Kolejny już raz woda płynąca z kranów w Białym Dunajcu nie nadaje się do spożycia.
Ostatnia taka sytuacja miała miejsce w czerwcu. Wcześniej zdarzała się wielokrotnie. - Czy władze Gminy przerwą w końcu ten łańcuch trucia mieszkańców?Władze udają, że nie ma problemu. Jak tu żyć? Czy mamy kupować ciągle wodę w baniakach albo wozić od rodziny z sąsiednich gmin - pyta jeden z mieszkańców gminy, który wysłał nam mail.
Komunikat ze strony Sanepidu w Zakopanem:
Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Zakopanem informuje mieszkańców miejscowości Biały Dunajec zaopatrywanych w wodę do spożycia z wodociągu publicznego „Dunajec Górny” w Białym Dunajcu ul. Skupniowa od nr 1 do 17, ul. Miłośników Podhala, ul. Piłsudskiego, że w dniu 13 września 2023 roku, w związku ze stwierdzonymi przekroczeniami:
-liczba Escherichia coli – 5 jtk/100ml
w wodzie pitnej podjął decyzję o stwierdzeniu braku przydatności do spożycia wody z wodociągu publicznego „Dunajec Górny” w Białym Dunajcu.
Woda nie nadaje się do spożycia, przygotowywania posiłków, mycia naczyń i do celów sanitarnohigienicznych (woda może być używana do prac porządkowych (np. mycia podłóg), spłukiwania toalet, działań p/pożarowych).
Poniżej przypominamy nasz obszerny tekst na ten temat z papierowego wydania TP, który ukazał się w marcu tego roku:
Czysta woda w Białym Dunajcu to luksus
Całymi miesiącami nie możemy pić wody, nawet się w niej myć, a władze, zamiast rozwiązać problem, chcą budować amfiteatr - mówią mieszkańcy Białego Dunajca.Kilka dni temu sanepid wydał trzy komunikaty dotyczące zakazu używania wody z trzech wodociągów na terenie gminy Biały Dunajec. Wszystko przez przekroczone zawartości m.in. bakterii coli. Wody nie tylko nie można pić, ale także myć się w niej czy prać ubrań. Takie komunikaty w Białym Dunajcu od wielu lat pojawiają się regularnie. - Nawet jak nie ma wykonywanych badań i tych komunikatów, to i tak boimy się używać wody. W poprzednie wakacje bywało tak, że z kranów lała się brązowa ciecz - mówi jeden z mieszkańców ul. Jana Pawła II w Białym Dunajcu. Gdy kilka miesięcy temu wyprał w wodzie białą koszulę, przybrała ona po tym praniu brązowawy kolor. W miniony weekend zakazem używania wody była objęta połowa domów przy tej liczącej kilka kilometrów ulicy.
Jak mówią mieszkańcy, problem powtarza się od wielu lat i nikt nie chce go rozwiązać. - Mamy przecież XXI wiek, płacimy za tę wodę, a i tak musimy ją ciągle kupować w sklepie w 5-litrowych pojemnikach - dodaje mieszkanka miejscowości. Wiele osób w Białym Dunajcu wynajmuje pokoje turystom, jest tu dużo pensjonatów. Niektóre z nich musiały zainwestować w specjalne filtry do wody. Takie urządzenia kosztują, ale są jedyną skuteczną receptą na bezpieczne zrobienie sobie kawy czy herbaty. - Nigdy nie wiesz, jakiego koloru woda będzie płynąć z kranu. Nie rozumiem, dlaczego nikt nie chce rozwiązać problemu. Kiedyś jeszcze sesje rady gminy były transmitowane, teraz chyba chcą wszystko ukryć, bo transmisje się skończyły - dodaje mieszkaniec Białego Dunajca.
Władze wpadły natomiast na pomysł budowy amfiteatru za kilka milionów złotych. Zdaniem jednej z naszych rozmówczyń taki amfiteatr oczywiście jest potrzebny, ale trzeba pamiętać, że będzie on służył mieszkańcom od maja do października, w pozostałe miesiące musi stać pusty, a trzeba go będzie utrzymywać. - Na amfiteatry przyjdzie czas, jak rozwiążą problem z wodą. Przecież czysta woda to żaden luksus, to najbardziej podstawowa potrzeba człowieka, którą powinny zapewnić władze, a tego nie robią - powtarza kolejna z mieszkanek gminy. Nasi rozmówcy wskazują też na sąsiednie Szaflary, które rozwijają się, uzyskały duże dofinansowanie na największy na świecie geotermalny odwiert, a w Białym Dunajcu nie ma nawet czystej wody.
W jednym ze sklepów spożywczych, które odwiedziliśmy, pięciolitrowe pojemniki z wodą schodzą jak ciepłe bułeczki. I to nie tylko wtedy, gdy sanepid wyda zakaz korzystania z wody, ale przez cały rok. Jedni mieszkańcy kupują filtry, inni butle z wodą, a jeszcze inni zainwestowali we własne studnie. Wszyscy jednak powtarzają, że to obowiązkiem gminy jest zapewnić zaopatrzenie w wodę. - Władze sprawiają takie wrażenie, jakby chciały zamieść sprawę pod dywan. Lepiej o tym nie mówić, to problem sam zniknie, ale przecież tak się nie stanie.
Za zaopatrzenie w wodę mieszkańców gminy Biały Dunajec odpowiedzialnych jest dziewięć wodociągów, sześć z nich znajduje się w rękach prywatnych spółek, trzy są gminne. Jednym z tych prywatnych jest wodociąg Dunajec Dolny, który zaopatruje w wodę dużą część ul. Jana Pawła II, części ulic Krajowe, Gliczarowskiej oraz Za Torem. To w nim kilka dni temu stwierdzono przekroczenia dopuszczalnych norm bakterii coli i enterokoków. Woda może być używana tylko do mycia podłóg czy spłukiwania toalet. Jak zapewniał nas w poniedziałek Janusz Sichelski, prezes spółki odpowiedzialnej za ten wodociąg, trwa chlorowanie sieci i niebawem woda będzie już zdatna do picia.
- To się tylko tak wydaje, że są tu wielkie problemy z wodą. Poprzednia taka sytuacja miała miejsce rok temu. Po prostu w Białym Dunajcu jest tyle wodociągów, że wielu myśli, że to się często dzieje, a wcale tak nie jest - tłumaczy prezes Janusz Sichelski. Jego zdaniem tym razem winne są roztopy, które sprawiają, że do sieci dostają się niebezpieczne bakterie. Prezes dodaje, że spółka nie ma pieniędzy na kompleksową modernizację sieci wodociągowej. Utrzymuje się ona z opłat wnoszonych przez mieszkańców. W wakacje pojawiają się nawet problemy z niedostatkiem wody. - Przyjeżdżają turyści i nasza studnia nie nadąża za zużyciem wody. Dlatego niektórzy mieszkańcy postulowali, aby nie dokonywać już nowych przyłączy - twierdzi prezes Janusz Sichelski.
Andrzej Jacek Nowak, wójt Białego Dunajca, mówi, że zdaje sobie sprawę z problemu, ale gmina nie ma wpływu na prywatne spółki, zarządzające dużą częścią wodociągów w Białym Dunajcu. - Moglibyśmy przejąć te spółki, ale tu inicjatywa należy do samych udziałowców, czyli mieszkańców. Tymczasem na coroczne zebrania, w których biorę udział, na 200 osób przychodzi 20 - tłumaczy wójt. Dodaje, że gmina mogłaby uzyskać fundusze na modernizację sieci i zrobić to wspólnie ze spółkami, ale również w tym względzie inicjatywa musi należeć do udziałowców wodociągów. - Staramy się modernizować nasze gminne ujęcia. W ciągu roku zbudujemy stację uzdatniania wody dla wodociągu, który dostarcza wodę do domów przy ul. Piłsudskiego. To wszystko, co sami możemy zrobić - twierdzi wójt Andrzej Jacek Nowak.
pp
0 0
No i gitara. Przecież taką głupotą władze Gminy sie nie bedą przejmować. Czas na zmiany przy najbliższych wyborach.
0 0
To gmina wam wylewa szambo po polach, że macie o to pretensje do niej? U mnie taki rolnik cwaniaczek co wylewał szambo po polu i twierdził, że to jest gnojowica został przez letników nauczony rozumu.
0 0
Już nie tylko główne rzeki i potoki z jeziorem Czorsztyńskim na czele są zanieczyszczone odchodami ludzkimi ale również źródła skąd pobierana jest woda do picia. Przyczynę tego stanu rzeczy należy upatrywać w rozwoju gospodarczym Podhala. Zanieczyszczenie wód pochodzi głównie z pensjonatów, domków, kwater mających bądź nie mających pseudo oczyszczalni. Oczyszczalnie komunalne też nie wyrabiają w szczycie sezonu, tak więc mamy to co mamy i lepiej nie będzie. Należy się przyzwyczaić.
0 0
@Coeba, dej namiar na tych letników, funduję darmowy tygodniowy pobyt
0 0
Co się dziwić jak z gminnej działki przy ławie leje się szambo do potoka. Gmina sama wylewa szambo, a potem sie dziwią, że woda zatruta.
0 0
Problem wody i kanalizacji nierozwiązywalny w Gminie. Tak samo jak problemem nierozwiązywalnym jest brak Gminnego przedszkola.
0 0
Ale muszla będzie :D
0 0
jak już amfiteatr będzie, to zaproszą Jędraszewskiego i innych z kropidłami i bedziy łorajt :)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz