Na nic zdały się prośby i protesty, listy z podpisami 210 mieszkańców. Radni w Białym Dunajcu zdecydowali o likwidacji starszych klas w podstawówce w Gliczarowie Dolnym.
Pierwsza burza w sprawie szkoły przetoczyła się podczas sesji w Białym Dunajcu w połowie lutego. Zjawili się na niej wszyscy uczniowie, nauczyciele i rodzice. Apelowali, by nie niszczyć stuletniego dorobku szkoły, by nie likwidować klas. Ale białodunajeccy radni tłumaczyli, że budżet gminy traci zbyt dużo na dopłatach do szkoły, bo dzieci w trzech starszych klasach jest zbyt mało. Dlatego od września dziesiątka starszych uczniów będzie dowożona gimbusem do szkoły w Białym Dunajcu. Dyrektorka Ewa Nowak postulowała, by wprowadzić jej plan oszczędnościowy. Łączenie klas. Mieszkańcy prosili, by dać rok czasu na przygotowanie dzieci do zmian. Protest w sprawie likwidacji klas starszych podpisało 210 mieszkańców.
Podczas niedawnej – kwietniowej sesji o zaniechanie likwidacji apelował też ks. proboszcz Zdzisław Dobrzański. Wszystko na nic. Z wnioskiem o likwidację klas IV-VI w Gliczarowie Dolnym wystąpił Andrzej Styczeń, Andrzej Gambera, Jan Marusarz, Stanisław Gądek i Anna Pawlikowska. Ta ostatnia w trakcie głosowania wstrzymała się od głosu. Dziewięciu radnych było za, a przeciw likwidacji klas głosowało pięciu: Józefa Kukuc, Marek Sosiński, Antoni Kosek, Adam Kułach, Piotr Tworek. – Bardzo im dziękujemy, choć ich głosy niewiele zmieniły. Ale przynajmniej nie bali się poprzeć mieszkańców – mówi Helena Chowaniec. Dodaje, że cały Gliczarów Dolny ma największy żal do wójta, który z okazji stulecia szkoły przecinał we wrześniu jubileuszowe wstęgi. – A już wtedy wiedział, że nam szkołę będą likwidować – złości się Janina Pępkowska. – Obiecywał, że za jego kadencji szkoły nie ruszą. A już w styczniu do nas pogłoski o likwidacji dotarły. Oszukał nas i tyle. Zaznacza, że szkołę w czynie społecznym budowali sami mieszkańcy Gliczarowa Dolnego. – Nosiliśmy pustaki, by dzieci miały się gdzie uczyć – przypomina Janina Pępkowska. – Mój ojciec Władysław Szaflarski, który był 2 razy wójtem, w grobie się przewraca. Ale dla nas to nie tylko szkoła: tu się spotykamy z okazji Dnia Matki, na święta, na wystawach prac uczniów, którzy są zdolni, zdobywają nagrody w sporcie i konkursach plastycznych.
Mieszkańcy podkreślają, że najpierw Biały Dunajec odebrał stuletniej szkole gimnazjalistów. W zamian placówka dostała 2 komputery. – Miało być tylko na próbę, na rok, ale oczywiście gimnazjum już nam nie wrócili – przypomina Janina Bafia. – Jest nam bardzo przykro, bo teraz zostanie tu jedynie przedszkole i klasy I-III. Boimy się, że niedługo zabiorą także najmłodszych.
Anna Polak, sołtys Gliczarowa Dolnego, też wyraża żal, bo gmina nie inwestuje na terenie wsi. A teraz w dodatku zabiera uczniów do największej szkoły. – Wójt nie spotkał się z mieszkańcami, nie wyjaśnił, wszystko robiono ukradkiem. Radni byli wściekli, że tylu dziennikarzy zaprosiliśmy na sesję – dodaje Janina Pępkowska. Rozżalenie ludzi jest tym większe, że na tej samej sesji, która zdecydowała o likwidacji klas, radni uchwalili podwyżkę pensji wójta do 10 tys. zł. – Tu oszczędności nie trzeba, a na naszej szkole trzeba oszczędzać. Zaprosiliśmy radnych, żeby pokazać drogę do Gliczarowa, żeby pokazać szkołę. Trzech przyszło, reszta się bała – przypomina Janina Pępkowska.
Dla mieszkańców likwidacja starszych klas oznacza powolne zamykanie szkoły. Moi rozmówcy twierdzą, że za rok gmina znowu przedstawi wyliczenia o zbyt dużych kosztach utrzymania tak małej placówki. Resztka uczniów zostanie przeniesiona do Białego Dunajca, a budynek będzie sprzedany. – Absolutnie nie ma takich planów – dementuje te pogłoski Jacek Nowak, wójt Białego Dunajca. – Rozumiem rozżalenie mieszkańców, ale z ich strony to zbyt brutalne oskarżenia. Szkoła jest przekształcana, a nie likwidowana. Budynek też zostaje w majątku gminy. Nie ma mowy o żadnej sprzedaży.
Wójt przypomina, że gmina otrzymuje mniejsze dotacje oświatowe i nie jest w stanie ponosić coraz wyższych kosztów utrzymania małych placówek. Dlatego zdecydowano o przeniesieniu starszych klas z Gliczarowa Dolnego. – Ale zamierzamy rozwijać w budynku działalność przedszkola, powstanie kolejny oddział, bo zapotrzebowanie jest duże. Do tego prowadzona będzie zerówka i najmłodsze klasy od I do III – dodaje Jacek Nowak. Nie wypiera się swych wcześniejszych obietnic, że stuletniej szkole nic nie grozi. Podkreśla jednak, że deklaracje te składał w zupełnie innych warunkach. – Wtedy były inne środki finansowe, dla nas to była bardzo trudna i bolesna decyzja – podsumowuje Jacek Nowak.
Rafał Gratkowski
0 0
Jeśli w szkole są wystawy, organizowane są spotkania świąteczne i inne imprezy to znaczy, że szkoła pełni również rolę placówki kulturalnej. Jej funkcja nie ogranicza się tylko do edukacji. Dlatego wydaje się, że nie można tylko patrzeć przez pryzmat opłacalności związanej z wielkością klas. Uważam, że mieszkańcy powinni się odwoływać i walczyć o szkołę.
0 0
Wójt zarabia 10 tysięcy... Armia urzędasów wzięła się za szkołę, a co się stanie z zaoszczędzonymi w ten sposób pieniędzmi? Te zaoszczędzone pieniądze pójdą na podwyżki dla urzędników....!!!!!!! Przepadną w siną dal...
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz