Geodeta zarzuca kłamstwo inwestorowi, który stawia dom przy moście w Białym Dunajcu.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"19193"}
Ruszył proces Tomasza D. z Białego Dunajca. Oskarżony jest o wprowadzenie w błąd urzędnika starostwa powiatowego przez złożenie wniosku o budowę domu z dołączoną nieaktualną mapą geodezyjną. Miał to zrobić wiedząc, że w miejscu jego inwestycji Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad planuje rozbudowę zakopianki i budowę nowego mostu.
Lipcowe zezwoleniaOskarżony nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Jako właściciel dwóch działek przy moście, postanowił wybudować na nich budynek mieszkalno usługowy. W 2009 r. zlecił geodecie sporządzenie mapy do celów projektowych. - Gdy była gotowa, wystąpiłem o wydanie warunków zabudowy - mówi Tomasz D. Otrzymał je od wójta w 2011 r. A wcześniej dostał pozytywne uzgodnienia z sanepidu i Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Dokumenty złożył w starostwie powiatowym. - Geodeta Wojciech L. nie telefonował do mnie, że mapa jest nieaktualna - twierdzi oskarżony. - Dopiero pod koniec 2012 r. dostałem pismo ze starostwa o wstrzymaniu budowy. Z informacją, że mapa jest nieaktualna.
Oskarżony dostał pozwolenie na budowę ze starostwa tatrzańskiego 20 lipca 2012 r. Półtora miesiąca później rozpoczął inwestycję. Wylał fundamenty, postawił pierwszą kondygnację domu.
Wrześniowy zakazWe wrześniu starostwo wstrzymało budowę. - Wiedziałem, że planowany jest remont mostu, ale byłem przekonany, że to będzie po starym śladzie - stwierdza Tomasz D. Pytany przez sędziego Marka Marchalewicza stanowczo zaprzeczył, jakoby geodeta informował go o sporządzeniu nowych map.
Przed sądem jako świadek stanęła Marta S.M., podinspektor z wydziału budownictwa i architektury starostwa tatrzańskiego. Ona prowadziła sprawę z Białego Dunajca na polecenie naczelnika. Szczegółowo przedstawiła, jak przebiegał proces wydawania zezwolenia na budowę domu w bezpośrednim sąsiedztwie mostu. Potwierdziła, że do projektu była dołączona mapa z 2009. Była to mapa przyjęta do zasobu geodezyjno-kartograficznego. - Nie ma przepisu, mówiącego o aktualności map, która jest, a która nie jest aktualna - zaznacza Marta S.M.
Wojewódzka kolizjaPodinspektor zeznała, że geodeta naniósł 2 poprawki na mapę: w maju i lipcu 2012 r. A gdy starostwo wydało w końcu pozwolenie na budowę domu, okazało się, że 3 dni wcześniej, 17 lipca wojewoda małopolski wydał ZRID, czyli zezwolenie na realizację inwestycji drogowej dla GDDKiA. Budowa zjazdów z nowego mostu miała prawie w całości zająć działki, na których stać miał budynek Tomasza D. Ta kolizja była do wychwycenia. Ale jeden urząd nic nie wiedział o działalności drugiego. - Nie byliśmy stroną postępowania przed wojewodą. Nie wiedzieliśmy że taka decyzja została wydana - tłumaczy świadek ze starostwa. Urzędniczka przyznała, że pisemną informację o wydanym ZRID starostwo dostało 24 lipca. Wtedy okazało się, że w kwietniu 2012 wykonano nową mapę dla tego terenu. - Porównując mapę z 2009 i 2012 widać, że te inwestycje kolidują ze sobą - zeznała Marta S.M.
Na inwestora nałożono obowiązek usytuowania budynku na nowej mapie. Wznowienie postępowania zakończyło się uchyleniem decyzji pozwolenia na budowę. Tomasz D. się odwołał. Wojewoda podtrzymał uchylenie i oskarżony stracił prawo do dysponowania nieruchomością.
Oskarżony pytał świadka, czemu tak późno - dopiero 3 września - wznowiono postępowanie w jego sprawie, skoro już 24 lipca wojewoda pisemnie poinformował starostę o budowie mostu. Urzędniczka nie wiedziała.
Oświadczenie niewiedzyGeodeta Wojciech L. zeznał, że na zlecenie inwestora zrobił 2 mapy. Pierwszą w 2009 r., a potem w marcu 2012 r. - Zaktualizowałem ją o nowe numery działek i projekt mostu. Miałem kontakt z projektantem - wyjaśnia Wojciech L. - Mówił mi, że do celów projektowych ma być wykorzystana mapa z 2009. Dlatego nanosiłem na niej poprawki. Byłem zaskoczony, że postępowanie w starostwie jest prowadzone w oparciu o starą mapę.
Świadek twierdzi, że w kwietniu pokazał nową mapę oskarżonemu. Mówił o różnicach między pierwszą i drugą mapą, o projektowanym moście. O tym, że praktycznie zajmie całą działkę inwestora. - Niewątpliwie o wszystkim wiedział. Powiedział, że projektant albo on sam zdecyduje, co dalej - podsumował świadek. Dodał, że starostwo wydało pozwolenie na budowę, bo "przeszła" stara mapa. Gdyby przedłożono w urzędzie nową mapę, to Tomasz D. takiego pozwolenia by nie dostał.
Po tych słowach oskarżony złożył oświadczenie. Stwierdził, że żadnej nowej mapy nie widział i że nie dostał żadnej nowej mapy. - Pierwszy raz zobaczyłem tę niby aktualną mapę w trakcie rozprawy - mówi Tomasz D.
Geodeta, dopytywany przez sędziego, podtrzymał swe zeznania. - Ja mówiłem prawdę, a złożone przez oskarżonego oświadczenie jest nieprawdziwe - dodaje Wojciech L.
Elektroniczna przesyłkaŚwiadek przypomniał, że papierową mapę wykonaną w 2012 roku przekazał projektantowi, a jej wersję elektroniczną przesłał także oskarżonemu. Dokumentacja elektronicznej korespondencji została dołączona do materiału dowodowego sprawy. Tomasz D. zaprzeczył, by otrzymał jakąś korespondencję mailową od świadka, dotyczącą nowej mapy. Obrońca przeczytał fragment opinii wojewody, z której wynika, że mapa z 2009 roku nie może być uznana za nieaktualną. Świadek potwierdził. Nie ma przepisów określających ważność mapy. Dlatego można ją było uznać za aktualną pod warunkiem, że przyjmujący nie wiedział o istnieniu nowej mapy. - Przepis dotyczący sporządzania mapy do celów projektowych wymaga wkreślenia wszystkich projektów, nawet niezrealizowanych. Więc mapa z 2009 roku nie spełniała tych wymogów - podsumował geodeta.
Rafał Gratkowski
0 0
Problem z mapami jest taki, że mapa jest aktualna dopóki w terenie nie pojawi się nowy obiekt lub projekt, bo wtedy dopiero mapa staje się nieaktualną. Żaden przepis, który byłby stworzony do określenia aktualności mapy nie będzie rozwiązywał takich problemów. Według mnie zawiniły urzędy, bo Urząd Wojewódzki wydał pozwolenie na budowę na terenie powiatu, nie informując władz powiatu o toczącym się postępowaniu. Jeżeli strony postępowania nie zostały powiadomione o toczącym się postępowaniu to jest powód do uchylenia pozwolenia na budowę mostu. Ale pan Tomasz też próbował wykorzystać swoje 5 minut i pewnie powalczyć o odszkodowanie za rozbiórkę domu.
0 0
A zostawcie już ten most w spokoju. Zamknijcie most,cepry będą omijać Dunajec szerokim łukiem...wtedy nie będą mieć kasy na sądy i już nikt nie będzie protestował i dać nakaz tym co robią szopkę z groźbami że się spalą powiedzieć żeby robili własnym kosztem drogę i most...niech mają te majątki i pola ...A jak dojdzie do tragedii to będą chcieli jeszcze odszkodowanie ...
0 0
A ja jestem ciekawy czy i kiedy zakopiański ZUDP naniósł projektowany most. Bo znając życie GDDKIA tam nie jeździ na bieżąco. Do tego pasowałoby nagłośnić jeszcze raz sprawę galerii na Ustupie. Bo znowu wyjdzie, że nikt nic nie wiedział.
0 0
wlasciciel dzialki doskonale wiedzial co planuja ,wiec chcial skorzystac z okazji niewiedzy urzedow .....,,,takiemu nawet niedalbym odszkodowania za zajeta dzialke
0 0
toż to kabaret dekady baby siadają do łyżek koparki / policjanty nic nie mogą ot to lokalna świta / jak zamkną wam most to się dopiero przekonacie jak kiedyś was ktoś przy halnym w Dunajcu wykapie ! a i jeszcze żenujące FOP przyjdzie ratować z Byrcynową i bandą oszołomów / co ta baba ma wspólnego z Dunajcem Poroninem / nie wystarczy debilizmu i obłąkania na Gubałówce / skandal!!!
0 0
To jego działka, więc może budować dom jak niemu się podoba, a GDDKIA chciał zabrać działkę, żeby zbudować most! To jest skandal!
0 0
To jest wspaniały przykład , jak właściciel swojej nieruchomości , pokazał to , jak nieudolne są w Polsce urzędy i prawo.....Niech się biurokraci też uczą.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz