdanowi pokochalam konie i nie moge teraz bez nich zyc, do konca zycia nie zapomne pierwszej jazdy w teren na Bukowinie, spedzilam tam z moimi najlepszymi przyjaciolmi najlepsze miesiace/lata mojego zycia! Konie sa niesamowite, atmosfera i milosc ktora otacza ta stadnine, jakis nadziany babol ze stolicy (twierdzi ze od lat jezdzi konno, haha chcialabym to zobaczyc na zywo) oburza sie ze P.Bogdan nie posiada zlotych klamek...jak smiesz niszczyc reputacje naprawde dobrego czlowieka??? Jestes tylko jedna, a w obronie osrodka tysiace...Bardzo chetnie z Toba porozmawiam na ten temat jesli masz odwage.
0 0
Ja w tej stadninie jeżdże już prawie 4 lata , prawie codziennie (chyba że nie mam czasu) ponieważ mieszkam w Bukowinie. Konie mają tam wszystko czego potrzebują . Mają też wspaniałego właściciela(pana). Pan Bogdan jest przesympatycznym,miłym człowiekim i co najważniejsze kocha konie dba i troszczy się o nie. Może i stajnia nie jest jakas cudowna ale tu nie o to chodzi.
Ja wogóle nie wiem o co tej warszawiance chodzi przecież konie są zdrowe najedzone i są w bardzo dobrym stanie . Pewnie się jej nudziło i z nudów wymyśliła jakieś bzdury.
Ci co kochają konie serdecznie zapraszam na jazdę w G.O.J. w Bukowinie Tatrzańskiej. Jazda terenowa po urokliwych, malowniczych okolicach, a także nauka jazdy konnej na padoku na spokojnych, wyszkolonych koniach.
Górski Ośrodek Jeździecki jest afiliowany przez PTTK, co umożliwia zdobywać odznaki Górskiej Turystyki Jeździeckiej.
Kadra instruktorska: Przodownik GTJ PTTK, Instruktor Rekreacji Ruchowej o specjalności jazda konna PZJ.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz